Sześć przebojowych kobiet. Bez nich nie powstałaby klasyka rocka

Muzy artystów: Patti, Anita, Yoko...
8 minut czytania
1670
1
Emilia Grim
Emilia Grim
12 czerwca 2017
fot. Nationaal Archief via Wikimedia Commons

Gdyby nie one, nie słuchalibyśmy dziś przebojów z klasyki rocka. Inspirowały największych muzyków rockowych, niekoniecznie w pozytywny sposób…

Dziś przedstawiam tylko sześć dam z historii rocka – niektóre zasługują bowiem na osobne historie, bo przeboje, jakie dzięki nim powstały, mają nieco bardziej skomplikowaną historią. To zatem już wkrótce, dziś przyjrzyjmy się niewiernym, szalonym, kreatywnym, aktywistkom i mąciwodom.

Niewierna Patti

Patti D’Arbanville była odkryciem Andy’ego Warhola. Gdy artysta zaangażował ją do swojego pierwszego projektu filmowego, D’Arbanville była zaledwie nastolatką. W artystycznym towarzystwie wypatrzył ją Cat Stevens – i przepadł z kretesem. Podobno był tak zauroczony Patti, że przez pierwsze miesiące znajomości para była absolutnie nierozłączna.

Niestety, miłość okazała się dość jednostronna. W 1970 roku D’Arbanville niespodziewanie rzuciła Stevensa – zakochała się bowiem w kolejnym rockowym piosenkarzu – Micku Jaggerze.

Cat Stevens bardzo mocno przeżył to rozstanie i napisał o nim aż dwie piosenki – obie pełne goryczy. W pierwszej – „Lady D’Arbanville” sportretował ukochaną jako martwą. Ot, drobiażdżek. Druga, nieco bardziej ckliwa, choć gorzka, stała się hitem i pozostaje nim do dziś – mowa oczywiście o „Wild World”.

Carrie – kochanka, żona i matka

Świat nie pogodził się jeszcze ze stratą Carrie Fisher – aktorka zmarła w grudniu 2016 roku. Choć pozostały po niej filmy, książki i scenariusze, została podobno unieśmiertelniona w jeszcze jeden sposób.

Co prawda Paul Simon nigdy oficjalnie nie przyznał, że jego piosenka „50 Ways to Leave Your Lover” dotyczy związku z Fisher, ale napisał ją w tym samym roku (1975), w którym dla aktorki porzucił swoją pierwszą żonę. Para poznała się na planie „Gwiezdnych wojen” i podobno od razu zaiskrzyło.

Iskrzyło zresztą dość długo, choć były to już nieco inne wyładowania. Napisane przez Simona słowa piosenki okazały się być prorocze. Związek z Fisher był bowiem dość burzliwy, zwłaszcza w pierwszym okresie, który trwał – bagatelka – siedem lat. Para notorycznie się rozstawała i natychmiast schodziła z powrotem. W ciągu tych siedmiu lat jedyną dłuższą przerwą w ognistym romansie Fisher i Simona był czas, gdy Fisher zaręczona była z Danem Akroydem. Poznała go na planie „Blues Brothers” i kilka tygodni później przyjęła od kanadyjskiego aktora pierścionek zaręczynowy. Miłość jednak nie rdzewieje i Fischer zdecydowała się porzucić nowego narzeczonego – oczywiście dla Paula Simona.

Choć znajomi Fisher i Simona spodziewali się raczej ich kolejnego rozstania, para wzięła w 1983 roku ślub – tylko po to, by rozwieść się rok później, a potem… oficjalnie randkować przez dekadę. Niestety – alkoholowe i narkotykowe epizody Fisher wyjątkowo zakłócały życie uczuciowe. Związek się rozsypał. Poza przebojem pozostał też teledysk do piosenki „Rene and Georgette Magritte with Their Dog after the War”, w którym zagrała Fisher.

Yoko Ono – szalona aktywistka

Nie może istnieć takie zestawienie muz słynnych artystów, w którym nie znajdzie się Yoko Ono. Można potępiać Yoko Ono za jej postępowanie, które przyczyniło się do rozpadu The Beatles, ale nie sposób nie docenić jej wkładu w sztukę Johna Lennona.

Yoko Ono zainspirowała Lennona do napisania kilku piosenek – odniesienia do partnerki Lennon uczynił choćby w utworach „Julia”, „Hapiness Is A Warm Gun”. Hołdem dla Yoko Ono jest też piosenka „Woman”, która znalazła się na ostatnim albumie Lennona – „Double Fantasy”.

