101 rzeczy, które możesz zrobić z bachorem w wakacje

Jak nie w te, to w przyszłe
6 minut czytania
3063
2
Madame de Bachory
Madame de Bachory
24 sierpnia 2017

Wakacje to ten rozpaczliwy moment, kiedy wszyscy, którym się w życiu udało, jadą na all inclusive do Grecji ze swoimi kochankami, a ty zastanawiasz się, dlaczego jest tak dużo miesiąca i tak mało pensji, wkoło biegają jakieś gówniaki, które nieustannie twierdzą, że jesteś ich rodzicem, a hasło urlop wywołuje dreszcz niepokoju.

No bo co tu zrobić, nie ma przechowalni gówniaków. W tej sytuacji warto sporządzić kilka sensownych planów związanych z zagospodarowaniem czasu fasolinkom, w innym wypadku któregoś dnia obudzisz się i stwierdzisz, że ktoś wyjadł twój salceson, zużył mydło do tego, by stworzyć gigantyczną ślizgawkę, z twoich butów usypał barykady wokół majdanu, a karta płatnicza po osiągnięciu dna debetu posłużyła za wspaniałą, choć nieco morderczą i − już niestety dwuczęściową − broń przed wyimaginowanymi bestiami.

001

Na podwórku: wyciąganie klocków lego z worka do odkurzacza

Umówmy się. Nikt nie lubi zbierać klocków Lego, mało komu też sprawia przyjemność wchodzenie w nie. Ta zabawa jednak wymaga najpierw twojego zaangażowania. Zacznijcie od odczytania praw i obowiązków (“jeśli zaraz nie zbierzesz klocków, to…”). Gówniak jak zwykle zignoruje komunikat. Wówczas odpalacie odkurzacz i przy akompaniamencie szlochów i wrzasków wsysacie klocki, po czym natychmiast wynosicie worek na podwórko. Reszta jest już w rękach progenitury. Przybliżony czas zainteresowania zabawą: około 15 minut lub do czasu pierwszej bijatyki.

Dosyp Lego, a wszystko będzie jak trzeba

002

W czasie deszczu: odzyskiwanie sejwów

Gdy potwora będzie zajęta spaniem lub inną czynnością nie wymagającą przyssania do nowych technologii, usuńcie wszystkie zapisane wyniki gier i inne wirtualne precjoza. Na kartce papieru zostawcie nazwy kilku programów do odzyskiwania danych.

Przybliżony czas zainteresowania zabawą: około 7 dni.

003

W domu: zabawa w wojsko

Wszystkie dzieci lubią bawić się w wojsko, tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Zabawa wymaga urządzenia pobudki o 5:30 rano (może być wcześniej, jeśli akurat zdążyłaś/eś zakończyć już maraton z serialami). Następnie należy progeniturze wręczyć szczoteczkę do zębów i kazać wyszorować za jej pomocą kilka przedmiotów. Można zacząć od czegoś prostszego, na przykład podłogi w łazience. Następnie warto podnosić poprzeczkę i zachęcać gówniaki pokrzykiwaniami do szorowania kibla czy czegoś w tym stylu.

W razie napotkania oporu zagrozić wizytą u babci z koniecznością konsumpcji potrójnej porcji zupy kalafiorowej.

Zabawa w odzyskiwanie sejwów jest fantastyczna i angażująca

004

W mieście: wizyta w Urzędzie Skarbowym

Wszystkie pociechy lubią tajemnice i przygody, dlatego swoje szkraby zabierzcie na wizytę w skarbówce. Tam przekonają się, że życie to nie bajka, a kaktusy też potrafią uschnąć. W ramach rozrywki możesz zachęcić dzieci do skorzystania z loterii biletowej. Jest duże prawdopodobieństwo, że prędzej bakterie na ich rękach wynajdą koło, niż gówniaki doczekają się tego, że cyferki z ich biletu zostaną wyświetlone na jednym z ekraników diodowych.

