Sekrety cennych papierków. Co wiemy o pieniądzach?

Dyskretny urok banknotów
19 minut czytania
813
0
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
30 lipca 2017

Jak długo żyją pieniądze? W jakim celu Zygmunt I Stary rezydujący na 200 złotych zafundował sobie „lifting”?  Dlaczego banknot o nominale 500 euro nazywany jest „bin Ladenem”? I z czyjej inicjatywy czarnoskóra amerykańska sufrażystka zastąpi na  dwudziestodolarówce podobiznę prezydenta Andrew Jacksona?

O pieniądzach wiemy niewiele, ale bardzo je lubimy. Świadczy o tym fakt, że w naszym kraju rośnie zapotrzebowanie na gotówkę, która odpowiada za 80 proc. wszystkich transakcji. Obecnie wartość obiegu gotówkowego w Polsce to 180 mld złotych.

Kto się boi 500 złotych?

W tej chwili w obiegu jest 1,9 mld sztuk polskich banknotów. Najmłodszy z nich to ten o nominale 500 zł, który pojawił się w lutym tego roku. O jego emisji, podobnie jak o emisji wszystkich banknotów i monet, zdecydował Narodowy Bank Polski. Jednak pięciusetzłotówka miała wrogów. Wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński wystosował do prezesa NBP Adama Glapińskiego list, w którym prosił o rozważenie zasadności powołania do życia tego banknotu. Nadmiar gotówki to, zdaniem Ministerstwa Rozwoju promującego transakcje bezgotówkowe, hamulec dla gospodarki. Jednak sugestie Ministerstwa nie zostały wzięte pod uwagę. Po pierwsze, emisja banknotów jest kosztowna (dziś to około 250 mln zł rocznie), a obecność wysokich nominałów ją ogranicza, bo racjonalniej wydrukować jedną „pięćsetkę” niż pięć sztuk banknotów stuzłotowych.  Po drugie, Polacy wprawdzie coraz bardziej cenią sobie karty płatnicze, ale na potęgę robią oszczędności w gotówce, mając potrzebę odkładania na czarną godzinę. Jak wskazują badania, czują się zaniepokojeni m.in. niepewną sytuacją gospodarczą, konfliktami zbrojnymi na świecie, terroryzmem i falą uchodźców w Europie.

Nowy banknot – rzadki ptak! (fot. NBP.pl)

Jednak banknot pięciusetzłotowy niełatwo będzie spotkać w zapasach gotówkowych przeciętnego Polaka, bo stanowi on głównie zapas strategiczny NBP. W obiegu gotówkowym będzie prawdziwą gwiazdą, bo wyprodukowano tylko 50 mln sztuk banknotu o tym nominale.

Królowa Jadwiga kontra Jan III Sobieski

Najkrócej żyją niższe nominały: w przypadku tych z przedziału 10–50 zł to 2–3 lata. Stuzłotówka krąży między portfelami mniej więcej sześć lat, a 200 złotych – 10 lat. Banknoty zużyte są wycofywane i niszczone w NBP, a zastępują je nowe, drukowane w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Ze wszystkich spoglądają na nas królowie polscy, którzy reprezentują serię „Władcy polscy” – zdobiącą naszą walutę od 1995 roku. Jej autorem jest grafik Andrzej Heidrich, projektujący banknoty dla NBP od połowy lat 70. ubiegłego wieku.

Początkowo na banknocie o nominale 500 złotych miała być podobizna królowej Jadwigi, ale zaprotestowała Polska Akademia Nauk, argumentując, że w ten sposób zostałaby zaburzona chronologia, do tej pory bowiem na kolejnych, coraz wyższych nominałach pojawiali się władcy żyjący coraz później. Jadwiga  nie mogłaby zatem wystąpić po Zygmuncie I Starym. Wygryzł ją Jan III Sobieski, powodując, że nadal nie mamy ani jednego obiegowego banknotu z podobizną przedstawicielki płci pięknej.

Kobiety podbijają banknoty

Zazdrość ogarnia więc na wieść o tym, że w Szwecji Sveriges Riksbank zamierza wprowadzić nowe banknoty, a na tym o nominale 20 koron znajdzie się wizerunek Astrid Lindgren, autorki książek o Pippi Pończoszance. Mała rewolucja szykuje się też w zaatlantyckich środkach płatniczych, i to wywołana przez… dziewięcioletnią dziewczynkę, która kilka lat temu napisała list do prezydenta Baracka Obamy, pytając go, dlaczego na żadnym amerykańskim banknocie nie ma podobizny kobiety. Prezydent wziął sobie do serca słowa młodej Amerykanki. Dlatego też w 2020 r. –  kiedy to przypada setna rocznica przyznania praw wyborczych amerykańskim paniom – pojawi się dziesięciodolarówka z twarzami osób zasłużonych w walce o prawa kobiet oraz dwudziestodolarówka z podobizną Harriet Tubman, niewolnicy ze stanu Maryland regularnie maltretowanej przez swoich właścicieli, która uciekła, a potem wielokrotnie wracała, żeby uwolnić innych żyjących w niewoli ludzi.

