Dlaczego nie warto zadzierać ze srokami, czyli tajemnice ptasiej natury

Już nigdy nie spojrzysz na gołębia tak samo
9 minut czytania
1109
1
Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
16 czerwca 2017

Możliwości ptaków wprawiają w osłupienie. Skrzydlaci potrafią tańczyć w rytm muzyki, rozróżniają ludzkie twarze, zapamiętują tysiące lokalizacji, „opłakują” zmarłych towarzyszy. Jakie jeszcze niezwykłe tajemnice kryją przed nami?

Węch sępów pozwala im na wyczucie nawet najmniejszej koncentracji cząsteczek unoszących się w powietrzu, a ich żołądki potrafią strawić bakterie wąglika. Umiejętności manewrowania w powietrzu kolibrów zainteresowały badaczy z Pentagonu, którzy zapowiedzieli prace nad nanodronem wzorowanym na sposobie poruszania się tych małych ptaków. Albatrosy są mistrzami odległości – przeciętnie w całym swoim życiu przemierzają 6,4 miliona kilometrów, co stawia ich na pierwszym miejscu przed każdym zwierzęciem zamieszkującym Ziemię, nie mówiąc o jakimkolwiek pojeździe skonstruowanym przez człowieka.

Cywilizacja i życie z dala od przyrody pochłonęło nas bez reszty. Rzadko mamy czas chociażby na spacer po lesie, nie wspominając już o wyjeździe na dłuższą chwilę na łono natury. Być może dlatego w ostatnim czasie taką popularnością cieszą się książki poświęcone sekretom roślin i zwierząt. Jedną z nich jest „Rzecz o ptakach” Noaha Stryckera, która odkrywa przed czytelnikiem niesamowite zachowania i zwyczaje trzynastu gatunków.

Jak nawigują gołębie

Mało znam osób, które nie narzekają na gołębie. W mieście są z nami cały czas – na rynkach i głównych placach zbierają się tłumnie, dokarmiane przez turystów, na naszych balkonach zakładają gniazda, a alejki parków albo, co najgorsze, dachy naszych samochodów pokrywają białą kupą. Wszelkie ptasie zło tego świata przypisujemy gołębiom, nazywając je wręcz „latającymi szczurami” i ciężko pozbyć im się tych negatywnych łatek. Tymczasem są to fascynujące ptaki, którym od lat przyglądają się naukowcy.

Gołębie to wyjątkowo fascynujące ptaki, choć na co dzień nie dostrzegamy ich zalet

Okazuje się, że gołębie (ale nie tylko one) doskonale radzą sobie jako nawigatorzy – docierają do celu, pokonując setki kilometrów. Powracają do domu z nieznanych im miejsc. Z tych zdolności najlepiej znane są gołębie sportowe, które biorą udział w zawodach na dystansach 160 czy nawet 320 kilometrów. W Chinach odbywają się nawet zawody na dystansie 2000 kilometrów, ale jako że dla gołębi jest już to bardziej walka o przetrwanie, niż dobra zabawa wykorzystująca ich naturalne predyspozycje, wielu ekspertów poddaje w etyczną wątpliwość tę imprezę. Nie zważając jednak na odległość – wyczyn powrotu do znanego im miejsca jest wprost niewiarygodny, zważywszy na to, że gołębie nie posiadają informacji o tym, dokąd zostaną przewiezione, zanim znajdą się z dala od „domu”.

Umiejętność nawigacji ptaków od dawna spędza sen z oczu naukowcom. Kolejne pokolenia psychologów i badaczy zastanawiają się nad tym, czy mamy tu do czynienia z pojęciem szóstego zmysłu. W 1898 roku kapitan Renaud, francuski specjalista, który był odpowiedzialny za wykorzystanie gołębi do celów wojskowych, nazwał tę niezwykłą umiejętność zmysłem orientacji i przypisał go nieokreślonemu do końca narządowi w kanałach ucha wewnętrznego. Nie tak dawno kontrowersyjny biolog znany między innymi z badań nad telepatią czy chińską medycyną, Rupert Sheldrake, zasugerował „istnienie zmysłu kierunku (u ptaków), nierozpoznanego dotąd przez instytucjonalną naukę”. Sheldrake działa na pograniczu nauki i wiary, przez co nie jest do końca traktowany poważnie, ale swoją nieufność wobec pragmatycznej strony nauki tłumaczy latami hodowania gołębi jako mały chłopiec. Gdy jechał rowerem daleko od swojego domu i wypuszczał gołębie, te zawsze prześcigały go w drodze powrotnej. Naukowcy nie potrafili wyjaśnić, jak to robiły.