005

Na kanapie: popa, popa

Zapewne często słyszeliście, że dziś nasze pociechy nie potrafią odkleić się od smartfona czy innego tableta. Jeśli jesteście beznadziejnymi rodzicami takich właśnie technoprogenitur, mamy dla was idealną zabawę integracyjną. Nazywa się “popa, popa”. Pozwoli ona odwrócić sytuację.

Odbierzcie gówniakom gadżety typu telefon.

Weźcie dowolne urządzenie, na którym da się odpalić jakąś grę, przy czym może to być właśnie odebrana zabawka. Bachora posadźcie obok i odpalcie jakąś grę. Następnie wyrecytujcie sakramentalną formułkę “popa, popa, jak mamusia/tatuś zaraz zmaksuje”. Zasady są proste − wy gracie, gówniaki się gapią. I nie ma, że “mamo, tato, jeść”. Teraz mamunia/tatulek pyka w gierkę, a ty popa, popa. Po kilkunastu godzinach będziecie świetnie zintegrowani.

“popa, popa, jak mamusia/tatuś zaraz zmaksuje”

006

Gra ruchowa

Na dworze/w domu. Gra ruchowa o niebagatelnych walorach edukacyjnych “Idź po”, znana też pod starożytną nazwą “Przynieś jeszcze”, to świetny sposób na to, by nauczyć jedno z drugim, co to jest ta cała zasrana ekonomia. Znajdujecie dowolny produkt nie będący alkoholem i papierosami (sorry, beznadziejni), którego nie ma w domu. Dajecie gówniakowi hajs i wysyłacie go do sklepu. Na pierwszym etapie gry ilość hajsu ma przewyższać cenę produktu po to, by potwory mogły sobie nabyć loda, plaster boczku czy tam jodynę albo coś innego, co lubią. Na kolejnych etapach sukcesywnie pomnażacie listę brakujących produktów przy jednoczesnym obniżaniu ilości hajsu. Niech gówniaki wiedzą jak wygląda życie.

Przewidywany czas zabawy: cholera wie, jak go złapią na kradzieży, może nawet zniknąć na 24 h.

007

W domu. Bo to zabawa w dom

Dzielicie się rolami. Gówniak pewnie będzie chciał być mamą czy tam tatą. Wy przejmijcie rolę dziecka. Niahahahahahahhaa. Rano zażądajcie śniadania i głośno grymaście. Potem idźcie do łazienki i długo gapcie się w lustro, nieczuli na walenie do drzwi wzmocnione nawoływaniem “sikuuuuuuuu!”. A potem zwyczajnie wypchnijcie bachory do swojej pracy, a sami zajmijcie się zabawą w dzieci.

Czas trwania zabawy: do pierwszego telefonu od waszych przełożonych.

008

Zabawa edukacyjna pt. “Skąd ten węgiel?”

Przypalacie duże ilości różnego rodzaju jedzenia… Tak, wiem, to nic nowego, przecież zazwyczaj nazywacie to domowym obiadem. Tym razem jednak będzie inaczej. Zamiast odpowiadać na miliony pytań od tej watahy wygłodniałych bestii, które ktoś nieopatrznie w jakimś urzędzie nazwał waszymi dziećmi, pozwólcie im się wykazać. Rozłóżcie próbki węgla na różne spodeczki, talerzyczki, miseczunie i inne fą fi fą, a następnie zmotywujcie bachorstwo do odnajdywania bazy smakowej.

Czas zgadnąć, co mamusia dziś przypaliła

Znaczy, że mają powiedzieć skąd ten węgiel. Czy to była zupa, kotlet, pomidor, kluska czy może ich ulubiony pluszak. Dodatkowe punkty można przyznać za rozpoznanie przypraw użytych do dosmaczenia węgla.

No. To tyle ode mnie. Zapewne teraz nachodzą was wątpliwości, gdzie są pozostałe 93 zabawy. Sami se wymyślcie, co ja jestem, WOŚP?

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

Komentarze