Potyczki na szosie, czyli „jak jedziesz, ty fajtłapowaty lebiego?!”

Wojny kierowców
5 minut czytania
770
8
Konrad Bagiński
Konrad Bagiński
18 kwietnia 2017

Na pewno znacie ludzi, którzy marudzą za kierownicą. Być może wystarczy, że spojrzycie w lustro. A może klniecie na czym świat stoi i gdyby inni kierowcy wiedzieli jak się o nich wyrażacie to byłoby im przykro? A może dostajecie małpiego rozumu i gadacie o rzeczach, jakie normalnie wstydzilibyście się wypowiedzieć?

Mam na przykład przyjaciela, który nienawidzi, nienawiścią szczerą i czystą jak łza niemowlęcia, osób jeżdżących… Zgadujcie! Po pijaku? Po chodnikach? Po stopach staruszek czekających na przejściu? Nie. Osób jeżdżących lewym pasem. I czasami da się to zrozumieć. Zdarza się, że jedziesz sobie szybko dwupasmówką a jakiś osobnik lub osobniczka uparcie blokuje lewy pas.

Moim osobistym zdaniem on też nadaje się do jazdy, szczególnie wyprzedzania. I jak mam słaby samochód, którym chcę wyprzedzić jeszcze słabszy samochód, to siedzenie mi na ogonie podczas tego procesu i błyskanie światłami świadczy o tym, że ten z tyłu musi używać pęsety, jeśli chce oddać mocz. Bo palcami tego nie da rady pochwycić. No, ale ja nie o tym. Wyprzedzanie jest dla ludzi, blokowanie lewego pasa, szczególnie poza miastem bywa przejawem bezmyślności.

Lewy pas – ośrodek nienawiści

Wspomniany przeze mnie człowiek posiadł sztukę nienawidzenia kierowców na lewym pasie do perfekcji. Dokładnie pamiętam ten dzień. Była jesień, poranek, autostrada A2 z Poznania do Warszawy. Ruchu brak. Wyłoniliśmy się zza zakrętu i naszym oczom ukazała się prosta prawie po horyzont. I wtedy usłyszałem: – Patrz, co za chędożona kurtyzana, mknie lewym pasem! No żesz do diaska,  w tym kraju chyba obowiązuje ruch prawostronny! To się karać powinno się!

Wściekłość potrafi sprawić, że wszystko rozmywa się przed oczami (fot. Pixabay)

Wytężyłem wzrok. Jakieś 4 kilometry przed nami chyżo mknęło jakieś auto. Lewym pasem. Szczerze mówiąc ledwo je dostrzegłem, no ale już wzrok trochę nie ten co kiedyś. Sam tak robię, szczególnie wtedy, gdy prawy pas jest rozjeżdżony przez ciężarówki i nie mam ochoty bujać się po koleinach. Żadna przyjemność.

Ten dzielny człowiek specjalnie dostrzegł Bogu ducha winnego człowieka, jadącego z tylko sobie znanych powodów lewym pasem i go obsobaczył.

Irytacja w trzech kolorach

Inny z mych znajomych, niespecjalnie przebierający w słowach, jest szczególnie cięty na ludzi, którzy nie ruszą natychmiast ze świateł jak się zrobi żółte. Nie zielone, tylko żółte. A przez „natychmiast” rozumiemy „natychmiast”. Teraz, w tej cholernej nanosekundzie. A jak ktoś nie ruszy (w sumie jeszcze nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek ruszył wystarczająco szybko) klnie słowy bardzo okrutnymi i obelżywymi. Jedzie po wątpliwej proweniencji, po rodzinie trzy pokolenia wstecz, po profesji matki danej osoby i wątpliwym pochodzeniu społecznym. I uwierzcie mi, słyszałem w życiu niejedno a i tak za każdym razem więdną mi uszy. Jako osoba nieco uwrażliwiona społecznie staram się hamować te zapędy. Strażnika lewego pasa również. Nic to nie daje.

Cóż, moi też zdarza się nieźle popisać. Pamiętam jak pewnego pięknego dnia poruszałem się po mieście jakimś autem. Kompletnie nie pamiętam jakim, oprócz tego, że było służbowe a jechałem z kumplem z roboty. Wtem jakiś hultaj w bardzo niekulturalny sposób zajechał mi drogę. – Ty pedale! – zakrzyknąłem zapalczywie. Po czym zorientowałem się, że popełniłem drobne (no, może trochę grubsze) faux pas, gdyż mój pasażer był (i z tego co wiem – jest nadal) waginosceptykiem. Ostrożnie odwróciłem się w jego stronę i powiedziałem: – No bo mi zajechał… Napotkałem jedynie pełne wyrzutu spojrzenie.

„Ślepy jesteś? Tak, poruszaj się w tempie lodowca!” (fot. Pixabay)

Czy kobiety są łagodniejsze?

Nie wiem, na ile powyższymi przypadłościami skażone są kobiety. Część znanych mi osobiście kierowniczek marudzi, część raźno pokrzykuje na innych użytkowników drogi, część przeklina. Ale nie wiem i nie jestem w stanie się dowiedzieć, czy tak jak faceci komentują otaczającą auto rzeczywistość. Bo w tym jesteśmy mistrzami, szczególnie jeśli rzeczywistość jest płci żeńskiej. Serio.

Jeśli gdzieś na świecie na światłach stoją dwa auta, w jednym jest dziewczyna, a w drugim przynajmniej dwóch facetów, to gadają prawdopodobnie o niej. Jeśli facetów jest trzech, prawdopodobieństwo przeradza się w pewność.

Konrad Bagiński
Konrad Bagiński
Dziennikarz. Pasjonat motoryzacji w każdym wydaniu. Uwielbia zapach benzyny, kryminały i wędrówki po lesie.
AUTOR

[FM_form id="1"]