Wegańskie kosmetyki do pielęgnacji, bez których nie wyobrażam sobie życia

Dobre nie tylko dla wegan!
9 minut czytania
1655
3
Asja Michnicka
Asja Michnicka
19 kwietnia 2017

Zacznę od wyjaśnienia tytułu, bo w świecie wegańskich, naturalnych, bio, ekologicznych i organicznych (uff!) kosmetyków nic nie jest proste i jasne. Nawet jeśli przyjmiemy określone definicje poszczególnych określeń na produkty, to może się okazać, że firmy używają ich w nieprawidłowy sposób. Wieloletnie doświadczenie nauczyło mnie po prostu… czytać składy kosmetyków.

Nauczyłam się też czytać skład produktów spożywczych, tak i składy produktów kosmetycznych przestają (powoli) być dla mnie tajemnicą i staram się dowiedzieć, co kryje się pod skomplikowanymi nazwami.

Nauka objęła także wypracowanie zaufania do firm, których idee są mi bliskie. Dbałość o środowisko, o los zwierząt, wspieranie organizacji prozwierzęcych i używanie jak najbardziej naturalnych składników produktów – te wszystkie aspekty są dla mnie ważne i sprawiają, że z chęcią kupuję kosmetyki konkretnych firm i nigdy się na nich nie zawiodłam.

Poniżej moje zestawienie “top 7” kosmetyków do pielęgnacji, których używam na co dzień. Chyba nie muszę dodawać, że bardzo się zdenerwuję, gdy któryś z nich przestanie być produkowany!

Resibo – olejek do demakijażu

Na pierwszy ogień idzie mój ukochany kosmetyk i jedna z ulubionych polskich marek kosmetycznych. Resibo to firma tworząca kosmetyki z naturalnych i specjalnie wyselekcjonowanych surowców. Specjalizują się w produktach, które są tworzone przede wszystkim z myślą o bezpieczeństwie dla skóry oraz szacunku wobec środowiska. Wszystkie kosmetyki są wegańskie (nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego) i biodegradowalne.

Olejek do demakijażu był pierwszą recepturą stworzoną przez tę młodą markę. Jeśli nigdy nie używałaś olejów do zmywania makijażu, bardzo polecam tę metodę. Polega ona na naniesieniu olejku na suchą lub zwilżoną skórę twarzy, wmasowaniu, a następnie zmyciu ciepłą wodą za pomocą dołączonej specjalnej ściereczki. Brzmi skomplikowanie, ale to sama przyjemność. Skóra jest gładka i oczyszczona.

(fot. Asja Michnicka)

Olejku możesz używać niezależnie od tego, czy masz skórę suchą, czy tłustą. Sucha skóra zostanie odżywiona i nawodniona, tłusta – oczyszczona. Olejek działa również antybakteryjnie. Samo dobro.

Kluczowe składniki: olej abisyński, olejek manuka, olej lniany, olej z pestek winogron, witamina E

Cena: 59 PLN/150 ml

Ministerstwo Dobrego Mydła – hydrolat

Ministerstwo Dobrego Mydła to mała, rodzinna manufaktura mydlarska założona przez dwie siostry. Ręcznie wyrabiają wszystkie kosmetyki z naturalnych surowców. Ja jestem wielką fanką hydrolatów z Ministerstwa. Hydrolaty powstają podczas destylacji części lub całości roślin parą wodną. Są to wyciągi wodne kwiatowe lub ziołowe. Dzięki takiej obróbce zatrzymują substancje aktywne roślin, z których zostały przygotowane. W mojej łazience od wielu miesięcy miejsce na podium zajmuje hydrolat z dziko zbieranej, ekologicznej lawendy wąskolistnej, wzbogacony fermentem z rzodkwi. Niech nie zwiedzie was wyobrażenie o zapachu tego kosmetyku. Dzika lawenda pachnie zupełnie inaczej niż znana lawenda, ale ja uwielbiam ten zapach – prawdziwego zielska. Hydrolat oczyszcza skórę, działa gojąco i antyseptycznie. Nawilża, odpręża zmęczoną skórę i łagodzi stres. Idealny przy wieczornych pielęgnacyjnych rytuałach.

Skład: hydrolat z lawendy, ferment z rzodkwi

Cena: 22 PLN/50 ml

Sylveco – płyn micelarny

Sylveco to polski producent kosmetyków naturalnych. Firma promuje życie w zgodzie z naturą. Nie ze wszystkimi kosmetykami Sylveco jest mi po drodze, do niektórych wracam, o niektórych zapominam po jednym użyciu, ale lipowy płyn micelarny jest ze mną od wielu miesięcy. Delikatny, skuteczny, hipoalergiczny. Ładnie pielęgnuje okolice oczu, łagodzi podrażnienia, koi zmęczoną skórę. Zawiera ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, który działa nawilżająco i osłaniająco, zwiększa elastyczność i sprężystość skóry. Poza tym idealnie usuwa makijaż. Czego chcieć więcej.

