Bachor. Jak przygotować się na najgorsze?

Łatwo nie będzie, ale dacie radę!
8 minut czytania
539
12
Madame de Bachory
Madame de Bachory
7 czerwca 2017

Droga Bachora nie jest dla każdego. Jeśli wasze oczy zarosły lukrem, a detektor czarnego humoru to coś, czego wasza mama używa do sprawdzania czystości kafelków przy toalecie, zawróćcie – tu zaczyna się piekło.

Piszecie do mnie w listach o swych smutkach i obawach. Niejednokrotnie pytacie, DLACZEGO? (wykrzyczane głosem kogoś, kogo zepchnięto właśnie w przepaść). Otóż odpowiedź jest jedna – BO TAK! Madame de Bachory i jej mroczny zakon zniknęły na jakiś czas, ale pod presją waszych ochów, fochów i błagań chyba czas wrócić. No, ale do rzeczy.

Ludzie listy piszą − Wieńczysław

Niedawno napisał do mnie pan Wieńczysław z Małego Zadupia (przypominam, że imiona i miejsca zamieszkania zostały zmienione dla dobra bohaterów tekstu) i zechciał podzielić się swymi troskami: Droga Madame de Bachory, wkrótce będziemy mieli dziecko! Jako kobieta stara i doświadczona przez potwory westchnęłam, gdyż jestem empatyczna i zrobiło mi się bardzo przykro. Tymczasem Wieńczysław pyta, jak się przygotować. I jak teraz żyć. Spieszę zatem z odpowiedzią!

Cieszysz się? To dobrze – niedługo będziesz musiał przestać!

Otóż, drogi Wieńczysławie, jakby ci to powiedzieć, cóż… za późno! Zdecydowanie za późno na takie pytania. Aktualnie wasz świat przestał już istnieć, spłonął, runął, a potem rozjechały go vogońskie buldożery, pozostawiając jedynie gwiezdny pył. Pozwolę sobie nadmienić, że nie stało się to wtedy, gdy na teście ciążowym nieubłaganie wypłynęły z białych odmętów dwie kreseczki, ani nie wtedy, gdy na monitorze USG zobaczyliście nieokreśloną glutoplazmę wśród szarzejących farfocli.

Ten świat runął w chwili, gdy zaczęliście uprawiać seks, bo każdy seks między kobietą i mężczyzną to potencjalna zgoda na przywołanie potwora. Skoro zaniedbaliście edukację seksualną, to o czym my teraz mówimy? Możemy tylko przepisać pewne środki zaradcze. Oto lista.

“Kocia łapka”, czyli trening rezygnacji

Była raz w internetach taka zabawna wyliczanka dotycząca tego, jak się przygotować na nadejście fasolinki, dzieciąteczka, najsłodszego owocu miłości dwojga ludzi, bla, bla, bla. Było tam coś o tym, że na przykład bierzecie tablet, zrzucacie go na ziemię, a potem depczecie i wcieracie w niego banany.

Madame de Bachory nie jest pewna, do czego może przygotować ten rytuał. Być może chodzi o otoczenie pokoju dobrą energią, która odpędzi nocne wrzaski od waszego łoża. Jeśli na serio chcecie się przygotować, rozpocznijcie od treningu rezygnacji, znanego także jako metoda kociej łapki.

Zaufaj Madame – to nie jest najbezpieczniejsza pozycja…

Wyciągnijcie z szafek, szuflad, kieszeni i torebek perfumy, smartfony, ulubione kubeczki, pamiątkowe talerzyki. Ustawcie je następnie wzdłuż krawędzi stołu lub na brzegu blatu kuchennego. Przyjrzyjcie się im. Są wasze. Są piękne. Jedne mają znaczenie sentymentalne, inne sprawiają, że na sam ich widok czujecie się lepiej. Aby osiągnąć stan idealnej gotowości, musicie jednak odrzucić to, co przyziemne, materialne… Zatem tak: jedno siedzi i patrzy, a drugie zrzuca po kolei każdy z przedmiotów na podłogę. Pac, pac, pac. Nie rozbiło się za pierwszym razem? Nie szkodzi, jutro możecie powtórzyć.

