Krysten Ritter: Jestem jedyną kobietą w „Defenders”

Jessica Jones opowiada nam o najnowszym serialu Netflixa!
7 minut czytania
956
0
Bartek Czartoryski
Bartek Czartoryski
17 sierpnia 2017
fot. carrie-nelson/Shutterstock.com

Zapomnijcie o obcisłym lateksie, powiewającej pelerynie i fikuśnej masce. Jessice Jones wystarczy skórzana kurtka i jeansy. Wydaje się, że Krysten Ritter, która jeszcze kilka lat temu skakała z planu na plan, nareszcie znalazła swoje miejsce. Z serialową superbohaterką rozmawiamy tuż przed premierą „Defenders”.

Netflixowe seriale formalnie są częścią MCU, czyli filmowego świata Marvela, ale istnieją jakby w oderwaniu od niego… Nie konfunduje cię to?

Krysten Ritter: Raczej nie, bo jednak jesteśmy całkowicie autonomiczni.

Na planie „Defenders” otaczają cię mężczyźni. Musiałaś rozpychać się łokciami?

Nie, nie było takiej potrzeby. Faktycznie jestem jedyną kobietą w Defenders, lecz absolutnie nie zmienia to mojego podejścia do roli. A jako że panna Jones jest osobą, która zawsze mówi to, co myśli, pozostali nie będą mieli z nią łatwo, bo wykorzysta każdą nadarzającą się okazję, żeby komuś dogryźć. Czasem bywa też swoistym głosem samego widza, w jego imieniu zadaje pozostałym niewygodne pytania. Robi to wszystko od niechcenia, nie ma zbytniej ochoty być z Defenders, ale zawsze staje w obronie maluczkich, to jej priorytet. Spogląda na innych z perspektywy tego, co przeszła. Doznała wielu cierpień i chce ich oszczędzić zwyczajnym ludziom.

Cała ekipa Defenders (fot. Mat. prasowe Netflix)

Ale nareszcie pozbyła się swojego nemezis, Kilgrave’a.

Wraz z nim odeszły pewne złe emocje, co nie znaczy, że Jessica wyzbyła się problemów, bynajmniej. Nadal cierpi z powodu szoku pourazowego. Ale, nareszcie, samo wyjście z domu nie wywołuje u niej drgawek, telefony się urywają, jest znana na dzielni. Ludzie proszą ją o pomoc, rozpoznają w niej osobę, która skłonna jest się nad nimi pochylić. I tak robi, choć jest to wyzwanie dla kogoś, tak jak ona, nieprzepadającego za towarzystwem, lecz nie ma żadnej instrukcji mówiącej, jak ma się uporać z podobnym wyzwaniem. Czyli będziemy oglądać kolejne etapy jej procesu aklimatyzacji. Bo Jessica nie czuje się dobrze w skórze bohaterki. Rozgryzanie tej postaci jest jak obieranie cebuli z kolejnych warstewek, lecz w tym wypadku nigdy nie wiadomo, do czego się człowiek dokopie. Lecz już samo poszukiwanie pewnych odpowiedzi jest satysfakcjonujące.

Opowiadasz o niej, jakby sam fakt, że jest superbohaterką, miał znaczenie drugorzędne.

Bo tak jest! Podeszłam do Jessiki, jak do bohaterki dramatycznej, która, tak się składa, ma nadprzyrodzone moce, ale przede wszystkim jest dla mnie interesującą postacią, a dopiero później superbohaterką. Od początku wiedziałam, że mam w rękach wyjątkowy scenariusz i jedną z najlepiej napisanych kobiecych ról, jakie widziałam od lat. A przecież przeglądam propozycje nie od dziś, wysyłają je rozmaite stacje, ale aż do tej pory nic mnie tak nie ścięło. Staram się oddać tej roli sprawiedliwość i zrobić wszystko, na co mnie stać, ciężko harować, bo Jessica na to zasługuje.

Kiedy tak z tobą rozmawiam, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jesteście do siebie podobne.

Zawsze przenosi się na graną postać jakąś część swojej osobowości, ale w tym przypadku nie musiałam się hamować. Również jestem bezkompromisowa i walę prosto z mostu.

Korzystałaś z doświadczeń nabytych na planie „Breaking Bad”?

Nie, nie za bardzo, raczej nie oglądam się za siebie, ale nie kryję, że tamta rola pomogła mi zdobyć angaż. Ludzie zwrócili na mnie uwagę, zobaczyli, że robię postępy i jestem elastyczna, przyjrzeli się mojej filmografii, a tam, obok ról poważniejszych, mam przecież i komedie.

Krysten Ritter jako Jessica Jones (fot. mat. prasowe Netflix)

Trenowałaś do roli sztuki walki? Praktycznie wszyscy koledzy z planu nieźle wywijają.

Chłopaki potrafią lepiej walczyć, to prawda, bo Jessica woli zwyczajne uliczne bójki i barowe awantury, ale nie boi się poważniejszych akcji. Lecz, odpowiadając na twoje pytanie, faktycznie ciężko ćwiczyłam. Do pewnego momentu myślałam nawet, że dam radę skopać tyłek każdemu.

Coś się zmieniło?

Już opowiadam. Kiedy kręcimy, mamy specjalne znaczniki na podłodze mówiące mi, gdzie stanąć, skąd kopnąć, ludzie są niekiedy podwieszeni na linkach i lecą przez pół pokoju, gdy ich uderzę, poczułam się naprawdę mocna. I niechcący gruchnęłam kogoś mocno, a ten nic, dalej stoi, a mnie boli cała dłoń! Innego kopnęłam w twarz, było mi strasznie głupio, kupiłam mu na przeprosiny butelkę whiskey. Raz uszkodziłam sobie szyję, musieli mnie odwieźć do szpitala, ale okazało się, że to nic poważnego.

Nie jestem pewien, na ile dalsze sezony seriali od Netflixa będą bliskie komiksom, ale tam twoje relacje zarówno z Daredevilem, jak i z Lukiem Cage’em są mocno rozbudowane. Ba, z tym drugim Jessica bierze nawet ślub i ma dziecko!

Relacja Jessiki z Daredevilem przypomina przeciąganie liny, on chce tego, ona tamtego, a żadne nie zamierza ani trochę odpuścić. Świetnie mi się pracowało z Charliem Coxem i ta nasza dynamika wypaliła na ekranie chyba jeszcze lepiej, niż się oboje spodziewaliśmy. A co do Luke’a, mogę ci obiecać jedno: w „Defenders” żadnego dziecka nie będzie! Wszyscy wydają się lubić oglądać nas razem, ale nie znam zamierzeń scenarzystów odnośnie do naszych dalszych relacji, choć w drugim sezonie „Jessiki Jones”, który aktualnie kręcimy, co nieco się wyjaśni.

Wszystkie odcinki kręcicie w Nowym Jorku, daleko od mitycznego Hollywood.

I dobrze, bo kocham Nowy Jork. Mieszkam tu od dziesięciu lat, lubię oddychać tym miastem, choć kiedy kręcimy, nie mogę sama poruszać się po mieście ze względu na warunki ubezpieczenia.

To znaczy?

Pakują mnie do furgonetki i czasem, kiedy stoimy w korku, mówię, żeby mnie wypuścili, że już sobie podejdę ten kawałek albo wskoczę do metra, ale nie ma mowy.

Do serialowego grona niebawem dołączy „Punisher”. Czekasz?

Ogromnie! Jestem fanką Punishera, mam koszulki i tak dalej. Liczę, że się spotkamy na ekranie!

Premiera „Defenders”: 18 sierpnia na platformie Netflix.

Bartek Czartoryski
Bartek Czartoryski
Bartek Czartoryski. Samozwańczy specjalista od popkultury, krytyk filmowy, tłumacz literatury. Prowadzi fanpage Kill All Movies.
AUTOR

Komentarze