Skład: woda, ekstrakt z lipy, glukozyd decylowy, gliceryna, panthenol, alantoina, proteiny owsa, ekstrakt z aloesu, kwas mlekowy, kwas fitowy, alkohol benzylowy, kwas dehydrooctowy

Cena: 19 PLN/200 ml

(fot. Asja Michnicka)

Loveink Tattoo Butter – masło do ciała

Produkt przeznaczony do pielęgnacji tatuażu o bardzo bogatym składzie naturalnych olejków i maseł. Możesz go używać zarówno zaraz po wykonaniu tatuażu, jak i na co dzień. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie (co jest szalenie ważne po wykonaniu tatuażu), a także przyspiesza gojenie skóry. Witamina F zawarta w maśle shea, jednym ze składników masła, przynosi ulgę, a świeżo wytatuowana skóra przestaje swędzieć. Gojenie tatuaży z produktem Loveink to przyjemność, a uwierz, że wypróbowałam już wiele innych specyfików. Po wygojeniu tatuażu masło pięknie uwidacznia kolory, nawilża skórę, napina ją i chroni przed działaniem promieni UV. No ale dobrze, powiesz, że produkt jest dość hermetyczny, bo nie każdy ma tatuaż. Otóż nie musisz mieć żadnego tatuażu, żeby używać masła. Idealnie nadaje się po prostu do codziennej pielęgnacji skóry i w ten sposób również go używam. Nawiża suche miejsca na skórze, a przy tym nie pozostawia tłustej warstwy, jak to niestety bywa z produktami składającymi się głównie z maseł i olejków. Nie brudzi ubrań i nie lepi się – możesz nasmarować skórę i niemalże od razu nałożyć ubranie. Przy tym pięknie i naturalnie pachnie. Nie widzę żadnych minusów tego produktu. Zużyłam już dwa opakowania (które są bardzo wydajne, bo wystarczy odrobina masła, aby pokryć dość dużą powierzchnię skóry) i mam w planach zamówić kolejne.

Skład: masło shea, olej macadamia, masło migdałowe, masło morelowe, olej kokosowy, olej pomarańczowy

Cena: 39,90 PLN/100 ml

(fot. Asja Michnicka)

Vianek – mgiełka do twarzy

Vianek to marka wspomnianego wcześniej Sylveco, przeznaczona na rynek masowy. W produktach Vianka również nie znajdziemy żadnych substancji pochodzących z martwych zwierząt. Zioła, które wykorzystują do produkcji kosmetyków pochodzą z upraw ekologicznych, z terenów czystego Podlasia. Mnie szczególnie przypadła do gustu mgiełka do twarzy, która doskonale sprawdza się nie tylko w upalne dni, ale także w codziennej pielęgnacji – nawilża, koi, przywraca skórze równowagę. Spełnia swoje zadanie i od wielu miesięcy nie szukam wymienników.

Kluczowe składniki: ekstrakt z ziela owsa zwyczajnego, mocznik, olej z kiełków pszenicy, panthenol, kwas hialuronowy

Cena: 18 PLN/150 ml

YOPE – mydło w płynie

Wszystko zaczyna się od mycia rąk. Yope to marka, która postanowiła stworzyć naturalne mydła z myślą o tym, że codziennie, co najmniej kilkanaście razy, myjemy ręce (mocno w to wierzę). U nas w domu mydła z pompką Yope stoją i w łazience przy umywalce, i w kuchni przy zlewie. Według Yope płynne mydło powinno być prostym kosmetykiem, składającym się przede wszystkim z roślinnych substancji myjących, zapachowych i konserwujących. I ja się z tym w pełni zgadzam.

W zapachach i rodzajach mydeł można przebierać, ale moje ulubione to zdecydowanie figowe. Jest delikatne dla skóry, idealnie nawilża i ładnie pachnie. Mydło zawiera naturalny ekstrakt z owoców figowca, który pomaga komórkom skóry walczyć z wolnymi rodnikami. W składzie znajdziemy również dużą dawkę gliceryny roślinnej, która uelastycznia i wygładza skórę. Niczego więcej nie wymagam od mydła w płynie do codziennej pielęgnacji dłoni.

Kluczowe składniki: ekstrakt z owoców figowca, gliceryna roślinna, witamina B5, alantoina

Cena: 15 PLN/500 ml

(fot. Asja Michnicka)

Zielone Laboratorium – krem do rąk i krem do stóp

Zielone Laboratorium to kolejna polska i genialna marka kosmetyków z naturalnych składników, stworzona przez biochemiczkę i biotechnolożkę. Dziewczyny są wegankami i ich kosmetyki również są w pełni wegańskie – i to na każdym etapie produkcji – od receptury po wybór etycznego środka transportu. Misja Zielonego Laboratorium opiera się na poczuciu odpowiedzialności za planetę i szacunku do żywych istot. Ponadto sprzedaż każdego z kosmetyków marki wspiera wybraną organizację zajmującą się prawami zwierząt.

Krem do rąk i krem do stóp – sprzedawane w zestawie – są moimi ulubionymi kosmetykami Laboratorium. Krem do rąk zawieraj unikalny ekstrakt z szałwii, który nawilża skórę i masło shea, które ma działanie wygładzające i odżywcze. Krem szybko się wchłania, co jest dla mnie dużym plusem. Krem do stóp ma goździkowy zapach i już tylko za to mogłabym go pokochać. Doskonale pielęgnuje stopy. Mocznik zmiękcza i nawilża skórę. Masło shea działa ochronnie i odmładzająco, a origanol – przeciwgrzybicznie i antybakteryjnie.

Zakupem zestawu kremów wesprzesz dwie organizacje: Stowarzyszenie Otwarte Klatki i Schronisko w Korabiewicach Fundacji Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt Viva!

Kluczowe składniki: origanol, olejek goździkowy, olejek cynamonowy, olejek bazyliowy, ekstrakt z szałwii

Cena: 48 PLN/2×100 ml

Asja Michnicka
Asja Michnicka
Na co dzień zajmuje się marketingiem i komunikacją, a po godzinach walczy o prawa tych, których głos nie jest słyszany – zwierząt hodowlanych. Opiekunka dwóch schroniskowych psów i kota. Nie rozstaje się z Kindle, słoikiem masła orzechowego i głosem Iana Curtisa. Zna wszystkie miejsca w Warszawie, w których podają hummus i falafele.
AUTOR

Polecamy

Komentarze