IKEA kontra Balenciaga, czyli historia bardzo drogiej podróbki

IKEA rządzi!
5 minut czytania
1699
3
Radek Teklak
Radek Teklak
27 kwietnia 2017

Jestem facetem i nic, co kobiece, nie jest mi obce… No, może poza kobiecym zamiłowaniem do torebek, którego nie rozumiem.

Wiem, że torebka to dopiero na ostatnim miejscu przedmiot do przenoszenia w niej przedmiotów, wcześniej jest styl życia, szyk, wygoda, część garderoby, manifest światopoglądowy, status majątkowy i pewnie wiele innych rzeczy. Wielokrotnie panie próbowały mi swoją zajawkę wytłumaczyć, ja wielokrotnie nie byłem jej w stanie ogarnąć rozumem i godnością człowieka.

Balenciaga Arena

Tym śmieszniejsza jest dla mnie ostatnia historia o tym, jak Balenciaga postanowiła oddać hołd najsłynniejszemu produktowi firmy IKEA, i nie mówię o regale Expedit ani stoliku Lack, tylko o znanej i lubianej torbie Frakta, do nabycia w każdym sklepie IKEA za 1,99 złotych.

Wszystko wskazuje na to, że projektant tego słynnego francuskiego domu mody, Demna Gvasalia, był w trakcie przeprowadzki, gdy pracował nad wzorem nowej torby Arena. Ewentualnie jest wielkim fanem szwedzkiego giganta meblowego. Gdy torba Balenciagi ujrzała światło dzienne, najpierw rzucił się na nią internet. No bo jak to tak? Niebieska torba, zerżnięta prawie jeden do jednego z wzoru IKEA, kosztuje 2 145 dolarów tylko dlatego, że ma na sobie logo luksusowej marki? Skandal, grzech i hańba.

Ikea tłumaczy klientom, jak rozpoznać czy produkt jest oryginalny
Bardzo podoba mi się ta niebieska skóra. Ma bardzo ładny odcień (fot. materiały promocyjne ©Balenciaga)

No bo przecież wszyscy wiedzą, że nie ma przesadnie wielkiej różnicy między produktem z brezentu i ręcznie szytej, farbowanej skóry. Nie twierdzę, że 2000 dolarów to cena rozsądnie skalkulowana, ale daleki jestem od poprawiania polityki cenowej dużego domu mody, który na moje oko, nieźle sobie w biznesie radzi.

Gdy internet po dniu się znudził, odezwali się ludzie mody. Że to przecież normalne, że niektórzy projektanci w tak przewrotny sposób pracują, że produkując luksus, inspirują się przedmiotami powszechnego użytku. Gdyby tylko jeszcze nie mówili tego z takim zadęciem i spiętymi pośladkami, mógłbym potraktować ich poważniej.

IKEA Frakta

Potem na szczęście do sprawy odniosła się IKEA, ale zrobiła to w bardziej inteligentny sposób, dzięki czemu pojękiwania internetowych trolli są pojękiwaniami internetowych trolli, sztywne narzekanie modowców, sztywnym narzekaniem modowców, a odpowiedź Szwedów ma w sobie luz, ironię i sarkazm, i do tego będzie fajnym przypadkiem marketingowego dialogu marek.

Johan Holmgren, dyrektor kreatywny obsługującej IKEA agencji Acne, postanowił bowiem odpowiedzieć reklamą. Uzyskał zgodę klienta, kreatywni uwinęli się w dwie godziny, fotograf modowy na szybko zorganizował sesję zdjęciową w stylistyce innych produktów Balenciagi, i w dzień po premierze Areny, odpowiedź była gotowa.

Ikea tłumaczy klientom, jak rozpoznać czy produkt jest oryginalny
Torba z IKEA jest tak samo niezbędna i niezawodna, jak WD-40 i taśma izolacyjna (fot. ikea.com)

Na stronie firmy pojawiła się grafika, która tłumaczyła klientom, po czym można rozpoznać oryginalną Fraktę. Prawdziwa Frakta szeleści, jest wielofunkcyjna i można w niej przenosić wszystko, gdy się pobrudzi, wystarczy opłukać ją wodą z węża ogrodowego i kosztuje jedynie 0,99 centów.

A co wy sądzicie o takim luksusie, jak torba z IKEA za 2 tysiące dolarów?

Radek Teklak
Radek Teklak

Lubię popkulturę, Excela, książki, rower i żagle. Po godzinach jeżdżę komunikacją miejską i słucham, co ludzie mówią. Przez 16 lat analizowałem w korporacjach, teraz zrządzenie losu sprawiło, że jestem redaktorem w IgiMag. Piszę tutaj, piszę na swojej stronie teklak.pl, piszę na Facebooku, z tego pisania wydałem dwie książki, a trzeciej jestem współautorem. Jakoś tak wyszło.


AUTOR

Polecamy

Komentarze