Litewskie sushi, czyli co ja zjadam?

Kuchnia wolna od nudy!
6 minut czytania
596
1
Dominika Węcławek
Dominika Węcławek
11 sierpnia 2017

Potrawa, której nikt w naszym domu nie lubi nazywa się nuda. Aby unikać tej podłej potwory stosujemy różne wybiegi taktyczne. Jeden z naszych ulubionych manewrów kulinarnych nosi dumne miano “litewskie sushi”.

Dawno, dawno temu, w czasach, gdy jedzenie było na kartki, bogowie ucztowali z ludźmi, telewizory były tylko czarno-białe, ważki były wielkości śmigłowca Chinook, a cały świat mieścił się na jednym kontynencie zwanym Pangeą, grupa nieustraszonych Japończyków przybyła na Litwę i zdradziła pewnemu rybakowi sekret udanego sushi − musi być ono smaczne i wyglądać bardzo apetycznie. Rybak zadumał się nad tym, wzuł gumofilce, wyruszył do najbliższego GS-u i postanowił zmierzyć się z wyzwaniem… Reszta jest jedzeniem.

Śledzie i naleśniki

Dziś, w dobie galopującego kapitalizmu, atomizacji społeczeństwa i wszechobecnych spojlerów do seriali, których jeszcze nie zdążyliście obejrzeć, zrobienie doskonałego litewskiego sushi jest znacznie prostsze. Przede wszystkim można spokojnie pominąć etap naciągania gumofilców. Warto jednak iść do sklepu, aby zaopatrzyć się w następujące składniki:

  • śledzie
  • ogórki kiszone
  • koperek
  • szczypiorek
  • serek twarożkowy kanapkowy
  • mąkę
  • jajka

Najłatwiej byłoby wsypać wszystkie te składniki do paszczy, przeżuć i przełknąć, ale zaręczam, że poświęcenie nieco więcej czasu i wysiłku da znacznie lepsze efekty smakowe. Najsampierw musicie podjąć największe wyzwanie kulinarne tej części świata, czyli usmażyć naleśniki. Do tego możecie użyć jajek, mąki i wody. Niestety, każda gospodyni domowa ma swój przepis na naleśniki. Ja mojego nie zdradzę, bo po pierwsze za każdym razem jest inny, a po drugie, wiele lat temu pochłonął wiele naleśniczych trucheł przypalonych przedwcześnie na patelni, więc przez szacunek dla poległych pozwolę wam znaleźć coś własnego.

Apetyczna siekaninka (fot. Dominika Węcławek)

Naleśników trzeba nasmażyć dużo, bo zawsze ktoś podje, coś się rozerwie i potem będzie smutno, że na sushi zabraknie. Naleśniki należy przestudzić, a w tym czasie warto zająć się śledziem i tu przechodzimy do sedna. Jakie śledzie? Otóż, generalnie, nie mogą być surowe, jeśli więc kupiliście surowe, no to musicie już sobie sami wymyślić co z nimi zrobicie, bo one się nie nadają do sushi litewskiego. Jeśli lubicie pruski dryl, a wasz pradziadek był bardziej z Luftwaffe niż z Dęblina, to mogą być tak zwane Bismarki. Jeżeli waszym sercom bliższe są holenderskie tulipany, kupcie matjasy, ewentualnie śledziki à la matjas. Generalnie ma to być bydlę już namoczone w cebulce, marynacie czy tam samym occie, w każdym razie powinny być gotowe do zażerania.

Żeby dzieci się nie nudziły

Śledzie kroicie w kosteczkę. Może być to sześcian o długości ścianki 5 milimetrów, ale generalnie nikt z linijką stać nad wami nie będzie. Ogórki także kroicie w kostkę, równie drobną. A teraz ciekawostka, oprócz ogórka można także dorzucić paprykę. Dlaczego piszę o tym dopiero teraz? Być może macie w domu dzieci i te dzieci właśnie zaczynają się nudzić. Marudzą, jojczą i narzekają, że są głodne albo “a siostra mnie bije” albo “mamo, a skąd się biorą dzieci?”. Cóż, w tej sytuacji mam dla was plan awaryjny. Dzieciom dajecie parę złotówek w garść i wysyłacie do sklepu po paprykę. Czerwoną taką. Niech idą. I teraz możecie dalej osiągać własny zen, tym razem siekając koperek i szczypiorek.

Następnie rozkładacie na płasko naleśniora, smarujecie twarożkiem, rozsypujecie wszystko, co tam skroiliście, byle równomiernie, bo potem będzie tak, że ktoś dostanie śledzia, a ktoś tylko ogórka i wybuchnie konflikt na tle gospodarczym z licznymi sankcjami.

Naleśniora na płasko i działamy (fot. Dominika Węcławek)

Kolejnym krokiem jest rolowanie. Czy wspominałam już, że zanim rozplaskacie naleśnika i zaczniecie smarować, to rozkładacie pod nim folię spożywczą? Nie? No trudno. Mogliście się domyślić. Folia jest potrzebna. Folia chroni i pomaga. Jak już zrobicie rulona, to opatulacie go folią i całego kabana wsadzacie do lodówki. Może być na 20 minut, może być na całą noc. Po wyjęciu z lodówki kroicie na takie małe sushi-rolki, żeby to można było palcami brać. Sushi litewskie można spożywać z różnymi dodatkami przyprawowymi. Czasem wystarczy tylko pieprz, czasem można dodać także tymianku, rozmarynu i innych takich, a nawet suszonej papryki.

Można jeść! (fot. Dominika Węcławek)

Smacznego.

PS Nie zapomnijcie tylko sprawdzić, czy dzieci wróciły do domu z papryką, żeby potem nie było, że wieczorem w łóżeczkach brakuje wam dwóch czy tam trzech papryk.

Dominika Węcławek
Dominika Węcławek
Matka dzieciom, wiedźma z kotem. Miłośniczka ruin i jedzenia z puszki. Typowy filozof. W wolnych chwilach również autorka książek science fiction.
AUTOR

Polecamy

Komentarze