Projektowanie w służbie urlopu, czyli naprawdę dziwne wynalazki

Co chciałbyś mieć w kolekcji?
9 minut czytania
3185
1
Agata Połajewska
Agata Połajewska
2 lipca 2017

Biura patentowe całego świata skrywają w sobie wiele tajemnic. Niektóre projekty są bardzo praktyczne, niektóre znamy już ze świata poza archiwami, a niektóre… No cóż, są po prostu interesujące.

Zainspirowana artykułem, który traktował o projekcie maszyny mającej utrzymać odciętą głowę przy życiu (złożonym do amerykańskiego biura patentowego ), postanowiłam przyjrzeć się innym wnioskom patentowym złożonym w USA. Oto kilka z nich – ku uciesze, a może i inspiracji! Do każdego projektu prowadzi oczywiście link – można zastanowić się, czy nie próbować udoskonalać cudzych wynalazków w czasie urlopu. Urlop zresztą jest chyba idealnym momentem na zostanie wynalazcą, choć dziś mówią na to jakoś inaczej… Urlop stymuluje i inspiruje. Wynalazki na tej liście służyć miały zresztą właśnie do rozwiązywania drobnych wakacyjnych problemów i nadawania letniemu wypoczynkowi odpowiedniego poziomu.

Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…

Raymond C. Dansereau stwierdził w 1973 roku, że od pływania żaglówką lepsze może być tylko bycie żaglówką. Zaprojektował zatem kostium („Unitary Body Float”) dla nieznanego jeszcze superbohatera – Człowieka Żaglówki (ktoś chętny?).

rys. pdfpiw.uspto.gov

Wynalazca nie spoczął zresztą na laurach i niecałe lata później opublikował kolejną wersję wakacyjnego ekwipunku. Biorąc pod uwagę dzisiejsze wynalazki – ten naprawdę nie wydaje się bardzo głupi. Widzę nawet kilka zalet. Rekiny zapewne też widzą.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Gdy upał rozleniwia

Upał, żar z nieba. Palcem kiwnąć się nie chce. Co może się przydać? Na przykład samobieżny stolik, który w kilka sekund przemieści wszystkich biesiadujących z palącego słońca w chłodny cień. Jest taki projekt! Wynalazca skupił się na praktyczności i bezpieczeństwie, zachwalał jednak także socjalizujące funkcje stolika. Widzę tu jedną wadę – sprzęt trzeba uruchomić samodzielnie. Być może w 2003 roku, gdy składano wniosek patentowy technologia była nieco mniej rozwinięta – rozumiem. Proponuję drobne przeróbki – tylko tyle, żeby stolik sam wiedział, kiedy ma się przemieścić do cienia. Jeśli lenistwo, to już pełne.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Dziś można korzystać już z alternatywnej wersji takiego stolika – w wielu krajach popularnym sposobem na spędzenie miłego dnia lub wieczoru w gronie przyjaciół jest party bike. Nie próbowałam, ale pomysł mi się całkiem podoba.

Party bike (fot. PPyland, CC BY-SA 3.0)

Maszynka do lizania lodów

Ten wynalazek to coś dla ludzi ekstremalnie leniwych, no ale upał, żar z nieba, pełne wykorzystanie urlopu – lenistwo jest zrozumiałe. Dla tych, którzy nie chcą tracić energii nawet na tak przyjemne zajęcia, jak obracanie i lizanie lodów, jest rozwiązanie – zgłoszone do biura patentowego w 1998 roku.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Specjalna maszynka będzie obracać lodem, aby jedzący nie musiał się męczyć wykonywaniem zbędnych ruchów. Właściwie wygląda na to, że wystarczy wywiesić język i czekać na szczęście. Jak w życiu.

Kijanka Style

Na świecie powstały setki projektów najlepszych kostiumów i ekwipunku do eksplorowania i podglądania podwodnego świata. Z najlepszych korzystamy do dziś, te gorsze leżą na śmietniku historii – czyli w biurze patentowym. Całkiem ich zresztą sporo – jeden z ciekawszych pochodzi z 1922 roku, poziom skomplikowania oceniam na wysoki.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Dużo prostszy wynalazek to strój Człowieka Kijanki, zgłoszony w 1956 roku przez mieszkańca (dość suchego) stanu Arizona – Abe’a Samuelsa. Być może to wynik niespełnionych marzeń o wodzie, być może ostatni skrzek kreatywności – nie wiadomo. Wygląda ciekawie.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Pływający kemping

To właściwie całkiem niegłupi pomysł – a na pewno był taki w czasie amerykańskiego kryzysu energetycznego w latach siedemdziesiątych. Jak tu bowiem zwiedzać, gdy kamper to najlepszy środek transportu, ale paliwo osiąga koszmarne ceny? Rozwiązaniem proponowanym przez dwóch wynalazców – Stanleya Karnika i Terry’ego Morgana – był pływający kemping, składający się z kilku połączonych barek, w dodatku dwupoziomowy!

