Luksus na językach – najdroższe jedzenie świata

Ile kosztuje bycie smakoszem?
21 minut czytania
820
0
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
1 lipca 2017

Poza jednostkami głęboko uduchowionymi, które odżywiają się energią praniczną, ludzkość uznaje jedzenie za kwestię fundamentalną. To jedna z tych rzeczy, przed którymi nie ma ucieczki. Niektórzy jednak wychodzą z założenia, że nie sztuką jest kupienie arbuza w supermarkecie, lecz sprowadzenie go z wyspy Hokkaido. Oto najdroższe na świecie produkty spożywcze i potrawy.

Nie warto marnować czasu na pomidorową, skoro menu restauracyjne kusi zupą z ptasich gniazd? Czemu i za jakie potrawy ludzie są gotowi płacić ogromne kwoty?

Arbuz Densuke − mistyczny owoc

Nazywany jest czarnym melonem, bo ma czarną skórkę oraz wyjątkowo soczysty i słodki miąższ. Ale o tym mogą się przekonać tylko nieliczni. Ten rosnący wyłącznie na wyspie Hokkaido owoc osiąga cenę 3,5 tys. dolarów, a zdarza się, że i 6 tys. dolarów. Pocieszające jest to, że jeden egzemplarz waży przeciętnie aż 9 kilogramów. Dla Japończyków ten arbuz to mistyczny owoc, a jego smak podkreślają artystyczne, ręcznie wykonane opakowania, w jakich jest sprzedawany.

Melon Yubari − wulkaniczny prezent

Złocista skórka i pomarańczowy miąższ powodują, że melon hodowany w Yubari na wyspie Hokkaido jest nośnikiem optymizmu. Być może dlatego często wręcza się go w prezencie. Ale wręczający musi najpierw otrzymać spadek po wujku milionerze albo zaliczyć dużo nadgodzin w pracy. Wprawdzie melony Yubari zazwyczaj kosztują 60–150 dolarów, ale kilka lat temu na aukcji dwa takie owoce osiągnęły cenę 26 tys. dolarów. Podobno ich aksamitnie gładka skóra, idealna okrągłość i głęboka słodycz – którą zawdzięczają wulkanicznemu pyłowi zawartemu w glebie – są tego warte.

Czy najdroższy melon świata smakuje także najlepiej?

Kawior Almas − rosyjski diament

Pochodzi z ikry bieług, stuletnich białych jesiotrów żyjących w Morzu Kaspijskim. Produkuje się go w Iranie, a sprzedaje wyłącznie w Londynie, w Caviar House & Prunier, zapakowany w puszki z 24-karatowego złota. 100 gramów tego specjału kosztuje 2 tys. euro. Na stołach krezusów pojawia się w towarzystwie blinów i tostów, a także schłodzonej wódki i koniaku oraz białych win. Jeśli jednak kogoś nie stać na białe, duże i regularne ziarna w złotej oprawie i to wywołuje u niego stan melancholijny, w zupełności wystarczy schłodzona wódka. A bogaty zestaw witamin i minerałów, jakie zasiedlają kawior, z powodzeniem zastąpi, sięgając po jajka i makrelę.

Zupa z ptasich gniazd − ratunek dla umarłych?

Plucie, a szczególnie plucie do talerza, to faux pas skazujące na towarzyski ostracyzm. Ale nie w przypadku gdy dopuszcza się go rybitwa. To właśnie ona wykorzystuje ślinę jako składnik budowlany, z którego konstruuje swoje gniazda. Posiłkuje się też ikrą oraz jadalnymi wodorostami. Okazuje się, że ten zestaw składników jest niezwykle atrakcyjny dla przedstawicieli naszego gatunku, szczególnie tych zamieszkujących teren Chin – którzy doprowadzają do ptasiej katastrofy budowlanej po to, by ugotować sobie zupę z ptasich gniazd (Bird Nest Soup). Miska galaretowatej potrawy może kosztować nawet 4 tys. dolarów. Jak mówią smakosze, warto tyle zapłacić, bo egzotyczny rosół działa jak afrodyzjak, a nawet jest w stanie postawić na nogi umarłego. Niewykluczone jednak, że jest to zwykłe dorabianie ideologii, bo istnieje złośliwe lobby, które zupę uważa za mdłą i pozbawioną smaku.

Jedna z najciekawszych zup świata podobno nie jest szczególnie smaczna – jest za to bardzo droga

Tuńczyk błękitnopłetwy − gwiazda aukcji rybnych

Jego ciało ma kształt cygara. Jest solidnie zbudowany i osiąga prędkość 80 kilometrów na godzinę. Ale porusza się i tak zbyt wolno, żeby wygrać z rybakami, którzy za ważącą 200 kg rybę otrzymują ok. 730 tys. dolarów. Kilka lat temu ważącego 222 kilogramów „błękitnopłetwego” sprzedano w Tokio na targu rybnym Tsukiji za równowartość 1,38 mln euro. Kupił go Kiyoshi Kimura, właściciel sieci restauracji Sushi Zanmai. Obiecywał jednak, że cena pojedynczego kawałka sushi nie będzie wygórowana, bo osiągnie jedynie 3,5 euro.

