Chłopcy malowani, czyli makijaż nie jest domeną kobiet

Rewolucja w męskiej kosmetyczce
12 minut czytania
13360
0
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
9 września 2017

Kredka do oczu w męskiej kosmetyczce? Wbrew pozorom to nie żart. Vloger Jakub Król nakłada róż i puder, by wygładzić skórę, maluje rzęsy i używa korektora, żeby zatuszować niedoskonałości. Jego filmik na YouTubie był hitem sieci, sam autor stał się jednak obiektem nienawiści, bo męski makijaż budzi wciąż duże kontrowersje.

Spojrzenie wstecz pokazuje, że makijaż tak naprawdę nigdy nie był wyłącznie domeną kobiet. Na przykład Aleksander Wielki malował oczy, co nie przeszkodziło mu podbić połowy świata i stanąć na czele największego starożytnego imperium. Dzisiaj jednak, w tak konserwatywnym kraju jak nasz, mężczyźni z makijażem nie wzbudzają sympatii. Postrzegani są jako niemęscy i ich zachowanie nie jest akceptowane społecznie.

Makijaż u mężczyzn nie zawsze postrzegany jest negatywnie, ale na co dzień jest z tym nieco inaczej.

Malujesz się, więc giń

Choć mężczyźni od lat obecni są w świecie makijażu jako kreatorzy kosmetyków oraz trendów, na co dzień niewielu z nich obnosi się z wyrazistym wizażem. Kiedy dżentelmen publicznie pokazuje się w make-upie i, o zgrozo, uczy innych, jak się malować, sytuacja staje się groźna. Przynajmniej w Polsce. Trend na makijaże dla mężczyzn zauważalny jest w szczególności na YouTubie, gdzie wideoporadniki, na których panowie pokazują, jak wykonać make-up, osiągają nieprawdopodobnie dużą oglądalność.

Makijażyści-vlogerzy zalewani są falami hejtu, ale jednocześnie stają się coraz bardziej popularni. Jakub Król swoim krótkim filmikiem pokazującym makijaż dla chłopaka do szkoły wywołał sensację. Zaciekli przeciwnicy tej formy upiększania nie tylko radzili mu porzucenie pędzla, ale wręcz życzyli śmierci. Mało kto pamięta Jakuba z programu „Top Model”, którego był uczestnikiem, teraz jednak staje się prawdziwą gwiazdą YouTube’a.

– „Ludzie grozili, że jeśli spotkają mnie na ulicy, to mnie zadźgają. Na szczęście ze wszystkich, nawet najgorszych, doświadczeń życiowych staram się wyciągać pozytywne wnioski. Negatywne komentarze nauczyły mnie bycia twardym. W Niemczech, gdzie mieszkam, osoby takie jak ja uznawane są za całkowicie normalne. Niemcy są otwarci, a widok chłopaka z make-upem nie budzi tak olbrzymich kontrowersji jak w Polsce. Makijaż nie ma płci i nie narzuca żadnych zasad, może go mieć każdy. Znam dziewczyny, które nie miałyby nic przeciwko temu, gdyby ich faceci nakładali sobie puder czy szminkę. Najważniejsze jest to, żeby każdy czuł się szczęśliwy w swoim ciele” – mówi Kuba.

Dla wielu wizerunek Jakuba okazał się zbyt kontrowersyjny (fot. screen z kanału Kuby na Youtube, http://bit.ly/2nwZXvwl)

Makijaż to walka z pogardą i prawo do szczęścia

Jakub od dziecka czuł się inny. Gdy miał osiem lat i mieszkał w Polsce, był mobbingowany przez rówieśników. Przychodził do domu i płakał w poduszkę.  Malować zaczął się już w gimnazjum. Często podbierał kosmetyki mamie. Dzisiaj, radzi jej, jak profesjonalnie zrobić smoky eyes. Mieszka w pobliżu Kolonii, studiuje filmografię i fotografię. W przyszłości planuje założyć firmę kosmetyczną. Bardzo świadomie i konkretnie opisuje motywację do dzielenia się swoimi filmami w sieci:

– „Odstawałem od schematu, więc koledzy się nade mną znęcali. Wyobrażam sobie, że wielu moich widzów ma podobne problemy w szkole, zmaga się z pogardą. Dlatego w filmach staram się przemycać konkretne wartości. Moja aktywność, przynajmniej w założeniu, to nie tylko makijaż i treści z kategorii beauty. Głównym przesłaniem kanału jest idea, że tak naprawdę nie jest ważne, skąd pochodzisz, jakiej jesteś orientacji seksualnej czy jaki masz kolor skóry. Jeśli nie robisz nikomu krzywdy, to masz prawo do szczęścia. Swoimi filmami chcę sprawiać, by ludzie poczuli się lepiej, by nie przejmowali się negatywnymi komentarzami. Daję im przekaz, żeby nie bali się być tym, kim są”  – zwierza się Kuba, który podkreśla, że jest gender fluid: bardzo dobrze czuje się w swoim ciele, ale nie przeszkadzałoby mu, gdyby miał być kobietą.

Jakub wychodzi czasem na wieczorne spotkanie z przyjaciółmi w pełnym makijażu. – „Kiedy ludzie widzą mnie w takim wydaniu, zaczynają się oswajać z moim wizerunkiem i po jakimś czasie przyzwyczajają się do tego, że facet może tak wyglądać. Może dożyjemy czasów, że to stanie się zwyczajne i nie będzie wywoływać oburzenia” – mówi.

W świecie show-biznesu i mody męski wizaż jest czymś normalnym.

Paradoks sytuacji polega na tym, że jest wiele kobiet, które się nie malują, choć mogą, podczas gdy wielu mężczyzn chciałoby wyjść z domu z upiększoną twarzą, ale presja społeczna i wszechobecne tabu im na to nie pozwalają.

Czy poradniki Jakuba Króla sprawią, że polscy mężczyźni zaczną się nagle masowo malować? Raczej nie, ale nie zmienia to faktu, że ten trend jest widoczny już od dawna, a to, co dzieje się na rynku kosmetycznym, pokazuje, że panów z makijażem będziemy oglądać coraz częściej. Nawet jeśli w naszym kraju pojawiają się głosy, by malujących się mężczyzn wysyłać do wojska, to amerykańscy youtuberzy radzą sobie naprawdę dobrze. Patrick Starr, Manny MUA czy Jeffree Star wyróżniający się wizerunkiem znacząco odbiegającym od tradycyjnego obrazu „prawdziwego mężczyzny” mają miliony fanów. Oczywiście nie wszystkim się to podoba, ale próżno pod filmami Patricka czy Manny’ego szukać tak obraźliwych komentarzy jak pod poradnikiem Jakuba Króla, mimo że ich makijaże są o wiele, wiele bardziej szalone i „kobiece”.

Jeszcze pod koniec ubiegłego stulecia tzw. prawdziwemu facetowi musiała wystarczać żyletka, krem do golenia i piekąca skórę woda po goleniu marki Brutal. Ale wraz z transformacją ustrojową i do naszego kraju zaczęły docierać nowinki kosmetyczne z dopiskiem „for men”. „Krem pod oczy dla faceta? Kto to wymyślił?”, burzyli się co bardziej konserwatywni. Dziś rytuał wklepywania kremu w różne części męskiej twarzy stał się już czymś naturalnym, jednak bardziej widoczne ślady troski o urodę męskiej twarzy wciąż są przedmiotem krytyki.

Makijaż sceniczny: męski, a nawet seksowny

Męski makijaż nie jest jednak źródłem większych skandali, gdy dotyczy artystów.

Na scenie męski makijaż zazwyczaj jest akceptowany – nawet tak odważny jak Marilyna Mansona (fot. Rockman/commons.wikimedia.org)

Michałem Szpakiem zachwycają się bardzo dojrzałe panie i zupełnie nie przeszkadzają im jego kobiece atrybuty. Keith Richards z zespołu Rolling Stones od wielu lat podkreśla oczy ciemnymi kreskami. To jego znak rozpoznawczy. Właśnie na nim wzorował się Johnny Depp, wymyślając wizerunek swojego bohatera w filmie „Piraci z Karaibów”. Po tusze i cienie sięgają też Bill Kaulitz z Tokio Hotel czy Brian Molko z grupy Placebo. Również Dave Gahan, wokalista Depeche Mode, stosuje ostry sceniczny makijaż. Kto nie zna używających eyelinera Micka Jaggera i Iggy’ego Popa?

I kto nie pamięta Davida Bowiego oraz Prince’a, w wizerunek których wpisany był zawsze pełny artystyczny make-up? A taki na przykład Marilyn Manson? On nie ogranicza się do czarnej kreski. Stałym elementem jego makijażu jest kredowobiała cera. W przypadku tych gwiazd, zapewne ze względu na kontekst artystyczny, zabiegi kosmetyczne uchodzą za męskie, a nawet seksowne.

Nie upiększanie, lecz maskowanie

Makijaż na twarzach panów jest od dawna czymś powszechnym w telewizji, kinie, teatrze, kabarecie i na koncertach. Niebiańsko przystojni amanci filmowi, którymi zachwycają się miliony kobiet, wyglądają tak pięknie właśnie dzięki pracy wizażystów. Lecz podkreślić trzeba, że większość spośród nich to raczej zwolennicy drobnych korekt, podchodzący sceptycznie do malowania oczu czy ust. W branży artystycznej standardowo nie stosuje się makijażu upiększającego, robi się raczej drobne „poprawki natury” maskujące mankamenty (trądzik, sińce pod oczami). Dotyczy to zresztą nie tylko artystów, ale także na przykład panów młodych poddawanych „retuszowi” w dniu ślubu.

adrian_swiderski
Adrian Świderski, jeden z najlepszych polskich makijażystów

– „Uważam, że w dzisiejszych czasach, kiedy wizerunek zaczyna być coraz bardziej istotny, zwłaszcza w biznesie, makijaż męski w pewnych sytuacjach jest dopuszczalny. Zresztą „makijaż” to może za duże słowo: po prostu wskazany jest korektor na zmiany skórne czy krem BB, który zniweluje zaczerwienione miejsca. Oczywiście inna sprawa, jeżeli ktoś pracuje w mediach. Tu drobne poprawki są wręcz potrzebne, np. gdy skóra za mocno się świeci” – mówi Adrian Świderski, jeden z najlepszych polskich makijażystów regularnie współpracujący z czołowymi fotografami, magazynami mody i czołowymi stacjami telewizyjnymi. Sam Adrian jednak na co dzień się nie maluje i uważa, że makijaż u panów powinien pozostawać niewidoczny.

Tom Ford: kosmetyki mnie kręcą

Rynek męskich kosmetyków rozwija się w niesamowitym wręcz tempie. Każdego roku panowie wydają na specyfiki upiększające ciało o kilkadziesiąt procent więcej pieniędzy niż w latach poprzednich. Najpopularniejsze firmy kosmetyczne wprowadzają produkty do męskiego makijażu.
– „Uwielbiam kosmetyki do makijażu. Gdy pracowałem w domu mody Gucci, spędzałem całe dnie w towarzystwie wizażystów, żeby dopilnować, by modelki na wybiegu wyglądały dobrze. Nigdy nie chodziłem w damskich butach, być może dlatego noszenie niektórych modeli z moich kolekcji może sprawiać ból. Nigdy też nie miałem ochoty nosić damskich ubrań i nawet nie przeszło mi przez myśl, aby się przebierać. Ale kosmetyki?! One mnie naprawdę kręcą!”, mówił słynny projektant Tom Ford.

Dbanie o cerę i używanie kremów nie jest już dla mężczyzn oznaką zniewieściałości. Inaczej wygląda stosowanie bardziej zaawansowanych zabiegów.

Kiedy naczelny przystojniak świata mody ogłosił, że wypuści linię kosmetyków do makijażu tylko dla mężczyzn, stało się jasne, że rozpoczyna się nowa epoka w historii makijażu. W jego kolekcji z 2013 roku „Grooming for Men” znajdziemy trzy odcienie korektora, balsam do ust, brązer i specjalny żel do układania brwi. Linia produktów Toma Forda nie była bynajmniej jego prywatną zachcianką, ale starannie przemyślaną odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Mężczyźni wyraźnie zmieniają swoje podejście do pielęgnacji i coraz chętniej przyznają się do korzystania z produktów typu podkład czy eyeliner.
Tom Ford nie był jednak pionierem. To marka Urban Decay w latach 90. XX wieku wyprodukowała pierwsze dwa kosmetyki do makijażu dla mężczyzn. Były to wodoodporna czarna kredka do oczu, która miała sprawić, że panowie będą mieli spojrzenie à la Banderas, i czarny lakier do paznokci nawiązujący do upodobań wokalisty Depeche Mode, który lubił paznokcie w tym kolorze.

W 2008 roku YSL wypuścił z kolei swój kultowy korektor pod oczy Touche Éclat w wersji męskiej. Jean-Paul Gaultier poszedł te same ślady, lansując kompletną linię kosmetyków do makijażu dla mężczyzn Le Beau Male. Calvin Klein w swojej ofercie miał zaś mascarę i guyliner, a Marc Jacobs zaproponował kilka kolorowych kosmetyków uniseks pod nazwą Boy Tested, Girl Approved. Projektant sam instruował w sieci, jak używać korektora pod oczy i bezbarwnej mascary.

Wygląda na to, że codzienny, męski zestaw toaletowy będzie niebawem znacznie bardziej bogaty.

Eyeliner ponad płciami. Czy czeka nas rewolucja?

Niektóre marki nie tworzą oddzielnych linii dla mężczyzn, ale mniej skupiają się na kobietach i podkreślają, że ich produkty są dla wszystkich, niezależnie od płci. Przykładem może być znana firma MAC Cosmetics, której hasło to: „Każdy wiek, każda rasa, każda płeć”. Jakiś czas temu marka wypuściła także limitowaną serię kosmetyków uniseks, którą stworzyła we współpracy z braćmi Brant – synami Stephanie Seymour. – Kosmetyki kolorowe dla mężczyzn jakoś bardzo nie różnią się od tych dla kobiet. Na pewno są lepiej przystosowane do grubszej i bardziej tłustej skóry, jaką mają panowie – wyjaśnia Adrian Świderski.

Statystyczny mężczyzna spędza przed lustrem niemal 1,5 godziny dziennie. Zgodnie z danymi Euromonitor International ponad 21 proc. w światowej sprzedaży kosmetyków dla mężczyzn jest udziałem Korei Południowej i obecnie właśnie ten kraj jest uznawany za największy na świecie rynek tych produktów. Tam facet w drogerii konsultujący się z ekspedientką w sprawie właściwości kremu pod oczy lub odcienia kremu BB to widok powszechny i niebudzący zdziwienia.

Wyglądało to całkiem niewinnie. Mężczyźni najpierw inwestowali w coraz lepsze produkty do golenia i pielęgnacji twarzy, później pojawiły się specjalistyczne kremy, maseczki i odżywki do włosów, a dzisiaj normą stają się męskie balsamy do pielęgnacji paznokci czy korektory maskujące niedoskonałości cery. To jednak nic w porównaniu z tym, co przed nami. Zdaje się bowiem, że to dopiero początek rewolucji w świecie kosmetyków „dla niego”.

Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
Obserwuje, słucha, czyta i podróżuje. A potem nie może się powstrzymać, żeby o tym nie napisać. Pytanie, które najczęściej zadaje, brzmi: co o tym myślisz? Interesuje ją wszystko, co niekonwencjonalne i wyprzedzające epokę. Jest żądna wiedzy, ciekawa świata i ludzi.

Od kilkunastu lat pracuje jako dziennikarka. Pisała dla takich tytułów, jak „Trendy Art of Living” czy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

Uwielbia Włochy i mistykę. Z wielką determinacją próbuje nauczyć się włoskiego. Nie lubi zimna, tłumu i hałasu. Jest uzależniona od kina, więc wolny czas najchętniej spędza w ciemnej sali kinowej. Często jeździ na rowerze i ćwiczy jogę. Do siebie i życia podchodzi z dystansem. Czasami chciałaby być niewidzialna.
AUTOR

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.