Dlaczego świat oszalał na punkcie powieści Jane Austen?

Po której stronie barykady stoisz?
5 minut czytania
793
2
Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak
19 maja 2017
© Focus Features

Powieści Jane Austen znamy prawie wszyscy – niektórzy z lektury, niektórzy ze spektakularnych ekranizacji.

18 lipca 2017 roku minie dwieście lat od dnia, w którym zmarła Jane Austen. Zachowane listy i dokumenty przekonują, że wiodła dość monotonne życie na angielskiej prowincji i odeszła bezpotomnie. Oficjalne podsumowania mają bowiem kiepskie wyczucie, gdy chodzi o podsumowywanie dorobku czyjegoś życia, skupiając się na tylko jednej kategorii faktów. Spuścizną panny Austen jest zaś sześć ukończonych powieści, dzięki którym jej z pozoru nieistotna egzystencja nie tylko nie zatarła się w mrokach przeszłości, ale jest wciąż przechowywana w pamięci zauroczonych czytelników. Ci mogą traktować ten rok także jako dwusetną rocznicę oficjalnej obecności tej autorki w świecie literatury – w grudniu 1817 roku dzięki bratu pisarki ukazała się jej ostatnia powieść, Perswazje, wzbogacona o pierwsze zarysy ledwie planowanego Sanditon.

Muzeum Jane Austen w Bath

Była to pierwsza publikacja, która ogłaszała wszem i wobec, że autorką owych tekstów jest niejaka Jane Austen. Książki, które obecnie każdy wiąże z jej nazwiskiem, były bowiem wcześniej wydawane anonimowo: publikując w 1811 roku Rozważną i romantyczną Austen podpisała się jako Lady. Pojawiające się później Dumę i uprzedzenie, Mansfield Park, Emmę i Opactwo Northanger wydawca przypisywał tej samej tajemniczej osobie.

O miłości, niebanalnie

Skromna panna Austen rzekomo kryła się także ze swoim pisaniem. Podobno drzwi od jej pokoju niemiłosiernie skrzypiały, a ona traktowała ten dźwięk jak ostrzeżenie, dające jej szansę na szybkie ukrycie zapisków przed czyimś ciekawskim wzrokiem. Między jednym a drugim skrzypieniem drzwi powstały jednak manuskrypty książek, które przez dziesiątki kolejnych lat były czytane w być może podobnej aurze konspiracji. Poprzez swoje opublikowane już powieści Jane Austen stopniowo docierała do odbiorców coraz bardziej oddalonych nie tylko od jej domku w Chawton, nie tylko od samej Anglii, ale także od samego XIX wieku.

Opisane przez nią historie doczekały się też wielu intrygujących interpretacji: trafiły do scenariuszy filmów produkowanych w Bollywood, a nawet zostały osadzone w realiach apokalipsy zombie. Mimo woli rodzi się pytanie, co tak uniwersalnego kryje się w niepozornych romansach z początku XIX stulecia, że nie przestają fascynować kolejnych pokoleń – mimo, że z pozoru mają w sobie wszystko, co może zniechęcać współczesnego odbiorcę. Wszak są to opowieści o miłosnych perypetiach panien na wydaniu, w dodatku napisane dość archaicznym już językiem. A jednak pojawiające się na tych kartach postaci: rozważna Elinor, romantyczna Marianne czy bystra i bezkompromisowa Lizzy Bennet stały się ikonami popkultury i świetnie się w niej zadomowiły. A być może najjaśniejszą gwiazdą w tym specyficznym gwiazdozbiorze jest tylko z pozoru dumny pan Darcy: co prawda jego introwertyczne usposobienie nie pomaga mu w zrobieniu dobrego pierwszego wrażenia, ale w toku akcji bohater wykazuje się kluczowymi cechami idealnego ukochanego: szlachetnością, wiernością i cierpliwością. Być może to właśnie stworzenie postaci, do której konsekwentnie wzdychają kolejne pokolenia kobiet, jest największym osiągnięciem panny Austen?

