Life Managerka – ta dziewczyna ogarnia życie

Ogarnij i ty!
9 minut czytania
578
0
Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz
24 lipca 2017
fot. archiwum prywatne Agnieszki Świetlik

W sieci znana jako Life Managerka, a w życiu prywatnym jako Agnieszka Świetlik. Od kilku lat prowadzi blog, na którym porusza tematy zgodne z myślą „w zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Dla wielu czytelników Agnieszka stała się ekspertką dobrego, zrównoważonego życia. Spróbujmy zatem dowiedzieć się nieco więcej o tym, jak osiągnąć upragniony stan − szczęście, równowagę i spokój.

Agnieszko, czy można powiedzieć, że jesteś managerem życia?

Agnieszka Świetlik: Kiedy zakładałam blog, pracowałam jako project manager w agencji marketingowej. Nazwa tego zawodu zainspirowała mnie do nazwania w ten sposób bloga. Bardzo zależało mi na tym, aby nazwa była jak najbardziej pojemna, czyli mieściła zarówno kwestie dotyczące zdrowego stylu życia, jak i np. spędzania czasu wolnego. Pomyślałam, że tematyka zarządzania swoim życiem jest tak szeroka, że nie będzie mnie w żaden sposób ograniczała. Dodatkowo, blog zyskał myśl przewodnią, którą jest właśnie umiejętne zarządzanie swoim własnym życiem.

Jak osiągnąć harmonię i spokój? Life Managerka to wie! (fot. archiwum prywatne Agnieszki Świetlik)

Piszesz bloga z perspektywy eksperta czy raczej zwykłego człowieka, który uczy się na własnych błędach?

Postanowiłam oprzeć blog wyłącznie na własnych doświadczeniach i opisywać na nim swoją drogę do lepszego, zdrowszego i szczęśliwszego życia. Przy okazji chciałam inspirować swoich czytelników do równie pozytywnych zmian. Z czasem przerodziło się to w układ win-win, tzn. ja inspiruję swoich czytelników, a oni mnie. Następuje między nami fajna wymiana energii, bardzo to cenię w blogowaniu.

Przejdźmy do konkretów. Agnieszko, jak się ogarnąć, gdy jesteśmy w życiowej rozsypce? Od czego zacząć?

To zależy, jak poważna jest ta nasza życiowa rozsypka. Jestem zdania, że w niektórych sytuacjach życiowych trzeba skorzystać z pomocy specjalisty, dlatego przy poważniejszych problemach zachęcałabym do wizyty u psychologa lub coacha. Czasami jednak nasz brak życiowego ogarnięcia wynika z lenistwa i braku pomysłu na siebie. Wówczas poradziłabym wsłuchać się w swoje życiowe potrzeby, może nawet przygotować vision board, czyli tablicę obrazującą cele i marzenia. To bardzo dużo porządkuje w głowie i podpowiada jaką drogę wybrać, aby to wszystko zrealizować.

Jakie są filary dobrego, zrównoważonego życia?

Do tych filarów zaliczyłabym zdrowie, relacje międzyludzkie i robienie w życiu tego, co się lubi. Nie chcę nazywać tego spełnieniem zawodowym, bo nie każdy czuje potrzebę rozwoju na tej płaszczyźnie. Niektórzy czują się spełnieni, dbając o ciepło domowego ogniska. Pod pojęciem relacji międzyludzkich rozumiem nie tylko dobry kontakt z rodziną i przyjaciółmi, ale też otaczanie się właściwymi ludźmi (unikanie tych toksycznych) i bycie po prostu dobrym człowiekiem. Pod hasłem “zdrowie” kryje się dla mnie dbanie o zdrowie fizyczne, ale też umiejętność zatroszczenia się o dobre samopoczucie psychiczne, co czasami wiąże się ze zdrowym egoizmem.

Zdrowie to nie tylko nasza fizyczność (fot. archiwum prywatne Agnieszki Świetlik)

Co się stanie, gdy jeden z filarów przestanie działać?

Uważam, że te filary to naczynia połączone i szybko odczujemy, kiedy któryś zacznie szwankować.

Który z nich jest twoim zdaniem najważniejszy?

