Kampania Guilty Clothes. Pamiętaj – gwałty prowokują gwałciciele

10 minut czytania
3573
1
Radek Teklak
Radek Teklak
14 kwietnia 2017

Czerwone dywany, odmierzony krok, eleganckie zaproszenia, delikatne światło. W zupełnej ciszy wychodzi pierwsza modelka. Po niej kolejna. I następna. Cisza wypełnia się szeptami zdziwionej publiczności. To przecież Fashion Week, chcemy oglądać piękne kreacje, a na wybiegu pojawiają się kolejne modelki ubrane w ciuchy jak z GAP-a.

Dezorientacja zgromadzonych jest tym większa, że dostali zaproszenie na „something provocative”. Mieli obejrzeć „The most seductive, the most erotic and teasing collection ever made”. Tymczasem na wybieg wchodzi następna modelka, ubrana w granatową bluzę z kapturem. Kolejne ubrania równie proste: spódnica w nierzucającą się w oczy szaro-czarną kratę, rozdarte na kolanach jeansy i powyciągany tiszert. Gaśnie światło, na ekranie pojawiają się pytania „Was it erotic?”, „Was it revealing?”. Chwilę potem kobiety zaczynają opowiadać swoje historie.

Prowokacja w dobrej sprawie

I wreszcie przychodzi zrozumienie. Podczas pokazu zgromadzeni obejrzeli kopie ubrań, jakie miały na sobie kobiety w momencie, gdy je zgwałcono. Niektóre kreacje bardziej formalne, do pracy, inne luźne, na wieczorny wypad w miasto. Nie było w nich nic erotycznego, prowokującego, nie odsłaniały zachęcająco ciała.

Akcja była oczywiście prowokacją. Projekt „Guilty Clothes” powstał po to, aby sprowokować dyskusję na temat obwiniania kobiet o to, że zostały zgwałcone. Na stronie kampanii możemy dokładnie obejrzeć „prowokujące i wyzywające” stroje ofiar, przeczytać ich historie i dowiedzieć się, jak możemy pomóc sobie lub znajomym i bliskim, gdy staniemy w obliczu takiej sytuacji.

Wiedzy nigdy zbyt wiele

O tym, że takie akcje są potrzebne, możemy przekonać się niemal codziennie, włączając telewizor, czytając prasę i zaglądając na internetowe fora lub sekcje komentarzy pod artykułami. Obwinianie ofiar odchodzi w najlepsze.

Katalog zarzutów jest od lat ten sam: ubrała się wyzywająco, po co piła, dlaczego dała się zaprosić obcemu mężczyźnie do jego mieszkania, dlaczego wpuściła świeżo poznanego mężczyznę do swojego mieszkania, po co tak się wiła w tańcu, i w końcu chyba najbardziej nieludzki „sama się o to prosiła” albo „dostała czego chciała”.

To, że jadem plują internetowe trolle, nie dziwi nikogo. Ale dlaczego w XXI wieku, w cywilizowanym kraju leżącym w centrum Europy, ofiara słyszy często od policji pytanie „a czy pani na pewno tego nie chciała” albo komentarz „no jak się wkłada czerwoną bieliznę, to nie ma się co dziwić”? Niby mamy jedną z najwyższych kar w Europie za gwałt, a są prokuratury, w których umarza się ponad 90 proc. zgłoszeń. Jedna trzecia spraw o gwałt kończy się wyrokami w zawieszeniu. Według tych najbardziej pesymistycznych statystyk, aż 94 proc. zgwałconych lub molestowanych seksualnie kobiet nie zgłasza sprawy ani na policję, ani do prokuratury. Więcej informacji znajdziecie w ubiegłorocznym raporcie Fundacji Ster dotyczącym przemocy seksualnej.