Muzeum Jane Austen w Chawton, UK (fot. Shutterstock)

Jane Austen, czyli zręczna prześmiewczyni

Wśród plejady postaci zamkniętych w książkach Jane Austen nie można jednak pominąć jeszcze jednej: równie ważnej, choć w inny sposób wpisanej we wszystkie teksty. Czytając którąkolwiek książkę, słucha się opowieści snutej przez ukrytego w niej narratora: a to naprawdę intrygująca osoba, obdarzona niezwykłym zmysłem obserwacji i chętnie używająca ciętego języka. To właśnie obecność tej inteligentnej narracji sprawia, że powieści Jane Austen nie mogłyby zostać zrównane z całymi zastępami popularnej prozy o tematyce romansowej.

Ukryta za opisywanymi zdarzeniami osoba nie boi się w toku opowiadania przemycać własnych opinii, którym daleko do zaściankowości. Język narratora skrzy się od ironii i sarkazmu, co ożywia skądinąd smutne tło każdej historii: wszystkie opisane przez pannę Austen perypetie to przecież konsekwencje tego, jak było zorganizowane życie społeczne w ówczesnej Anglii. Niemal każda młoda kobieta była wówczas uwikłana w sieć oczekiwań i obowiązków, wiążących się z tematem zamążpójścia. Głównym zmartwieniem każdej panny było zdobycie małżonka, ale te plany często przeczyły porywom młodzieńczym serca: chodziło o zyskanie męża, ale na tyle majętnego, by kobieta mogła bez lęku myśleć o reszcie swojego życia.

Jedna z najsłynniejszych scen świata (przynajmniej według Bridget Jones ), czyli Colin Firth jako Pan Darcy (fot. mat.pras BBC)

To przyziemny temat pieniędzy tworzy i komplikuje dramatyzm położenia niemal każdej opisanej przez Austen postaci. Niewesołe tło nie przygasza jednak humoru narratora, który niemal z upodobaniem wyśmiewa kolejne absurdy życia towarzyskiego. Śmiejąc się ze zręcznie opisanych wypadków, czytelnik stopniowo dociera do zrozumienia tego, co chce mu wytłumaczyć narrator: że szczęścia nie osiągnie się, rozwiązując problem rocznego dochodu. Warto przy tym przypomnieć, że sama Austen także w pewien sposób stworzyła sobie w pamięci potomnych legendę kobiety, która wolała wybrać samotność, niż małżeństwo pozbawione uczucia.

Bajki dla dorosłych?

Wszystkie powieści Jane Austen są osadzone w realiach, gdzie niepodzielnie rządzą nielubiany przez poddanych Książę Regent oraz klasyczny i skromny styl empire. Te poboczne okoliczności tworzą rodzaj kolorowego tła, atrakcyjnego zwłaszcza dla współczesnego odbiorcy. Wrażenia zanurzenia się w bajkowym świecie dopełnia też fakt, że perypetie głównych bohaterów zawsze wieńczy szczęśliwe zakończenie: bo choć panna Austen bardzo wiernie odmalowuje znaną sobie rzeczywistość, nie poddaje się czającemu się tam pesymizmowi. Przekonuje swoich czytelników, że nawet najmniej pomyślne okoliczności nie mogą skłaniać do wyzbywania się marzeń i zawierania z życiem jakiegokolwiek kompromisu. Sugeruje, że podporządkowywanie się śmiesznej hierarchii wartości jest nierozważne, a zagłuszanie głosu serca – nieromantyczne.

Nawet jeśli te powieści nie zdołają nikogo przekonać, że życie jest łatwiejsze, niż się z pozoru wydaje, przypominają, że zawsze może być odrobinę piękniejsze: choćby za sprawą niektórych towarzyskich konwenansów, które niepostrzeżenie odeszły w zapomnienie.

Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak

Z wykształcenia polonistka i krytyk literacki: przez zamiłowanie do pracy ze słowami i odkrywania opowieści wszędzie tam, gdzie to możliwe. Na co dzień redaguje i poprawia cudze, ale przede wszystkim tworzy własne teksty, nie stroniąc od wyzwań i eksperymentów. Z drobnych zapisków złożyła także autorski tomik poetycki „Ze zzieleniałymi oczami”. Miłośniczka wielu oblicz sztuki, także tej użytkowej – w wolnych chwilach zamiast słów poskramia różnego rodzaju nitki.


AUTOR

Polecamy

Komentarze