Koty farmerskie i koci Wikingowie – co wiecie o historii zwierząt?

Dwie wielkie kocie migracje
9 minut czytania
3297
5
Justyna Lesiak
Justyna Lesiak
19 czerwca 2017

Koty. Bóstwa, demony, strażnicy spichlerzy, towarzysze życia codziennego. A także… wikingowie żeglujący na łupieżcze wyprawy. Odkrywanie historii zwierząt domowych jest fascynujące!

Na początku trzeba zaznaczyć, że badanie historii zwierząt domowych wcale nie jest łatwe, zarówno pod kątem zdobywania finansów, jak i dostępności materiału do badań.  Ale przynosi wiele zaskakując odkryć i ma też całkiem praktyczne zastosowanie.

Koty wcale nie zostały udomowione w Egipcie, choć pokutuje taka opinia

Dawno temu, choć nie w Egipcie

Wbrew powszechnie krążącej opinii, koty wcale nie zostały udomowione w Egipcie. Prawdę mówiąc, wciąż nie do końca wiemy, gdzie i kiedy je obłaskawiono, ale zapewne miało to miejsce 12 tysięcy lat temu na terenach Żyznego Półksiężyca (czyli pasa ziemi o większej żyzności, ciągnącego się od Egiptu poprzez Palestynę i Syrię po Mezopotamię, przyp. red.), gdy ludy zbieraczo-łowieckie, przekształcając się w społeczeństwa rolnicze, zaczęły gromadzić ziarno. Spichlerze przyciągały rzesze gryzoni, a te z kolei zwabiały w pobliże ludzkich siedzib dzikie koty. Dla antycznych farmerów szybko stało się jasne, że obecność drapieżników w osadach jest równoznaczna z mniejszymi zniszczeniami zapasów. Podjęto więc próby oswajania zwierząt i zaledwie parę tysięcy lat później koty czczono, rozpieszczano oraz podbijano z nimi nowe ziemie na drakkarach.

Pięć dzikich prakocic

Naukowcom udało się jednak zgromadzić szczątki 209 kotów, żyjących między XIII wiekiem p.n.e., aż do XVIII stulecia po Chrystusie. Próbki pochodziły między innymi z egipskich grobowców, cypryjskich miejsc pochówku czy wikińskich osad – by je znaleźć, przeszukano ponad trzydzieści wykopalisk archeologicznych na terenie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu. Do analizy kocich linii genetycznych wykorzystano mitochondrialny DNA, który dziedziczy się tylko w linii żeńskiej, po czym przedstawiono dwa zaskakujące wnioski.

Po pierwsze, od czasu nawiązania relacji z człowiekiem koty przeżyły dwie wielkie migracje. Po drugie, wszystkie domowe futrzaki na całym świecie wywodzą się od pięciu pramatek – prawdopodobnie dzikich kocic z terenów obecnej Syrii i Palestyny, które jako pierwsze dały się obłaskawić człowiekowi i weszły w jego progi, rozpoczynając niesamowitą historię udomowienia kota.

Nawet biedne rodziny mumifikowały swoich zmarłych pupili, dzięki czemu tereny starożytnego Egiptu to prawdziwy skarbiec antycznych kocich genów

Egipscy bogowie i pogrzebowe dekoracje

Pierwszą falę kociej migracji zapoczątkował prężnie rozwijający się handel, dzięki któremu oswojone zwierzęta z Bliskiego Wschodu rozprzestrzeniły się na cały rejon Morza Śródziemnego. To właśnie wtedy, zaledwie przed sześcioma tysiącami lat, spomiędzy objęć Tygrysu i Eufratu koty trafiły prosto w otwarte ramiona starożytnego Egiptu, by rozpocząć w nim wieloletnie i niekwestionowane rządy. Bogini Bastet, patronce płodności, miłości, muzyki i tańca, przyprawiono kocią głowę i czczono jako ważne domowe bóstwo. Zwierzętom stawiano złote posążki, traktowano z wielkim szacunkiem i uważano, że wnoszą radość do każdego domostwa. Nawet biedne rodziny mumifikowały swoich zmarłych pupili, dzięki czemu tereny starożytnego Egiptu to prawdziwy skarbiec antycznych kocich genów. Z tego rejonu pochodzi też pierwszy „twardy” dowód na udomowienie mruczków – mający dwa i pół tysiąca lat mural, prezentujący kota przywiązanego do krzesła i bawiącego się myszą.

Co prawda, część naukowców postuluje, że znacznie wcześniejszym potwierdzeniem jest odkryte na Cyprze miejsce pochówku sprzed dziewięciu i pół tysiąca lat, w którym wraz z mumią człowieka spoczywa zmumifikowany kot. Jednak według Toma Rothwella z American Museum of Natural History w Nowym Jorku, zażyłość między zmarłym a kotem może wzbudzać pewne wątpliwości. Brak gadżetów właściwych zwierzęciu domowemu – miski, smyczy czy obróżki – sugeruje, że mógł to być po prostu… pogrzebowy kot dekoracyjny. Futrzak zwyczajnie miał pecha i znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie.