Jednak Ono nie wpłynęła tylko na muzykę Johna. To ona nakłoniła go do bliższego przyjrzenia się sztuce awangardowej i ideom jej przyświecających, co zachęciło Lennona do oddanie się politycznemu aktywizmowi. Stąd zresztą pomysł Lennona na słynną akcję artystyczną Bed-in For Peace. Artysta i jego żona spędzili pierwszy tydzień miesiąca miodowego (marzec, 1969 roku) w Amsterdamie. Tam para wynajęła pokój w hotelu Hilton i leżąc w małżeńskim łożu spotykała się z dziennikarzami, by rozmawiać o pokoju na świecie i koszmarze wojny w Wietnamie. Akcję kontynuowali później w maju tego samego roku – tym razem w kanadyjskim Montrealu. Projekt można podejrzeć w opublikowanym przez Yoko Ono dokumencie (trwa ponad godzinę – warto!).

Suze Rotolo – młodziutka komunistka

Rotolo miała zaledwie siedemnaście lat, gdy po koncercie w Nowym Jorku poznała miłego dwudziestolatka, który zapatrzył się właśnie w nią, mimo sporej publiczności. – Nie mogłem oderwać od niej wzroku – napisze później Bob Dylan w swojej autobiografii.

Dylan i Rotolo nie tylko zaczęli się spotykać, ale także błyskawicznie zamieszkali razem. Suze Rotolo była córką włoskiego komunisty, który od zawsze wpajał córce swoje mocne poglądy na temat praw obywatelskich, polityki socjalnej i rozwoju społeczeństwa. Pojętna córka swego ojca stała się nauczycielką Boba Dylana, a jego twórczość nosi silne znamiona wpływu Rotolo na poglądy artysty. To właśnie będąc w związku z Rotolo Dylan nagrał i wyprodukował jeden ze swoich największych hitów – Blowin’ In The Wind”.

O samym związku z Rotolo powstały jeszcze trzy piosenki Dylana: „Don’t Think Twice, It’s All Right”, „Boots Of Spanish Leather” i „Tommorrow Is A Long Time”

Anita Pallenberg – piękna i niebezpieczna

Włoska piękność bywa nazywana czasem szóstym członkiem zespołu Rolling Stone, spędziła bowiem z muzykami sporo czasu. Do towarzystwa dołączyła w 1965 roku – na koncercie w Monachium poznała Briana Jonesa, z którym spotykała się regularnie przez dwa lata, jednocześnie spędzając prawie cały czas z zespołem.

Dzięki swojej urodzie i kontaktom, Pallenberg stała się przewodnikiem muzyków po dekadenckim świecie londyńskich artystów oraz stała dostarczycielką rozmaitych używek – Anita nie stroniła bowiem od narkotyków.

W 1967 roku Pallenberg rzuciła Jonesa, ale nie odeszła daleko – porzuciła bowiem muzyka dla jego kolegi z zespołu, Keitha Richardsa. Podsumowując w głowie szybko to, co wiemy o życiu Richardsa, możemy sobie tylko wyobrazić, jakim zjawiskiem musiała być Pallenberg, którą uważano za zdecydowanie bardziej szaloną od Keitha… Para spotykała się do 1979 roku, ale rozstanie było nieuniknione. Richards bardzo chciał iść na odwyk i wrócić do życia bez narkotyków, Pallenberg jednak nie okazała się szczególnie wspierająca partnerką – zbyt kochała narkotyki i dobrą zabawę. Sama na odwyk poszła dopiero po rozstaniu z Richardsem.

Nieodłączna towarzyszka zespołu nie tylko nagrała chórki do słynnego przeboju „Sympathy For The Devil”, ale podobno jest także główną bohaterką ballady „Angie”, wykonywanej (z podejrzanym uczuciem) przez Micka Jaggera.

Marianne Faithfull – kreatywna i urocza

Siedemnastoletnia Marianne w 1964 roku sama potrafiła zabłysnąć na muzycznej scenie – zrobiła to wydając hit „A Tears Go By”, wyprodukowany przez managera zespołu Rolling Stones, a później zresztą nagrany przez samych muzyków. To on poznał Marianne ze Stonesami i tak rozpoczęła się długa przygoda, współpraca i romanse.

Faithfull najpierw spotykała się z Brianem Jonesem, potem – cóż za niespodzianka – rzuciła go, by w końcu iść do łóżka z Keithem Richardsem (podobno spędzili razem tylko jedną noc), ale jej prawdziwą miłością okazał się Mick Jagger, z którym Faithfull była w związku przez kilka lat. Jednym z jej słynniejszych wyskoków było otwarcie drzwi policjantom, robiącym nocny najazd na rezydencję Keitha Richardsa (impreza, głośna muzyka, narkotyki oraz prawdopodobnie orgia), w futrzanym dywaniku i niczym więcej. To musiała być piękna noc!