Kampania o mocnym przesłaniu/http://www.thisdoesntmeanyes.com

Odpowiedzią na obwinianie ofiar są kolejne kampanie społeczne, mające na celu uwrażliwienie społeczeństwa i zwrócenie uwagi ludzi na to, że ubiór kobiety nigdy nie jest proszeniem się o niechciany seks. To po prostu ubrania. One nie potrafią mówić, a tym samym nie potrafią zachęcać do gwałtu. Więcej informacji na stronie akcji www.thisdoesntmeanyes.com.

Nie szata zdobi człowieka

Fotografka Katherine Cambareri postanowiła zrobić swój projekt „Well, What Were You Wearing?”. Poczuła się lekko poirytowana faktem, że w przypadku napaści seksualnej, pierwszym pytaniem, jakie zadaje się ofierze jest „a co miałaś na sobie?”. Oczywistą odpowiedzią w takiej sytuacji jest „miałam na sobie gwałciciela”, ale nie o to chodzi. Katherine, podobnie jak „Guilty Clothes”, pokazuje na swojej stronie ubrania, jakie miały na sobie zgwałcone kobiety. Odpowiada tym samym na pytanie zadawane kobietom po gwałcie. To nie strój prowokuje gwałty. Nie rozmiar noszonych ubrań. Nie budowa ciała ofiary. Gwałty prowokuje gwałciciel.

Fotograficzny projekt Katherine Cambareri/www.katcphoto.com/well-what-were-you-wearing.html

Jeżeli nie macie jeszcze dość, to może zechcecie poczytać o tym, co się dzieje na naszym podwórku. W kraju, w którym kobieta jest wynoszona na piedestał, wywyższana, wielbiona w tysiącu wierszy i milionie piosenek. W kraju, gdzie na każdym kroku czai się dżentelmen, który odda płaszcz, gdy zimno, użyczy parasola, gdy pada i powie komplement, gdy nie wypada. Tekst „Ulice strachu” powstał w oparciu o wiadomości prywatne, które autor dostał od swoich czytelniczek.

A może by tak, wiecie, przestać być pożytecznym idiotą?

Obwinianie ofiar ma się w najlepsze. Czasami bierze się z bycia obrzydliwym dupkiem. Znacznie częściej bierze się z bycia jeszcze bardziej obrzydliwym dupkiem. Najczęściej jednak bierze się z bycia niedouczonym dupkiem. Gwałt rzadko odbywa się w krzakach na uboczu, najczęściej jego sprawcą jest osoba bliska, akt ma miejsce w znanych ofierze czterech ścianach. W samym zaś gwałcie nie chodzi o seks, o to co miała na sobie ofiara, jak była umalowana, jak pachniała, czy że była pijana. Gwałcicielowi chodzi o ustanowienie kontroli i poczucie władzy nad ofiarą. Ciuchy nie mają z tym nic wspólnego.

https://guiltyclothes.com/

PS. Jeżeli nie macie jeszcze ochoty wejść pod prysznic, puścić gorącej wody i się umyć, możecie zajrzeć na stronę teen Vogue, które zrobiło kampanię na podstawie akcji na Twitterze: „Co miałaś na sobie, gdy zostałaś zgwałcona?”. Jedna z ofiar napisała: „Różową piżamkę. Miałam sześć lat”.

Z tą myślą pozostawiam.

Radek Teklak
Radek Teklak
Lubię popkulturę, Excela, książki, rower i żagle. Po godzinach jeżdżę komunikacją miejską i słucham, co ludzie mówią. Przez 16 lat analizowałem w korporacjach, teraz zrządzenie losu sprawiło, że piszę na swojej stronie teklak.pl, piszę na Facebooku, z tego pisania wydałem dwie książki, a trzeciej jestem współautorem. Jakoś tak wyszło.
AUTOR

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Kampania Guilty Clothes. Pamiętaj – gwałty prowokują gwałciciele”

  1. Bardzo potrzebna kampania i potrzebny tekst. Jeśli pomoże zobaczyć jakąś nadzieję chociaż jednej osobie na świecie to już sukces.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.