Freja powinna mieć głowę kota

Druga fala migracji rozpoczęła się wraz z handlem morskim na dłuższe dystanse. Statki przewożące zboża i płody rolne były rajem dla gryzoni, zatem koty „zatrudniano” na rejsach w roli strażników dóbr. Tym samym mruczki zaczęły docierać do najdalszych krańców Europy, na kolejne wyspy, oraz… na wikińskie drakkary. Wśród zamieszkujących mało żyzne tereny nordyckich farmerów i wojowników istoty strzegące ich zbiorów czy łupów przed zniszczeniem szybko zostały należycie docenione, trafiając niemal na sam szczyt w hierarchii boskich zwierząt. Freja, najważniejsza spośród nordyckich bogiń, władająca połową poległych w bitwie wojowników, przedstawiana była w towarzystwie dwóch jasno umaszczonych kotów – Bygula („bee-gold”, miód) oraz Trjegula („tree-gold”, bursztyn), które często zaprzęgała do swego rydwanu.

Domowe mruczki z Nowego Jorku czy Sydney też są potomkami pięciu starożytnych kocic z Bliskiego Wschodu – przypłynęły w końcu na europejskich statkach

Czy do drugiej fali migracji można zaliczyć kocią „kolonizację” Ameryk, Australii i innych zakątków świata? Autorka sądzi, że tak, skoro domowe mruczki z Nowego Jorku czy Sydney też są potomkami pięciu starożytnych kocic z Bliskiego Wschodu – przypłynęły w końcu na europejskich statkach.

Tak więc, kiedy następnym razem kochany sierściuch będzie wam przesyłał kocie pocałunki powolnym przymykaniem oczu, popatrzcie w nie głęboko. Może ujrzycie odbicie jego boskiej, syryjskiej prapramatki.

Dlaczego badamy ewolucję zwierząt domowych? Ich historia a nasze choroby genetyczne

Koty, podobnie jak i psy, były istotnymi członkami ludzkich społeczności od zarania dziejów. I chociaż badania ścieżek migracji zwierząt nie są może bardzo istotne dla nauki jako źródła wiedzy o samym człowieku, to analizowanie ich genomów ma już głębszy sens. Koty i psy zapadają bowiem na genetycznie uwarunkowane schorzenia, których przebieg i geneza są bardzo bliskie ludzkim chorobom. Analizując i lecząc je u zwierząt, możemy dokonywać przełomów w terapiach skierowanych na człowieka, jednak to już temat na całkiem nowy artykuł.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, polecam artykuł w magazynie Nature.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Justyna Lesiak
Justyna Lesiak
Doktor nauk ścisłych, specjalizuje się w biologii molekularnej, syntetycznej i mikrobiologii, ale zna się po trochu na wszystkim. Naukowczynią została przez przypadek, jako dziecko chciała być generałem albo prawniczką. Lubi koty, ale uwielbia psy i konie. Jej marzeniem jest hodować dodo – niestety, za dużo podróżuje, by to było możliwe. Mieszkała już w Anglii, Grecji, Belgii, Niemczech i Danii. Uprawia dziwne sporty, lubi mieć siniaki i pięknie umalowane oczy. Choć o nauce pisze już od jakiegoś czasu i nawet zdążyła wygrać nagrody za jej popularyzację, to dopiero się rozkręca.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

5 odpowiedzi na “Koty farmerskie i koci Wikingowie – co wiecie o historii zwierząt?”

  1. Szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z określaniem ziem Żyznego Półksiężyca mianem Złotego Rogu. Są dwie zatoki o takiej nazwie, jedna na Bosforze, oddzielająca bizantyjską część Stambułu od Galaty, niewyczerpane źródło makreli do balık ekmeków; i druga na Morzu Japońskim w okolicach Władywostoka, do 1859 nazywana Zatoką Trepangów, a przemianowana przez Rosjan jako swoiste wyrażenie zakusów na tę pierwszą. Koncepcję regionu Żyznego Półksiężyca natomiast sformułował na początku XX wieku chicagowski archeolog James Henry Breasted, wyraźnie przy tym pisząc, że nazwę tę wprowadza ponieważ nie ma innego terminu geograficznego, czy politycznego jemu odpowiadającego. ‚There is no name, either geographical or political, which includes all
    of this great semicircle (see map, p. 100). Hence we are obliged to coin
    a term and call it the Fertile Crescent.’ – pisał w 1916 roku. Cóż miałoby być złotego w tym rozłożystym paśmie życiodajnej zieleni?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Zwierzęta w kosmosie. Uroczy kosmonauci czy bezbronne ofiary postępu?

„To jest mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”, brzmiały pierwsze słowa Neila Armstronga na Księżycu. Przełomowa i chwalebna eskapada na podbój srebrnego globu nigdy jednak nie miałaby miejsca, gdyby nie całe mnóstwo zwierzaków, które przez lata brały udział w programach badawczych.
Ania Ciężkowska
Ania Ciężkowska
15 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.