Była jednak przede wszystkim muzą i inspiracją całego zespołu, a także sama była niezwykle kreatywna. Jest współautorką utworu „Sister Morphine”, miała podobno spory wpływ na ostateczny kształt hitu „Satisfaction (I can’t get no)”, a także brała udział w pisaniu innych utworów: „You Can’t Always Get What You Want”, „Wild Horses” czy „Let’s Spend the Night Together”.

Wymienianie Marianne Faithfull wśród rockowych muz zdaje się być lekkim nadużyciem – sama artystka stworzyła bowiem kawał historii rocka – ale jej związki z The Rolling Stones zdecydowanie odcisnęły piętno na historii samego zespołu.

Courtney Love – muza na odwrót

Choć Courtney Love niewątpliwie inspirowała i wspierała Kurta Cobaina w całej jego muzycznej karierze, to jednak piętno odcisnęła na piosenkach zupełnie innych zespołów – i nie mówimy tu nawet o jej własnej grupie, Hole.

Co więcej, Courtney zdecydowanie nie była romantyczną inspiracją i muzą, o której pisze się ckliwe ballady. Wręcz przeciwnie – koledzy po fachu w swoich utworach nie zostawiają na niej suchej nitki, oskarżając ją o najgorsze możliwe zachowania, wyrachowanie, brak skrupułów i bycie celebrytką w najgorszym możliwym znaczeniu tego słowa.

Postacią Love inspirował się Trent Reznor – efektem tej inspiracji jest utwór „Starsuckers”, odsądzający celebrytów od czci i wiary. W podobnym tonie utrzymany jest też hit zespołu New Radicals – „You Get What You Give” – w którym Gregg Alexander oskarża niektórych artystów o sztuczność. Poza Love dostało się też mocno Beckowi i Brianowi Warnerowi, szerzej znanemu jako Marilyn Manson.

Podobnie gorzki tekst wyszedł spod pióra nieżyjącego już Scotta Weilanda ze Stone Temple Pilots. Weiland był absolutnie zgorszony tym, w jaki sposób po śmierci Cobaina Love traktowała pozostałych muzyków zespołu Nirvana oraz wyjątkowo zniesmaczony eskalowaniem konfliktu o prawa do piosenek nagranych przez Nirvanę. Nie wytrzymał też sam Dave Grohl, który w utworze „I’ll Stick Around” nawiązuje do zachowania Courtney wersem „How could it be I’m the only one who sees your rehearsed insanity?” – Love zawsze była nielubiana przez Grohla i Novoselica, a sądowa batalia o nagrania Nirvany zdecydowanie temu nie pomogła.

Bardzo chciałam do tego grona włączyć jeszcze jedną, dość nietypową, muzę rocka. Ale wydaje mi się, że Holly Woodlawn – bohaterka „Walk On The Wildside” Lou Reeda – zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Historię Holly obiecuję napisać już wkrótce.

 

Emilia Grim
Emilia Grim
Mieszka i pracuje tam, gdzie aktualnie ją poniesie. Blogerka i fotograf-amator. Pisze o filmach, książkach i serialach dla portalu gazeta.pl, współpracuje też z serwisami podróżniczymi. W wolnych chwilach szuka tanich biletów lotniczych, gotuje i dużo czyta.
AUTOR

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Sześć przebojowych kobiet. Bez nich nie powstałaby klasyka rocka”

  1. Zdjęcia do pierwszych (Epizod IV) Gwiezdnych Wojen rozpoczęto kręcić w marcu 1976. Paul Simon rozwiódł się z Kathy Chitty rok wcześniej. Jeśli Carrie Fisher poznał dopiero na planie Gwiezdnych Wojen, to bez dopuszczenia możliwości swobodnego podróżowania w czasie niemożliwym jest, aby dla tej drugiej porzucił żonę. Ani zadedykować jej piosenkę, zanim ją poznał. No chyba, że to lepszy creep i przez rok planował, jak tu usidlić piętnaście lat młodszą od siebie jeszcze podówczas nastolatkę, uprzednio pozbywszy się żony i wciągnawszy w intrygę znajomego młodego, obiecującego reżysera. Co prawda po drodze przydarzył się Harrison Ford, ale ta przygoda pewnie też była wliczona w rachubę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.