Wołowina wagyu − „oszroniony” specjał

Pochodzi z mięsa krów hodowanych w okolicach japońskiego miasta Kobe. W stanie surowym wygląda jak oszroniona z powodu równomiernej marmurkowatej struktury. Zawiera o wiele więcej kwasów omega-3 i omega-6 niż normalne mięso. Wyjątkowość wołowina zawdzięcza szczególnemu sposobowi chowu krów, z jakich pochodzi. Rasa wagyu jest codziennie karmiona specjalną paszą i pojona piwem, które ma zaostrzyć apetyt. Poza tym krowy są regularnie masowane specjalną rękawicą, ale najpierw ich ciało skrapia się sake. Biedne zwierzęta muszą być rozczarowane, kiedy uświadamiają sobie, że to królewskie traktowanie nie wynika z sympatii do nich, lecz do pieniędzy. Za kilogram ich ciała hodowca otrzymuje około 300 dolarów. Miejmy nadzieję, że będącym na ciągłym rauszu krowom łatwiej przyjąć do wiadomości, że są ofiarą merkantylizmu człowieka.

Droga, niezwykle smaczna i ze szczęśliwych (?) krów

 

Szynka Ibérico − Hiszpania w cienkich plasterkach

Jest produkowana z rzadkiej rasy czarnych świń iberyjskich hodowanych w górach na południu i południowym zachodzie Hiszpanii. Są one wypasane na specjalnych pastwiskach, gdzie rosną dęby korkowe, i jedzą głównie żołędzie. Szynka musi dojrzewać kilka lat, zanim trafi na stoły. A żeby poczuć jej aromat, intensywny smak i teksturę, musi być pokrojona w cienkie i niezbyt długie plastry. Udziec ważący mniej więcej siedem kilogramów kosztuje ok. 8 tys. złotych. Ale za to nadaje się i na klasyczne hiszpańskie przekąski, czyli tapas, i na pobudzającą apetyt przystawkę. Doskonała z chlebem i pomidorem.

Biała trufla − Święty Graal gastronomii

Ten rzadki grzyb jest nazywany brylantem kuchni i białym złotem. To produkt rzadki i niszowy. Upodobał sobie takie kraje, jak Włochy, Francja, Hiszpania i Chorwacja. Ale niełatwo go znaleźć, bo rośnie pod ziemią lub w korzeniach drzew, dlatego do jego tropienia wykorzystuje się specjalnie wyszkolone psy oraz świnie. Ten symbol kulinarnego luksusu ciągle święci triumfy, będąc jednym z top produktów 2017 roku. Ale karierę robił już w XVII wieku, kiedy to stanowił niezbędny element wyposażenia dyplomatów, którzy wręczali go w prezencie królom i cesarzom. Trufle uwielbiał m.in. Napoleon Bonaparte. Ciekawe, czy dzisiaj byłoby go na nie stać? Kilogram ekskluzywnego przysmaku kosztuje zazwyczaj od 3 do 5 tys. dolarów. W 2016 roku w Piemoncie trufle sprzedano za rekordową sumę 450 tys. euro. Nawet szefowie renomowanych restauracji nie umieją wytłumaczyć hojności miłośników trufli.

Biała trufla – kulinarny skarb na wagę złota

Ziemniaki La Bonette − bulwy o smaku cytrusów

Uprawiane są wyłącznie na należącej do Francji wyspy Noiroutier. Wielkość zbiorów to zwykle nie więcej niż 100 ton. Są zbierane tylko ręcznie, bo mają bardzo delikatne bulwy. I to są właśnie trzy czynniki, które kształtują cenę ziemniaków – 500 euro za kilogram. Ale i tak cieszą się wyjątkowym zainteresowaniem klientów. Razem z ziemniakami trzeba jednak kupić sobie wyszkolonego na wyspie kucharza, bo tylko taki potrafi wydobyć z nich charakterystyczny słonawy i cytrusowy smak.

Makadamia − orzechy z powerem

Te najdroższe orzechy świata wielkością przypominają orzechy laskowe i mają niezwykle twardą łupinę, pod którą kryje się pyszne, biało-kremowe wnętrze z bogactwem witamin i minerałów. Notabene łupiny orzechów makadamia wykorzystuje się w australijskich elektrowniach jako źródło energii porównywalne z węglem brunatnym. Poza Australią występują też w Nowej Zelandii. Za kilogram tych energetycznych orzeszków trzeba zapłacić ok. 100 złotych. Ale nasze psy nie dałyby za nie złamanego grosza, bo z niewiadomych przyczyn są dla nich trujące.

Cenne orzechy wyglądają apetycznie i smakują znakomicie

Szafran − cenniejszy niż złoto?

Jest ekskluzywną przyprawą, składnikiem perfum i barwnikiem wykorzystywanym w przemyśle włókienniczym. Otrzymuje się go z krokusa purpurowego, który rośnie w pasie Morza Śródziemnego i Indiach. To roślina powszechnie występująca, ale żeby wyprodukować pół kilo szafranu, potrzeba aż 75 tys. kwiatów krokusa, który zbiera się ręcznie. Dlatego kilogram szlachetnej, gorzkiej i migdałowej, przyprawy może kosztować nawet kilka tysięcy dolarów.

