7 popularnych mitów na temat odchudzania

Wierzysz w to? Przestań!
13 minut czytania
850
0
Marta Lewin
Marta Lewin
24 lipca 2017

Wydawało by się, że o odchudzaniu napisano już wszystko. A jednak nadal powtarzane są pewne mity, osoby odchudzające się wierzą w nie, wcielają w życie, a później, niestety, ponoszą przykre konsekwencje lub przeżywają wielkie rozczarowanie.

Przyjrzyjmy się najpopularniejszym mitom i dowiedzmy się, ile w nich prawdy. Być może czas jak najszybciej zmienić przyzwyczajenia!

Nie jem po godzinie 18:00

Kolację należy zjeść na około dwie godziny przed snem. O ile jesteś osobą, która ma problemy z zasypianiem z tak zwanym „pełnym żołądkiem”. Bo jeśli uśniesz spokojnie kilka chwil (no, powiedzmy 30 minut) po zjedzeniu posiłku, to czemu masz się głodzić przed pójściem spać? Czy wiesz, że podczas snu twój organizm zużywa energię na regenerację, a więc spala kalorie (w ciągu jednej godziny nawet do 70)! Zatem jeśli pójdziesz spać na głodniaka – a pójdziesz, jeśli ostatni posiłek zjesz przed 18:00, a zaśniesz o 22:00 czy 23:00 – to spowolnisz zarówno procesy regeneracyjne, jak i metabolizm. Zamiast chudnąć, co gwarantować miał wieczorny post, zatrzymasz spadek wagi. Ba, może nawet uzyskasz efekt odwrotny do zamierzonego. Dlatego jedz po 18:00. No chyba, że chodzisz spać o 19:00.

Dopasuj godzinę kolacji do swojego rytmu dobowego

Trzeba jeść produkty fit i zero procent tłuszczu

Jeśli dbasz o dobre odżywianie lub próbujesz zgubić nieco kilogramów, to półki z produktami „fit” oraz „light” omijaj szerokim łukiem. Pod tymi nazwami kryją się często produkty zawierające 0 procent tłuszczu, ale za to dużo cukru. Albo odwrotnie, pozbawione cukru, ale za to słodzone niezbyt zdrowymi słodzikami albo napakowane tłuszczem (niekoniecznie najlepszej jakości) i polepszaczami smaku, aby efekt końcowy był znośny dla kubków smakowych. Konsumenci bardzo łatwo wpadają w pułapkę produktów „light” i nie sprawdzają ich składów, a tymczasem składy mogą być dalekie od kuszącej obietnicy zawartej w nazwie. Jeśli myślisz, że dieta oparta na produktach odtłuszczonych lub ze zmniejszoną zawartością tłuszczu jest kluczem do pięknej sylwetki, to jesteś w błędzie. Czy się odchudzasz, czy nie, tłuszcz w twojej diecie jest niezbędny, bo dzięki niemu może między innymi funkcjonować prawidłowo układ hormonalny. I dlatego produkty „light” oraz „0 proc.” wcale nie są ci do odchudzania potrzebne.

Trzeba jeść dużo owoców

Owoce są smakowitym źródłem witamin i błonnika. Niestety, zawierają też znaczące ilości cukrów i to niestety cukrów prostych. Po zjedzeniu porcji owoców (a odchudzające się osoby lubią zastępować pełnowartościowe posiłki owocem lub porcją owoców) poziom insuliny we krwi rośnie (podobnie jak po zjedzeniu słodyczy) i równie szybko spada. W konsekwencji, krótko po zjedzeniu owoców stajesz się głodny, bo paliwo, którego dostarczają one organizmowi jest szybko przyswajane, a jego nadmiar niestety odkładany w postaci tłuszczu.

Pyszne i pełne witamin – ale także cukru!

Oczywiście, nie oznacza to, że osoby odchudzające się muszą zrezygnować z owoców całkowicie. Na pewno jednak ich ilość należy ograniczyć. Trzeba też wybierać owoce mądrze. Zamiast winogron, bananów czy arbuzów lepiej wykorzystać w jadłospisie owoce o mniejszej zawartości cukru i o niskim indeksie glikemicznym, takie jak truskawki, wiśnie, czereśnie, maliny, borówki, gruszki, brzoskwinie czy jabłka. Owoce powinny stanowić dodatek do pełnowartościowego posiłku, a nie jego podstawę.