Sposób odnajdywania drogi przez ptaki, szczególnie gołębie, wydaje się wręcz magiczny, dlatego nie dziwi wcale, że od lat fascynuje badaczy. W rzeczywistości jednak wiemy całkiem sporo o tym, w jaki sposób ptaki nawigują. Przez kilka ostatnich dekad badań udowodniono, że ptaki potrafią orientować się w przestrzeni na podstawie wizualnych punktów orientacyjnych, położenia Słońca, gwiazd, a nawet z pomocą zmysłu węchu. Coraz bardziej zaawansowane badania wskazują również na wykorzystanie przez ptaki takich zjawisk, jak pole magnetyczne Ziemi czy światło spolaryzowane. Mając taką wiedzę bardziej zastanawia nie to, w jaki sposób ptaki znajdują drogę do domu, ale to, w jaki sposób są ją w stanie w ogóle zgubić.

Czego boją się pingwiny?

W przeciwieństwie do gołębi, które nie są powszechnie lubianymi ptakami, do pingwinów mamy stosunek raczej pozytywny, uważając je za urocze, może lekko niezdarne i ozdabiając ich podobiznami nie tylko dziecięce ubranka. „Są wyjątkowo dziecinni, ci mali ludzie antarktycznego świata. Ich małe ciała są tak pełne ciekawości, że jest w nich niewiele miejsca na strach” zaobserwował Apsley Cherry-Garrard, dwudziestopięcioletni poszukiwacz przygód, który dotarł na Przylądek Croziera w 1911 roku.

Pingwiny – urocze i ciekawskie

Jednak nawet pingwiny mają swoje ograniczenia, o czym przekonał się Noah Strycker, który brał udział w projekcie badawczym pod nazwą Penguin Science. Najważniejszym celem projektu było śledzenie pingwinów z kilkoma biotelemetrycznymi znacznikami GPS, które mogą wysyłać dane o lokalizacji w czasie rzeczywistym, ale także mierzyć temperaturę, ciśnienie czy natężenie światła pod wodą. Badacze przy odrobinie szczęścia mieli nadzieję na zobaczenie, w jaki sposób pingwiny polują na ryby. Najpierw jednak musieli je schwytać, aby założyć wspomniane urządzenia.

Zwykle mówię ludziom, że złapanie pingwina jest łatwe: wystarczy podejść do jakiegoś i wziąć go ze sobą – pisze Noah Strycker – Jednak w ten sposób pomija się swego rodzaju przebiegłość ze strony pingwina. Tak, pingwiny są wyjątkowo przystępne, zwłaszcza na gnieździe. Pozwolą zbliżyć się na odległość sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu centymetrów od nich bez większego zaniepokojenia. Jednakże gdy naruszy się tę strefę prywatnej przestrzeni, lepiej być szybkim. W ten sposób Noah złapał kilka pingwinów, montując im znaczniki, po czym wypuszczając je. Pingwiny nie żywiły urazy – otrzepywały się i uspokajały dość szybko.

Jak dorwać pingwina? Da się, a ptaki nie żywią wielkiej urazy

Nieco trudniej jest złapać pingwina, który nie przebywa w gnieździe. Włóczący się poza gniazdem pingwin pozwolił podejść do siebie maksymalnie na odległość około trzech metrów i ani o krok bliżej. Nagle ptak, którego stereotypowo uznajemy raczej za powolnego, okazał się szybki, z łatwością robił uniki, uchylał się przed badaczem i ślizgał koło niego na lodzie. Dopiero zaangażowanie dwóch osób pozwoliło złapać pingwina, który nie był z tego faktu zadowolony – panikował, dziobał w pachę i walił skrzydłami z zaskakująco dużą siłą. Po wypuszczeniu uspokoił się dopiero uzyskując bezpieczną odległość trzech metrów i stracił wszelkie zainteresowanie ludźmi.