A teraz, uwaga, trudniejsza część treningu! Ustawiacie na parapecie wszystkie wasze plany i marzenia. Są piękne. Wiele z nich wydaje się być w zasięgu ręki. Już wiecie co z tym wszystkim zrobić? No właśnie. Pac, pac, pac.

Warto już zawczasu zrezygnować z takich dupereli, aby potem nie zderzyć się brutalnie z rozpędzoną rzeczywistością i z czystym kontem marzyć o zupełnie nowych sprawach. Na przykład o tym, żeby przespało noc, żeby przestało się bić z kolegami w klasie, żeby jednak nie wybijało sobie zębów stałych, żeby nie dzwoniło do was o drugiej w nocy zapite w trzy dupy chlipiąc w słuchawkę − Ratuuunkuuuu, wyrzucił(a) mnie z dooo-ooomuuuu po sześciuu latach małżeństwaaaa.

Szkolenie z multitaskingu i mikromenedżmentu

Macie obawy, że wasza podzielność uwagi może być niewystarczająca i chcielibyście już teraz wiedzieć, jak to będzie, gdy wasz promyczek wreszcie wyjrzy na świat?

Przygotuj się na multitasking, który będzie cesarzem multitaskingów

Polecam bardzo proste szkolenie. Macie jeszcze tego smartfona, czy już się rozbił podczas Treningu Rezygnacji? Bierzecie telewizor, komputer i smartfona. Na jednym odpalacie Ewę Chodakowską, na drugim jakiegoś Jamie Oliviera czy tam Wachowiczową – co kto lubi – a na trzecim może być na przykład wasza matka. I teraz najlepsze: staracie się robić wszystko to, o czym do was mówią. Jednocześnie.

Jeśli udało się wam przyrządzić doskonały sos podczas robienia dwudziestu japońskich pompek, jednocześnie wyjaśniając waszej matce, dlaczego w sumie nie skończyliście tamtych studiów, tylko jakieś inne, to znaczy, że do wykonywania zadań używaliście więcej niż jednej ręki. Czyli źle. Wróć, zaczynacie od nowa, ale prawą rękę (dla leworęcznych − lewą) przywiązujecie sobie do pleców. I co teraz, cwaniaki?

Zimny chów

To właściwie najprostsze zadanie. Zacznijcie od zimnej kąpieli. Potem zimna kawa, zimna herbata, zimna zupa i zimne drugie danie. Na deser zimno w wyrku, bo śpicie bez kołdry. Po tygodniu dodajecie do tego zestawu ćwiczeń przyjmowanie na chłodno nieustannych negatywnych komentarzy pod własnym adresem – to wymaga oczywiście działania w parze.

Gdy jedno z was coś robi, drugie głośno komentuje: – Mama, co ta mama robi, nie tak się kładzie widelec. Mama chce na takim talerzu jeść takie jedzenie? Buty? Takie buty na nogi? Za dużo jedzenia. Za mało jedzenia! – i tak dalej.

Myślisz, że twoje dziecko będzie stać tak spokojnie podczas ubierania? HAHAHAHAHAHAHA!

W przypadku mężczyzny oprócz komentarzy typu: – Co ten tata, nie takie spodenki, nie tak kołderka! – warto dodawać w interwałach co trzy pytania komentarz: – Gdzie jest mama tego biednego dziecka?! Co to za wyrodna kobieta?!

Oczywiście podczas wyjść z domu warto wprowadzić tak zwany element zaskoczenia i w najmniej spodziewanych momentach pokrzykiwać sobie nawzajem – A GDZIE CZAPECZKA???

Te trzy pierwsze kroki pozwolą wam lepiej oswoić się z nowym życiem, jakie rozpoczniecie po narodzinach dziecka. Właściwie to musicie wiedzieć jedno – najtrudniejszych jest pierwszych osiemnaście, może dziewiętnaście lat, a potem już to jakoś leci. Niebawem opowiem wam, jak przygotować swój dom na nadejście bachora.

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

Komentarze

12 odpowiedzi na “Bachor. Jak przygotować się na najgorsze?”

Dodaj komentarz