Dziecko to nie maskotka – zanim dotkniesz, spytaj o zgodę

Niechciany dotyk boli całe życie
5 minut czytania
2062
7

Zna to chyba każdy rodzic: trzymamy na rękach naszą słodką kruszynkę, a babcia lub wujek wyjmują ją z naszych ramion, miłośnie zagadując. Dziecko się wyrywa, ale krewny sadza je sobie na kolanach, a wszyscy wokół czule żartują z „małej dzikuski”. Uroczy rodzinny obrazek, czyż nie?

I jeśli nawet czujemy, że wolelibyśmy wziąć dziecko z powrotem, to jednak konwencja nas powstrzymuje. Bo może wujkowi zrobi się przykro, a młoda musi się przecież nauczyć, że inni ludzie nie gryzą.

Dotyk wbrew woli

To teraz wyobraźmy sobie to jeszcze raz, tylko z udziałem rocznej córki. Czteroletniej. Ośmio-, dwunastoletniej. To wciąż ta sama dziewczynka, którą wujek sadza sobie na kolanach, ona odwraca głowę, a rodzina zagrzewa: „No, nie przywitasz się nawet?”. W którym momencie ten obrazek zaczyna zgrzytać? Ile lat musi mieć dziecko, żeby zmuszanie go do niechcianego kontaktu fizycznego budziło mdłości? Piętnaście, dziesięć, pięć? Mi się robi niedobrze na widok najmniejszego nawet niemowlaka, którego ktoś przytula i całuje wbrew jego woli. Niezależnie od płci. Ale wiecie, pewnie jestem przewrażliwiona, wujek przecież krzywdy nie zrobi, a dziecko wychowuje cała wioska.

Ile lat musi mieć dziecko, żeby zmuszanie go do niechcianego kontaktu fizycznego budziło mdłości?

Moja intuicja mówi mi, że powinnam bronić dziecka przed niechcianym dotykiem. Czy to jest osoba z rodziny, która chce całuska na dzień dobry, czy obca osoba łapiąca rozkoszne niemowlę za fikającą nóżkę, czy pani w autobusie, która chce pomóc czterolatce wysiąść – reaguję, jeśli widzę, że dziecko sobie tego nie życzy. Uważam, że taka właśnie jest moja rola, podobnie jak sama oczekiwałabym od bliskiego mi człowieka, że zareaguje, gdy ktoś chwyci mnie wpół na siłę. I gdyby ten bliski człowiek w żaden sposób mi nie pomógł, moje zaufanie do niego na pewno bardzo by zmalało. Zaufanie małego dziecka do rodzica jest prawie nieograniczone… początkowo. Warto go nie nadwyrężać.

Nie wiadomo dokładnie, ile dzieci jest molestowanych seksualnie

Raport Agencji Praw Podstawowych z 2014 roku mówi, że „33 proc. kobiet doświadczyło w dzieciństwie przemocy fizycznej lub seksualnej ze strony osoby dorosłej. 12 proc. kobiet w dzieciństwie doświadczyło przemocy seksualnej, przy czym połowa z nich – ze strony nieznanych mężczyzn”.  To są średnie dane dla krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie szczegółowa praca dr Moniki Sajkowskiej z Fundacji Dzieci Niczyje mówi o tym, że nie sposób uzyskać wiarygodnych statystyk i w zależności od kraju, metody badawczej oraz paru innych zmiennych (na przykład sposobu formułowania pytań lub definicji osoby nieletniej/dorosłej) statystyki te wahają się od 2 proc. do 62 proc. dla kobiet i od 3 proc. do 18 proc. dla mężczyzn. Od dwóch do sześćdziesięciu dwóch procent, tak.

Jeśli jeszcze nie widzicie związku między dawaniem całusa babci a molestowaniem seksualnym, spieszę wyjaśnić. Dziecko, którego granice fizyczne są szanowane, uczy się, że dorosły nie może zrobić z jego ciałem, co mu się podoba. Uczy się ufać swoim wrażeniom z ciała i mówić: „nie”, gdy nie czuje się z czymś dobrze. To wymaga, żeby dziecięce „nie” było wysłuchane i brane pod uwagę – nawet wtedy, gdy dziecko nie umie jeszcze tego słowa wypowiedzieć. A także wtedy, gdy umie, a jest zbyt niepewne, żeby je wypowiedzieć. Na obiedzie u rodziny, ale również u lekarza, który bez pytania zagląda pod ubranie. I we własnym domu, gdy dwulatek chce się samodzielnie umyć lub nie zgadza się na przytulanie. Tu trzeba niestety przypomnieć, że większość sprawców molestowania seksualnego to osoby znajome lub bliskie.

Warto wpoić dzieciom szacunek do ich własnych granic i nauczyć proszenia o pomoc, gdy czują, że ktoś te granice narusza

Uczmy dzieci mówić „stop”

Uczmy więc nasze córki i synów, że ich ciało należy tylko do nich. To oni wiedzą, kiedy im gorąco i zimno, to oni mogą wyrazić (lub nie) zgodę na dotyk, przytulenie, całowanie. Są oczywiście sytuacje wyjątkowe: podawanie leków, maluch biegnący na ulicę, konieczne badania. Odróżnijmy „siłę ochronną” od nieliczenia się z granicami drugiego człowieka i nauczmy dzieci głośno mówić: „Stop, nie chcę tego, przestań!”. Jeśli nie uszanujemy niemowlęcego odwracania głowy i ciała od wujkowych buziaków, trudno nam będzie nagle nauczyć siedmiolatka, że ma prawo odmówić.

W naszej kulturze zbyt często uważa się, że ciało dziecka jest własnością dorosłych. Dzieci także się tego uczą i szybko przestaje je dziwić, że dorosły robi im coś bez pytania. Granice są płynne, a konsekwencje czasem traumatyczne, dlatego naprawdę warto wpoić dzieciom szacunek do ich własnych granic i nauczyć proszenia o pomoc, gdy czują, że ktoś te granice narusza. Może dzięki temu na świecie będzie mniej skrzywdzonych ludzi.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

7 odpowiedzi na “Dziecko to nie maskotka – zanim dotkniesz, spytaj o zgodę”

  1. Jako ojciec dwóch malutkich córek — zgadzam się w pełni. Całe szczęście Babcie nie obrażają się na naszą mocno asertywną dwulatkę

  2. We wczesnych latach 80-tych moja matka siłą wkładała swoim dzieciom czopki do odbytu, a pielęgniarka, robiąc zastrzyk antybiotykowy, kazała jej zakryć protestującemu dziecku głowę poduszką, kłując je jednocześnie igłą w obnażone pośladki (to jak duszenie i gwałt jednocześnie). Pokazywała też bez srupułów obcym ludziom genitalia własnych dzieci, bo przecież pana doktora nie można się wstydzić. Co ciekawe- sama była bardzo pruderyjna i bogobojna.

    • Paskudne, że was zmuszała 🙁 z drugiej strony rozumiem, że matka chciała zadbać o wasze zdrowie i tyle, nic bogobojności do tego, lepszy czopek i zastrzyk niż do pieca na trzy zdrowaśki… ale te formy przymusu to realna przemoc 🙁

  3. Pamiętam byłam dzieckiem, które jak ktoś przyjeżdżał to nie chciałam się przywitać oczywiście chodzi mi o buziaki w policzek. Zawsze uciekałam jak dzikus. Zmuszanie było okropne. Miałam także wujka, który był specyficzny nazwijmy go miał głupie żarty i do dzieci i do mojej mamy czy do mojej ciotki. Pamiętam kiedy znów przyjechał było nas sporo ja rodzeństwo, moja mama dziadek, babcia, ciocia. Miałam 12 lat około i żartując sobie dotknął mi klatki piersiowej w celu czy mi piersi urosły. Zrobił to tak szybko, że nawet nie umiałam zareagować. Jedynie się rozpłakałam. Nikt mu nie zwrócił mu uwagi to to były niby żarty a ty i tak nic tam nie masz. Nie zapomnę tego upokorzenia do końca życia.

    • Czytałam gdzieś, ale teraz nie znalazłam tych danych, że ponad 90 % ma doświadczenia z molestowaniem, na przykład takie 🙁

  4. Podpisuję się wszystkimi czterema rękami. W pamięci mam zwłaszcza dwie traumatyczne sceny. Byłam nastolatką, kiedy pojechałam na pogrzeb babci. Wtedy ciotka zmusiła mnie, żebym podeszła do trumny i pocałowała policzek zmarłej babci. Zrobiła to ostentacyjnie i natarczywie na oczach zgromadzonych. Do dziś pamiętam swój strach, wstyd, obrzydzenie… Drugie wspomnienie pochodzi już z mojej dorosłości. Siostra męża, sporo młodsza, ale arogancka i pewna siebie, uparła się złapać i wycałować mojego – wtedy jeszcze malutkiego – autystycznego syna. Nawet ja szanowałam jego wolę, żeby inicjatywa dotyku wychodziła tylko od niego. Stanęłam w jego obronie, a ta gówniara obraziła się, wyśmiała mnie z pogardą i oczywiście przyprawiła mi gębę wobec całej ich licznej rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Jak rozmawiać z dziećmi o seksie i pornografii?

Molestowanie seksualne dzieci i przekraczanie granic ich ciała to temat bardzo ciężki. Dorosłych przeraża też kwestia rozwoju seksualnego dzieci, dostępu do pornografii i uświadamianie. Okazuje się, że problem niekoniecznie jest tam, gdzie najczęściej go widzimy.
Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
17 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.