Polak-lekoman. Dlaczego tak chętnie sięgamy po leki bez recepty?

Szlachetne zdrowie...
7 minut czytania
484
3
Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
15 lipca 2017

Nasze apteczki pękają w szwach. Gdybyśmy któregoś pięknego dnia zostali odcięci od świata, jesteśmy w stanie poradzić sobie z bólem głowy, zęba, przeziębieniem, kaszlem, bolesną miesiączką, a nawet konarem, który nie płonie, choć powinien. Skąd nasze zamiłowanie do suplementów i leków bez recepty? Dlaczego zażywamy ich tak dużo?

Problem powszechnego przyjmowania leków bez recepty jest faktem. Dane, jakie można znaleźć w sondażu CBOS z jesieni 2016 roku są naprawdę alarmujące. Dziewięć na dziesięć osób w ciągu ostatniego roku sięgało po leki dostępne bez recepty oraz suplementy diety. Badanie jasno wskazuje, że w ciągu roku poprzedzającego sondaż, 68 procent badanych sięgało po środki przeciwbólowe. Tyle samo osób zażywało preparaty „na grypę i przeziębienie”.

Alarmujące dane

Co więcej, ponad połowa badanych (52 proc.) przyjmowała w tym okresie witaminy, minerały i środki mające poprawić ogólną odporność organizmu. Ponad jedna czwarta dorosłych (27 proc. ) stosowała leki dostępne bez recepty łagodzące dolegliwości układu pokarmowego.

Zwiększanie dawki leku czy suplementu na własną rękę nie jest najlepszym pomysłem

Leki bez recepty kupujemy nie tylko dla siebie, ale również dla naszych dzieci. Co gorsza, preparatów tych nie przyjmujemy zbyt rozsądnie. Z lekarzem lub farmaceutą konsultuje się zaledwie trochę ponad połowa respondentów. Aż 28 procent z nich przyznaje się, że zdarza im się brać leki niezgodnie z wytycznymi − zwiększając ich dawkę, lekceważąc skutki uboczne czy przedłużając stosowanie leku.

Problem więc istnieje − pytanie tylko, czym jest spowodowany i jak można sobie z nim radzić?

Powszechna dostępność i natrętne reklamy

Jedną z przyczyn częstego sięgania po leki bez recepty są z całą pewnością ich reklamy, którymi jesteśmy bombardowani praktycznie bezustannie. Kto ma wątpliwości, niech spróbuje wypić poranną kawę w towarzystwie jednej z popularnych stacji radiowych. Wystarczy 15 minut, by dowiedzieć się, czego potrzebujemy na pozbycie się bólu, grzybicy, problemów ze snem i erekcją oraz niestrawności. Pomimo faktu, że obecność i formę reklam leków określają przepisy prawa, wciąż mają one bardzo atrakcyjną dla nas formę − w przeciwieństwie do obowiązkowej informacji o konieczności skonsultowania się ze specjalistą czy przeciwwskazaniach. Te bowiem wyczytywane są przez lektora szybko, niewyraźnie, ” na jednym wydechu”, co sprawia, że zazwyczaj nie zwracamy nawet na nie uwagi.

Łatwiej sięgnąć po leki, gdy stoją na półce sklepowej obok batoników i gum do żucia

Problemem jest również dostępność leków bez recepty. Nie da się bowiem ukryć, że popularne środki przeciwbólowe kupimy nie tylko w aptece, ale nawet w markecie budowlanym czy w kwiaciarni. Tymczasem to właśnie stosowanie leków przeciwbólowych specjaliści wskazują jako największe zagrożenie dla naszego zdrowia. Ból jest bowiem wyraźnym sygnałem od naszego ciała, że dzieje się coś niepokojącego, czym warto się zająć. Tymczasem zagłuszamy go kolorowymi pastylkami, które dostępne są praktycznie wszędzie. Warto to zmienić, ponieważ żaden preparat bez recepty nie pozostaje bez wpływu na nasz stan zdrowia.

Bez recepty, czyli bezpieczne? Nie do końca

Przyjrzyjmy się kilku negatywnym konsekwencjom, jakie mogą mieć dla naszego zdrowia popularne leki bez recepty.

Paracetamol używany w zbyt dużych dawkach może doprowadzić nawet do śmierci. Tymczasem bezpieczne dawki są przez nas przekraczane nieświadomie. Często bowiem zdarzają się sytuacje, w których sięgamy jednocześnie po lek na zatoki i tabletkę przeciwbólową, bo np. boli nas kręgosłup. I w jednym, i w drugim preparacie znajduje się paracetamol.


Nawet leki, które można kupić bez recepty warto skonsultować z lekarzem

Popularne leki na grypę w swoim składzie zawierają pseudoefedrynę. Substancja ta może wywołać zaburzenia rytmu serca, bezsenność, a nawet udar serca. Krople do nosa stosowane dłużej niż przez 3 dni to gwarancja problemów − substancje w nich zawarte uzależniają, dodatkowo wysuszając śluzówkę nosa i nasilając nasze problemy z katarem. Leki przeciwuczuleniowe mogą zaś wywoływać senność i powodować zaburzenia koncentracji.

Koniec z leczeniem się na własną rękę

W obliczu zagrożeń jakie niesie za sobą nierozsądne stosowanie leków bez recepty powinniśmy przeanalizować swoje zachowanie i starać się wyeliminować je ze swojego życia. Odczuwając dolegliwości zdrowotne, nie leczmy się „na własną rękę”, a konsultujmy ze specjalistami. Co więcej, dbajmy o to, by nigdy nie przekraczać zalecanych dawek, a leki przeterminowane od razu wyrzucać.

Konieczna wydaje się również zmiana w polskim prawie, która sprawiłaby, że leki bez recepty stały się mniej dostępne, a ich reklamy ograniczone. Na szczęście, rzecz ta ma już miejsce. W styczniu tego roku rządzący przesłali do konsultacji projekt rozporządzenia, które określi dokładnie jakie substancje i w jakich dawkach będzie można sprzedawać poza aptekami. Można więc mieć nadzieję, że nasze narodowe lekomaństwo zostanie nieco ograniczone.

Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
Zawodowo freelancer copywriter, w przeszłości blogerka. Osoba, która próbuje na nowo odnaleźć się w opowiadaniu historii. Zamieszkała na głębokiej, ale malowniczej prowincji, gdzie pójście do sklepu po bułki to logistyczna wyprawa. Jest mamą, lubi być dobrą żoną. A przynajmniej tak o sobie myśleć. Tuż przed magiczną granicą trzydziestego roku życia wciąż dziwi się światu i lubi o nim mówić.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.