Kolorowanie zdjęć – rekonstrukcja w służbie wyobraźni

Kolorowy powrót do przeszłości
8 minut czytania
576
0
Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak
21 lipca 2017

Odkrycie technik fotograficznych miało usprawnić zatrzymywanie przeszłości w ludzkiej pamięci. Ostatnie dwa wieki historii świata są niestety zaklęte w czarno‑białe fotografie, które skłaniają nas czasem do myślenia, że na pewien czas świat rzeczywiście stał się ponury i bezbarwny. Ponure karty XX‑wiecznej historii nie pomagają pozbyć się tego dziwnego wrażenia.

Dzięki graficznej rekonstrukcji można jednak przekonać się, że świat ani na chwilę nie zmienił się w swoją czarno‑białą alternatywę. Dzięki drobiazgowej pracy grafików surowe i odrealnione wizerunki zmieniają się w fotografie, które z powodzeniem można by było wziąć za współczesne selfie. Można przekonać się, że zatrzymane w kadrach sceny rozegrały się w znanej nam, wypełnionej barwami rzeczywistości. Tego niezwykłego, pełnego wyzwań zadania podejmuje się między innymi londyńska firma Dynamichrome, prowadzona przez Jordana J. Lloyda. Efekty pracy grupy specjalistów często zapierają dech w piersiach – rekonstrukcje pozwalają bowiem zajrzeć w przeszłość, która wygląda tak przystępnie i prawdziwie, jak nigdy dotąd.

Zabawa, sztuka czy nauka?

Sama idea kolorowania zdjęć liczy sobie niemal tyle lat, co sama fotografia – już od XIX wieku usiłowano ubarwiać gotowe dagerotypy, walcząc z czernią i bielą za pomocą barwników, gumy arabskiej i ciepła. Obecnie, gdy fotografia całkowicie wkroczyła w erę cyfrową, ów proces twórczy jest pod względem technicznym znacznie mniej skomplikowany – do pokolorowania zdjęcia wystarczy dobry program komputerowy do obróbki grafiki. Brzmi więc jak niewinna zabawa? Nic bardziej mylnego.

Wspomniane ręczne kolorowanie zdjęć czy też tworzenie tak zwanych fotochromów (poprzez nadrukowywanie na gotową fotografię warstw barwników), niegdyś automatycznie czyniło z oryginalnych zdjęć produkty z wyższej półki. Jak można się jednak obecnie przekonać, zachowane barwione fotografie nie zachwycają artystyczną głębią. Inaczej ma się rzecz z pracami, jakie opuszczają studio Dynamichrome. Nie tylko dlatego, że tamtejsi pracownicy posługują się bardziej zaawansowanymi technologicznie pomocami – ale także z tego powodu, że podchodzą do swojego zadania bardzo wnikliwie, angażując do pracy nad pojedynczym zdjęciem wiele innych dziedzin nauki.

Various Dates: Adobe ‘Timescape’ #LibraryofCongress (Timothy O'Sullivan, 1864) / Historic American Buildings Surveys, 1930s / Walker Evans, 1935). Here’s a fun tutorial @carlesmarsal and I did for our friends over at @adobe in @photoshop – we’ve taken three #publicdomain photographs from the #libraryofcongress and blended them into a single composition, which was then #colorized – You can find it on #YouTube here (https://www.youtube.com/watch?v=R1ztw86HRYU) or searching ‘Masterclass: 5 essentials to Timescaping in Adobe Photoshop’. Warning: It’s long, but worth a watch if you want to see the kind of work that goes into it. Over the last couple of days I’ve had a tonne of emails asking how it’s done, would you be interested in a video series and a book on how to digitally reconstruct photographs in color? Let me know in the comments what kind of content you’d like to see! #timescape #adobecc #dynamichrome

A post shared by Jordan J. Lloyd (@jordanjlloydhq) on

Odtwarzanie widoków sprzed lat

Wbrew pozorom, Jordan J. Lloyd i jego współpracownicy większości czasu nie spędzają na samym kolorowaniu zdjęć, ale na dokładnym studiowaniu tego, co konkretne zdjęcie przedstawia. Szukając odpowiednich barw, które powinny zostać użyte do zastąpienia odcieni szarości, graficy spoglądają na fotografie oczami fizyków, często konsultują się z różnego rodzaju ekspertami. Jak mówi sam Lloyd, w skład jego zespołu doradców wchodzą między innymi znawcy danych epok i kultur: orientujący się na przykład w tym, jakich materiałów i barwników używano w określonym czasie i miejscu do sporządzania ubrań. Eksperci to jednak nie jedyne źródło wiarygodnych informacji. Cennych wskazówek dostarczają także liczne źródła historyczne, choćby niepozorne dokumenty czy zapiski. Grafik jest w gruncie rzeczy swego rodzaju detektywem: tropiącym to, jak prezentowała się rzeczywistość przed wieloma laty.

c.1920, Near Amesbury, Wiltshire, UK. A view of a #trilithon being re-erected at Stonehenge. This image appears in my upcoming book #ThePaperTimeMachine with @retronaut and @unbounders #Stonehenge #Wiltshire #England #UnitedKingdom #dynamichrome #colorization #1920s @photoshop @adobe_premiere_pro #adobecc #photography In ancient times, Hundreds of years before the dawn of history Lived a strange race of people, the Druids No one knows who they were or what they were doing But their legacy remains Hewn into the living rock, of Stonehenge Stonehenge! Where the demons dwell Where the banshees live and they do live well Stonehenge! Where a man's a man And the children dance to the Pipes of Pan Hey! Stonehenge! 'Tis a magic place Where the moon doth rise with a dragon's face Stonehenge! Where the virgins lie And the prayers of devils fill the midnight sky And you my love, won't you take my hand? We'll go back in time to that mystic land Where the dew drops cry and the cats meow I will take you there, I will show you how Oh! And oh how they danced The little children of Stonehenge Beneath the haunted moon For fear that daybreak might come too soon And where are they now? The little people of Stonehenge And what would they say to us? If we were here, tonight

A post shared by Jordan J. Lloyd (@jordanjlloydhq) on

Lloyd podkreśla jednocześnie, że efektu takiego śledztwa, czyli pokolorowanego zdjęcia, nie należy oczywiście traktować jak prawdy objawionej – jest to wciąż wizja należąca do grafika, choć to ukoronowanie długich poszukiwań i badań. Kolorowanie polega przede wszystkim na odtwarzaniu z maksymalną precyzją gry światła, jaka odbywa się na różnego rodzaju materiałach, naturalnych lub stworzonych przez człowieka. Grafik musi przy tym pamiętać, że charakter owego światła zależy w ogromnym stopniu od warunków pogodowych, jakie panowały podczas robienia fotografii – a za poszlaki służą tu jedynie rozmiary cieni i liczne detale. Wobec takiego stawiania sprawy nasuwa się pytanie, czy kolorowane zdjęcia należy traktować jako efekt pracy naukowej, czy jednak rodzaj sztuki: mimo wszystko fałszującej prawdę historyczną, podpierającej się jedynie naukowymi narzędziami.

Nowe perspektywy

Lloyd nie traktuje swojej pracy jako naprawiania tego, co mimo woli „zepsuły” dawne możliwości techniczne – bo wie, że rekonstrukcja nie polega na zastąpieniu wersji „gorszej” wersją „lepszą”. Nie zgadza się z zarzutami, jakoby rujnował swoją pracą unikalne, czarno‑białe dzieła sztuki. Uważa bowiem, że zadaniem grafika jest dopełnienie zastanego obrazu – nie zaprzeczenie jego wartości, ale raczej skłonienie widza do spojrzenia na zatrzymane kadry z nowej perspektywy. Samo kolorowanie zdjęć, jak też patrzenie na efekt pracy grafika, uświadamia dobitnie, że osoby zatrzymane na czarno‑białych fotografiach nie były muzealnymi eksponatami, ale żywymi ludźmi. A nawet czymś więcej – w każdym zdjęciu, w budujących je szczegółach, zatrzymana jest obszerna opowieść, którą szkoda by było zgubić w mrokach przeszłości i zapomnienia.

Graficy z Dynamichrome od pewnego już czasu pracują nad projektem, który ma niebawem ukazać się jako wydanie książkowe. The Paper Time Machine ma być ponad 300‑stronicowym zestawieniem oryginalnych fotografii znanych budowli, konstrukcji architektonicznych i rozpoznawalnych krajobrazów z ich barwnymi rekonstrukcjami. Ma być rzeczywiście swoistym wehikułem czasu, pozwalającym przekonać się, jak dla oczu poprzednich pokoleń wyglądał Tadź Mahal czy też jak prezentowała się w 1888 roku paryska wieża Eiffel’a – pomalowana wówczas na zaskakujący kolor. Premiera publikacji, która ma być firmowana nazwiskami Lloyda i Wolfganga Wilda, jest planowana na październik tego roku.

Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak

Z wykształcenia polonistka i krytyk literacki: przez zamiłowanie do pracy ze słowami i odkrywania opowieści wszędzie tam, gdzie to możliwe. Na co dzień redaguje i poprawia cudze, ale przede wszystkim tworzy własne teksty, nie stroniąc od wyzwań i eksperymentów. Z drobnych zapisków złożyła także autorski tomik poetycki „Ze zzieleniałymi oczami”. Miłośniczka wielu oblicz sztuki, także tej użytkowej – w wolnych chwilach zamiast słów poskramia różnego rodzaju nitki.


AUTOR

Polecamy

Komentarze