Dajesz dziecku klapsy? Nauka twierdzi, że upośledzasz jego rozwój

Bicie naprawdę może bardzo zaszkodzić!
16 minut czytania
27495
0
Justyna Lesiak
Justyna Lesiak
25 września 2017

Zdarza ci się powtarzać wyświechtany tekst, że ciebie też rodzice czasem sprali, a mimo to (lub dzięki temu) jesteś dojrzałym, praworządnym człowiekiem? Cóż, może nie wyrosłeś na psychopatycznego mordercę ani lumpa spod monopolowego. Z dużym prawdopodobieństwem jednak znaczna część twojego potencjału się zmarnowała. Pogódź się z tym. I przestać dawać swojemu dziecku klapsy. Bardzo możliwe, że również i je hamuje to w rozwoju.

Agresja rodzi agresję. Ból również rodzi agresję. U zwierząt, u dorosłych, u dzieci. Wystarczy pokazać maluchowi krótki film, na którym inne dziecko za swoje przewinienia dostaje lanie i ostrą burę, by podczas zabawy zachowywało się o wiele bardziej agresywnie, niż rówieśnicy oglądający podobne, ale pozbawione przemocy filmy. Metaanaliza (czyli obszerne, wielostronne badanie) z 2002 roku wykazała pozytywną korelację między fizycznym karceniem dzieci a podwyższonym (lub wysokim!) poziomem ich agresji. Oczywiście, prawdą jest, że zadanie pociesze krótkotrwałego bólu sprawi, że momentalnie przestanie ona robić to, czego nie powinna – na moment. W praktyce bowiem takie zachowania uczą dziecko tylko jednego – w stosunku do mniejszych i słabszych można bezkarnie wyrażać złość w formie przemocy. Dorastanie w środowisku aprobującym bicie jako sposób rozwiązywania problemów zwiększa też ryzyko, że młody człowiek nie będzie w stanie rozpoznać objawów toksycznego związku oraz stanie się bardziej podatny na uleganie i bagatelizowanie przemocy fizycznej.

Komentarz z forum kobieta.onet.pl

Z drugiej strony badania jasno pokazują, że w przypadku sprawiających problemy wychowawcze dzieci zmiana podejścia rodziców z „ostrego dyscyplinowania” na łagodniejsze, nakierowane na rozmowę, skutkuje obniżeniem poziomu ich agresji.

Na linii dorosły-dziecko ustawy prawne regulują wiele kwestii tak, by chronić nieletniego. Prawo do opieki zdrowotnej i edukacji, zakaz przyjmowania do pracy czy odbywania stosunków seksualnych (nawet za „zgodą” osoby poniżej pewnego wieku). Chyba wszyscy się zgodzimy, że działa to tylko na korzyść dzieci. Skąd więc taki bunt wobec ustawy zakazującej dawania klapsów?

Prawda jest taka, że bicie i klapsy zawsze wynikają z bezradności, stresu i frustracji, których doświadcza każdy człowiek – w tym i rodzic. Te emocje, wyjątkowo trudne do opanowania, dotyczą nas wszystkich i być może dlatego wolimy sobie wmawiać, że drobny klaps to nic złego, że „musiałem, ściągał nawet z blatów kuchennych gorącą herbatę! Prawda niestety jest zupełnie inna. Niezliczone ilości badań pokazują jasno – te drobne, pozornie niewinne klapsy są dla dziecka przeżyciem odciskającym swój ślad w psychice. Nawet, jeśli wydaje nam się, że ono ich wręcz nie poczuło.

Komentarz z serwisu ladygugu.pl

Karane klapsami dzieci mają podwyższony poziom hormonu stresu, kortyzolu, co może skutkować – na przykład – różnymi problemami z układem odpornościowym. Dość powiedzieć, że choroby autoagresywne, w których nasz układ immunologiczny niszczy zdrowe komórki ciała – kości, mięśni, nabłonków, powodują przewlekły ból i stan zapalny, osłabiający z kolei układ krążenia. Wywołany biciem stres wpływa też na budowę mózgu, a konkretnie na funkcjonowanie receptorów glikokortykosteroidowych NR3C1, zwiększając ryzyko występowania depresji i prób samobójczych.

Bicie bardzo negatywnie wpływa na prawidłowy rozwój dziecka. W badaniach sfinansowanych przez amerykański National Institute of Mental Health dowiedziono, że wymierzanie klapsów, szczególnie małym dzieciom (ale nie tylko), w rezultacie powoduje wzrost agresywnych zachowań oraz obniżenie umiejętności poznawczych w ciągu następnych minimum 4 lat. Takie dzieci mają również obniżony współczynnik inteligencji w stosunku do wychowywanych bez kar fizycznych rówieśników. Co więcej, im częściej wymierzane były im klapsy, tym niższe wartości osiągało ich IQ!

Komentarz z forum kobieta.onet.pl

Badania przeprowadzone na ponad 17 tysiącach studentów z 32 krajów wykazały, że w społeczeństwach, w których bicie dzieci jest często wykorzystywaną metodą wychowawczą, krajowy iloraz inteligencji był znacznie niższy, niż tam, gdzie zrezygnowano z dyscyplinowania klapsami. Podkreślam (wraz z naukowcami) – klapsami, czyli „uderzeniami otwartą dłonią w tylną część ciała lub kończyny”, a nie biciem w twarz czy po głowie i nie traumatycznym ćwiczeniem skórzanym pasem lub trzcinką.

Kary fizyczne to zresztą nie tylko słabsze wyniki w nauce i niższe IQ. To również wyższy poziom agresji oraz problemy ze zdrowiem psychicznym, od nerwic, uzależnienia od narkotyków lub alkoholu i ciężkiej depresji, aż po schizofrenię. To niższa samoocena, mniejsze umiejętności społeczne oraz słabszy kręgosłup moralny późniejszego dorosłego. Ci dorośli będą też częściej bić własne dzieci i istnieją solidne dowody na to, że wykorzystywanie rozwiązań fizycznych przenosi się z pokolenia na pokolenie.

