Idealny deser na lato – owocowy tofurnik na zimno

Zdrowy, lekki, pyszny
9 minut czytania
499
0
Asja Michnicka
Asja Michnicka
12 czerwca 2017

Tofurnik, czyli ciasto z tofu, które smakiem, konsystencją i wyglądem przypomina sernik, jest doskonały na upalne, letnie dni, a do tego jego wykonanie nie wymaga uruchamiania piekarnika. Uff! Do dzieła!

Tofurnik możemy wykonać w dowolnej, ulubionej wersji smakowej – jeśli znamy dobre proporcje na bazę ciasta i wiemy, które składniki są niezbędne i w jaki sposób się z nimi obchodzić, przygotowanie deseru to nic trudnego. Poniżej znajdziecie zarówno przepis na mój ulubiony tofurnik malinowy na kokosowo-różanym spodzie (tak, wiem jak to brzmi – niebo!), jak i przepis bazowy, według którego możecie przygotować ciasto pod wasze smaki lub produkty, które akurat macie pod ręką.

Tofurnik – nie tylko dla wegan

Głównym składnikiem tofurnika, jak łatwo się domyślić, jest naturalne tofu. Tofu to rodzaj sojowego twarożku. Oprócz mleka sojowego, do procesu produkcyjnego potrzebny jest również koagulant, którego zadaniem jest oddzielenie grudek tofu od płynu. Tym środkiem jest często siarczan wapnia, stąd tofu jest bogate w wapń.

Wyglądem przypomina biały ser, ale smakuje całkowicie inaczej

Tofu to również doskonałe źródło białka, nie tylko dla osób, które odżywiają się głównie roślinnie. Spróbuj zamienić co najmniej jeden mięsny posiłek w tygodniu na danie, w którym wykorzystasz tofu. Rodzajów tego sojowego serka jest wiele – w sklepach znajdziesz tofu wędzone, z dodatkiem chilli, czosnku, bazylii i inne. Tofu też genialnie można zamarynować – dokładnie tak, jak mięso.

Jeśli masz problem z trawieniem roślin strączkowych, takich jak ciecierzyca, soczewica czy fasola – tofu może być dla ciebie dobrym rozwiązaniem. Jest to, jakby nie patrzeć, przetworzony produkt, dlatego często osoby, które ciężko tolerują strączki, z tofu radzą sobie całkiem dobrze. Sojowy serek jest dość delikatny dla układu pokarmowego.

Kontrowersyjna soja

Tak, mitów na temat soi i jej przetworów jest wiele. Począwszy od opinii, że jej białko nie jest wartościowe, a kończąc na męskich problemach z hormonami, produktom sojowym nie jest łatwo pozbyć się łatki szkodliwego produktu, którym żywią się głównie nawiedzeni wegetarianie. Tymczasem większość zarzutów względem mleka sojowego, tofu czy tempehu jest bezpodstawnych albo źle interpretujemy fakty.

Soja – chyba zupełnie niepotrzebnie demonizowana

Tutaj odsyłam do artykułów specjalistów, Damiana Parola – dietetyka, który pisze o tym, że owszem, produkty sojowe mogą być szkodliwe, ale ewentualnie wtedy, kiedy żywimy się głównie nimi i jemy je codziennie na potęgę oraz ekipy Vegan Workout – trenerów promujących dietę wegańską w sportach, którzy rozwiewają kilka najpopularniejszych mitów o soi w dwóch częściach. Wszystko na podstawie wielu badań, do których przypisy znajdziecie w artykułach.

No, to teraz czas na tofurnik!

Malinowy tofurnik na zimno na kokosowo-różanym spodzie

Składniki na spód tofurnika:

  • 3/4 szklanki migdałów
  • 1/4 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1 szklanka suszonych daktyli (namoczonych we wrzątku przez 15 minut)
  • szczypta soli
  • 1/4 łyżeczki kardamonu
  • 3 łyżki wody różanej

Składniki na masę tofu:

  • 2 kostki tofu naturalnego (2x 300 gramów lub odpowiednio więcej kostek, jeśli używasz tofu, które ma 180 gramów)
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 2,5 łyżeczki agar-agar
  • 1/3 szklanki soku z cytryny
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego zmielonego na cukier puder
  • 300 gramów malin
tofurnik_malinowy_2
Lepiej wygląda czy smakuje? Oceńcie sami!

Migdały, płatki owsiane i wiórki mielę drobno. Następnie dodaję wodę różaną, sól i kardamon oraz odsączone dokładnie daktyle i miksuję wszystko na gładką masę. Z masy formuję kulkę i wkładam ją na 20-30 minut do lodówki.

Z puszki mleka kokosowego wybieram tylko „stałą” część (powinno jej być około 200-250 gramów; cześć stała na pewno oddzieli się łatwiej, jeśli wcześniej puszka wyląduje w lodówce) i podgrzewam w garnuszku z agarem, cały czas mieszając, na małym ogniu. Kiedy masa zgęstnieje i się zagotuje – zacznie bulgotać – trzymam ją jeszcze 30-45 sekund (nie krócej!) i zdejmuję z ognia. Ta część przygotowania tofurnika z użyciem agaru jest szalenie ważna i jeśli przytrzymasz masę na ogniu krócej – tofurnik na zimno po prostu nie wyjdzie.

Mleko kokosowe z agarem wlewam do pojemnika blendera kielichowego lub do miski, dodaję pokruszone tofu, sok z cytryny, cukier puder i maliny i miksuję na bardzo gładką masę (mikserem kielichowym lub ręcznym, w zależności od tego, jakim sprzętem dysponujesz). Próbuję, czy nie jest za słodka lub czy nie czuć tofu za mocno – im więcej dodasz soku z cytryny, tym bardziej posmak tofu się zneutralizuje.

Z lodówki wyciągam spód tofurnika i rozgniatam go na tortownicy pokrytej papierem do pieczenia, a następnie wylewam na niego malinową masę. Odkładam tofurnik na ok. 20-30 minut, aż lekko stężeje, dekoruję owocami (jeżyny sprawdzą się super, są kwaśne i świetnie pasują do słodkiego ciasta) lub orzechami i wkładam do lodówki na 5-6 godzin.

Gotowe! Nie było tak trudno, prawda? Jeśli z jakiegoś powodu nie pasują ci użyte przeze mnie smaki lub w domu masz inne produkty, poniżej przepis bazowy na tofurnik. Przygotowanie jest takie samo, jak powyżej.

tofurnik_malinowy_3
Mlask!

Tofurnik na zimno − przepis podstawowy

(składniki na 23-26 cm tortownicę)

Spód:

  • 2,5 szklanki orzechów/wiórków kokosowych/płatków owsianych lub garść ciasteczek zbożowych/kruchych wymieszana z 2-3 łyżkami nierafinowanego oleju kokosowego
  • 1 szklanka namoczonych suszonych daktyli/moreli/rodzynek/żurawiny
  • szczypta soli
  • przyprawy (do wyboru: kardamon, cynamon, imbir, woda różana, wanilia)

Masa tofu:

  • 2 kostki naturalnego tofu po 300 gramów lub 3 po 220/200/180 gramów (czyli ok. 500-600 gramów tofu)
  • 1 puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 2,5-3 łyżeczki agar-agar
  • 1/3 szklanki soku z cytryny
  • 3/4 szklanki cukru pudru trzcinowego
  • 300 gramów dowolnych owoców

Smacznego i na zdrowie!

***

(Przepis pochodzi z bloga wildstrawberryblossom.pl)

Asja Michnicka
Asja Michnicka
Zawodowo zajmuję się szeroko pojętym "słowem", a po godzinach walczę o prawa tych, których głos nie jest słyszany – zwierząt hodowlanych. Opiekuję się dwoma schroniskowymi psami i kotem. Znam wszystkie miejsca w Warszawie, w których podają hummus i falafele. Lubię rodzicielstwo bliskości, chustonoszenie, bycie tu i teraz. Piszę na Mama na roślinach.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.