Jak przygotować swój dom na nadejście bachora?

(I czy naprawdę trzeba?)
5 minut czytania
539
7
Madame de Bachory
Madame de Bachory
20 czerwca 2017

Pole minowe, zasieki, okopy z blindażami, betonowe schrony ze szczelinami strzelniczymi, a nawet solidne, rasowe panzerwerki (wyposażone w miotacz płomieni) na nic się zdadzą, gdy już zostaniecie rodzicami. Jak w takim razie przygotować dom na nadejście maluszka, zwanego czule gówniakiem?

W jednym z listów Andżelika z Małowiochy (imiona bohaterów zostały zmienione) pisze do nas, że jest zrozpaczona, gdyż właśnie dowiedziała się, iż jest już w siódmym miesiącu ciąży, a przecież jest zupełnie nieprzygotowana. Cóż, Andżeliko, nikt z nas nigdy nie jest gotowy, a im więcej dzieci powijemy, tym bardziej jesteśmy nieprzygotowani.

Trzeba się uzbroić. Najlepiej w cierpliwość…

Niestety, życie to podła kurtyzana i nie przyjmuje żadnego usprawiedliwienia, bierze szturmem wszystko, co masz do zaoferowania, a potem depcze każde marzenie wysysając resztki sił z twego truchła… Ale o czym to ja? A tak. Może swojego (wątpliwej jakości) mózgu nie przygotujesz, ale mieszkanie warto zabezpieczyć.

Metoda Babci

Babcia Madame de Bachory wierzyła w przenajświętszą czystość, zwłaszcza w obliczu świeżo wypchniętych z trzewi potworów. Dlatego, aby przygotować należycie dom w stylu babci, należy niezwłocznie zedrzeć zewsząd wszystkie tkaniny – z tapicerkami mebli włącznie – wrzucić je do wielkiego gara, wygotować, wykrochmalić i schować do zamrażalnika. Podłogi, ściany, okna i sufity trzeba bezwzględnie potraktować mieszanką octu, sody oczyszczonej, chloru, płynu do mycia naczyń i kilku innych specyfików.

Sztućce, talerze, kubki i inne kuchenne pierdolety należy zalać wrzątkiem. Ręce koniecznie trzeba nieustannie myć. Nikt nie wie właściwie, dlaczego ta czystość jest taka istotna, ale w głębi ducha można trzymać się tej kojącej myśli, że bachor, niczym bakteria, w obliczu tak bezwzględnej czystości, po prostu schowa się w swoim łóżeczku  i wypełznie dopiero w dniu swoich osiemnastych urodzin tylko po to, by powiedzieć “Rooooargghhh” – co znaczy mniej więcej tyle, co “Hasta la vista, baby” – i zamknie za sobą odkażone Skinseptem drzwi, by już nigdy nie powrócić do tego czyśćca.

Nie martw się, opryski z pewnością nie zaszkodzą maleństwu (hahahahahaha)

Metoda Dextera

Jest banalnie prosta. Wystarczy wszystko owinąć folią, rozciągliwą i najlepiej samoprzylepną. Potem zwyczajnie wypuścić gówniaka. Odfoliować wszystko dopiero wtedy, gdy bachor się wyprowadzi.

Metoda KGB

Wymaga wprawy, fantazji, odpowiednio dużej ilości pieniędzy i kilku nieszablonowych rozwiązań. Na szczęście potrafi wpędzić bachora w taką paranoję, że najprawdopodobniej już w wieku lat 13 postanowi rozrzucić po przedpokoju bibułę z opozycyjnymi hasłami, uprowadzić myśliwiec i wylądować gdzieś na drugiej półkuli prosząc o azyl polityczny. Jak to zrobić?

Zacznijcie od zamontowania w gniazdkach specjalnych blokad, że niby po to, by “majeństwo nie ftykauo paluśków, nu, nu, nu”. Pod prześcieradełkiem instalujecie czujnik oddechu czy tam bicia serca, obok kładziecie mikrofon do prowadzenia nasłuchu, w misiu instalujecie kamerę, wszędzie upychacie jakieś ekstragadżety, że niby dzidzia się bawi.

Chuja tam bawi, niby coś tam klika, coś tam pyka, ale tak naprawdę zbieracie o niej komplet danych do akt. Z czasem kontrolę rozszerzacie na monitoring smartfona, konta na Facebooku, zachowania w szkole, a każde oddanie moczu łączycie z sikaniem na taki specjalny paseczek, który testuje, czy progenitura aby nie ćpie, nie ma wrzodów, rzeżączki i problemów z tarczycą. Jeśli będziecie urządzać przesłuchania przynajmniej raz na dobę, mniej więcej w okolicach godziny drugiej w nocy, macie gwarancję, że albo potwór sam się wyniesie, nim osiągnie wiek zwany dawniej gimnazjalnym albo przyjdzie opieka społeczna i go zabierze. Tak czy inaczej – problem solved.

Nie martwcie się. Wszystko będzie dobrze! (hahahahahaha)

Metoda Folsom Prison

Prosta sprawa: wszystkie przejścia w domu zablokowane, zakratowane, dostęp do okien odcięty, lodówka zabezpieczona kodem. Żarcie wrzucacie przez specjalną szczelinę, bez sztućców, że niby modne BLW (Bobas Lubi Wybór aka Bachor Liże Wazę) czy coś takiego. W diecie głównie czarny chleb i czarna kawa, którą w początkowym etapie rozwoju można zastąpić czarnym mlekiem.

Madame ma jeszcze kilka innych propozycji, ale nie ma ochoty przeciążać wam obwodów, wszak wiadomo, że człowiek oczekujący nadejścia bachora ma dość ograniczone zasoby intelektualne. Tymczasem zadam sakramentalne pytanie: a jak wy, kochani, beznadziejni rodzice zabezpieczacie swoje domostwa przed bachorami? Pomóżmy sobie nawzajem!

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.