Miejsce Magdy Gessler jest w kuchni, nie w mediach społecznościowych

I niech tam zostanie
6 minut czytania
25088
2
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
29 lipca 2017
fot. materiały prasowe TVN

Gdy przeczytałam komentarz jej autorstwa pod zdjęciem Anji Rubik, to byłam blisko napisania do dostawców internetu, żeby zabrali go Magdzie. Komentarz brzmiał bowiem: „Dramat Oświęcim… co to to nie!!! Ratunku”.

Zacznę od wstydliwego coming outu. Gdyby jakieś dwa lata temu przyjechała do mnie Magda Gessler na białym koniu, a pod pachą dzierżyła smalec własnej roboty, to ja bym na tego konia wsiadła i pojechała z nią na koniec świata, zostawiając męża i dzieci, których nie mam. Nic tak nie leczyło mojego kaca jak „Kuchenne rewolucje”, które obejrzałam wszystkie. Jak smalec kocham, wszystkie. Po każdym odcinku wyobrażałam sobie, że spędzam radosne życie u boku Magdy, czeszę jej piękne loki, ona mnie karmi, czasem, gdy brawura przebije zdrowy rozsądek, ja karmię ją, a potem rzucamy się talerzami. To było jakieś dwa lata temu, dziś już nie chcę Magdy Gessler, nie chcę jej białego konia i nawet smalcu nie chcę, bo z przykrością stwierdzam, że najpopularniejsza polska kucharka nienawidzi kobiet.

Gdy przeczytałam komentarz jej autorstwa pod zdjęciem Anji Rubik, to byłam blisko napisania do dostawców internetu, żeby zabrali go Magdzie. Komentarz brzmiał bowiem: „Dramat Oświęcim… co to to nie!!! Ratunku”.

#roadtrip

A post shared by Anja Rubik (@anja_rubik) on

Tak wiele rzeczy razi mnie w tych krótkich słowach, że nie wiem do czego zacząć, zacznę więc od podstaw. Przywoływanie Oświęcimia w kontekście czyjegoś wyglądu, nawet jeśli ten charakteryzuje się wystającymi kośćmi i drastyczną niedowagą, jest skandaliczne. Oświęcim to nie był obóz odchudzający dla kobiet, które po dietach kapuścianych i innych nieudanych próbach zrzucenia tyłka, uznały, że czas sięgnąć po hardcorowe rozwiązanie.

Druga rzecz, która uderza, to brak instynktu samozachowawczego Magdy Gessler. Wiadomo było, że dostanie po dupie, wiadomo było, że fanki Rubik zjedzą ją ten komentarz, zwłaszcza że prowadząca „Kuchenne Rewolucje” figurą nie przypomina modelki, a  zatem oczywistym było, że usłyszy o sobie same najgorsze rzeczy, przy których tłuścioch i paszteciara będą brzmiały całkiem miło. Mimo to komentarz dodała i faktycznie jej się oberwało.

Żeby było jasne, totalnie tego nie pochwalam, a ten mój brak pochwały prowadzi do rzeczy najważniejszej. Jakim prawem oceniamy i krytykujemy wygląd innych osób, a kobiet szczególnie? Uprzedmiotowiamy siebie totalnie, a przecież za każdym zdjęciem wystawionym w jakimkolwiek miejscu stoi człowiek, który czuje i myśli. Magda Gessler Anję Rubik z taką łatwością skrytykowała, jakby mówiła o meblu albo o kawałku mięsa: za tłusty, za chudy, niezdrowo wygląda, okropieństwo. Skąd w nas potrzeba wypunktowywania, co jest ładne, co jest brzydkie, co jest zdrowe, co jest chore?

Magdzie Gessler proponujemy zajęcie się urodą szparagów (fot. Kuchenne Rewolucje/mat. prasowe TVN)

Takie ocenianie powoduje, że sprowadzamy siebie, kobiety, do roli ciał tylko i wyłącznie. I to ciał, które muszą być idealne, choć dla każdego ideał oznacza coś innego. Dla jednych to chuda Rubik, dla innych nieprzesadnie szczupła Gessler. Wyglądajmy więc tak jak chcemy, tak jak nam się podoba i nie oceniajmy tych, którzy w nasze kanony się nie wpisują, bo – uwaga – nie muszą! Każda kobieta powinna wyglądać tak, jak chce, każda powinna móc bez żadnego zażenowania i narażania siebie na krytykę, pokazać się na plaży w bikini czy to w rozmiarze 32, czy 46.

Na koniec rozwiązanie zagadki, dlaczego Magdy Gessler nie kocham od dwóch lat, skoro komentarz o dramatycznej chudości polskiej modelki to świeża sprawa. Mniej więcej w 2015 roku przeczytałam pierwszy wywiad z nią, a potem kolejny, a potem ją widziałam u Wojewódzkiego i w Dzień Dobry TVN. I wtedy dowiedziałam się, że gwiazda „Kuchennych Rewolucji” gardzi równouprawnieniem, brzydzi się słowem feminizm, wszak kocha mężczyzn (WTF?!), a sytuację kobiet w Polsce, w rozmowie à propos czarnych protestów, uznała za znakomitą i niemal najlepszą na świecie.

Czasami mam ochotę zakrzyknąć: zdelegalizujmy Magdę Gessler. Dla dobra kobiet.

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze