Mamo, biorę ślub. Ze sobą!

Sologamia - z czym to się je?
7 minut czytania
1966
0
Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz
20 lipca 2017

Najpierw była miłość, później był ślub. Po kilku latach z miłości uciekło „miło” i została „ość”. Scenariusz może być oczywiście zgoła odmienny, zwłaszcza jeżeli małżonkowie nieustannie pracują nad swoim związkiem, ale zanim weźmiemy ślub, może warto rozważyć trend, który powoli podbija serca kobiet i mężczyzn na całym świecie?

Wyobraź to sobie. Nie trzeba zmieniać starych przyzwyczajeń, robić miejsca w szafie i na szczoteczkę do zębów. Można dalej być sobie sterem, żeglarzem i okrętem, randkować, ile popadnie, a jednocześnie raz na zawsze ukrócić pytania cioć, wujków, mam i babć – „kiedy w końcu ślub?”. Brzmi jak scenariusz komedii romantycznej, a jednak! Ten nowy trend jest jak najbardziej realny i nazywa się sologamia.

I ślubuję sobie miłość, wierność oraz uczciwość aż do śmierci

Ślub z samym sobą, dzięki stronie imarriedme.com, nabiera realnych kształtów. Za jej pośrednictwem zakupimy nawet specjalny pakiet ślubny, który można wykorzystać podczas symbolicznej ceremonii. Znajdują się w nim m.in.: obrączka, przysięga ślubna oraz karty codziennych afirmacji. Za najtańszy pakiet zapłacimy 50 dolarów, a za najdroższy, ze złotą obrączką – 230 dolarów. Obrączki są uniwersalne, więc będą pasować zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

Pierścionek na pewno będzie pasował i odpowiadał twoim gustom!

No dobrze, ale jaki to wszystko ma sens? Poza dobrym biznesem, sologamia to nic innego, jak poczucie własnej wartości i miłość do samego siebie. Symboliczna ceremonia pozwala wzmocnić więź ze sobą, a noszenie obrączki będzie nam przypominać każdego dnia o naszej wartości. To tylko symbol, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować przyjęcie, z białą suknią lub eleganckim garniturem, podczas której w otoczeniu gości i przy dźwiękach orkiestry wsuniemy obrączkę na swój palec. Zawsze to jakaś okazja do świętowania lub utarcia nosa wścibskim członkom rodziny.

Udane małżeństwo z samym sobą – to proste!

Na stronie internetowej selfmarriageceremonies.com można znaleźć cały program edukacyjny, który doprowadzi nas do długotrwałego i zgodnego małżeństwa sologamicznego. Założycielka kursu, Dominique Youkhehpaz, poprowadziła już do „ołtarza” setki kobiet, które dzięki niej są szczęśliwe. Rekomendacje uczestniczek potwierdzają, że była to najlepsza decyzja w ich życiu.

Tak, absolutne tak. Jedno z doświadczeń w moim życiu, które trudno opisać słowami – mówi Trang Le.

Jestem dla siebie najlepszym przewodnikiem i wiem, co jest dla mnie dobre. Przez ostatnie 10 tygodni, wszystkie odpowiedzi stały się dla mnie jaśniejsze niż kiedykolwiek – dodaje Paula White.

Dlaczego warto wziąć ślub z samym sobą?

Według prekursorów nurtu, sologamia niesie za sobą ogromne korzyści. Dotyczy bowiem najważniejszej osoby w naszym życiu – nas samych. Jeżeli ten związek nie będzie dla nas satysfakcjonujący, na próżno szukać szczęścia w innym. Czy nie o tym od lat mówią psycholodzy?

Wszystko można celebrować w najlepszym towarzystwie – swoim własnym

Sologamia to droga w jedną stronę. Oczywiście, założenie obrączki na palec nie gwarantuje nam życia w krainie wiecznej szczęśliwości, ale jeżeli raz nauczymy się prawdziwie kochać siebie – łatwiej w chwilach kryzysu będzie nam do tej miłości powrócić.

Takie małżeństwo gwarantuje nie tylko miłość i wierność swoim wartościom, ale przede wszystkim – stanowi kwintesencję życia. A gdy już pokochamy siebie, łatwiej będzie nam pokochać kogoś innego. Sologamia nie jest bowiem deklaracją, że resztę życia spędzimy wyłącznie we własnych objęciach.

Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz
Zawodowo związana z dziennikarstwem i produkcją filmową. Hobbystycznie robi zdjęcia i namiętnie czyta książki motywacyjne. Uwielbia smakować, ale najbardziej ceni zdrowe, wegetariańskie jedzenie. W życiu stara się nie podejmować decyzji, wobec których nie czuje się podekscytowana.
AUTOR

Komentarze

Dodaj komentarz