Z archiwum Bachora: Co robić, gdy wreszcie zasnęło

Ten stan i tak nie potrwa długo
6 minut czytania
2732
0
Madame de Bachory
Madame de Bachory
13 lipca 2017

Twoja słodka fasolka śpi już od pięciu minut, a ty, rodzicu, zamiast robić rzeczy pożyteczne, czynisz same głupstwa. Zaraz ci tu napiszę co konkretnie robisz, zamiast po prostu spać i regenerować nadwątlone siły. By jutro znów być zdrowym i radosnym wesołym rodzicem wesołego maluszka, a nie jakimś ponurym zombie cholerykiem.

Co robisz gdy owoc twojego żywota zmrużył jasne oczęta swe i śni mu się rzeka pełna mleka (twojego mleka, nie myśl sobie)? Jak wykorzystujesz ten czas, podarowany ci przez opiekuńcze bóstwa pomoru, zamieci i rozpaczy? Czy zrobisz coś sensownego? Nie, oczywiście, że nie. Zaraz powiem ci, jak zazwyczaj marnujesz te piękne chwile.

Walczysz o tytuł męczennicy roku

Sprzątasz, zmywasz i prasujesz, froterujesz podłogi i wymiatasz okruszki spod dywanu. Tak, na drugie masz Syzyf.

Gotujesz wielki gar bigosu, żeby fasolinka miała co jeść przez najbliższe dwa tygodnie.

Bierzesz się za pracę, której nie dało się wykonać w godzinach aktywności bachora (czytaj: żadną. Bo żadnej się nie da).

Robisz decoupage (dekupaż) łazienki.

Wycinasz z gazet przepisy na pyszne i zdrowe ekodania oraz wklejasz je do ekozeszytu  za pomocą małpiej śliny.

Dzwonisz do dzieciatych koleżanek, żeby opowiedzieć im, co się działo po tym, jak się pożegnałyście dwie godziny wcześniej przy piaskownicy.

Wiemy, że to się nie uda, ale możesz zawsze spróbować zmierzyć się z tym nowym przepisem na ciasto

Piszesz śliczne piosenki o radosnym życiu z dzieciaczkami, a rano zaśpiewasz je swoim fasolinkom do śniadanka.

Czytasz śpiącemu bacho nad głową „Niesamowite przygody Martynki”, po francusku oczywiście, a potem puszczasz edukacyjną kasetę po chińsku, bo stymulacja mózgu maluszka to ważna sprawa.

Budzisz swoje maleństwo, bo zapomniałaś mu dać kropelki nasenne.

Sprawdzasz, czy śpi, a potem znów sprawdzasz, a może nie śpi, bo może już nie żyje, a nie, jednak żyje. I nie śpi.

Idziesz w tango. Tango down

Grasz na konsoli w brutalne krwawe gry, wydając mordercze okrzyki bojowe. Efekt: bachor budzi się z rykiem, a ty masz zakwasy w kciukach od nawalania kombosów.

Włączasz głośno muzykę i trenujesz zumbę. Efekt: bachor budzi się z rykiem, a ty masz kolkę.

Usiłujesz przeczytać trzy książki na raz i obejrzeć dwa sezony serialu, bo skoro już masz wolną chwilę, to trzeba ją wykorzystać na maksa.

Idziesz do kina, zasypiasz na reklamach. Nie lepiej by ci było we własnym łóżku?

Wykradasz się z domu z walizką pełną rzeczy osobistych i biletem w jedną stronę do Argentyny.

Próbujesz być bohaterką? Powodzenia!

Próbujesz przetrwać, po prostu przetrwać

Szydełkujesz, bo to podobno koi nerwy. Podobno.

Zakładasz kostium superbohatera i idziesz walczyć ze złem i występkiem.

Zamykasz się w schowku na szczotki z wiadrem na głowie i śpiewasz “głowa, ramiona, palce nóg, palce nóg”.

Schodzisz pod dom, wyciągasz młot udarowy i napierdalasz w beton, niech wiedzą, co znaczy nieprzespana, kurwa, noc.

Robisz fikołki, no bo kiedy masz je robić, jak nie wtedy, gdy bachor śpi?

Kładziesz się na podłodze i gapisz w sufit w zupełnej ciszy. Kiedy, jak nie teraz?

Ale jak cię znam to i tak robisz coś gorszego. Robisz nowe bachory! Ohyda.

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

Komentarze