Trzeba szczegółowo liczyć kalorie (zamiast liczenia makro)

Czy wiesz co wspólnego mają ze sobą duży shake waniliowy, cheeseburger z McDonald’s, paczka chipsów i porcja piersi kurczaka z 75 g brązowego ryżu i 100 g warzyw? 300 kalorii. Każda z tych potraw dostarczy twojemu organizmowi 300 kalorii. Gdybyś brał pod uwagę jedynie kaloryczność jedzenia, z powodzeniem mógłbyś sobie ułożyć menu z fastfoodów, które pokryłoby dokładnie twoje zapotrzebowanie kaloryczne podczas odchudzania. A jednak efektu utraty centymetrów byś nie zauważył. A to dlatego, że kalorie to nie wszystko. Przy zbilansowanej diecie trzeba uwzględnić proporcje makroskładników (węglowodanów, białek i tłuszczy). Jeśli któregoś ze składników makro dostarczysz w nadmiarze, tkanka tłuszczowa zamiast znikać – będzie rosnąć. Waniliowy shake to przede wszystkim węglowodany, odrobina białek i tłuszczy, porcja chipsów to węglowodany i kiepskiej jakości tłuszcze. Ale już pierś z kurczaka, ryż i sałatka z warzyw z dressingiem z oliwy to solidna porcja pełnowartościowego białka, węglowodanów złożonych i dobrej jakości tłuszczu. Jak widzisz, kaloria kalorii nierówna, niby jesz tyle samo, a jednak wpływ tych 300 kalorii na twój organizm jest skrajnie różny.

Żeby schudnąć, trzeba pić zieloną herbatę i proteinowe odżywki

Owszem, zielona herbata zawiera katechiny, które mogą wpłynąć na pracę enzymów biorących udział w trawieniu – powodują między innymi zahamowanie działania lipaz trzustkowych i żołądkowych. Niestety, samo picie naparów z zielonej herbaty nie spowoduje spalenia tkanki tłuszczowej. Co więcej, przeprowadzone badania dowiodły, że picie zielonej herbaty wykazało bardzo mały, statystycznie nieistotny wpływ na redukcję masy ciała. Musisz zaakceptować fakt, że picie „odchudzających” naparów nie zastąpi diety.

Jeśli lubisz zieloną herbatę – pij ją. Nie licz jednak na jej odchudzającą moc

Jeśli po treningu wypijasz proteinowy shake wierząc, że w ten właśnie sposób wspomagasz spalanie tłuszczu, to nic bardziej mylnego. Białkowe odżywki wspomagają regenerację mięśni i dostarczają im materiału budulcowego, nie mają natomiast nic wspólnego ze spalaniem tłuszczu. Jeśli się odchudzasz, to możesz oczywiście je pić – zastąpisz w ten sposób jeden z posiłków w ciągu dnia. Ale efektów wzmożonego spalania tłuszczu nie doświadczysz.

Zapamiętaj, że wszelkie suplementy diety „gwarantujące” odchudzanie są tylko suplementami, a więc uzupełnieniem. Bez dobrze ułożonej diety, choćbyś pochłonął kilogramy suplementów – nie schudniesz.

Nie wolno jeść ziemniaków, makaronu i pieczywa, bo od nich się tyje

Prawda jest taka, że żaden z tych produktów sam z siebie nie spowoduje tycia. Chyba że spożywasz go w nadmiarze. Ziemniaki, makaron i pieczywo to źródła węglowodanów złożonych, które powinny stanowić podstawę diety (obok kasz, różnego rodzaju płatków zbożowych, mąk i ryżu). Kluczem do utrzymania zgrabnej sylwetki jest odpowiednie dobieranie ilości spożywanych węglowodanów. Natomiast całkowite ich wykluczenie z diety pod pretekstem tego, że „tuczą” może prowadzić do zaburzenia procesów metabolicznych i w konsekwencji do groźnych schorzeń.

Naprawdę, nie da się odchudzić tylko jednej części ciała!

Można stosować tylko dietę „na płaski brzuch”, skoro zależy ci na schudnięciu tylko w tej części ciała

Nie ma diety, która pozwala na utratę nadmiaru tkanki tłuszczowej z konkretnej części ciała. Ba, nie ma też treningu, który pozwalałby na spalenie tłuszczu z wybranej części ciała. Oczywiście, rozkład tkanki tłuszczowej zależy od rodzaju sylwetki, niektóre osoby mają masywne nogi, ale niewiele tkanki tłuszczowej na tułowiu, inne z kolei mają bardzo zgrabne, szczupłe nogi, ale za to obfity brzuch. Wydaje się więc, że tkanka tłuszczowa spala się u nich wybiórczo. Tymczasem jednak nie da się spalić oponki na brzuchu nie gubiąc (niestety!) paru centymetrów w biuście, czy wysmuklić ud nie tracąc centymetrów w biodrach.

Składniki odżywcze z menu, które ustalisz, aby mieć płaski brzuch, będą w równym stopniu wpływać na wszystkie części twojego ciała i odżywiać wszystkie mięśnie, podobnie jak deficyt kaloryczny obejmie wszystkie części twojej sylwetki i pomoże spalić tkankę tłuszczową i na rękach, i na pośladkach, i na plecach, i na brzuchu – czy ci się to podoba, czy nie.

Marta Lewin
Marta Lewin
Porzuciła architekturę krajobrazu aby zostać pełnoetatową mamą. Kilka lat temu podjęła decyzję o emigracji. Od kiedy zamieszkała w pięknej wiosce nad kanałem la Manche ma więcej czasu na pisanie, podróżowanie, fotografowanie i spacery po plaży.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.