(Nie) pierwszy siwy włos na mojej skroni

Jak przestałam się martwić i pokochałam siwiznę
4 minuty czytania
1057
1
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
5 sierpnia 2017

Pierwszy zazwyczaj wzbudza lament i trwogę − wiadomo: koniec młodości, urody i wszystkiego. Usuwa się go rytualnie, można też rzecz okrasić odpowiednio dramatycznym wpisem w mediach społecznościowych. Ale pewnego dnia zerkasz w lustro i ze zdumieniem odkrywasz, że tych siwych włosów jest już cała chmara, srebrne nitki przetykają czuprynę i nie sposób ich wszystkich usunąć. Co wtedy?

Niektórzy swoje siwki farbują (metoda popularniejsza wśród pań) albo golą głowę na łyso (tę opcję wybierają raczej panowie), byle ten fakt zamaskować. Inni przyjmują posiwiałą fryzurę z całkowitą obojętnością, ale znam takich (i odnoszę wrażenie, że jest to pewien nowy trend), którzy świeżo nabytą siwiznę obnoszą z rodzajem dumy.

Srebrne lisy

Siwe czy mocno szpakowate brody czterdziestoparoletnich chłopaków i posiwiałe długie włosy ich rówieśniczek to już nierzadki widok w modnych miejscach dla hipsterów. Najwyraźniej siwizna przestała być “obciachowa” i nie świadczy o przynależności do grupy kostycznych, nudnych starców, którym już tylko odłożyć w szafie ubranie do trumny i kiwać z dezaprobatą (siwą) głową na brewerie “dzisiejszej młodzieży”. Siwizna jest cool, hip i… sexy?

Uczynię osobiste wyznanie (uwielbiam czynić osobiste wyznania): podobają mi się posiwiali mężczyźni i kobiety. Aczkolwiek dodam prawdomównie, że wywołałam niedawno malutki kryzysik w związku nazywając mojego Ukochanego “szpakowatym”. No co poradzę, że mi się te (zwłaszcza te!) siwawe włosy wydają atrakcyjne?

Z podziwem patrzę na koleżanki, które znałam jako piękne dwudziesto- i trzydziestoletnie boginie o olśniewającej urodzie, jak z zupełnym spokojem pozwalają, by siwizna brała ich fryzury we władanie. U niektórych to delikatne niteczki, u innych całe białe pasma lub burza loków, która z czarnych zrobiła się szarawa. W mojej opinii nie ujmuje im to ani trochę uroku, ale jeśli kogoś lubię, to generalnie tzw. “mankamenty urody” (ohydne sformułowanie) nie przeszkadzają mi w postrzeganiu tej osoby, jako pięknej. A jak kogoś nie lubię, to jego uroda lub jej brak mało mnie obchodzi.

Złoty interes

Mam wrażenie, że estetyzacja siwych włosów nie jest też tylko moim osobistym doświadczeniem. Świadczy o tym chociażby utrzymująca się od kilku sezonów moda na farbowanie się na siwo tzw. granny hair, co z upodobaniem robią zupełnie młodziutkie dziewczyny.

💜✨🔮

A post shared by Vivien Vock 🌙 (@vivienvock) on

Możliwe jednak, że utratę pigmentacji włosów da się odwrócić. Do napisanie tego tekstu zainspirował mnie zobaczony gdzieś kątem oka news o tym, że skutkiem ubocznym nowej immunoterapii antyrakowej, testowanej na grupie siwowłosych pacjentów, było ciemnienie ich włosów. Naukowcy są oczywiście ostrożni w formułowaniu wniosków, ale uszami  wyobraźni usłyszałam jak przemysł farmaceutyczny zawył z radości na takie dictum i już zaczął kalkulować przyszłe zyski. Bo jeśli efekt odwracania siwizny da się osiągnąć farmakologicznie, to nie wątpię, że zostanie to zbadane, opatentowane i wypuszczone na rynek jak najszybciej. Ciekawe jak to wpłynie na społeczne postrzeganie siwych włosów…

Wracają do moich osobistych baranów, to jest: siwków. Jest ich już pokaźne stado, ale ponieważ generalnie mam dużo włosia na głowie, to te siwe wciąż giną w masie, a srebrne pasemka mogą uchodzić za efekt załamania się światła. Słowem: trzeba się dokładnie przyjrzeć, by stwierdzić jak bardzo jestem siwa. Nie mam ochoty ich farbować (jeśli już to na jakiś dziki kolor, a nie udający naturalny), ani w ogóle niczego z nimi robić. Może to już starcza abnegacja, a może udało mi się osiągnąć ten mityczny stan akceptacji siebie − przynajmniej na poziomie wyglądu. Może kiedyś polubię i resztę? Zdrówko!

I live by the river #rządza #river #campari #cheers #lifeisgood #dolcevita #davidbowie #aladinsane

A post shared by Kasia Nowakowska (@pani_na_fochu) on

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Polecamy

Komentarze