Co widzi sroka w lustrze

Kiedy grupa niemieckich naukowców ogłosiła w 2008 roku, że trzymane w niewoli sroki potrafią rozpoznać siebie w lustrze, wielu specjalistów było mocno zaskoczonych. Pomimo wielu przeprowadzonych eksperymentów z udziałem lustrzanego odbicia, udowodniono jedynie, że tylko ludzie, wielkie małpy człekokształtne, orki, delfiny i słonie są zdolne do rozpoznania swoich odbić. Jednak i to badanie przyniosło konkretne wyniki – okazało się, że trzy z pięciu srok wyraźnie rozpoznały ptaka w lustrze jako siebie.

Test lustra nie jest jednak taki prosty, jak się wydaje. Oczywiście, wystarczy lustro i zwierzę, które badacz stawia przed lustrem i obserwuje, co się stanie – czy zwierzę rozpozna swoje odbicie, czy nie. Najtrudniejsza jest interpretacja wyników. Skąd mamy wiedzieć, że zwierzę rzeczywiście rozpoznało w odbiciu siebie?

Niemieccy badacze udokumentowali swój eksperyment na tyle dobrze, że nie ma wątpliwości, że sroki test zdały. Przeprowadzili trzy różne warianty badania. Najpierw wpuścili ptaki do otwartego pomieszczenia z matową, szarą płytą opartą o jedną ze ścian, a następnie zastąpili ją lustrem, aby zobaczyć, czy sroki będą zachowywały się inaczej, kiedy zobaczą swoje odbicie. Za drugim podejściem naukowcy zagonili sroki do woliery z dwiema połączonymi komorami – jednej z lustrem i drugiej z nieodblaskową płytą i obserwowali, ile czasu spędzą w każdej z nich. Na koniec umieścili srokom okrągłą, jaskrawą naklejkę na gardle, która bez użycia lustra byłaby dla nich niewidoczna. Tego rodzaju test znaków jest podstawą tradycyjnych eksperymentów z lustrami.

Sroka – ptak o wielu zaletach i całkiem prężnie działającym mózgu!

Pierwszy eksperyment pokazał, że lustro wyraźnie wpłynęło na zachowanie srok – ptaki były zdezorientowane, przybierały pozy, jakby w lustrze znajdował się inny ptak, jeden z samców nawet chciał sprezentować swojemu odbiciu kilka małych przedmiotów. W drugim eksperymencie trzy sroki badały lustro przez dłuższy czas, obserwując w skupieniu swoje odbicie. Dwie pozostałe sroki wolały siedzieć po stronie bez luster. Ostatni test natomiast był najbardziej przekonujący – po umieszczeniu jaskrawego znaczka na gardłach, trzy sroki zaczęły drapać się po nim w momencie, w którym w odbiciu zobaczyły, że coś jest nie tak. Przestawały dopiero po usunięciu lustra. Ostatecznym potwierdzeniem był test z czarnym znaczkiem, który zlewał się z upierzeniem srok. Wydawały się go nie dostrzegać, więc nie próbowały go z siebie zdrapać.

Ptaki od zawsze fascynują człowieka. Na szczęście wiemy już o nich całkiem sporo, a dzięki takim pozycjom, jak „Rzecz o ptakach” możemy w przystępny sposób, pozbawiony naukowych sformułowań, dowiedzieć się jak orzechówki gromadzą informacje czy jak kochają albatrosy. Jednak nie skupiajmy się tylko na opowieściach i teorii! Tak modne ostatnio spacery w pięknych okolicznościach przyrody połączone z wykładami specjalistów i pasjonatów gatunków gromadzą całe rodziny. Sprawdź, czy w twojej okolicy ktoś, kto naprawdę zna się na zwyczajach ptaków i innych zwierząt nie organizuje podobnych wypraw.

A książkę „Rzecz o ptakach” Noaha Stryckera, który „myśli jak biolog, ale pisze jak poeta”, możecie kupić na przykład tu.

Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska

Z wykształcenia pedagożka, z zamiłowania obserwatorka. Lubi jeść, czytać, pisać i malować – w tej kolejności. Od niedawna odkrywa uroki życia #po30. Nigdy nie myślała, że pokocha dobre seriale równie mocno, jak dobre książki. Kiedyś wróci do wypalania gliny.


AUTOR

Polecamy

Komentarze