Mroczna turystyka – wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży

Skąd fascynacja miejscami o mrocznej historii?
20 minut czytania
4217
2
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
21 marca 2017

Być blisko cudzego nieszczęścia i „podziwiać” wybuchy bomb w strefie konfliktu zbrojnego. Czy to możliwe? Ależ tak. By się o tym przekonać, wystarczy poobserwować wzgórza Golan w Izraelu, gdzie turyści podglądają przez lornetki eksplozje rakiet w Syrii. To wyjątkowa atrakcja turystyczna, tyle że nie dla miłośników leżenia plackiem na plaży. Mroczna turystyka jest doskonale zorganizowanym interesem, który przynosi milionowe zyski.

Winston Churchill powiedział kiedyś, że nie ma nic bardziej ekscytującego, niż być postrzelonym i przeżyć. Podróż do Iraku czy Syrii dla większości ludzi stanowi pomysł równie dobry jak spędzenie wakacji w piekle. Ale dla mrocznego turysty, na jakiego zadatki być może miał brytyjski mąż stanu, to wprost wymarzony cel. Za mniej więcej 2 tysiące dolarów można wyjechać do Bagdadu, w którym – jak donoszą agencje – niemal każdego dnia dochodzi do samobójczych zamachów terrorystycznych. Obok Afganistanu, Pakistanu i Somalii, Irak stale utrzymuje pozycję lidera w rankingu najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie. Mroczna turystyka ma szansę się tam doskonale rozwijać.

Ulice miasta Kirkuk, Irak (fot. Serkan Senturk / Shutterstock.com)

Choć MSZ przestrzega i odradza podróżowania do miejsc zagrożonych konfliktami zbrojnymi, to dostępne na rynku propozycje biur podróży są świadectwem, że zainteresowanie taką turystyką cały czas istnieje.

Mroczna turystyka. Na celowniku snajpera

Skąd fascynacja miejscami o mrocznej historii? John Lennon, profesor Glasgow Caledonian University oraz współautor książki „Mroczna turystyka”, tłumaczy to specyfiką ludzkiej natury, którą charakteryzuje skłonność do podglądactwa oraz fascynacji śmiercią i okrucieństwem. Urlop pod bombami dla wielu jest już normą.  – Świadomość, że właśnie celuje do ciebie snajper, jest elektryzująca – mówi profesor John Lennon.

Zdaniem Lennona, granicę, której w czarnej turystyce nie należy przekraczać, wyznacza czas, jaki upłynął od tragedii. Gdy w 2012 roku przy małym włoskim miasteczku Giglio zatonął statek Costa Concordia, tamtejsi pracownicy branży turystycznej przyznawali w wywiadach, że dzięki tragedii udało im się zarobić rekordową sumę w słabym sezonie turystycznym. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że o ile zwiedzanie Auschwitz dla nikogo nie wydaje się kontrowersyjne, bo jest traktowane jako forma pielgrzymki, o tyle pełne turystów statki przypływające do Tajlandii kilkanaście dni po klęsce tsunami wywołały na całym świecie falę protestów.

fot. Shutterstock

Mroczną turystykę uprawia też Dom Joly, brytyjski komik i dziennikarz. Postanowił odwiedzić miejscowości, które zasłynęły bynajmniej nie z powodu historycznej wartości czy walorów przyrodniczych. Są wśród nich miejsca słynnych zabójstw w Stanach Zjednoczonych, ukraińskie miasta naznaczone czarnobylską katastrofą jądrową, Kambodża, gdzie na każdym kroku powraca pamięć o Polach Śmierci, a także Korea Północna i Liban. Owocem podróży Joly’ego jest książka „Witamy w piekle. Wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży”.

– Niektórzy odbywają takie podróże w poszukiwaniu czystego dreszczyku emocji lub nawet dla samego schadenfreude (satysfakcja odczuwana z powodu cudzego nieszczęścia) – czytamy w książce. – Są i tacy, którzy robią to w celach edukacyjnych lub w ramach pokuty za coś, czego dopuścili się w przeszłości – pisze Joly.

Śladami gwiazd – przez tunele i piwnice

Ostatnio coraz popularniejsze stają się wyprawy tam, gdzie swoje życie zakończyli wielcy współczesnego świata – gwiazdy kina, sportu czy muzyki. Miejsca związane ze śmiercią Michaela Jacksona czy Whitney Houston dołączyły do zestawu turystycznych atrakcji tuż po odejściu gwiazd – Hotel The Beverly Hilton, w którym zmarła piosenkarka, można było zwiedzić już dwa dni po jej śmierci.

Jeśli komuś wydaje się to zbyt kosztowne, zawsze może działać na własną rękę i np. odnaleźć na trasie miejsce, w którym w wypadku zginął James Dean. W Paryżu uwagę przykuwa natomiast bardzo modna sala koncertowa Bataclan gdzie w 2015 roku doszło do tragicznego w skutkach ataku terrorystycznego. Zainteresowanie budzi też dom w Beverly Hills, w którym członkowie sekty Charlesa Mansona zamordowali m.in. aktorkę Sharon Tate. Z kolei wielu fanów Lennona przyjeżdża pod nowojorski budynek The Dakota, przed którym 8 grudnia 1980 roku szalony fan, Mark Chapman, zastrzelił muzyka zespołu The Beatles.

