Pięć sposobów na rzucenie przetworzonego jedzenia

Czyli co jest nie tak z gotowymi pierożkami i ciasteczkami
9 minut czytania
929
1
Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
7 czerwca 2017

O ile nie odżywiamy się głównie warzywami, owocami, roślinami strączkowymi czy kaszami, z pewnością większość z nas sięga na półkach sklepowych po gotowe produkty. Jedzenie wysoko przetworzone opanowało nasze kuchnie, bo jest wygodne, łatwo dostępne i, często, całkiem smaczne.

Żywność wysoko przetworzona to taka, która poddawana jest procesom obróbki przemysłowej – wtedy też dodawane są wszystkie składniki, które niekoniecznie dobrze nam robią. Cukier, sól, tłuszcz, konserwanty, barwniki, różnego rodzaju wzmacniacze smaku i zapachu, emulgatory czy przeciwutleniacze – dodatek tych wszystkich rzeczy sprawia, że jedzenie nam smakuje, ale też, niestety, może szkodzić.

Przetworzone jedzenie to nie tylko te gotowe, głęboko mrożone dania zalegające w supermarketowych zamrażalnikach, które musisz odgrzać w mikrofalówce, żeby uzyskały jakikolwiek smak, kształt czy zapach, a i tak niewiele im pomaga. To także jogurcik z owocami reklamowany jako zdrowa przekąska, rozpuszczalne kakao, które tak lubi twoje dziecko czy większość wędlin dostępnych szeroko na śniadaniowych stołach. To już prawdziwa plaga i coraz trudniej w gąszczu reklamowanego jedzeniowego syfu odnaleźć produkty pełnowartościowe, sycące i odżywcze dla naszego organizmu. Trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Poniżej kilka sposobów na ograniczenie w diecie wysoko przetworzonej żywności, które nie sprawią, że nasze życie stanie się pasmem udręk i okazją do unikania zakupów.

Czytaj składy – to naprawdę ważne

Zaczynam od klasyka wszystkich poradników zdrowego odżywiania. Jeśli do tej pory nie czytałeś składów kupowanych produktów – muszę cię zmartwić – od dziś to konieczne. Upierdliwe, wiem, ale niezbędne do pozyskania wiedzy na temat tego, czym się odżywiasz i świadomości tego, co producenci potrafią wkładać do najbardziej niewinnych produktów. Na pocieszenie wspomnę, że po jakimś czasie (i to niedługim) czytanie składów wchodzi w nawyk, a ty znasz już większość wybieranych przez ciebie rzeczy na pamięć i wiesz, co jest dobre, a co niekoniecznie.

Po jakimś czasie czytanie etykiet wejdzie ci w nawyk – i będzie to dobry nawyk!

Pamiętaj jednak, żeby nawet znane, lubiane i pozornie „bezpieczne” produkty co jakiś czas poddawać weryfikacji – producenci lubią zmieniać składy i to w tę niepożądaną stronę – dodając konserwanty czy inne wzmacniacze smaku. Nie ufaj też wielkim, kolorowym napisom na froncie opakowania. Płatki śniadaniowe oznaczone jako „fit” i „100% naturalne” prawie na pewno będą miały w składzie syrop glukozowy i to na jednym z pierwszych miejsc. Nieważne, że bułeczka, która jest obsypana mnóstwem ziaren, wygląda na razową (i czasem nawet tak się nazywa) – może być razowa tylko z nazwy, a do mąki pszennej został dodany karmel. Czytaj i sprawdzaj. Złota zasada brzmi: im krótszy skład produktu, tym lepiej. Etykieta prawdę ci powie!

Unikaj gotowych dań

No niestety, one zawsze będą mocno przetworzone. Wszelkie gotowe pierożki, gołąbki, kluseczki, ciasta francuskie, mięsne potrawki do samodzielnego i szybkiego przyrządzenia (czytaj: odgrzania w mikrofali). Pewnie zjedzenie takiego posiłku od czasu do czasu nie zaszkodzi, ale jedzone regularnie mogą narobić niezłego zamieszania w naszym organizmie.

Gotowe czy zrobione własnoręcznie, w pocie czoła?

Zamiast kupowania gotowych, zapakowanych szczelnie dań pełnych konserwantów zrób trochę więcej ulubionej potrawy i zamroź porcje obiadowe w specjalnych pojemnikach do mrożenia. Większość dań jednogarnkowych genialnie się mrozi i po podgrzaniu dość, że dobrze smakują, to jeszcze zachowują większość wartości odżywczych sprzed mrożenia. Poza tym wiesz, co znajduje się w środku. Zamrożone w paczuszkach pierożki od mamy czy babci też są niegłupim pomysłem – na pewno nie ma w nich żadnego niepożądanego składnika.

Świeżo, sezonowo, lokalnie

Skup się na takim jedzeniu, które samo w sobie jest smaczne, odżywcze i ładnie wygląda. Podstawą każdej odpowiednio zbilansowanej diety powinny być świeże, najlepiej sezonowe warzywa i owoce, przyrządzane na różne sposoby. Odwiedź lokalny targ czy budkę z warzywami, zamiast kupować „gotowce” w supermarkecie. Latem wybieraj raczej truskawki i jagody niż pomarańcze, jesienią korzystaj z bogactwa warzyw korzeniowych, odpuszczając chęć na napompowane wodą pomidorki.

Najpiękniejszy widok o poranku (ale też po południu, kiedy większość cen spada!)

Na targu wybieraj nie tylko świeże warzywa i owoce, ale także kasze, zboża, nasiona czy orzechy. Również budki z nabiałem i mięsem mogą okazać się sensowne, ale tu zawsze warto zachować ostrożność – z jednej strony mogą to być przebadane pod odpowiednim kątem produkty od ekorolnika, z drugiej – niesprawdzone piersi z kurczaka czy twaróg niewiadomego pochodzenia.

Szukaj zamienników ulubionych produktów

Lubisz słodkie ciasteczka albo słone czipsy? Unikając przetworzonego jedzenia, będziesz musiał z nich zrezygnować albo chociaż ograniczyć ich spożycie. Nie martw się jednak na zapas! Większość smaków znanych produktów da się „podrobić” zdrowszą ich wersją. Może nie od razu poczujesz podobieństwo, ale gwarantuję, że po kilku dniach, może tygodniach, od odstawienia gotowych, sklepowych ciastek, spodoba ci się smak własnoręcznie zrobionych owsianych ciasteczek z dodatkiem syropu daktylowego czy domowych czipsów pieczonych w piekarniku.

Lepiej upiec samemu. Może nie będą miały tak idealnych kształtów, ale będziesz miał pewność, co jest w środku

Pomyśl o sobie

Nie o tym, że w danym momencie wygodnie jest włożyć do garnka zawartość słoika z gotowymi pulpetami czy leżąc przez telewizorem otworzyć paczkę naczosów. Jak już wspomniałam, wszystko jest dla ludzi i zjedzenie naraz całej czekolady z masłem orzechowym jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiło (wręcz przeciwnie), ale na co dzień warto postawić na dobrze zbilansowaną dietę pełną świeżych i pełnowartościowych produktów. W przyszłości na pewno sobie podziękujesz za te małe, codzienne wybory.

Kaśka Dąbrowska
Kaśka Dąbrowska
Z wykształcenia pedagożka, z zamiłowania obserwatorka. Lubi jeść, czytać, pisać i malować - w tej kolejności. Od niedawna odkrywa uroki życia #po30. Nigdy nie myślała, że pokocha dobre seriale równie mocno, jak dobre książki. Kiedyś wróci do wypalania gliny.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.