Jak zdeprecjonować partnera i przejąć władzę nad bachorem oraz resztą świata

By żyło się lepiej
7 minut czytania
2507
2
Madame de Bachory
Madame de Bachory
3 sierpnia 2017

Trójpodział władzy jest przereklamowany. Gdy w domu do głosu dochodzi bachor, jego ojciec i jeszcze do tego matka, może być za głośno, dlatego podpowiadamy jak zniwelować pewne niedogodności i przejąć władzę nad wszystkimi, by cieszyć się życiem.

Często pytacie w listach, jak poskromić ten folwark zwierzęcy zwany gospodarstwem domowym, skoro wszyscy są równi, ale niektórzy wydają się być równiejsi. Jeśli wskutek dedukcji, przekonania lub obserwacji genitaliów doszliście do wniosku, że jesteście mężczyznami, natychmiast zaprzestańcie lektury tego tekstu. Sio. To nie dla was. Jeśli jesteście kobietami, nawet z wąsami i brodą, to posłuchajcie…

Władzy w domu nie przejmuje się o tak, przez zamach stanu. To nie ma sensu. Wszystkie rewolucje zjadają swój ogon, a prowodyrzy, czy jak ich tam zwał, zazwyczaj kończą na szafocie, gilotynie, albo w miejscu, w którym robią o tobie memy. I to takie, że się nie pozbierasz, normalnie zaorane. Najskuteczniej jest przejąć władzę małymi kroczkami. I zacząć od najsłabszych. To jest od ojców dzieciom. Jak wiadomo są to istoty specyficzne. Może nawet kiedyś jeździły z kolegami pod namioty i same umiały sobie rozpalić ogień używając patyków. Może były zdolne do czynów heroicznych, na przykład do odnalezienia puszki z konserwą piwną w ciemnym tunelu w bezksiężycową noc, ale to się zmieniło. Teraz są ojcami, przynajmniej tak stwierdziliście pijani endorfinami i stresem pourazowym po wyjściu z porodówkowych okopów. Teraz jest inaczej. I bardzo dobrze. Już kolana zmiękły. Już jest grunt urobiony. Co zrobić więc, aby przejąć władzę nad ojcem dzieciom?

Jak sprawić, by taki obrazek stał się codziennością?

Po pierwsze: dezorientacja

Znacie zapewne ten żarcik, hehe, jak to mąż dzwoni do żony i pyta gdzie jest cukier czy inne badziewie, a ona mu na to, że przecież to jasne, że przecież jest w szafce z lekami, w pudełku po herbacie z nalepką „sól”.

To nie żart, to doskonała taktyka stanowiąca element pierwszej fazy przejęcia władzy nad wszechświatem. Można zacząć już na etapie urządzania kuchni. Facetowi mydlicie oczy jakimiś pierdołowatymi pytaniami typu „Misiutku wolisz deskę do krojenia w kolorze miętowym czy akwamarynowym?”. On ma wyjebane, to jasne, w ogóle o czym ty do niego rozmawiasz, nie róbmy z tego zagadnienia. Po kilkunastu kolejnych tego typu fraszkach o kolorach i kształtach zupełnie zbędnych gadżetów kuchennych dostajecie carte blanche na urządzanie kuchni. I właśnie wtedy wsypujecie sól do słoiczka z etykietą po ogórkach i naklejką „powidła śliwkowe 2012”, cukier umieszczacie w puszce po kawie i dla pewności na zewnątrz piszecie „mąka”, a na dekielku ryjecie „sól”. Każdą rzecz ważną, typu herbata, a zwłaszcza kawa, chowacie w opakowaniu zastępczym niezgodnym z produktem, a następnie celowo ukrywacie w nieadekwatnych szafkach (np. kawę za makaronem, a cukier za świątecznymi salaterkami w renifery).

Po co? No jak to… no przecież po to, żeby ojciec dzieciom nigdy już nie umiał odnaleźć się w kuchni.

Zagrożenia: ojciec dzieciom może początkowo stawiać opór. By go złamać, należy wytrwale zmieniać położenie przedmiotów i tłumaczyć: „No przecież ułożyłam jak prosiłeś, nie za garnuszkami…”.

W przejmowaniu władzy liczy się taktyka!

Po drugie: mylenie tropów

Bardzo ważne jest, by dawać ojcu dzieciom liczne szanse na pozostawanie oko w oko z bestią zwaną bachorem i z całą resztą zaplecza zwanego domem. Jeszcze ważniejsze, by na ten czas zostawić bardzo wyraźne i bogate w detale instrukcje.

