Dlaczego nie będę płacić abonamentu radiowo-telewizyjnego

Nowy abonament odstrasza od kablówek
5 minut czytania
63046
24
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
27 maja 2017

W środę rząd przyjął nowelizację do ustawy o abonamencie telewizyjnym, która zobowiązuje nadawców płatnych telewizji i cyfrowych platform do uczestniczenia w procesie pobierania podatku za posiadanie telewizora, którym de facto jest tzw. abonament.

Ponieważ nie zamierzam finansować rządowej telewizji (obojętnie, który rząd nią steruje), to chyba będę musiała pozbyć się telewizora.

Telewizji jako takiej nie konsumuję od 2004 roku. Interesujące mnie programy oraz inne produkcje oglądam w internecie – najczęściej za pośrednictwem różnych platform VoD, płacąc za dostęp do treści. Nie mam wykupionej żadnej kablówki, a z platformy cyfrowej HBO korzystam tylko w jej internetowej postaci. Telewizor w domu mam – służy do oglądania filmów i bajek na DVD (za które rzecz jasna zapłaciłam w sklepie) oraz do grania na konsoli. Tak, wszystko opłacone, nie kradzione.

Rzekomy abonament, który mamy płacić na tzw. publiczną telewizję (choć od lat jest to telewizja de facto rządowa, podlegająca politycznym wpływom rządzącej partii) nie jest tak naprawdę abonamentem. Telewizja, będąca spółką prawa handlowego, by móc pobierać abonament powinna zawrzeć ze swoimi odbiorcami umowy cywilno-prawne i na ich podstawie naliczać comiesięczną opłatę. Nie robi tego. Narzucony ustawą obowiązek uiszczania tej opłaty jest więc tak naprawdę podatkiem od posiadania telewizora i radia, stąd wymóg (absolutnie absurdalny z punktu widzenia współczesnych realiów) rejestrowania posiadanych sprzętów. A jak ktoś ma więcej niż jeden telewizor? To powinien płacić za każdy? A skoro już, to czemu ta opłata ma być naliczana co miesiąc, a nie jednorazowo przy zakupie odbiornika, jak jest w przypadku innych dóbr: samochodów, mieszkań?

Dlaczego nie będę płacić abonamentu radiowo-telewizyjnego
Tu się nie ma co śmiać (fot. Shutterstock)

Za obowiązkiem płacenia abonamentu nie przemawia w moim odczuciu także argument o społecznej solidarności – że to taka składka na rzecz tych, których nie stać na opłacanie sobie usługi dostępu do płatnej telewizji. W bezpłatnym dostępie są też telewizje komercyjne, ani lepsze, ani gorsze od tej, w której udziały ma skarb państwa. Bo że telewizja publiczna nie pełni żadnej “misji” to już chyba wszyscy wiedzą od dawna.

Co więc pozostaje obywatelowi, który nie chce finansować publicznej telewizji w takiej formie, w jakiej jest to proponowane, ale nie chce też łamać prawa? Umowy z żadną kablówką nie mam, ale telewizor stoi. Co więc zrobić? Wyrzucić telewizor przez okno i kupić sobie 40-calowy monitor? Albo projektor, one też są spoko.

A na koniec jeszcze taka ciekawostka. Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 16 marca 2010 roku nasze państwo nie ma podstawy prawnej, by ściągać od obywateli zaległości w opłacie abonamentowej: “(…) odesłanie do ustawy egzekucyjnej nie pozwala na sprawne egzekwowanie zaległości abonamentowych, gdyż ustawa abonamentowa nie przewiduje wydania decyzji stanowiącej podstawę stwierdzenia niewywiązywania się gospodarstwa domowego z obowiązku uiszczenia abonamentu w ustawowym terminie. Powoduje to, że w rzeczywistości egzekucja administracyjna zaległości z tytułu abonamentu nie jest prowadzona, tak samo jak egzekucja opłat karnych”.

Ustawa o abonamencie jest bublem prawnym, do którego dołożono właśnie kolejną niedorobioną cegiełkę, której skutkiem będzie jedynie masowa rezygnacja z umów z operatorami kablówek i platform cyfrowych.

 

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Polecamy

Komentarze