Słynne skrzyżowanie, na którym zginął James Dean – miejsce pielgrzymek fanów (fot. Shutterstock.com)

Modne jest również zwiedzanie domu Josepha Fritzla, który przez 24 lata więził w piwnicy i wykorzystywał seksualnie swoją własną córkę. Dziś Fritzl siedzi w więzieniu, a jego dom w austriackiej miejscowości Amstetten dla niektórych stał się celem turystycznych pielgrzymek. Większość kierunków popularnych wśród zwolenników mrocznej turystyki jest jednak znacznie mniej kontrowersyjna. To głównie miejsca katastrof i spektakularnych wypadków.

Czarnobyl Tour – mroczna wyprawa

Teoretycznie trudno mówić o przyjemności płynącej ze zwiedzania elektrowni w Czarnobylu. A jednak taką ofertę ma coraz więcej biur podróży, nie tylko z Ukrainy. Opuszczone po wybuchu reaktora miasto Prypeć zwiedzać można wyłącznie z przewodnikiem, zaś wszystkich zainteresowanych wyposaża się w kontrolujący poziom promieniowania licznik Geigera oraz sprzęt ochronny. Prypeć to ukraińskie miasto, które ucierpiało najbardziej w wyniku katastrofy nuklearnej w Czarnobylu. Zbudowano je dla pracowników pobliskiej elektrowni jądrowej. 16 lat później, dzień po wybuchu, wszyscy mieszkańcy, czyli 50 tysięcy osób, zostali wysiedleni. Po tym wydarzeniu elektrownię i pobliskie tereny otoczono zamkniętą strefą. Jednak od jakiegoś czasu wjazd do niej jest możliwy, co wykorzystują żądni wrażeń turyści.

Sala szpitala w Prypeci - oddział noworodków (fot. Łukasz Bołdys)
Sala szpitala w Prypeci – oddział noworodków (fot. Łukasz Bołdys)

Co roku przyjeżdża tutaj ponad 4 tysiące osób, najwięcej z Holandii. Zwiedzanie opustoszałych terenów ma w ofercie biuro podróży Bis-Pol, które na swojej stronie internetowej zachęca do wykupienia wycieczki Czarnobyl Tour. Turyści, którzy zdecydują się na tę „atrakcję”, proszeni są o podpisanie oświadczenia, w którym zrzekają się jakichkolwiek roszczeń wobec rządu ukraińskiego w przypadku zachorowania.

Gujana – cyjanek na bagnach

Gujana, kraj na północnym wybrzeżu Ameryki Południowej, uchodzi za jedno z najbardziej niegościnnych miejsc na świecie. Można tam zobaczyć tylko węże i bagna. Minister turystyki tego kraju doskonale zdawał sobie z tego sprawę, dlatego opracował plan, który miał zachęcić turystów do przyjazdu w te mało urokliwe strony. Gujana zyskała wątpliwą sławę z powodu masakry w Jonestown. W istocie było to zbiorowe samobójstwo 909 wyznawców amerykańskiego psychopaty Jima Jonesa, do którego doszło 18 listopada 1978 roku w położonym na północy miasteczku.

Jim Jones – sprawca masakry w Jonestown (fot. Nancy Wong, CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons)

Wszyscy członkowie wspólnoty, łącznie z dziećmi, zmarli po zażyciu cyjanku. Gujański minister zamierzał odbudować Jonestown i przekształcić je w atrakcję turystyczną, tak by można było tam nocować i wyobrażać sobie, że jest się członkiem sekty.

Bejrucie, pokaż swoje spluwy

Dla wielu osób Liban zasłynął jako strefa wojenna. Ten kraj stanowi schronienie dla rzeszy uzbrojonych uchodźców palestyńskich, pełny jest też zwalczających się nawzajem sekt religijnych. W Bejrucie znajdują się miejsca szczególnie niebezpieczne dla zwykłego turysty. 20 minut drogi od miasta działa Brummana High School – szkoła prowadzona przez angielskich kwakrów, w której w latach 70. XX wieku uczył się Osama Bin Laden.

Świątynia Bachusa w Baalbek, Liban (fot. Shutterstock.com)

Nie zmienia to jednak faktu, że poza stolicą łatwo znaleźć też oszałamiająco piękne miejsca. Lebanon Mountain Trail to górska trasa, której przejście zajmuje 26 dni, podczas których przemierza się cały kraj, nocując w prywatnych domach. – Liban to mały kraj nad Morzem Śródziemnym niegdyś nazywany „Szwajcarią Bliskiego Wschodu”, w którym w przeciwieństwie do Szwajcarii rano można jeździć na nartach, a po południu wylegiwać się na plaży – pisze Dom Joly, który urodził się właśnie tutaj, w kraju – jak twierdzi – z najlepszą kuchnią pod słońcem i bajecznie pięknymi kobietami.