Komentarz z forum kobieta.onet.pl

Bicie dzieci jako metoda wychowawcza stosowane jest od stuleci. Zalecał je już Stary Testament (Prz. 13, 24 „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci” lub Prz. 23 13-14: „Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze. Ty go uderzysz rózgą, a od Szeolu zachowasz mu duszę”), potem Tomasz z Akwinu, a następnie cała rzesza różnej maści nauczycieli, proponujących za poradą francuskiego pisarza i teoretyka pedagogiki Wincentego z Beauvois, „wrodzoną” skłonność do zła wypleniać za pomocą solidnego lania. Dość powiedzieć, że przez długi czas za pobicie dziecka – niekoniecznie własnego – na śmierć nie groziła praktycznie żadna kara. W Polsce – niemal aż do końca XVI wieku! Później też to różnie bywało. Nie wierzycie? A te wszystkie lektury, tak męczone od podstawówki? Sienkiewiczowski „Janko Muzykant”, „Wańka” i „Spać się chce” Czechowa oraz inne podobne im dzieła to dość makabryczny zbiór przykładów na to, jak mało znaczyło zdrowie i życie młodego człowieka w nie tak dawnych jeszcze czasach.

Nie ma dzieci – są ludzie; ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć. Pamiętaj, że my ich nie znamy – Janusz Korczak.

Biciu sprzeciwiało się niewielu, a choć wśród nich były postaci tak wybitne, jak rzymski retor i pedagog Kwintylian czy nasz niegęsi poeta Mikołaj Rej, to pierwsze towarzystwa broniące praw dzieci zaczęły się formować dopiero pod koniec XIX wieku. We Francji, w której zakaz bicia został wprowadzony dopiero rok temu (grudzień 2016), wciąż ponad 80 proc. rodziców okazjonalnie wymierza pociechom klapsy. Pochwalić się też nie ma czym Wielka Brytania – jest jednym z CZTERECH krajów Europy, w których kary fizyczne wobec nieletnich nie są prawnie zakazane. Na świecie już 52 kraje wprowadziły przepisy penalizujące naruszanie w jakikolwiek sposób nietykalności cielesnej dziecka i Polska, po wprowadzeniu odpowiedniego prawa w 2010 roku, dołączyła do tego chlubnego grona. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce jeszcze w 2015 roku, po 3 latach funkcjonowania zakazu bicia dzieci, niemal 60 proc. Polaków uważało, że czasami należy dać dziecku klapsa.

Komentarz z serwisu ladygugu.pl

Według Anny Golus, inicjatorki kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i autorki książki „Już bez bicia? Spór o klapsa” dla 22 proc. Polaków klaps nie jest biciem. Dla co piątego obywatela uderzenie dziecka to nie bicie. Takie tam, tylko. „Ręka matki”. Jak niby jednak ocenić, co dziecko zabolało, a co nie? W czym lekkie uderzenie w twarz jest bardziej upokarzające niż trzaśnięcie otwartą dłonią w osłoniętą cienką tkaniną pupę? Nie wartościujmy. Nie dawajmy klapsów.

Janusz Korczak w książce „Jak kochać dziecko” pisał:

Wszystko, co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą, jest nietrwałe, niepewne, zawodne. A gdy uległe, „dobre” dziecko staje się nagle oporne i krnąbrne, nie należy się gniewać, że jest tem, czem jest.

Tracy Hogg w „Języku dwulatka” z kolei twierdzi, że kara cielesna nie uczy niczego, poza prostym przekazem – uderzenie powoduje ból. Ta wiedza nie wpływa jednak na rozwój dziecka ani nie powstrzymuje go przed popełnianiem kolejnych błędów – ponieważ brakuje elementu zrozumienia ich skutków. Nie rozwija także wewnętrznej kontroli. Oddala je za to emocjonalnie od rodzica oraz sprawia, że dziecko staje się bardziej agresywne wobec rówieśników. Częściej – o zaskoczenie – młodszych i słabszych. Nic dziwnego, uderzając dziecko w przypływie złości czy powodując się frustracją nie możemy oczekiwać, że nie będzie ono powtarzało takiego zachowania. W końcu dzieci uczą się życia w społeczeństwie przede wszystkim poprzez naśladowanie najbliższych mu osób.

Jeśli zatem pod koniec lektury macie wciąż wątpliwości, czy okazjonalny klaps jest aż tak straszliwie zły, przypatrzcie się dobrze strukturze tekstu. Niemal każdy link zawiera odniesienie do osobnego źródła, podkreślającego szkodliwość stosowania kar fizycznych wobec dzieci. A to przecież tylko skromne opracowanie, nieoddające prawdziwej skali badań…

Justyna Lesiak
Justyna Lesiak
Doktor nauk ścisłych, specjalizuje się w biologii molekularnej, syntetycznej i mikrobiologii, ale zna się po trochu na wszystkim. Naukowczynią została przez przypadek, jako dziecko chciała być generałem albo prawniczką. Lubi koty, ale uwielbia psy i konie. Jej marzeniem jest hodować dodo – niestety, za dużo podróżuje, by to było możliwe. Mieszkała już w Anglii, Grecji, Belgii, Niemczech i Danii. Uprawia dziwne sporty, lubi mieć siniaki i pięknie umalowane oczy. Choć o nauce pisze już od jakiegoś czasu i nawet zdążyła wygrać nagrody za jej popularyzację, to dopiero się rozkręca.
AUTOR

Komentarze