Na razie Harriet Tubman zasłuzyła na pomniki i znaczki pocztowe – czas na banknoty (fot. Felix Lipov/Shutterstock.com)

Harriet Tubman uratowała życie tysiącowi niewolników. Ponadto była cenioną sufrażystką. Tubman zastąpi na banknocie siódmego prezydenta USA Andrew Jacksona, właściciela plantacji bawełny i… 150 czarnoskórych niewolników (podobizna Jacksona zmieni położenie na banknocie).

A która polska kobieta mogłaby się znaleźć na naszych banknotach? Najczęściej padają takie nazwiska i tytuły jak: królowa Jadwiga, królowa Bona, Anna Jagiellonka, Marysieńka Sobieska, a także  Maria Skłodowska-Curie (której wizerunek niegdyś był na banknocie), Emilia Plater, Maria Konopnicka, Irena Krzywicka, Irena Sendlerowa, Zofia Nałkowska i Wisława Szymborska.

Znane dzieła nieznanego artysty

Większość użytkowników ma do pieniędzy podejście wyłącznie praktyczne. Zresztą w sfatygowanych, brudnych i niejednokrotnie domagających się prasowania banknotach trudno dopatrzyć się dzieła sztuki. Tymczasem ich projektowanie to prawdziwy majstersztyk. Wspomniany już Andrzej Heidrich, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, jest nazywany wielkim człowiekiem małej grafiki. Kiedyś pracował jako grafik w wydawnictwie Czytelnik, jego prace znajdują się m.in. na okładkach serii reportaży Ryszarda Kapuścińskiego. Poza tym projektował odznaczenia wojskowe, ekslibrysy i znaczki pocztowe. Jego najbardziej znane prace to jednak banknoty. „Dzieła moje znają wszyscy, ale nikt nie wie, kto je wykonał, a przynajmniej do niedawna nikt nie wiedział. […] Gdy ukazał się pierwszy mój banknot, odczuwałem ogromną satysfakcję, więc gdy go dostawałem jako wypłatę, to robiło to na mnie wrażenie. Ale dziś, gdy moje banknoty »chodzą« od tylu lat, zaczynając od Tadeusza Kościuszki, przez innych wielkich Polaków, aż do najnowszych, które weszły nie tak dawno do obiegu, czyli do królów, muszę przyznać, że zdążyłem się przyzwyczaić”, mówił nadworny grafik NBP w rozmowie z portalem Na Temat.

Polskie banknoty – bardzo znane dzieła nieznanego artysty

Tworzenie banknotów wymaga nie tylko talentu i doskonałego warsztatu, ale również współpracy z historykami i potężnej wiedzy na temat środków płatniczych z całego świata.

Ważne jest współgranie

Takie kompetencje mają graficy zatrudnieni w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, którzy projektują cenione na całym świecie banknoty kolekcjonerskie i testowe. Wystarczy powiedzieć, że w maju tego roku banknot upamiętniający 1050-lecie chrztu Polski zwyciężył w konkursie na najlepszy kolekcjonerski banknot świata podczas prestiżowej gali Currency Conference w Kuala Lumpur. Nagroda, przyznawana przez International Association of Currency Affairs, jest jedną z najbardziej cenionych w branży producentów banknotów. Na, zaprojektowanej przez Krystiana Michalczuka i wyemitowanej w nakładzie 35 tys. sztuk, dwudziestozłotówce z jednej strony widnieją stylizowane portrety Mieszka i Dobrawy, z drugiej – wizerunek katedry gnieźnieńskiej. Autor podkreśla, że najbardziej dumny jest z portretów Mieszka i Dobrawy, bo ich wykonanie to żmudna ręczna praca, przy której ważna jest każda wykonywana kreska.

