PGE i PGNiG – partnerzy strategiczni Powstania Warszawskiego

Powstańczy marketing: kupuj patriotyczny prąd i gaz!
6 minut czytania
3242
1
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
1 sierpnia 2017

„Poświęcenie to wielka energia” głosi hasło na plakacie PGE, na którym widnieje powstaniec warszawski na tle płonącego miasta. “Rozgrzewamy polskie serca. Cześć i chwała bohaterom” − przebija z kolei PGNiG. Czy dostarczyciele prądu i gazu muszą manifestować swój patriotyzm za pomocą brudnych marketingowych zagrywek i kupcząc pamięcią Powstania?

Staram się nigdy nie wdawać w żadne awantury i spory dotyczące Powstania Warszawskiego, które przewidywalnie wybuchają co roku, gdy zbliża się rocznica tego wydarzenia. Uważam, że lepiej poświęcić akurat ten czas na wynikające z szacunku pielęgnowanie pamięci, a czy będzie to na nutę gorzką, czy tromtadracką, to już jak kto woli.

Niechętna jestem wplataniu wątków powstańczych w bieżącą politykę i używaniu cudzej krwi, cudzego poświęcenia jako rzekomo własnego oręża w prymitywnych sporach o to, czyja prawda jest bardziej mojsza i bardziej na wierzchu. Odstręczają mnie pozbawione dobrego smaku zakusy marketingowe, jak “patriotyczne” koszulki z raną postrzałową na sercu. To wszystko głupie, brzydkie i niepotrzebne, ale nie ma sensu dokładać jeszcze więcej słów na ten temat. Niech wiatr to wszystko rozwieje i tyle. Zapomnijmy.

Jednak plakaty PGE i PGNiG zdzieliły mnie jak obuchem w łeb i raczej będę o nich pamiętać, niestety. Tak jak nie wymażę z pamięci ohydnej kampanii wódki Żytnia, w której wykorzystano zdjęcie zamordowanego przez ZOMO opozycjonisty. Gdzie brzęk mamony miesza się z prawdziwą krwią i śmiercią, a na wszystko nałożony jest lukrujący filtr reklamowego przekazu “nasza firma jest najlepsza, kupuj nasze produkty”, to niewątpliwie mamy do czynienia z przekroczeniem granic dobrego smaku i wrażliwości. Wspaniale, że PGE sponsoruje Muzeum Powstania Warszawskiego. Jeszcze szlachetniej czyni PGNiG, które za darmo dostarcza swoje usługi uczestnikom Powstania − chwała im za to. Ale czy muszą wykorzystywać rocznicę 1. sierpnia, by przypomnieć, że są “sprzedawcami gazu, prądu i ciepła”? Powstaniec dźwignią handlu? To kompletna aberracja i absolutny, całkowity brak szacunku.

“PGE pielęgnuje pamięć o polskiej historii w ramach szeroko zakrojonego mecenatu historycznego” − możemy przeczytać w drętwym oświadczeniu, które po burzy w sieci, wywołanej reklamą z powstańcem, pojawiło się na oficjalnej stronie grupy. Dalsze wyjaśnienia są takie, że na plakacie widzimy członka grupy rekonstrukcyjnej (to chyba jakiś lamus, bo uzbrojenie ahistoryczne i opaska nie na tym ramieniu, co trzeba), a nie historycznego uczestnika Powstania. Czyli uff, nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało. To przebieraniec, czyli można sobie napisać wesołe hasełko i radośnie sprzedawać prąd, gaz i ciepło. Akurat te trzy rzeczy, których powstańcom brakowało, ale co tam. Energii mieli przecież mnóstwo − zwłaszcza w ogniu walki! Cha, cha, cha, bon-mocik jak ta lala.

Tylko że nie. To nie bon-mocik. To ohydne szyderstwo. Kompletny brak empatii, a może i wiedzy na temat tego, czym było dla mieszkańców Warszawy Powstanie roku 1944. Tych, którzy cierpieli strach, głód, chłód. Tych, którzy umierali rozstrzeliwani w podwórkach na Woli. Ich serc nie rozgrzewało PGNiG, a PGE nie zapewniło im energii. Powstanie Warszawskie to nie była bowiem wesoła impreza z fajerwerkami, sponsorowana przez firmy branży energetycznej. Pamiętajmy dziś o tym, w godzinie W. Bez względu na wszystkie różnice i odmienności poglądów, które dzielą nas we wszystkim, także w kwestii tej rocznicy.

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Polecamy

Komentarze