Jak nie postępować z nastolatką

Bo to się zemści, i to okrutnie
16 minut czytania
455
4
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
22 czerwca 2017

Napisałam “nastolatką”, ale zdecydowana większość moich światłych i nabrzmiałych doświadczeniem porad znajdzie zastosowanie również przy próbie nawiązania poprawnych stosunków dyplomatycznych z pozaziemską cywilizacją nastolatków płci męskiej. Po prostu, mimo zaawansowanego wieku i szronu na skroni, całkiem nieźle jeszcze pamiętam jak to jest BYĆ nastolatką. Jest najgorzej.

Zawsze śmiech pusty mnie ogarnia, gdy słyszę (kilka razy nawet z własnych ust), że mały bobas to taki kosmita, alien i jedna wielka enigma. Że nie wiadomo, jak się tym tajemniczym przybyszem zająć i sprostać jego kosmicznym potrzebom. Dobre sobie! Noworodek jest prosty jak gra w warcaby: chce jeść, spać i regularnie się wypróżnia. Nastolatka natomiast… główny problem z nastolatką polega na tym, że ani ona, ani nikt inny nie wie, czego toto chce. Nie wie, ale na wszelki wypadek będzie się tego kategorycznie domagać, w razie potrzeby paląc za sobą wioski. I mosty. Nastolatka również, imaginujcie sobie, w ogóle się nie wypróżnia, a w każdym razie zdecydowanie sobie nie życzy, by ktokolwiek podejrzewał ją o coś podobnego. Albo o tym mówił. Albo pisał. O Boże! Odczepcie się!

Krew, flaki i foch

Ponieważ rok szkolny ma się ku końcowi, niebawem wielu rodziców stanie oko w oko ze swoją − znudzoną, wściekłą, naburmuszoną, obojętną na bodźce, dziwnie pobudzoną, rozchichotaną, ponurą, wyobcowaną, sfochowaną, namolną, obrażoną, dziwnie przymilną (kasę chce?), zajętą telefonem, tabletem, graniem na konsoli, nieobecną, bo wyszła na chwilę z koleżankami, a to było chyba już wczoraj − nastoletnią pociechą.

Gorszących scen zdecydowanie lepiej jest unikać

Aby uniknąć, będących niechybną konsekwencją owego stanięcia, scen gorszących, dzikich awantur, nieprzystojnych pokrzykiwań w miejscach publicznych, tudzież niebezpiecznego − zwłaszcza latem, gdy upały i inne klęski żywiołowe nękają ziemię, tę ziemię − nagłego wzrostu ciśnienia tętniczego, takiego, że żyły na skroniach nabrzmiewają, ręce zaczynają latać (albo co gorsza zaciskają się na wiotkiej szyjce subtelnej latorośli), a na ustach pojawia się piana i nie jest to piana złudzeń, niestety. No więc, by tego wszystkiego najgorszego uniknąć, należy poznać kilka tajemniczych zasad, które rządzą nastoletnim światem. Jest to coś pomiędzy chińską etykietą dworską, umiejętnością poskramiania dzikich zwierząt, a rozbrajaniem tykającej bomby. Nigdy nie praktykowałam żadnej z tych rzeczy, ale przypuszczam, że nie są łatwe. Nastolatki są zaś dużo trudniejsze.

Dlatego, by nieco sprawę uprościć i nadać jej lekkostrawną formę internetowego poradnictwa, nie będę wdawać się w subtelności związane z pokrętną logiką, dusznymi tęsknicami i otchłaniami pogardy, którymi przepojone są nastoletnie jestestwa. Ograniczę się zaś do kilku prostych komunikatów: czego nie robić. Nie robić, bo krew, flaki i foch spadną na wasze głowy!

Nie nudź

Jeśli ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła, to nudzenie jest pierwszym stopniem do zagłady ludzkości, która zacznie się za 3, 2, 1… Przy czym nudzeniem może być wszystko: zapytanie o samopoczucie, opowiedzenie przezabawnej anegdotki historycznej o jednym z papieży, zwrócenie uwagi, że w restauracji nie trzymamy nóg na stole, ani nie siedzimy w czapce. Zwłaszcza, że jest lato, a czapka zimowa.

Nie ośmieszaj jej

Rodzic osoby nastoletniej zawsze stąpa po niepewnym gruncie, ale tu już wkraczamy na prawdziwe pole minowe: nadwrażliwy system obronny nastolatki może uznać za próbę ośmieszenia właściwie wszystko. Opowieści z dzieciństwa. Opowieści z poprzednich wakacji. Opowieści z zeszłego tygodnia. O ile opowieści czasem jeszcze ujdą na sucho, jeśli nie przywołują jakichś krępujących sytuacji związanych z fizjologią, to zdjęcia, filmiki oraz inne dowody rzeczowe obnażające przykry fakt, że nastolatka była kiedyś (z kwadrans temu?) jeszcze całkiem małym szkrabem, są nie do przyjęcia! Wszelkie próby udzielania tych poufnych informacji osobom postronnym zostaną ukarane z całą surowością prawa, przy którym kodeks Hammurabiego jest jak surówka z marchwi przy surówce hutniczej.

Nie ośmieszaj się

Nie bądź Kapitanem Oczywistym, nie opowiadaj sucharów, nie rób z siebie idioty, nie próbuj używać młodzieżowych odzywek. Generalnie pilnuj się, trzymaj usta w ciup, zaś dłonie w małdrzyk, bo ryzykujesz przynajmniej solidne przewracanie oczami (kiedy one się tego uczą?) i wzdychanie do nieba, a w ostrzejszych przypadkach klasyczny armageddon z pełnym sztafarzem nastoletniego focha.

Nie rozkazuj

“Nie będziesz mi rozkazywał(a)!” − wysyczane z wściekłym wizgiem, to klasyczna riposta na tak gwałcące wolność jednostki próby uzurpacji, jak zasugerowanie, by jednostka przeniosła się do cienia, posmarowała plecy kremem lub napiła trochę wody. Bo ciepło. Ciepło? Ciepło?! Chyba tobie!

Możesz tłumaczyć, przekonywać, stawać na rękach – i tak jesteś nudnym zgredem i zwyczajnie przynudzasz

Nie kłóć się

No i czemu ty się tak wykłócasz o wszystko, co? Życia ci nie szkoda? Wakacji? Pięknej pogody? Zdrowia? To czemu się awanturujesz? Czemu zaczepiasz tę pokojową manifestację nastoletniego zen? Jak to nie ty zacząłeś? A kto?! No kto?! Może ja? Tak?!!! Ja jestem zawsze najgorsza! Zawsze wszystko moja wina!!! Nienawidzę cię!!!

A teraz coś zupełnie innego

Dobrze, dość tych heheszków, bo sprawa z nastolatką domaga się choć szczypty powagi. Jeśli naprawdę potrzebujesz wsparcia i pomocy w obłaskawieniu tego ukochanego potwora i marzy ci się choć jeden miły i spokojny dzień wakacji, oto moje najszczersze i z głębi serca płynące sugestie.

Nie wyręczaj. Nie rób NICZEGO za swoją nastolatkę. Ona umie. Ma również rozum, niech z niego korzysta.

Nie przyjmuj tego samego tonu. Nie próbuj być lustrzanym odbiciem jej zachowań: jak ona wrzeszczy to ty też, jak ona syczy to i ty, jak ona ryczy, to co tobie pozostaje?

Nie czepiaj się drobiazgów. Odpuść. Weź głęboki oddech. Popatrz w niebo.

A nade wszystko traktuj ją (albo jego) poważnie. Bo tego jednego nastoletnie serca pragną z całą pewnością, żebyśmy w tym ich emocjonalnym rozedrganiu i bezkształcie zaczęli dostrzegać pełnowymiarową istotę ludzką. A nie jakieś tam rozpuszczone do granic możliwości dziecko. Też coś!

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Ładne.to

Trajka

Ładne.to
Ładne.to
10 grudnia 2018

Szczepionka wyborcza

Anna Godzwon
Anna Godzwon
4 października 2018

Komentarze