Zwiedzamy Polskę. Poznajcie najsłynniejsze miasta duchów

Tajemnicze miejsca na naszej mapie
9 minut czytania
1576
2
Michał Fajtek
Michał Fajtek
15 kwietnia 2017
fot. taranchic/Shutterstock.com

Kiedyś tętniące życiem, dziś popadają w ruinę i powoli znikają. Za kilka lat mogą zostać tylko punktami na starych mapach. Mowa o polskich miastach duchów.

Jakie losy czekają opuszczone miasta? Czemu ich historia potoczyła się właśnie tak? Poznajmy kilka sekretów wymarłych miast i miasteczek.

Pstrąże – polska Prypeć

Kiedyś mówiło się, że to mały Związek Radziecki na Dolnym Śląsku. Aż trudno uwierzyć, że w miejscu, które jest teraz totalną ruiną, ponad 20 lat temu mieszkało kilkanaście tysięcy osób. Od 1945 roku byli to głównie radzieccy żołnierze. Za czasów ich stacjonowania na miejscowość mówiło się Strachów, a Polacy nie byli w niej mile widziani. Mimo to kwitł obustronny handel. Miasto starało się być samowystarczalne tak, aby wojskowi nie musieli opuszczać jego granic. Działały tam liczne sklepy, szkoła, obiekty sportowe, kluby, kino, teatr, a nawet łaźnie. Gdy Rosjanie zaczęli się wyprowadzać w 1992 roku – jak to bywa w takich sytuacjach – zabierali wszystko, co tylko się dało. Pstrąże zaczęło popadać w ruinę. To, co kiedyś było nowoczesnymi, czteropiętrowymi sowieckimi blokami, dziś jest straszną wizytówką miasta. Obecnie teren należy do wojska. Od października 2016 roku rozpoczęto rozbiórkę poradzieckich budynków.

Kłomino – historia upadku

Historia tego miasta położonego w województwie zachodniopomorskim, również związana jest z wojskiem. Przed II wojną światową Kłomino zasiedlali Niemcy, głównie żołnierze Wehrmachtu. Wtedy miasto nazywało się Westfalenhof, na jego terenach zorganizowano obóz jeniecki. Po wojnie przyszli Sowieci i zmienili nazwę miejscowości na Grodek. W czasach, kiedy teren stanowił bazę dla wojska rosyjskiego, działały tam sklepy, szkoły, kino oraz szpital. Mini-miasteczko było samowystarczalne. Znajdowało się tam wszystko, co było potrzebne do normalnego funkcjonowania: budynek dowodzenia, koszarowce, garaże, hydrofornia, sklepy, kino i bloki mieszkalne – czytamy na stronie gminy Borne Sulinowo. Ciekawostką jest, że część materiałów ze zrujnowanych budynków przekazano na budowę Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Od 1993 roku Kłomino zostało włączone do polskiej administracji. Jeszcze na początku lat 90. mieszkało tam około 5 tysięcy osób. Obecnie miasto świeci pustkami i straszy zrujnowanymi budynkami.

Borne Sulinowo – śmierć po sąsiedzku

Jest położone zaledwie 12 kilometrów od Kłomina. Może te okolice to jakieś zagłębie polskich miast duchów? Nie do końca, ponieważ w tym przypadku historia potoczyła się nieco inaczej. Do 1992 roku w Bornym Sulinowie działo się podobnie jak w Kłominie. Po opuszczeniu miasta przez Rosjan – w przeciwieństwie do innych miejsc – nie doszło tu do dewastacji i rozpoczął się proces zasiedlania. Stare budownictwo dostosowano do współczesnych czasów. Z historii z radziecką armią w tle uczyniono atrakcję turystyczną.

Borne Sulinowo
Borne Sulinowo często gości miłośników militariów (fot. ppart / Shutterstock.com)

Władze miasta wytyczyły kilka szlaków, które ułatwiają zwiedzanie Bornego Sulinowa. Przy trasach znajduje się wiele obiektów wartych obejrzenia. Należą do nich m.in. zbudowany przez Niemców Dom Oficera, ruiny willi generała Guderiana, czy cmentarz wojskowy. Spoczywają tam prochy poległych w czasie kampanii wrześniowej żołnierzy polskich oraz polskich i rosyjskich, którzy zginęli w 1945 r. podczas walk o Wał Pomorski.

Borne Sulinowo - Dom Oficera
Słynny Dom Oficera (fot. taranchic/Shutterstock.com)

Czerwony Strumień – poradziecki relikt

To nieistniejąca już wieś przy granicy z Czechami, która nie opustoszała z powodu wyjazdu żołnierzy radzieckich. Czerwony Strumień pogrzebała granica państwowa wytyczona w 1947 roku. Po jej ustanowieniu, okazało się, że przebiega przez środek wsi, między domami.

Ruiny kaplicy w Czerwonym Strumieniu – wcześniej nazywanym Rothflössel_ (fot. Pudelek (Marcin Szala),CC BY-SA 3.0), via Wikimedia Commons)

Od tego czasu wioska zaczęła wymierać. Ciężko było się zbliżyć do strefy przygranicznej, a co dopiero w niej mieszkać. Obecnie po wsi zostały tylko fragmenty fundamentów domów, zniszczone postumenty po pomnikach i ruiny murów kaplicy barokowej.

Miedzianka – płynne złoto

Miastu położonemu w powiecie jeleniogórskim nie straszne były pożary i dwie wojny światowe. Od połowy XIX wieku dobrze prosperowało, jako miejscowość wypoczynkowo-turystyczna ze słynnym „złotem z Miedzianki”, czyli piwem produkowanym w miejscowym browarze. Miedziankę wykończyły jednak… szkody górnicze. W 1948 roku Rosjanie otworzyli tam kopalnię uranu. Po kilkuletnim rabunkowym wydobyciu pojawiły się pierwsze problemy i znaczące szkody górnicze. Zdecydowano o likwidacji miejscowości. Po prężnie działającym miasteczku pozostało kilkudziesięciu mieszkańców. Od maja 2015 roku działa tam Browar Miedzianka.

Miedzianka
Kościół Jana Chrzciciela w Miedziance (fot. Platanacero, GFDL via Wikimedia Commons))

Telegraficzny skrót nie odda jednak całej tej pasjonującej historii – zdecydowanie warto sięgnąć po książkę Filipa Springera „Miedzianka. Historia znikania”. W tej doskonałej książce autor próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy to faktycznie szkody górnicze przyczyniły się do śmierci miasta. Istnieje bowiem jeszcze jedna teoria – to władze wymyśliły ten pierwszy argument jako czysty pretekst do wyburzenia miasta w celu ukrycia pewnych tajemnic z przeszłości. Jakich? Przeczytajcie!

 

Michał Fajtek
Michał Fajtek
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Pasjonat sportu, a w szczególności piłki nożnej i siatkówki. Miłośnik podróży i dobrego jedzenia. Hiszpańska kuchnia i tamtejszy futbol – to marzenie o każdej porze dnia i nocy. Prowadzi własną firmę homeofsolutions.pl
AUTOR

Komentarze