Projektowanie banknotów jest specyficznym procesem twórczym. Wenę i kwestie natury estetycznej należy tu bowiem połączyć z ograniczeniami technicznymi wynikającymi z  zabezpieczeń, w jakie wyposażone są papierowe środki płatnicze. „W każdym banknocie mamy kilkanaście, czasem kilkadziesiąt zabezpieczeń […]. Każde z nich wpływa na pozostałe, czyli nie ma zupełnej dowolności. Grafik musi mieć dość dużą wiedzę technologiczną i poligraficzną, żeby wszystko współgrało”, mówił w jednym z wywiadów Krystian Michalczuk.

Banknoty po „liftingu”

Wprowadzone po denominacji w 1995 roku zabezpieczenia banknotów są na światowym poziomie, ale i tak pieniądze podlegają sukcesywnej modernizacji. W 2014 roku weszły do obiegu lepiej zabezpieczone banknoty o niższych nominałach, które zmieniły też nieco kolorystykę. W 2016 roku „lifting” przeszło zaś 200 złotych. Co się zmieniło w tym banknocie? Ma wzbogacony znak wodny, a także został zaopatrzony w: nitkę zabezpieczającą (okienkową), uzupełniający się druk obustronny (recto verso), optycznie zmienną farbę, mikroskopijne napisy, farbę opalizującą, złotą farbę oraz elementy widoczne w ultrafiolecie. Jak zapewniają specjaliści, przy takich zabezpieczeniach fałszerze mają małe szanse, zresztą ci skupiają się raczej na walucie euro. Równie dobre zabezpieczenia mają zapewne środki płatnicze Hondurasu, Paragwaju czy Ekwadoru, biorąc pod uwagę fakt, że, podobnie jak te nasze, są drukowane w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Ten banknot to wyzwanie dla fałszerza

Pranie pieniądzom nie zaszkodzi

Lepsze zabezpieczenia przed fałszerzami otrzymały też funty brytyjskie, które weszły do obiegu w 2016 roku. Jednak przeszły też bardziej rewolucyjną przemianę – wykonano je z plastiku. Są to banknoty pięciofuntowe z podobizną Winstona Churchilla. Nie brudzą się, nie gniotą i nie rozdzierają. Stanowią też doskonałe rozwiązanie dla zapominalskich i roztargnionych, którym zdarza się prać ubrania z kieszeniami pełnymi pieniędzy – plastikowe banknoty wyjdą bez szwanku ze starcia nawet z najbardziej brutalną pralką. Mają tylko jedną wadę: w nagrzanej od ciała kieszeni mogą się skleić, dlatego trzeba uważać przy ich odliczaniu.

W Wielkiej Brytanii krąży na razie 440 mln sztuk prawie niezniszczalnych pięciofuntówek – przewiduje się, że pozostaną przy życiu pięć lat, czyli o trzy lata dłużej niż papierowe. W planach są natomiast dziesięciofuntowe banknoty z podobizną pisarki Jane Austen oraz dwudziestki z malarzem Williamem Turnerem.

Nieznośna lekkość pieniądza

Na polskich środkach pieniężnych są postacie autentyczne. Kiedy po denominacji trzeba było wydrukować nowe banknoty, sam Heidrich zaproponował królów, ponieważ, jak tłumaczy, stanowią oni grupę pasujących do siebie ludzi, którzy są apolityczni i nie wzbudzają kontrowersji. Bank centralny chętnie przystał na tę propozycję. Również Brytyjczycy mają na swych funtach królową Elżbietę II – zgodnie z zasadą, że na walucie jest zawsze aktualnie urzędujący władca. Jednak na banknotach mogą być też elementy fikcyjne. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku euro, tutaj banknoty przedstawiają charakterystyczne dla Europy motywy architektoniczne z różnych epok. Z jednej strony banknotu znajdują się okna lub bramy, z drugiej – mosty. To obiekty fikcyjne, ponieważ wybór tych istniejących realnie mógłby być kością niezgody pomiędzy poszczególnymi państwami. Przy okazji warto wspomnieć, że liczba banknotów euro zmniejszy się, ponieważ Europejski Bank Centralny podjął decyzję o wycofaniu z obiegu nominału 500 euro, nazywanego w Europie „bin Ladenem”. Istnieje bowiem powszechne przekonanie, że tym nominałem chętnie posługują się handlarze bronią i gangi narkotykowe. Jest on wygodny w użyciu: milion euro w banknotach o nominale 500 euro waży 2 kg, podczas gdy milion dolarów amerykańskich w studolarówkach – 22 kilogramy.

Nawiasem mówiąc, mimo że przedstawiciele ludzkiego rodzaju w XXI wieku są rozleniwieni i skłonni do wygody, raczej trudno wyobrazić sobie, że ktoś odmówiłby dźwigania 22 kilogramów dolarów.

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Polecamy

Komentarze