Szafran w zbyt dużej ilości może doprowadzić konsumenta do śmierci, ale poprawnie dawkowany wykazuje takie same właściwości, jak syntetyczne antydepresanty, potrafi więc poprawić humor, co mogą wykorzystać nieszczęśni zbieracze krokusów, którym pewnie nie jest do śmiechu.

Herbata Guan Yin − „Żelazna Bogini Miłosierdzia”

Ta jedna z dziesięciu najlepszych chińskich herbat jest darem legendarnej bogini Guan Yin słynącej z miłosierdzia. Dlatego też tylko ludzie niepozbawieni tej cechy poczują pełnię jej smaku. Kwieciste łąki, miód i orchidee – oto jakie skojarzenia mają jej wielbiciele, patrząc na zrobiony z niej żółtozłoty napar i go smakując. Kilogram tej, mającej duże i zwinięte w kuleczki liście, używki to koszt rzędu 14,5 tys. dolarów. Ale przed wydaniem takiej kwoty warto się zastanowić, czy jesteśmy wystarczająco miłosierni. Bo jeśli nie, lepiej skoczyć do pobliskiego supermarketu po zwykłą ekspresówkę, która nie stawia nam tak wygórowanych wymagań etycznych.

Tradycyjna chińska herbata Guan Yin to droga rozkosz

Kawa Kopi Luwak − przysmak wydobyty z…

Pochodzi z Indonezji. Wyjątkowy smak jej amatorzy zawdzięczają zwierzęciu o nazwie cyweta (lokalna nazwa: luwak), która zjada ziarna kawowca, a następnie… wydala je w wersji nadtrawionej. Proces trawienia nadaje kawie szlachetności i łagodności. Wynagrodzenie cywety musi być niemałe, bo kilogram wyłuskanych z jej odchodów ziaren kosztuje około tysiąca euro! A to dlatego, że plantatorzy przeszukujący „toalety” cywet  znajdują rocznie tylko kilkaset kilogramów takich cennych ziaren.

Najszlachetniejsza kawa świata

Jedzenie to sztuka

Człowiek charakteryzuje się pokrętnym sposobem rozumowania. W książce „Służące”, ukazującej sytuację czarnoskórych służących pracujących w domach białych rodzin na południu Stanów Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, jej autorka, Kathryn Stockett, opisuje, jak jedna z jej bohaterek, rezolutna służąca Minny, upiekła dla swej, co tu dużo mówić, wrednej pracodawczyni czekoladowe ciasto, wykorzystując jeden składnik ekstra ze swojej własnej toalety: pochodzący z tego samego miejsca co ziarna kawy Kopi Luwak.

Ciasto, mimo że pyszne, wcale nie zostało uznane za produkt luksusowy, lecz wywołało skandal. Ale abstrahując od tego, ten przykład doskonale obrazuje, że jedzenie –  i to zarówno pochłanianie potraw, jak i ich przygotowywanie – to nie tylko dostarczanie sobie kalorii, ale również sposób na zaspokojenie całej gamy potrzeb i deficytów, co pokazuje zarówno codzienne doświadczenie, jak i literatura, malarstwo, film oraz inne dziedziny sztuki. Minny zrealizowała potrzebę zemsty.

Jedzenie to sztuka i ważny element kultury

Babette z książki Karen Blixen „Uczta Babette”, wyprawiając królewskie przyjęcie, poczuła się artystką, o czym zawsze marzyła. Bohaterowie „Spóźnionych kochanków” Williama Whortona dzięki wykwintnym daniom celebrowali związek, który dopadł ich w jesieni życia. Z kolei bohaterka „Jedz, módl się i kochaj” autorstwa Elizabeth Gilbert (w ekranizacji Julia Roberts), jedząc, żegnała stare życie. Na odmianę niejaka Julia Powell z filmu „Julie i Julia” (grana przez Amy Adams) gotując i spożywając, realizowała pasję, oddawała hołd swojej idolce Julie Child i ostatecznie rozkręciła niezły biznes. Trzeba też odnotować, że operatywnym kobietom ze „Smażonych zielonych pomidorów” Fannie Flagg dzięki sztuce kulinarnej udało się pozbyć wyjątkowo niemiłego tyrana domowego, ale na to może lepiej spuścić zasłonę milczenia, jako na destrukcyjny incydent.

Za to zdecydowanie konstruktywny przykład gotowania i jedzenia należy uznać fabułę filmu „Podróż na sto stóp” (reż. Lasse Hallström), w którym kuchnia to płaszczyzna porozumienie dwóch kultur – francuskiej i hinduskiej – i artystów kulinarnych o zgoła odmiennych gustach. A dzisiejszy świat nie potrzebuje niczego tak bardzo, jak ponadnarodowego, ponadreligijnego i ponadkulturowego  konsensusu.

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.