rys. pdfpiw.uspto.gov

Na kemping, zatrzymujący się raz na jakiś czas przy brzegu wód śródlądowych, można byłoby wjechać własnym z kamperem i korzystać z niego w klasyczny sposób przez kilka dni swobodnego przemieszczania się po wodzie. Plan przewidywał oczywiście wszystkie podłączenia elektryczne, miejsce na stolik i krzesełka i inne cuda. Ja bym w wersji ekskluzywnej dołączyła jeszcze drzewko lub choć krzaczek. Na kempingu – jak na porządną instytucje tego typu przystało – miał być też basen i restauracja. Podziwianie widoków we własnym wakacyjnym pojeździe – super. Hm, dlaczego to nie wyszło? 😉

Wózkolizka – na dziecko, na ubrania

Jeden ze świeższych pomysłów – patent jest z 2008 roku – to rozwiązanie dla podróżujących z małymi dziećmi. Wiadomo, jak wygląda sytuacja zazwyczaj – torba, walizka podręczna, wózek i jego zirytowany pasażer. Wypada pozbyć się choć części tego bagażu – miałabym propozycję, ale jest dość niehumanitarna. Lepszym pomysłem jest wózkolizka (prowizoryczna nazwa robocza), która łączy cechy spacerówki i walizki. Po wyciągnięciu rączki, pojawia się siedzisko z materiału, oczywiście z pasami i szeleczkami. Sprytne.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Wolę jednak zrealizowany projekt dla dorosłych – przyznam, że choruję na ten zakup i pewnie w końcu się skuszę. Występuje także w dziecięcej wersji, ale ta dorosła to dopiero coś! Hybryda walizki podręcznej i hulajnogi. Wspaniałe!

Drobiażdżek dla skromnych

Matka karmiąca podobno już wcale nie musi się dziś krępować, ale ponieważ nadal jeszcze jej wolno, może potrzebować pomocy, zwłaszcza jeśli lubi przesiadywać na plaży, na basenie lub po prostu w miejskim parku.

Projekt tej zbroi do karmienia (nie, nie wymyślę na to nazwy – może wy dacie radę) trafi też zapewne w gusta miłośniczek steampunkowych kostiumów oraz wiktoriańskich ubrań i akcesoriów.Sądzę, że rysunek mówi sam za siebie. Na usprawiedliwienie wynalazcy można dodać, że stworzył to technologiczne cudo w 1910 roku.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Lato w mieście – aktywnie

Jeśli letnie miesiące spędza się w domu, trzeba dzieciom znaleźć jakieś zajęcie – najlepiej pożyteczne. Jak wiadomo, koszenie trawnika w upał to kiepska sprawa, a do tego bardzo hałaśliwa. Może zatem należy szybciutko przemodelować trzykołowca naszego malucha? Ten patent z 1982 roku wygląda całkiem nieźle.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Lato w mieście – pasywnie

Jak zapewnić dziecku odpowiednią ilość świeżego powietrza? Można wywiesić je przez okno w klateczce. Nie, to nie jest mój pomysł, powstał na skutek rad doktora Luthera Emmetta Holta, wyroczni w sprawach opieki nad dziećmi na początku XX wieku. Doktor Holt jest autorem książki „The Care and Feeding of Children” – można zapoznać się z tym dziełem w ramach Projektu Gutenberg, oczywiście w języku angielskim.

W 1922 roku niejaka Emma Reed złożyła wniosek patentowy w sprawie zaprojektowanej przez siebie przenośnej klatki dla niemowląt  dzieci. Urządzenie wystarczyło umieścić za oknem, by dziecko otrzymało niezbędną dawkę promieni słonecznych. Klateczka była na tyle duża, by zmieścić do niej materacyk – doktor Holt zalecał także spanie na świeżym powietrzu. Były matki, które skusiły się na takie rozwiązanie i klateczki używane były przez jakiś czas, dopóki nie zaczęto odnotowywać kolejnych wypadków.

rys. pdfpiw.uspto.gov

Co ciekawe – zanim jeszcze panna Reed złożyła wniosek patentowy, podobno sama Eleanor Roosevelt wpadła na pomysł takiej innowacji. Aby zapewnić zdrowy sen swojemu pierwszemu dziecku, kupiła tradycyjną klatkę dla kur i zamontowała za oknem domu. Wzbudziło to taką zgrozę sąsiadów, że złożyli donos na policję. Najwyraźniej po prostu wyprzedziła swoje czasy. Może i komuś z was się uda?

Agata Połajewska
Agata Połajewska
Dziennikarka, podróżniczka, redaktorka (i jeszcze parę rzeczy by się znalazło). Współpracowała z portalem gazeta.pl - współtworzyła serwisy foch.pl i weekend.gazeta.pl, pisywała artykuły kulturalne (niekulturalne też) oraz podróżnicze. Dziś pisze teksty dla serwisu Crazy Nauka
Mieszka i pracuje w internecie, choć wolałaby w Arizonie.
AUTOR

[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa