Żywa woda i witaminy leczące raka. Na czym polega fenomen Jerzego Zięby?

Czego znachor ci nie powie
8 minut czytania
4498
40
Monika Mężyńska
Monika Mężyńska
12 sierpnia 2017

Witamina C lecząca raka, terapie nanosrebrem, cudowne soki z traw i strukturyzowanie wody. To tylko nieliczne propozycje najpopularniejszego znachora drugiej dekady XXI wieku, Jerzego Zięby. Kto mu wierzy?

Prawie każdy, kogo polski system zdrowotny zraził do siebie dostatecznie mocno oraz kto w poszukiwaniu zrozumienia i wsparcia w chorobie własnej lub bliskich dotarł na krańce internetu, odkrywa ogólnoświatowy spisek lekarzy i farmaceutów.

Jerzy Zięba ma ponad 200 tys. fanów na Facebooku, 50 tys. subskrybentów na YouTubie i jeszcze większe rzesze wielbicieli, z którymi spotyka się jak Polska długa i szeroka. Pan Zięba pisze książki oraz posiada sklep internetowy oferujący strukturyzatory wody oraz suplementy autorskiej marki Visanto. Jerzy Zięba nie jest lekarzem, nie ma żadnego wykształcenia medycznego. Mimo to, ów charyzmatyczny przedsiębiorca i naturoterapeuta o ciepłym, chociaż nieco sztywnym uśmiechu, skradł serca i zaufanie ogromnej liczby chorych ludzi, nie tylko w kraju, ale i zagranicą. 

Cholesterol jest dobry, a witaminy leczą nowotwory i schizofrenię

Według naturoterapeuty wokół cholesterolu narosło wiele szkodliwych mitów. Zięba zasłynął tłumaczeniem książki „Cholesterol, naukowe kłamstwo” Uffe Ravnskova, której tezą przewodnią jest to, że świat medyczny oszukuje, a związek między chorobą wieńcową a cholesterolem nie istnieje. Natomiast faktem, skrzętnie ukrywanym przez lekarzy, jest szkodliwość środków farmakologicznych obniżających poziom cholesterolu — statyny nie tylko nie mają wpływu na cholesterol, ale stymulują powstawanie komórek rakowych, a nawet powodują zgon. Wysoki poziom cholesterolu jest znacznie mniej groźny dla zdrowia niż jego mała ilość w organizmie, a propagowane diety niskotłuszczowe nie działają.

Inną forsowaną przez lekarzy, a niekoniecznie dającą dobre rezultaty, procedurą medyczną jest chemioterapia. Chemia może powodować, że guzy nowotworowe się skurczą, natomiast nigdy chorego z raka nie wyleczy. Leczą za to antyoksydanty, na przykład witamina C. Najlepiej dożylne wlewy. Witamina C jest substancją wyjątkową, która przyjmowana w dużych ilościach potrafi nawet przedłużyć życie.

Jerzy Zięba twierdzi również, że fatalne w skutkach jest leczenie schizofrenii środkami farmakologicznymi. Tymczasem z chorobą tą da się wygrać znacznie prostszą i mniej szkodliwą metodą, jaką jest suplementacja witaminy B3. Niacyna to potężna broń, sprawdzona też w walce z depresją, nerwicami lękowymi i alkoholizmem. Ale psychiatrzy nigdy po tę broń nie sięgną, gdyż są ignorantami i odrzucają niewygodną, alternatywną wiedzę.

Medycyna kontra „medycyna alternatywna”

Wątek lekarskiej ignorancji Jerzy Zięba kontynuuje i mocno podkreśla w swej bestsellerowej książce „Ukryte terapie. Czego lekarz ci nie powie”. Mimo że na okładce zamieszcza wypowiedzi lekarzy medycyny, mające uwiarygodnić jego poglądy i zachęcić czytelników do zakupu, to na stronach książki ich wyśmiewa, opisuje lekceważąco, a wiedza naukowa zostaje utożsamiona z ignorancją i zaślepieniem.

Umysły lekarzy są według niego zamknięte na wszystko co obce. Podobnie jak wszyscy naukowcy są ograniczeni, nie wychodzą poza ramy swych specjalizacji, z arogancją odnoszą się do natury i jej niezależnych, samodzielnie myślących zwolenników. Co ciekawe, Jerzy Zięba twierdzi jednocześnie, że chciałby doprowadzić do rzetelnego dialogu między medycyną akademicką a „medycyną naturalną”. Być może naprawdę tak jest, jednak z każdego akapitu „Ukrytych terapii” wyziera tak ogromny kompleks niższości i niechęć do lekarzy, że nie wydaje się, by ich autor był otwarty na jakąkolwiek polemikę i wypracowywanie wspólnych rozwiązań.

Dlaczego ludzie ufają zjawiskom takim jak Jerzy Zięba?

Nieco prawdy w wypowiedziach i książkach pana Zięby jednak jest. Lekarze nie zawsze dostrzegają całokształt. Bo nie chcą, bo ograniczają ich tytuły naukowe, a może po prostu dlatego, że system zdrowotny nie jest tak wydolny jak byśmy tego chcieli i zwyczajnie nie mają czasu, by każdego traktować jednostkowo. Tymczasem każdy chory człowiek szuka zrozumienia. Pragnie wsparcia, poklepania po plecach, usłyszenia, że wszystko będzie dobrze, uśmiechu i potwierdzenia, ze bolesna chemioterapia nie jest koniecznością i doskonałą alternatywą będą mniej obciążające organizm wlewy z witaminy C.

Przekuwanie ludzkich frustracji na worki pieniędzy Jerzy Zięba ma doskonale opanowane

Jerzy Zięba ludzkie frustracje widzi i wykorzystuje. Jest w tym naprawdę świetny. Wie, że ludziom należy poświęcić uwagę, zdaje sobie sprawę, że w potrzebie kontroli nad własnym zdrowiem i ciałem gotowi są odrzucić racjonalne dowody naukowe i podążyć za króliczkiem. W swych godzinnych lub i dłuższych filmach na YouTube krąży i wije się wokół tematów w taki sposób, że każdy w jego wypowiedzi znajdzie coś dla siebie. Asekuruje się na każdym kroku, przytacza wyniki starannie wybranych badań, ignorując te, które zaprzeczają jego tezom. Zarzuca lekarzom finansowe konszachty z przemysłem farmaceutycznym i sprzedawanie nie pomocy, ale opłacalnego produktu. Hipokryzja ta jest o tyle przykra, że sam robi dokładnie to samo. Jego sklep oferuje drogie suplementy, terapie nanosrebrem czy strukturyzatory tworzące jedynie słuszną, biodostępną „żywą wodę”. Za naprawdę duże pieniądze.

Pan Zięba to placebo na wszelkie ludzkie dolegliwości. Bezbolesne, łatwo dostępne. Choć nietanie. Jak wiadomo, w procesie leczenia niezwykle istotne jest zaufanie. A Jerzy Zięba potrafi je zdobyć jak mało kto.

Monika Mężyńska
Monika Mężyńska
Projektant, ilustrator, bloger. Pisała między innymi dla kultowego
foch.pl. Matka dziecku, kochająca psy myśliwskie, konie czystej krwi,
szybkie samochody, książki sci-fi oraz World of Warcraft."
AUTOR

Komentarze

40 odpowiedzi na “Żywa woda i witaminy leczące raka. Na czym polega fenomen Jerzego Zięby?”

  1. No tak, czego lekarz ci nie powie i czego znachor ci nie powie, powie ci… projektantka i ilustratorka. Ciekawe, w jakich to szkołach projektowania i ilustrowania można się dowiedzieć czegoś o chemioterapii oraz związków między chorobą wieńcową a cholesterolem?

    Nie jestem rzecznikiem prasowym pana Zięby ani jego zwolennikiem. Ale nie lubię nierzetelnych teksów prasowych. Jeśli pani Monika Mężyńska ma coś do zarzucenia Ziębie, niech podeprze się opiniami fachowców. Skoro „znachor” wojuje z całym światem medycznym, to dlaczego w tekście nie wypowiedział się ani jeden akademicki medyk? Gdzie wypowiedzi pacjentów, którym Zięba zaszkodził, i tych, którym pomógł? Pani Mężyńska pisze, że Zięba krąży i wije się wokół tematów, które analizuje. A sama co robi? Też wije się i krąży, nie przedstawiając żadnych merytorycznych argumentów. Mało tego, na podstawie lektury jego książek Mężyńska jest w stanie wywnioskować, że „znachor” ma kompleks niższości. Wnoszę więc, że autorka tekstu jest też wyposażona w niemałą wiedzę psychologiczną – wyniesioną z kursu ilustrowania czy projektowania? Tego niestety nie zdradza. Ale najgorsze w całej sprawie z Ziębą jest to, że ma on ciepły, ale nieco sztuczny uśmiech. No, to całkowicie go dyskwalifikuje i obnaża jego niecne zamiary. Szczerze mówiąc, sądząc na podstawie zdjęcia, Monika Mężyńska też na luzarę nie wygląda. Ale ja nie śmiem analizować ludzkiej psychiki ani na podstawie zdjęcia, min i uśmiechów. Nie czuję się kompetentny, bo nie ukończyłem ani szkół projektowania, ani ilustrowania.

    Podsumowując: Pani Moniko!

    Powinna się pani cieszyć, że w naszym kraju, podobnie jak Zięba, można robić rzeczy, na których się człowiek nie zna. Bo dzięki temu ma Pani okazję realizować się jako dziennikarka.

  2. Serio? Ile zarobiłaś na tym wpisie, zastanawiam się? Projektantka krytykuje naturopatę? Nie znalazłam w tekście ani antytez, ani linków do badań, które by udowadniały, Twoje rację….
    Brak argumentów za to ocieka jadem. Czego się dzisiaj nie robi, aby zyskać lajki i serduszka i followerów. Z kim tu mamy do czynienia z blogerką czy z trollerką? Poniżej krytyki….

  3. Bardzo kiepskie odwołanie się do autorytetu. Pytanie nie powinno dotyczyć kwalifikacji dziennikarki, a zawodnika porywającego się na leczenie chorób nowotworowych bez żadnego wykształcenia medycznego, a przy tym typowego ludowego czempiona walczącego ze smokiem naukowego establiszmentu stosując przy tym pseudonaukowy żargon tak poruszający wyobraźnię funkcjonalnych analfabetów, przekonanych co do jego fachowości.
    za pomocą ‚strukturyzatora’ czy innej ‚przypławki do bumbulatora’.

    ‚Szczerze mówiąc, sądząc na podstawie zdjęcia, Monika Mężyńska też na
    luzarę nie wygląda. Ale ja nie śmiem analizować ludzkiej psychiki ani na
    podstawie zdjęcia, min i uśmiechów.’

    Równie zgrany numer, skądinąd bardzo popularny wśród kieszonkowców: ‚ja tam nie wiem, czy tę panią ktoś okradł, pewnie sama jest złodziejką, ale nic więcej nie powiem, jestem przecież uczciwym i skromnym człowiekiem.’

      • Autorka tych subiektywnych kocopołów w ogóle zapomniała o kulturze, więc co tutaj bredzicie o netykiecie. „Durna z Pani kobieta, zapatrzona w siebie” to tylko subiektywna ocena. Paniusia może wypisywać coś o „sztywnym uśmiechu” Zięby, to i każdy inny może napisać. Ja na ten przykład napiszę swoje subiektywne zdanie. Ot obrzydliwie brzydka sekularnica o krzywym ryju. Tak uważam! Do treści nawet się nie odniosę, bo pomimo faktu, że Zięby nie lubię, paniusi chętnie przywaliłbym w pysk za te subiektywne brednie. Paniusia o krzywym ryju po prostu popisała sobie te swoje brednie i bezproblemowo można udowodnić iż paniusia zwyczajnie kłamie lub nie ma zielonego pojęcia o czym pisze. Ponieważ powtarzalność bredni w tekście jest wysoka, bo paniusia co nóż odnosi się do leczenia witaminą C – w domyślę dając do zrozumienia, że są to wymysły Pana Zięby, dodam że nie ma ona zielonego pojęcia o takowym leczeniu i klinikach, które z tej metody korzystając, ratują ludzi z raka, którym już „wielka” medycyna nie jest w stanie pomóc.

        Cały ten tekst to jawne niszczenie i gnojenie człowieka, niepodparte żadnymi sensownymi argumentami. Zatem paniusi wolno niszczyć innych ludzi jakże pięknym językiem – ale już nazwanie jej durną nie jest zgodne z netykietą. Pfff

        • Tak, używanie obelżywego języka jest niezgodne z netykietą. „Sztywny uśmiech” to nie obelga, to opis, nie mający żadnej obraźliwej intencji. Zaś streszczenie książki pana Zięby i przytoczenie jego poglądów – stojących w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem i wiedzą naukową – nie jest „niszczeniem” ani „gnojeniem”. Jest przedstawieniem szerszej publiczności pewnego zjawiska. Jak widać po komentarzach fanów pana Zięby – istotnie bardzo ciekawego.

          • Według was nie ma a według mnie ma określoną intencję i tak właśnie to odebrałem. Cały jej tekst jest intencjonalny: zbesztać człowieka za jego poczynania. Ja odebrałem jej opis jako złą intencję a cały tekst jako naruszający dobra osobiste tegoż pana. Wszystko w nim jest subiektywne. Jedyne z czym mógłbym się zgodzić to temat jego sklepu i częściowa hipokryzja w tej materii.
            Ponieważ tekst nie spełnia kryteriów rzetelnego dziennikarstwa, postanowiłem przygotować komentarz z odpowiednimi linkami. Może wtedy paniusia zrozumie, że wypisuje banialuki.

    • Taki, że szanujący się portal, magazyn czy jakikolwieki nny rodzaj mediów społecznościowych nie wdawałby się w dyskusję, lecz w kulturalny sposób odniósłby się do opiniujących. Każdy ma prawo wyrazić własne zdanie, jednak powinno ono być poparte odpowiednimi argumentami. Ze strony szanownej autorki takich argumentów brak. Kazdy może napisac taki tekst. Każdy może przeczytać żenujące artykuły w internecie lub książkę Jerzego Zięby i na tej podstawie stworzyć kolejny żenujący tekst jak powyżej. Jednak mało który dziennikarz pofatyguje się po fachową wiedzę na temat leczenia w Polsce, aby potem móc zestawić ją z wiedzą Jerzego Zięby. Co autorka wie na temat leczenia raka? Co wiena temat chemioterapii i ilości wyleczonych osób tą metodą? Za to bardzo wiele wie o tym, że metody Jerzego Zięby są wyssane z palca. Na jakiej podstawie to wie? Dobre pytanie. Kolejny przykład nieprzygotowanej dziennikarki, która nie korzysta ze sprawdzonych źródeł, tylko wkleja bezmyślne wnioski. Dzisiejsze dziennikarstwo to jakiś śmiech na sali.

        • Streszczenie książki? Spora część tekstu dotyczy subiektywnych spostrzeżeń autorki na temat samego P. Zięby a nie książki. Są to zdania specjalnie ozdobione i mają charakter prześmiewczy. Jak się czyta ten tekst to w oczy wpada natychmiast zła wola tej paniusi.
          Po wklejeniu tekstu do edytora, tekst zajmuje raptem 1,5 strony, więc o jakim streszczeniu piszecie 😛
          No chyba,. że chodzi o streszczenie kompleksów i braku wiedzy samej „autorki” tegoż cudownego dzieła, jakim się popisała..

  4. Muszę przyznać że autorka dość dobrze zrozumiała o co chodzi Panu Ziębie. Wszystko to prawda, oprócz tego że Pan Zięba nie jest „znachorem”, a osobą propagującą świadomość wśród chorych. Opiera się na mniej lub bardziej dostępnych dla wszystkich badaniach naukowych, o których lekarze nie mają pojęcia lub w swojej pysze, arogancji i pazerności słyszeć nie chcą. Szkoda się dalej rozwodzić, ja za czytanie ze zrozumieniem daję p Monice punkt 🙂

  5. Rozumiem, że masz dyplom z „nie znam się to się wypowiem” i łatwo to diagnozujesz… Nikt nigdy nie znał i nie miał nikogo w rodzinie z rakiem, te kilka rzadkich i kłamliwie wykorzystywanych przez lekarzy przypadków gdy witamina C nie wyleczyła raka zostało zamiecione pod dywan przez kogoś? Bo zabawniej jest walnąć impertynencki komentarz i spróbować zdeprecjonować autora tylko dla tego, że tekst nie zgadza się ze światopoglądem czytelnika (na co sam sobie za chwilę pozwolę). A więc: jeśli w tekście o człowieku który magicznie ożywia wodę potrzebne są dowody naukowe podważające jego metodologię, to raczej należy się zastanowić, jak to się stało, że umiesz czytać, bo poziom komentarza nie uzasadnia takich wykwintnych umiejętności…

  6. Dzien dobry Pani Moniko. Może powie Pani na jaką chorobę przewlekłą chorowała ,z której się wyleczyła? Ten wpis nie wnosi NICZEGO. Niczego oprócz chorej nienawiści 🙂 Zapraszam do mnie, zrobiłam podobny post , jednak przedstawiam Pana Jerzego w trochę innej odslonie z perspektywy osoby chorej przewlekle, KTOREJ PAN JERZY POMÓGŁ. Na końcu posta zwracam się do takich osób jak Pani, które trują, trują i jeszcze raz trują. Zawsze jednak bardzo chętnie czytam takie wpisy. Pozdrawiam 🙂
    http://www.julitacysewska.pl/index.php/2017/07/30/9-kim-jest-pan-jerzy-zieba/

  7. Ludzie i po co ta jazda? To jest wasze życie i wasze zdrowie więc to wy powinniście być zainteresowani jak je utrzymać w dobrej formie . Nikt nie ma prawa zabronić mi korzystania z metod jakie ja uznam za stosowne. Wolę żyć wyleczony przez „szarlatana” niż umrzeć pod okiem profesora. Metody proponowane przez pana J. Ziębę wypróbowałem na sobie i to w całej rozciągłości. Powiem jedno! Rewelacja! W moim przypadku zadziałało na 120%. Witaminy i minerały to potęga. Jedyną ich wadą jest to, że są tanie i nie można ich opatentować. Od czasu jak je stosuję (a niedługo miną 3 lata) nie miałem nawet kataru! Nie czas i miejsce tu opisywać co proponowali mi lekarze, ale tak mnie zniechęcili że postanowiłem poszukać alternatywy. I dzięki Bogu znalazłem.

  8. Dokladnie, latwo oceniac kiedy nie bylo się w takiej sytuacji. Wtedy człowiek chwyta się każdej dostępnej metody alternatywnej kiedy medycyna akademicka rozkłada ręce.Poza tym zanim napisze się tak „ambitny” tekst warto zapoznać się z przypadkami, gdzie witamina C zaszkodziła(oraz czy takie przypadki w ogóle istenieją), bo tak się zastanawiam czy w ogóle zbadała Pani sytuację w polskich szpitalach? Pofatygowała się Pani zbadać ile osób dziennie umiera na oddziałach radioterapii lub chemioterapii? Może stąd wynika bunt Pana Zięby? Może szuka alternatyw dla beznadziejnych metod leczenia raka w XXI wieku? Może był świadkiem czegoś co nam się nie mieści w głowie lub niektórych nawet śmieszy, tj np uzdrowienie witaminą C? Żal mi ludzi, którzy to lekceważą tylko dlatego że Pan Zięba nie jest lekarzem, tylko dlatego że brakuje mu kilku literek przed nazwiskiem? Bo chyba nie trzeba skończyć studiów aby wiedzieć jak działąją witaminy jak się okazuje? Mało tego jak się okazuje lekarze o witaminach nie mają pojęcia. Uczelnie o tym nie uczą, podręczniki o tym nie piszą, tak więc nawet Dr przed nazwiskiem Pana Zięby nie przysporzyłoby mu większej wiedzy na temat witamin. Do takich informacji trzeba dojść samemu, na podstawie doświadczeń i uporowi. Szkoda, że niketórzy wypisują takie bzdury nie zagłębiając się w temat.

  9. Jesli Monika Mezynska zna angielski to niech pooglada filmiki Dr Leonard Coldwell (po niemiecku tez bo to amerykanski lekarz praktykujacy w Niemczech) oraz Dr John Bergman I do wie sie tego samego co podaje pan Zieba. On sam tego nie wymyslil a opiera sie na wiedzy, ktora inni tez posiadaja i publikuja.

  10. Pani Moniko Pani młoda jest i ma Pani taką samą wiarę we wspolczesną medycynę jak ja w Pani wieku. Ale zapewniam Panią, że to Zięba ma rację. Wiele chorób można wyleczyć zdrową dietą i suplementami. Ja wyleczyłam sobie zapalenie tarczycy dietą i suplementami z jodem, wodę w kolanie ( ortopeda chciał operować ) okladmi z kapusty, ostrogę piętową siedmiodniową glodowką. Grypę zawalczam w 36 godzin dużymi dawkami witaminy C oraz olejkiem z oregano. To naprawdę działa, a Zięba ma większą wiedzę niż niejeden lekarz
    Polecam książki lekarki Olgi Jelisejewnej, Ryszarda Grzebyka i innych znanych i skutecznych lekarzy medycyny naturalnej. Zięba za każdym razem powołuje się na konkretne badania naukowe. Można to sprawdzić. Radzę lekturę jego książek. Pozdrawiam, Ewa Franczyk.

  11. Blogerka.. Kim jest? Kimś , kto rzekomo chce zdemaskować nieuczciwe działania innych ludzi wobec swoich bliźnich. Droga Pani, wpisywanie takich opowieści mija sie z celem, powoduje jedynie zamęt myślowy u osobników prostszej konstrukcji,a tych w kraju nie brakuje. Artykułem chce Pani odczarować lekarzy obdarzonych przez społeczeństwo złą sławą i sprawić by nagle ponownie im zaufano. Błąd i niepotrzebna paplanina. To, że cały system zdrowotny w kraju jest chory, wiedzą wszyscy, wiemy również to, że farmacja chce mieć zysk każdego dnia, emisje reklam specyfików medycznych atakują z ekranów TV, obiecując zdrowie, wieczna młodości i sprawność sexualna. Lekarze leczą preparatami, za które sa motywowani przez ich producentów. Dobierają je na zasadzie prób i błędów im więcej tym lepiej. Myśli Pani, ze tego nikt nie widzi? Ze nikt sie nie zorientował ze lekarze maja nas gdzieś byle tylko co miesiąc przyjść po nowa receptę?! To nie sa teorie spiskowe, to jest życie a każdy kto myśli inaczej jest krytykowany. Kim wg Pani jest lekarz? Jak sama nazwa wskazuje, jest to człowiek,, od leków,, nie uzdrowiciel, nie cudotwórca. I czy taki lekarz ma wystarczająco dużo wiedzy by pomagać ludziom? Nie! Czy jest gotów w ramach swojej pensji zrobić wszystko żeby pacjent wyzdrowiał? Nie! Wskazują na to liczne przypadki kiedy tak nie jest. Pisanie, że Pan Zięba jest be a lekarze cacy, wydaje sie być artykułem sponsorowanym. Z tego co słyszę od ludzi Zięba pomógł wielu ludziom, otworzył umysł na inne podejście do chorób i ich leczeniu. Czy to działa? Z pewnością na niektóre przypadki tak. Prędzej pomoże człowiekowi wit. C niż jakis związek chemiczny z cyklu dimetylo… Dlaczego człowiek choruje, czy dlatego, że brakuje mu owego dimetylo.. czegoś tam? Nie! Czy chorują ludzie na raka bo brak im składników chemii z chemioterapii? Nie! To biznes robiony na słabym człowieku który gówno by zjadł byle by pomogło w takiej sytuacji. Lekarze nie leczą przyczyn tylko objawy i to nie jest tajemnica. Znam wielu lekarzy, którzy starają się pomoc, ale nie na 100% i nie w ramach swojej pensji. Życie. Nie ma co pisać ze jakis znachor czy uzdrowiciel jest gorszy bo nie poleca kilogramów czopków i tabletek i tym samym nie daje zarobić farmacji a lekarz jest ok bo nosi biały kitel i ma za plecami wsparcie. Co robi reklama, ubierają statystow w fartuch, przypinaja plakietkę,, lekarz medycyny,, okularki na nos i cheja, patrzcie ludzie jaki syropek smaczny a jaki skuteczny. Tysiące prostych ludzi nazajutrz biegnie do apteki! Paranoja. A Pani artykułem zachęca żeby nie wierzyć np Ziebie a na powrót zaufać białej mafii? Rzenujace. Jednak za pieniądze ksiądz się modli, więc i w tym przypadku kasa pewnie się zgadza.

Dodaj komentarz