Dzień Długu Ekologicznego – czym jest i dlaczego następuje aż tak szybko?

5 minut czytania
489
0
Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
19 sierpnia 2017

Od 2 sierpnia, aż do końca roku 2017, wszyscy żyjemy na kredyt. Nie wiąże się to bynajmniej z koniecznością comiesięcznego spłacania rat. Nasze długi spłacą przyszłe pokolenia. Brzmi niedorzecznie? Mimo to, to prawda. Właśnie na dzień 2 sierpnia przypadł bowiem w tym roku Dzień Długu Ekologicznego. To niepokojąca informacja, która każe zastanowić się, co dalej.

Dzień Długu Ekologicznego czyli EOD (Earth Overshoot Day) to wynik badań prowadzonych od 1986 roku przez Global Footprint Network. Ich celem jest wyznaczenie konkretnego dnia w którym działalność człowieka przyczyniła się do wykorzystania takiej ilości zasobów naturalnych, ile Ziemia w danym roku już nie wyprodukuje z powrotem. Badacze biorą pod uwagę emisję gazów cieplarnianych, ilość zużytej wody, paliw kopalnych oraz połów ryb. Badana jest również ilość wyciętych lasów.

Wszystkie te czynniki z roku na rok dają coraz bardziej niepokojący obraz. Rok po rozpoczęciu badań Dzień Długu Ekologicznego przypadał na 19 grudnia. W roku 1995 był to już 21 listopada, zaś w 2011 − 27 września. W tym roku Dzień Długu Ekologicznego to 2 sierpnia. Mamy więc powody do niepokoju.

Wycinanie lasów to jeden z czynników silnie przyspieszających Dzień Długu Ekologicznego

Jak to wygląda w poszczególnych krajach?

Mówiąc o dniu 2 sierpnia mamy na myśli Dzień Długu Ekologicznego dla całego świata. Tymczasem badacze określają również taką datę dla każdego kraju. Różnice są znaczne. Przykładowo w Polsce Dzień Długu Ekologicznego przypada na 5 sierpnia. Nie różnimy się więc bardzo od średniej.

Tymczasem Holendrzy żyją na kredyt już od 2 marca. Najlepiej w Europie wypada Słowacja. W tym kraju Dzień Długu Ekologicznego przypada bowiem na 11 listopada. Warto również dodać, że są kraje, które przez cały rok nie zużywają wszystkich dostępnych im zasobów. Wśród nich wymienić możemy Chiny oraz Malawi.

Problem przypadającego coraz szybciej Dnia Długu Ekologicznego stał się na tyle palący, że coraz więcej organizacji ekologicznych uświadamia zwykłych zjadaczy chleba o istniejącym zagrożeniu. Z tego właśnie powodu powstały strony i aplikacje, które pozwalają nam na sprawdzenie, kiedy my osobiście przekraczamy granicę zużywania zasobów.

Jedną z nich jest Ecological Footprint Calculator. Korzystając ze strony musimy odpowiedzieć na kilka prostych pytań dotyczących naszych codziennych nawyków i przyzwyczajeń. Dotyczą one spożywanych produktów, środków transportu, jakie wybieramy oraz zwyczajów zakupowych. Po odpowiedzi na wszystkie pytania dowiemy się nie tylko kiedy przypada nasz osobisty dzień długu, ale również ile planet musiałoby nas żywić i dostarczać zasoby, gdyby wszyscy ludzie na świecie żyli jak my. Wynik w granicach 6 planet, jaki uzyskałam ja sama, dał mi mocno do myślenia.

Co można zrobić?

Oczywistym jest, że największy wpływ na wykorzystywanie zasobów Ziemi mają wielkie koncerny i fabryki. Niemniej jednak każdy z nas przyczynia się do okradania planety z jej zasobów. Zastanówmy się więc, co możemy zrobić, by choć trochę odciążyć Matkę Ziemię i nie przyczyniać się do następującego coraz szybciej EOD.

Przede wszystkim warto zweryfikować to, jak na co dzień korzystamy z energii elektrycznej. W dobie urządzeń mobilnych w domu wielu z nas praktycznie każdego dnia na okrągło ładowane są urządzenia. Zastanówmy się, czy na pewno potrzebujemy jednocześnie działających dwóch telefonów, tabletu, laptopa i telewizora. Czego nie potrzebujemy − wyłączamy z prądu całkowicie. Praca w trybie stand by to też zużycie prądu!

Co możemy zrobić, by choć trochę odciążyć Matkę Ziemię i nie przyczyniać się do następującego coraz szybciej EOD?

Po drugie, warto przyjrzeć się swojej lodówce. Kupowanie lokalnych, nieprzetworzonych i ekologicznych produktów oraz ryb, które posiadają certyfikat MSC to krok w dobrą stronę. Podobnie jak zmniejszenie ilości spożywanego mięsa. Musimy bowiem wiedzieć, że jeden burger w McDonald’s to koszt 2 500 litrów wody.

Kolejnym krokiem, który warto podjąć jest zamiana samochodu na komunikację miejską lub rower. Wybranie drugiego rozwiązania to również korzyść dla naszego zdrowia − warto więc się nad tym zastanowić.

Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
Zawodowo freelancer copywriter, w przeszłości blogerka. Osoba, która próbuje na nowo odnaleźć się w opowiadaniu historii. Zamieszkała na głębokiej, ale malowniczej prowincji, gdzie pójście do sklepu po bułki to logistyczna wyprawa. Jest mamą, lubi być dobrą żoną. A przynajmniej tak o sobie myśleć. Tuż przed magiczną granicą trzydziestego roku życia wciąż dziwi się światu i lubi o nim mówić.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.