Dla mnie najważniejsze jest zdrowie, bo bez niego wszystko inne zaczyna kuleć. Gdy brakuje zdrowia, nie mam energii do pracy, realizowania pasji i do pielęgnowania relacji. Ludzie często mówią, że zdrowie jest najważniejsze, ale zazwyczaj dostrzegają to dopiero po jego utracie lub nadszarpnięciu. Dla mnie zdrowie jest zawsze na pierwszym miejscu i bardzo je szanuję. To największy prezent, jaki można dostać od losu.

Przejdźmy do diety. Jesteś wegetarianką?

Nie, chociaż moja dieta w ponad 90 proc. opiera się na produktach pochodzenia roślinnego. Od kilku lat nie jem mięsa ssaków, a od roku również drobiu. Jeszcze zdarza mi się czasami zjeść rybę, dlatego nie chcę określać siebie jako wegetarianki.

Stosujesz zdrową dietę. W jaki sposób wpłynęła na twój organizm?

W moim przypadku trudno mówić o jakimś przełomie, bo wszystkie zmiany wprowadzałam bardzo stopniowo. Bodźcem, który rozpoczął ten proces, był szczegółowy “przegląd techniczny” organizmu, podczas którego okazało się, że nie jestem tak zdrowa, za jaką się uważałam. Zmiany w samopoczuciu zaczęłam odczuwać dopiero po znacznym ograniczeniu mięsa. Mam więcej energii, lepszą cerę i ogólnie lepiej się czuję.

Ważny jest nie tylko ruch, ale i zdrowa dieta (fot. archiwum prywatne Agnieszki Świetlik)

Jesteś doskonałym przykładem, że warto zdrowo się odżywiać. Od czego powinniśmy zacząć?

Jestem zwolenniczką wprowadzania zmian stopniowo. Radykalna zmiana diety może przynieść więcej szkody niż pożytku. Moim zdaniem warto zacząć od ograniczenia cukru, np. zastąpienia go zdrowszymi zamiennikami. Nie trzeba rezygnować ze słodyczy, wystarczy przerzucić się na te domowe, najlepiej na bazie ksylitolu, miodu lub syropu klonowego. Nie trzeba też od razu eliminować białej mąki. Wystarczy na początku mieszać ją pół na pół z pełnoziarnistą albo stosować zamiennie. Z czasem organizm przyzwyczai się do nowych smaków, a nawet je polubi. Zmiana nawyków żywieniowych to temat rzeka i trudno rozwinąć go w takim krótkim wywiadzie, ale wszystkich opornych zapraszam do siebie na bloga. Jest na nim mnóstwo bardzo prostych i niedrogich przepisów, które pomogą polubić zdrowe odżywianie.

Kolejnym, często poruszanym tematem na twoim blogu jest aktywność fizyczna. Nie jesteś miłośniczką wylewania hektolitrów potu na siłowni, prawda?

Zdecydowanie nie! Uwielbiam przyjemną aktywności i nie lubię treningu niemal do utraty tchu. Jako że w ramach mojego kanału na YouTube „ZdrowoMania TV” regularnie testuję nowe aktywności, czasami poznaję coś, co na stałe wchodzi do mojego sportowego “repertuaru”. I tak ostatnio spodobała mi się jazda na longboardzie, a wcześniej na przykład slow jogging, czyli nieco przyjemniejsza odmiana biegania. Aktywność fizyczna jest dla mnie bardzo ważna, bo jest niezbędna, aby utrzymywać w ryzach moje problemy zdrowotne. Ruch uwrażliwia komórki ciała na insulinę, dzięki czemu nie muszę stosować restrykcyjnej diety niskoglikemicznej. Poza tym aktywność wyzwala hormony szczęścia, poprawia wygląd ciała i ogólne samopoczucie. Nie ćwiczę po to, aby rzeźbić ciało czy zrzucać kilogramy. Ładna sylwetka jest tylko fajnym bonusem do dobrej zabawy, jaka dla mnie wiąże się z ruchem.

Co robić, jeżeli jesteśmy wyjątkowo oporni na sport i ciężko nam postawić ten pierwszy krok?

