Czy powinniśmy bać się robotów?

Oraz dlaczego tak
11 minut czytania
2844
1
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
24 sierpnia 2017
Reklamy

Jedni w rozwoju sztucznej inteligencji dostrzegają szansę na rozwiązanie wielu dręczących dziś ludzkość problemów, inni widzą w niej rozmaite zagrożenia − nie tylko takie, jak osławiony “bunt robotów”. Czy mamy się czego bać? Co warto wiedzieć?

Temat sztucznej inteligencji, związanych z nią dylematów, zagrożeń i nadziei fascynuje mnie właściwie odkąd pamiętam. Wiem, wiem − jak nie można liczyć na własną, to zostaje sztuczna. Mając ten bon mot za sobą, możemy wrócić do meritum. Sztuczna inteligencja dawno przestała być już tylko tematem książek, filmów czy seriali SF (kto czeka na drugi sezon “Westworld”?). Coraz częściej słyszymy o niej w codziennej porcji wiadomości ze świata, korzystamy też, niekiedy nieświadomie, z coraz większej liczby rozwiązań i udogodnień, opartych na mniej lub bardziej zaawansowanych systemach SI. A to przecież dopiero początek.

Zbuntowane boty z Facebooka

Niedawno media obiegła sensacyjna informacja, jakoby Facebook zamknął swój program rozwoju sztucznej inteligencji, gdy okazało się, że stworzone do konwersacji z ludźmi boty zaczęły komunikować się między sobą we własnym, wymyślonym języku. Tytuły newsów w internetowych serwisach sugerowały, że stąd do powstania Skynetu (złowrogiej sieci SI, która przejęła władzę nad ludzkością w serii filmów o Terminatorze − na wszelki wypadek przypominam) już tylko krok, a koniec naszej cywilizacji jest bliski.

Mark Zuckerberg, właściciel Facebooka, jest jednym z największych entuzjastów SI, znany też jest jego publiczny spór na ten temat z Elonem Muskiem, założycielem Tesli i SpaceX, który należy z kolei do grona osób konsekwentnie przestrzegających przed zagrożeniami związanymi z rozwojem inteligentnych maszyn. Wśród sceptyków jest zresztą wiele wybitnych osobistości świata nauki i technologii, by wspomnieć tylko o genialnym fizyku Stephenie Hawkingu, który niejednokrotnie mówił o tym, że inteligentne maszyny mogą być ostatnim wynalazkiem ludzkości, tym który przyniesie nam zagładę.

Obawy ludzi tak wysokiej inteligencji i rozległej wiedzy jak Musk czy Hawking na pewno nie są ani bezzasadne, ani godne pominięcia (gdy geniusze dostrzegają jakiś problem warto poświęcić mu choć odrobinę uwagi), jednak nie chcę się tu nad nimi szerzej rozwodzić, bo obawiam się utonięcia w materii, która jednak przerasta moje kompetencje. Kwestię innego rodzaju zagrożeń związanych z wpływem SI na kształt społeczeństwa, jego strukturę i ekonomię jeszcze omówię w dalszej części tekstu.

Wracając zaś do sensacyjnych doniesień na temat “zbuntowanych botów” Facebooka − jak to często bywa w przypadku sensacyjnych doniesień, te również okazały się mocno przesadzone. Michael Lewis, który nadzoruje badania prowadzone w FAIR (Facebook’s Artificial Intelligence Research) zapewnił, że niespodziewane zachowanie botów ani nie wywołało paniki wśród naukowców, ani nie skłoniło ich do zaniechania prac.

“Naszym celem było stworzenie botów, które mogą komunikować się z ludźmi. Podczas niektórych eksperymentów odkryliśmy, że nie posługują się angielskim w taki sposób, w jaki robią to ludzie. Zaniechaliśmy więc tych eksperymentów i zastosowaliśmy inne techniki, by boty robiły to, czego od nich oczekujemy. A to nie to samo, co “zamknięcie prac nad AI”. Gdyby tak było, to każdy badacz AI “zamykałby prace” za każdym razem, gdy kończy jakieś badanie”  − wyjaśniał naukowiec w serwisie Snopes, zajmującym się weryfikowaniem faktów.

Monika, Siri i inne dziewczyny

Warto zatrzymać się na chwilę nad botami Facebooka, nawet jeśli nie planują jeszcze przejęcia władzy nad światem. Czemu grupa naukowców pracuje nad czymś, co od dawna istnieje? Mniej lub bardziej zaawansowane chatboty są elementem rzeczywistości, w której żyjemy − strony wielu firm, a nawet urzędów (jak urocza Monika w polskim ZUS-ie), oferują rozmowę z wirtualnym doradcą czy pośrednikiem. Ba! Applowska Siri, Alexa z Amazona czy należąca do Google’a urządzenie i aplikacja Home to chatboty, które realizują rozmaite polecenia: nastawią budzik na określoną godzinę, zamówią Ubera czy zarezerwują bilety lotnicze − wystarczy wydać odpowiednią komendę.

To, nad czym pracują w FAIR to jednak znacznie wyższy poziom zaawansowania: celem jest stworzenie botów potrafiących negocjować. To wymaga zupełnie innego, nie tylko zero-jedynkowego przetwarzania danych i umiejętności “dobijania targu”, jeśli uda się uzyskać zadowalające warunki. Ludzie negocjują bez przerwy (poczynając od tego jaki film dziś obejrzeć, a kończąc na targowaniu się o uzyskanie lepszej ceny od kontrahenta), dla robotów to jednak całkiem nowe terytorium.

Eksperymenty Facebooka opierają się na analizie kolejnych kroków (jeśli powiem tak, to on odpowie tak, tak lub tak i wtedy mogę zareagować jedną z następujących możliwości) prowadzących do realizacji postawionego zadania. To, co różni te chatboty od Siri, to fakt, że nie operują tylko wcześniej wgraną (dowolnie obszerną) biblioteką pytań i odpowiedzi, z których wybierają najlepiej pasujące, ale potrafią zaimprowizować wypowiedź, bazując na posiadanej wiedzy. Jednym słowem potrafią się uczyć i twórczo posługiwać językiem.

To dobry moment, by przywołać i wyjaśnić kilka podstawowych pojęć, którymi posługują się naukowcy w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji. Sam termin “sztuczna inteligencja” SI (ang. artificial intelligence, AI) został ukuty w latach 50. jako określenie pewnego kierunku badań, którego celem miało być  konstruowanie maszyn, o których działaniu dałoby się powiedzieć, że są podobne do ludzkich przejawów inteligencji.

Po 60 latach prac jesteśmy na pewno bliżej stworzenia inteligentnych maszyn, ale jeszcze kilka barier zostało do pokonania. Większość z nich związana jest właśnie z uczeniem się, o czym  świadczy kariera pojęć takich jak uczenie maszynowe oparte na algorytmach predykcyjnych i normatywnych, wykorzystywane już całkiem szeroko w rozmaitych systemach analitycznych czy tzw. deep learning, którego celem jest nauczenie maszyn działania w sposób zbliżony do ludzkiego mózgu, to jest operowania rozpoznawaniem obrazów (na tym opiera się w dużej mierze inteligencja samobieżnych samochodów) oraz przetwarzania języka naturalnego. Jak robią to te boty z Facebooka.

Sny o androidach

No i pięknie, można powiedzieć − wszystko idzie dobrze. Zaraz będziemy mieć maszyny, które nas wożą oraz takie, którym spokojnie można powierzyć część życiowych obowiązków, a my sobie będziemy leżeć i pachnieć. Problem w tym, że możliwe, że bardziej leżeć i gnić, bo nie będziemy jednak mieli środków na utrzymanie. Szerokie zastosowanie coraz inteligentniejszych maszyn przeryje mocno rynek pracy, możliwe nawet że poważnie zachwieje naszym systemem społecznym.

Oczywiście powstaną nowe miejsca pracy, związane choćby z dalszym rozwijaniem sztucznej inteligencji, ale wiadomość, że szukają do pracy programistów może nie ucieszyć zwolnionych z pracy kierowców autobusów miejskich czy taksówkarzy (już Uber był ciosem − robo-Uber będzie masakrą).

Kolejnym obszarem, który budzi wątpliwości z kolei wśród filozofów i etyków jest wykorzystywanie technologii, a zwłaszcza inteligentnych maszyn, do poprawiania człowieka jako takiego. Tzw. transhumanizm, którego guru jest jeden z głównych apologetów SI Ray Kurzweil, jest być może drogą do pokonania biologicznych ograniczeń, które krępują nas i nasze mózgi. Może też być sposobem na zniszczenie istoty człowieczeństwa, którą w jakimś stopniu jest właśnie nasza kruchość i ułomność.

O ile bioniczne protezy, sztuczny wzrok czy słuch oraz inne cuda z pogranicza technologii i medycyny (wiedzieliście, że można sobie wydrukować organy wewnętrzne na drukarce 3D?) na pewno są błogosławieństwem dla chorych i cierpiących, to już majstrowanie przy łączeniu ludzkiego mózgu ze sztucznymi sieciami neuronowymi czy wręcz próby przeniesienia ludzkiej świadomości do sztucznego ciała, które będzie odporniejsze na upływ czasu, mogą wydawać się działaniem nieco zbyt radykalnym.

Może więc nie powinniśmy bać się buntu robotów tylko tego, że sami zostaniemy robotami. A widział ktoś szczęśliwego cyborga?

Pisząc zaglądałam do tych książek, co polecam każdemu zainteresowanemu problemami SI:

Humans Need Not Apply: A Guide to Wealth and Work in the Age of Artificial Intelligence, Jerry Kaplan, Yale University Press, 2016

The Second Machine Age: Work, Progress, and Prosperity in a Time of Brilliant Technologies, Erik Brynjolfsson, Andrew McAfee, W. W. Norton & Company, 2014

Ontoelektronika, Sidey Myoo, Kraków, 2013

Our Final Invention: Artificial Intelligence and the End of Human Era, James Barrat, Thomas Dunne Books, 2013

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.