Więzy krwi: uciekaj, póki możesz!

Z rodziny naprawdę można zrezygnować
7 minut czytania
2816
14
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
31 sierpnia 2017

Im jestem starsza, tym wyraźniej widzę jak trudna jest relacja rodzic dziecko. Dochodzę też do wniosku, że wszyscy jesteśmy patologiczni, że coś takiego jak rodzina idealna czy po prostu całkowicie normalna nie istnieje i to jest kompletnie naturalne. Na taką rodzinę nie ma się co wypinać, nie ma co też w takiej szukać przez cały czas źródła swoich niepowodzeń. Są jednak tacy ojcowie i takie matki, od których należy zwyczajnie uciec, odciąć się i odseparować. I ani przez chwilę nie czuć się z tym źle.

Temat rodziny nie jest łatwy, bo wywołuje wiele emocji. Przekonałam się o tym pisząc, że dzieci nie są nic winne rodzicom. Oberwało mi się dość mocno, ale też upewniło w tym, że temat rodziny w naszym kraju jest odmieniany ciągle przez te same przypadki. Że musimy się zająć ojcem i matką, że rodzina musi trzymać się razem, że nie mów tak do swojej matki, bo ona cię urodziła, że dzieci to skarb (choć nie do końca, bo zakopywać ich nie wypada), że trzeba wybaczać sobie błędy, bo przecież na koniec dnia okazuje się, że masz tylko ją – rodzinę.

Ja tak bardzo bym się tego nie czepiała, bo jak rodzina jest patologiczna w stopniu umiarkowanym, czyli po prostu wadliwa, ale są w niej miłość, jest akceptacja, poczucie bezpieczeństwa i ciepło – to jasne, ona jest ważna. Gdy tego wszystkiego nie ma to warto znaleźć sobie własną rodzinę, złożoną z dobrych, „obcych” ludzi, a swoją zostawić i nie trwać przy niej tylko dlatego, że łączy jej członków wspólne DNA.

Kilka dobrych wspomnień nie powinno być powodem tkwienia w toksycznych rodzinnych relacjach

Wszyscy jesteśmy skrzywieni

Najpierw chcę wytłumaczyć się z tego, czemu uznałam, że każda rodzina jest patologiczna. Ano dlatego, że jest. Jak jesteśmy mali to nasi rodzice stanowią nasz cały świat. W idealnej sytuacji to świat pełen brokatu i dobrych emocji. Mama piecze najlepsze ciasta, tata umie naprawić wszystko. Tak było u mnie. Do pewnego momentu sądziłam, że mój tata jest w stanie naprawić wszystko, a konkretnie zespawać. Nie rozumiałam więc dlaczego mama marudziła, kiedy urwałam łańcuszek, popsułam jej bransoletkę, a nawet podarłam ważne dokumenty. Oczywiste było to, że przecież tato wszystko zespawa, więc halo mamo, o co ten dym? Potem zrozumiałam, że dokumenty trudno spawać i poza tym skumałam, że rodzice nie są idealni. Bo jak ktoś ma dziecko to nie dostaje nowego wkładu, tylko ma ten sam, co do tej pory, więc jasne jest, że popełnia błędy.

Nie ma rodziny bez miłości

Jeśli jednak tam, gdzie są błędy jest też bezwarunkowa miłość, jest zrozumienie, jest totalna akceptacja, to wszystko hula jak trzeba, ale kiedy zamiast przeświadczenia, że tata naprawi każdą rzecz jest takie, że on wszystko przepije, a mama wcale nie upiecze ciasta ani nie przytuli tak, że człowiek nie pamięta, dlaczego płakał, tylko powie ci: „Nie rycz głupia histeryczko, bo ojca wkurzasz”, do tego czujesz się jak niepotrzebny grat, to ja chrzanię takie więzy krwi i mówię ci: uciekaj. Jak najdalej. Bo rodzina to nie tylko więzy krwi, wspólne DNA, a odpowiedzialność za drugiego człowieka, miłość i akceptacja.

Rodzina to nie tylko więzy krwi, wspólne DNA, a odpowiedzialność za drugiego człowieka, miłość i akceptacja

Nieważne czy jesteś gejem, źle się uczysz, jesteś szczerbata, brzydka i masz krzywego ryja – rodzina ma cię kochać takim, jaki jesteś, a gdy tego nie robi jest rodziną tylko na papierze, a to gorzej niż obcy człowiek, bo względem obcego nie ma się oczekiwań, a względem rodziny tak i to słusznie. Jeżeli rodzice powołują na świat dzieci, to muszą je kochać, akceptować i zorganizować im bezpieczne życie. Gdy poniżają, biją i zabierają poczucie bezpieczeństwa, gdy nie kochają po prostu, to tacy rodzice zwyczajnie na nic nie zasługują.

To nie takie łatwe

Ja wiem, że to, co napisałam jest czarno-białe, że jak mama jest zła to masz uciekać, a jak dobra to zostać. Zapewniam jednak, że dostrzegam niuansowość w kontaktach z ludźmi, więc jak mama jest dobra, jak kocha, ale jednocześnie krytykuje każdą decyzję to uciekać nie warto, ale warto ułożyć sobie z nią relację na nowo. Jeśli padasz ofiarą szantażu emocjonalnego ze strony rodziców, musisz to ukrócić. Jeśli ojciec pije, ale chce się zmienić to jasne, że możesz dać mu szansę, ale jeśli widzisz, że pije, bo lubi i chce to olej to, nie walcz z tym, a jak widok pijanego ojca spędza ci sen z powiek to go usuń. I widok, i ojca ze swojego życia.

Tak naprawdę chodzi o to, żeby rodziców zrzucić z piedestału, ci źli potrafili popsuć dzieciństwo tak bardzo, że jak wy po prostu odjedziecie z ich życia to totalnie nic się nie stanie. Jak na łożu śmierci nie złapiecie ze rękę kogoś, kto tą ręką tłukł was bez opamiętania, też się nic nie stanie.

Na miłość dzieci trzeba sobie zapracować, a rodziców nie traktować jak wyjątkowych, tylko dlatego, że nas wydali na świat. To stanowczo za mało.

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.