Jeśli nie możesz zebrać się na siłownię, lepiej trzymaj się od niej z daleka. Zmuszanie się do aktywności przynosi dokładnie odwrotny skutek − zniechęca nas do ruchu. Aktywność naprawdę da się polubić, tylko trzeba mieć na uwadze to, że wszyscy jesteśmy różni i dla każdego będzie dobre coś innego. Trzeba testować, testować i jeszcze raz testować. Iść kilka razy na taniec, na jogę, na pilates, na squasha, na rower, wyjść pobiegać, wypożyczyć deskę, rolki albo wrotki, iść na basen albo wsiąść na konia. Latem mamy wiele możliwości i często nie trzeba wydawać dużych pieniędzy, aby znaleźć aktywność dla siebie. Ja uwielbiam ruch, ale żadna siła nie zmusi mnie do regularnego chodzenia na siłownię.

Dobre życie daje dużo energii do pracy (fot. archiwum prywatne Agnieszki Świetlik)

Agnieszko, czy jesteś szczęśliwa?

Tak, odnalazłam szczęście w mojej codzienności i w bardzo małych rzeczach.

Podzielisz się receptą?

Kiedyś wydawało mi się, że bycie szczęśliwym to stan ducha, który osiąga się tylko wtedy, kiedy wszystko w życiu nam się układa, jesteśmy z wzajemnością zakochani, w pełni zdrowi, odnosimy sukcesy i spełniamy swoje marzenia. Dziś bliższa jestem przekonaniu, że bycie szczęśliwym to możliwa do nabycia umiejętność, a nie uzależniony od czynników zewnętrznych stan ducha. Uważam, że poczucie szczęścia jest bardzo mocno powiązane z odczuwaniem wdzięczności. Najbardziej szczęśliwa jestem wtedy, kiedy odczuwam wdzięczność. Za zdrowie, za bliskie osoby, za dobre rzeczy, które mnie spotykają. Na początku tego roku zrobiłam na blogu akcję “Styczeń wdzięczności” w ramach której zachęcałam do codziennego zapisywania jednej rzeczy, za którą jest się wdzięcznym. To proste ćwiczenie bardzo pomaga spojrzeć na swoje życie z zupełnie innej strony. Wszyscy codziennie mamy powody do wdzięczności i jak nauczymy się je zauważać, z automatu staniemy się szczęśliwsi.

A jak radzisz sobie z chandrą? 

Wbrew pozorom staram się nie unikać na blogu tych mniej przyjemnych tematów i zdarza mi się pokazywać swoje życie od tej ciemniejszej strony. Bardzo zależy mi na autentyczności, co nie zawsze jest przez czytelników doceniane, bo niektórzy wchodzą na blogi tylko po te pozytywne treści. Zdarzają mi się gorsze dni i szczerze mówiąc, staram się je… celebrować. Potrzebuję ich, aby docenić lepsze momenty. Poza tym, tak zwyczajnie, po ludzku, czasami czuję potrzebę zakopania się pod kocem z czekoladą i dobrym filmem. Najlepiej takim, który wyciśnie ze mnie morze łez. Po jednym, maksymalnie dwóch dniach takiej “terapii” biorę się w garść i wracam do swojej codzienności z zupełnie nową energią.

A motywacja? Niektórzy wciąż jej bezskutecznie szukają.

Jakiś czas temu przeprowadzałam wywiad z psychologiem, w którym padło bardzo ważne stwierdzenie − motywacja jest przereklamowana, o wiele ważniejsza od niej jest samodyscyplina. Uważam, że to bardzo prawdziwe! U podstaw naszej samodyscypliny powinna być świadomość, że nasze życie jest w naszych rękach i to przede wszystkim od nas zależy, czy przeżyjemy je szczęśliwie. Mam wrażenie, że wciąż wiele osób o tym zapomina. W dorosłym życiu to my decydujemy, jakimi ludźmi się otaczamy, jak spędzamy czas, jak się odżywiamy, w jakim miejscu żyjemy… To my odpowiadamy za swoje myśli, czyny i za to, na co poświęcamy swoją energię. I oczywiście my ponosimy tego konsekwencje. Dlatego jeśli chcemy mieć fajne życie, być zdrowi, atrakcyjni i szczęśliwi − musimy działać.

Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz
Zawodowo związana z dziennikarstwem i produkcją filmową. Hobbystycznie robi zdjęcia i namiętnie czyta książki motywacyjne. Uwielbia smakować, ale najbardziej ceni zdrowe, wegetariańskie jedzenie. W życiu stara się nie podejmować decyzji, wobec których nie czuje się podekscytowana.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.