Na przykład: „Na śniadanie daj mu kaszkę, tę z różowego woreczka z karmazynowym klipsem, zmieszaj ją z mlekiem, ale nie za gorącym, tak w temperaturze 72 stopni, mieszaj tylko w lewą stronę. Gucio nie lubi w prawą. Podaj w miseczce z R2D2” (uwaga! miseczkę schowaj w skrytce na brytfannę pod piekarnikiem). „Idźcie na plac zabaw, to sobie odetchniesz, ale nie ten pod domem, już mu się tam znudziło, idźcie na ten na drugim końcu osiedla, o 10:30 przychodzi tam jego ulubiony kolega. Daj mu chrupki, te bezglutenowe… potem idźcie koniecznie na zajęcia z robienia kwiatowych mandali do klubiku Najrozkoszniejsza Fasolinka, wchodzisz do tego wieżowca na końcu ulicy, tej tam, gdzie kiedyś z Aśką i Markiem naprawialiśmy auto jakiemuś gościowi, co ty upaćkałeś sobie tamte spodnie, te grafitowe, wpadające w lekki brąz, wiesz, pamiętasz, jak jeszcze nie byliśmy zaręczeni… w tym budynku wchodzisz wpisując kod, trzecia klatka, korytarzem w prawo, potem w lewo, tylko nie pomyl się, bo nie ma znaków…”. I tak dalej i tak dalej. Chłopina się zasapie, każdy by się zasapał, nawet Arnold Schwarzenegger 40 lat temu.

Zagrożenia: ojciec dzieciom może wam powiedzieć wprost: „Pierdolę to, przecież to nie ma sensu, jak raz nie pójdzie, to nic mu nie będzie”. Taką reakcję, dodajmy, że bardzo naturalną, łatwo pacyfikować robiąc smutne oczka i słodkim głosem szepcząc: „Ależ misiuuutku, nie zależy ci na zdrowiu i rozwoju intelektualnym naszej kruszynki?”.

„Ależ misiuuutku, nie zależy ci na zdrowiu i rozwoju intelektualnym naszej kruszynki?”

Po trzecie: wojna cybernetyczna

Gdy w 1960 roku niejaki Paul Baran publikował swe opasłe opus magnum stanowiące zalążek internetów, zapewne nie spodziewał się, że któregoś dnia wspaniała globalna sieć zamieni się w Bombę M, która zneutralizuje mężczyzn i zmieni ich w nieporadne pipy. A jednak. Jeśli chcesz ostatecznie pognębić ojca dzieciom i przejąć nad nim władzę absolutną, nie zapomnij pochwalić się w mediach społecznościowych jego wszystkimi porażkami. Zwłaszcza tymi przyszłymi. Na każdym kroku wrzucaj śmieszkowe, hehe, obrazki, że on nie umie w bachory. Nie wiesz jakie?

Weź obśmiej wszystko. Wytknij bałagan. Pokaż, że totalnie nie ogarnia i nie robi nic wartościowego. Twoje koleżanki mamy chętnie ci w tym pomogą, dodadzą różne zabawne opowieści i zdjęcia wysmarowanych sudocremem monitorów czy ogólnego męskiego nieogara. Niech chłopina ma poczucie, że generalnie on i cały męski ród nie daje rady nigdzie i niczego. Bez ciebie nie istnieje.

Zagrożenia: brak. Przecież nawet jak zacznie polemizować, tylko się pogrąży. Jeśli dyskusja wyjdzie poza internety, powiedz coś w stylu: „Nie ośmieszaj się”, albo „A weź, daj spokój, przecież tak było”.

Wszystkie niezbędne narzędzia do przejmowania władzy masz pod ręką

A co z bachorem?

Generalnie to samo. Na każdym kroku dezorientuj, deprecjonuj i pokazuj, że ty to zrobisz lepiej. Jak głosi staropolskie powiedzonko: „Daj ać ja pobruszę, bo tyś niemota”. Powtarzaj nieustannie: „Źle to robisz, daj, zostaw, ja to zrobię, nie, słabo, do niczego, bez sensu. Dziewczyno, ile ty masz lat?”. Wszystkie sukcesy komentuj: „A czemu nie…(lepiej/złoto/szóstka − niepotrzebne skreślić). Jeśli przyniesie jakiś uberpuchar czy megaświadectwo udawaj, że nie słyszysz tego rozemocjonowanego tonu, rzuć jakieś komentarze w stylu: „A syn/córka Pawlikowej został właśnie mistrzem świata/prezesem/prezydentem”, albo: „Ja w twoim wieku miałam lepsze osiągi”, albo: „Podaj mi herbatę, bo mnie już głowa boli”.

Co z resztą świata?

No przecież już leży u twych stóp. Już się zbliża megasukces i gloria oraz chwała, teraz wystarczy tylko przenieść metody znane z domu na resztę społeczeństwa, a to powinno ci się udać błyskawicznie. I pamiętaj o przepowiedni Azteków: „Kto złamał bachora i jego ojca, ten na wieki panować będzie nad wszechświatem”.

A może to był błąd w tłumaczeniu i chodziło o posiadanie wiedzy i umiejętności?

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

Polecamy

Komentarze