Kambodża – życie kwitnące na Polach Śmierci

Na mroczną turystykę stawia też Kambodża. W stolicy, Phnom Penh, w co drugiej restauracji można spróbować solonej wody ryżowej, którą Pol Pot karmił swoich wrogów i większość narodu. Jednak główna atrakcja to wycieczka na Pola Śmierci, gdzie pochowano 10 tysięcy ofiar dyktatora. Dziś można tam zobaczyć stos złożony z 8 tysięcy czaszek.

Słynne czaszki na Polach Śmierci, Kambodża
Słynne czaszki na Polach Śmierci, Kambodża (fot. Shutterstock.com)

Bardzo często z działalności muzeów oraz istnienia ekspozycji i miejsc upamiętniających życie zbrodniarzy zyski czerpią, wywodzące się z lat reżimu, władze, a nawet sami uczestniczący w zbrodniach Czerwoni Khmerzy. W ciągu czterech lat sprawowania przez nich władzy zginęło ponad milion osób. Całkowitą liczbę min lądowych w Kambodży oszacowano na 11,5 miliona. Znaki informujące o polach minowych wrosły w krajobraz tego kraju. Na szczęście duża część ładunków została już rozbrojona.

Korea Północna – styczność na minach

Korea Północna to najbardziej tajemnicze państwo na świecie. Rocznie odwiedza je od tysiąca do dwóch tysięcy osób. Nie mogą zabrać ze sobą książek o tematyce politycznej, akcesoriów religijnych oraz komputerów. Odpowiednie służby zabierają cudzoziemcom również telefony komórkowe i oddają je dopiero przy wyjeździe.

Panorama Pyongyangu, stolicy Korei Północnej
Panorama Pyongyangu, stolicy Korei Północnej (fot. Anton_Ivanov / Shutterstock.com)

Koreańczycy urządzili atrakcję turystyczną ze strefy zdemilitaryzowanej. W Panmundżom znajduje się łączona strefa bezpieczeństwa, to jedyny punkt styczny obu Korei. Choć jest jednym z najlepiej strzeżonych miejsc na świecie, z największym na globie polem minowym, udostępnia się je turystom, którzy jednak muszą być pod opieką żołnierzy. Wojskowa linia demarkacyjna przebiega przez sale konferencyjne – dokładnie przez środek stojących w nich stołów. W strefie łączonej doszło do kilku poważnych incydentów. I tak w sierpniu 1976 roku dwaj amerykańscy żołnierze (siły ONZ) próbowali ściąć zasłaniającą im widok topolę, co skończyło się dla nich śmiercią.

Tadż Mahal jest dla słabeuszy

Znudzeni wygodnym życiem podróżnicy liczą na mrożące krew w żyłach przygody podczas zwiedzania niebezpiecznych dzielnic biedy w wielkich metropoliach Afryki, Azji i Ameryki Południowej. W Indiach zwiedzanie slumsów, czyli tzw. slum tour, jest obowiązkowym punktem wycieczek. Stało się to po wielkim sukcesie filmu „Slumdog – milioner z ulicy”, który kilka lat temu okazał się kinowym hitem przypieczętowanym Oscarem. Za jedyne 15 dol. można zobaczyć miejsca takie same jak to, w którym wychował się bohater filmowej produkcji. Tadż Mahal przestał turystów interesować, teraz chcą oglądać prawdziwe życie, czyli dzielnicę Dharavi w centrum Bombaju, największy slums Azji, gdzie mieszka ponad milion Hindusów.

Indyjskie slumsy, od kilku lat częsty cel wycieczek turystycznych
Indyjskie slumsy, od kilku lat częsty cel wycieczek turystycznych (fot. Yury Birukov / Shutterstock.com)

Prekursorem tego typu wycieczek była jednak Brazylia. Do wzrostu zainteresowania favelami (dzielnicami biedoty) w Rio de Janeiro też zresztą przyczynił się głośny film pt. „Miasto Boga”. Bez przewodnika lepiej tam jednak nie wchodzić, bo to terytorium gangów i karteli narkotykowych. W Rio zwiedzanie slumsów określa się jako poorism (od angielskiego poor – biedny). Rejane Reis, właścicielka biura Favela Tour, od dawna organizuje wypady w odległe zakątki slumsów Rio. Za jeden dzień z przewodnikiem trzeba zapłacić 30 dolarów, w cenę wliczony jest transport. Na podobnych zasadach działa Cape Town Tourship w RPA. Na stronach internetowych biura czytamy: Te wyprawy nie są dla słabeuszy. Ogromna bieda może wami głęboko wstrząsnąć, dlatego powinniście pomóc.

Mroczna turystyka zawsze będzie budzić mieszane uczucia. Tak czy inaczej, podejmując decyzję o podróży do czarnych punktów na mapie świata i historii, najlepiej kierować się nie tylko najnowszymi podróżniczymi trendami, ale także własnym sumieniem.

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa