666 sposobów na zepsucie bachorowi pierwszego dnia w szkole

Początek roku szkolnego, nareszcie!
6 minut czytania
3925
1
Madame de Bachory
Madame de Bachory
4 września 2017

Jak się zemścić za wyciaprane garsonki, obgryzione czółenka, zatłuszczone koszule, zalane notatki służbowe i pokasowane maile od klientów? To proste! Wystarczy odrobina cierpliwości i szczypta kreatywności, aby odegrać się na bachorze za lata stresów i upokorzeń.

Jest taki motyw, który często przewija się w waszych listach do mnie. Mianowicie jak się odegrać na progeniturze? Przecież te małe, słodkie fasolinki, te szczęścia nasze, okruszki miłości, są takie delikatne. Oczywiście nie wtedy, gdy wskakują z kolanami na nasze brzuchy, wbijają łokcie w nerkę albo wtykają palec w nasze oko. Nie. Wtedy są wyjątkowo niemiękkie.

Otóż zemsta na progeniturach najlepiej smakuje na zimno i odpowiednio doprawiona. Na przykład za pomocą pierwszego dnia szkoły, zwłaszcza, gdy gówniak ma już naście lat i wie, co to znaczy poczucie zażenowania… Nie wiecie jak to zrobić? Podpowiadam.

bachor
Zobacz, jak późno!

Spóźnienie

Wariant dla rodziców o mocnych nerwach. Celowo ustawiacie “zaspanie” na poranny apel. Z tym, że wy macie już wszystko wyszykowane. Swoje galowe jeansy i koszulki polo, czy tam białe miniówki. Kawa wypita w spokoju i dopiero budzicie ferajnę. Od tego momentu urządzacie piekło. “Szybciej, zostaw już tę bułkę. Zęby myj. Znów zaspałeś/łaś. Gdzie masz legitymację. Gdzie masz buty”. Wpadacie na apel 15 minut po czasie i zwalacie całą winę na gówniarza. Sama pani widzi jakie to jest niepokorne.

Głogowa koszulka

Wyrafinowana tortura. Bierzecie owoce głogu i w ostatniej chwili przed wejściem do klasy wrzucacie za koszulę. Niech kwiczy i się wierci. Możecie jeszcze ganić wzrokiem z dystansu.

Sweterek w serek

Każdy gówniak, zwłaszcza taki nastoletni, ma w swojej szafie jakiś zestaw najgorszych ciuchów. Coś jak tiszert z Bieberem od stryjenki, gdy słuchasz tylko Rammsteina i nosisz czarne koszulki do czarnych spodni. Pakujcie to do torby. Z domu wychodzicie aligancko, z fasonem i na galowo. Po drodze zalewacie czymś potworowi cały ten outficik. Na zmianę macie już tylko tego Biebera czy tam sweter w bałwanki. No TRUDNO. Miny w klasie – bezcenne. Ha.Ha. Ha.

Słodki doping

Szczególnie przykre dla dzieci aktywnie biorących udział w apelu, ku chwale szkoły!

Gdy tylko gówniarzeria wyjdzie na scenę i zacznie coś tam recytować, śpiewać tańczyć czy malować, wyjmujecie aparat, machacie, piszczycie, głośno szepczecie jego imię, tak, by zagłuszyć wszystko. Jeszcze głośniej bijecie brawo. Najlepiej przez cały czas. Albo zwłaszcza w momentach, gdy robi się cicho. Buczycie i pokrzykujecie “Brawo! Moja krew!”.

bachor
Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!

Czekomasakra

Prosty trick. Przed wejściem do szkoły dajecie temu potworu batonika. Wiadomo, że takiego czekoladowego. Z ekstra polewą. Gówniak się wysmaruje, a na wytarcie mordki i łapek zabraknie czasu. Koleżanki docenią na lata.

Fotki z wakacji

Na pewno macie jakieś fotki z wakacji. Takie bardzo kompromitujące. W dziwnych kąpielówkach. Z ciocią dającą buziaka szminką w chłopięce czółko (szczególnie bezcenne, gdy gówniak już w okresie dojrzewania). W nie-śmiesznej czapeczce. No coś mieć musicie. Błagam. Po szkole podchodzicie do jego klasy. Zagadujecie “na fajności” gdzie to ekipa bujała się na wakacjach. Dzieci coś tam pierdu-pierdu. I wtedy wy, cali na biało, odpalacie w smartfonie pokaz “best of żenada”.

Po czymś takim nikt już nie powstrzyma karuzeli śmiechu. Nikt.

Generalnie możecie też próbować innych sztuczek. Kto wam zabroni. Możecie zaprosić wujków i ciocie, żeby razem z wami radośnie dopingowali. Możecie wrzucić do kieszeni dobrze sprasowany papierek po śmierdzącym serku. Możecie ustawić mu w telefonie dyskretnie dźwięk pierdów i puszczać mu sygnały z ukrycia. Możecie nawet “zapomnieć”, że to jakiś tam szczególny dzień i zostawić gówniarstwo na pastwę losu. Albo zwyczajnie odpuścić. Przecież nie jesteście aż takimi bachorami, prawda?

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

[FM_form id="1"]