Model rodziny: dwa plus pies

Pieskie życie? Dolce vita!
7 minut czytania
3413
1
Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz
30 września 2017

Kiedyś, pies był psem, a dzisiaj nadaje mu się cechy ludzkie. Psy nazywamy swoimi „córeczkami” lub „synusiami”. Nosimy je w torebkach lub wózkach, kupujemy ubranka, zakładamy biżuterię i generalnie – traktujemy jak własne dzieci.

Powody, dla których ludzie nie mają dzieci mogą być co najmniej dwa: nie mogą albo nie chcą. I nie ma sensu rozwodzić się nad tym tematem. Ciekawszy wydaje się fakt, że dla niektórych osób, zwierzak stanowi substytut dziecka i z powodzeniem wypełnia tę lukę. Znakiem naszych czasów jest coraz bardziej powszechny model rodziny 2+pies. Ewentualnie 1+pies albo 1+2 psy.

Żart z młodych rodziców czy manifest?

Jakiś czas temu, w internecie ukazał się dość żartobliwych materiał fotograficzny, przez niektórych odczytywany jednak jako manifest. Na pierwszy rzut oka widzimy zwyczajną, uśmiechniętą parę, która pozuje ze swoim psem. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że pies siedzi w… dziecięcym wózku albo spoczywa w czułych objęciach „rodziców”. Pozy i stylizacje sugerują, że jest to typowa sesja rodzinna, tylko zamiast potomka w centrum uwagi mamy domowego pupila.

Dzisiaj psom coraz częściej nadaje się cechy ludzkie

Autorstwo kontrowersyjnego pomysłu należy do pary z Australii – Abby Lee oraz Matt Kay. Sesja była żartem – zarówno z młodych rodziców, którzy zamęczają otoczenie nadprodukcją „słodkich” rodzinnych fotek ze swoimi dziećmi, jak i bezdźwięczną odpowiedzią na miliony pytań milionów wścibskich krewnych jak świat długi i szeroki: A kiedy to moi drodzy będziecie mieli dziecko?

A jednak część osób dopatruje się w tej sesji znaku czasów – coraz więcej jest rodzin, w których kochany i rozpieszczany czworonóg naprawdę zajmuje miejsce dziecka.

Psy, które mają lepiej niż ludzie

Sen, jedzenie pod nos, spacer. I tak w kółko. Sielskie życie. Dorzućmy do tego jeszcze: drogie kosmetyki, perfumy, groomera, spa, eleganckie ubrania, a nawet buty. I to wszystko za darmo, a właściwie w zamian za bycie słodkim psem. Żyć, nie umierać.

Faktem jest, że w polskich domach coraz częściej zwierzęta traktuje się jak pełnoprawnych członków rodziny. Mają nie tylko dostęp do ulubionego fotela swojego pana oraz do małżeńskiego łoża. Często dostają własne meble, na które pan i pani wstępu nie mają. Eleganckie, wysokie jakościowo i drogie. Do tego piękna miseczka, koniecznie z porcelany. I mięciutki kocyk.

Jak dobrze być psem – bezrefleksyjnie pomyślą niektórzy. O jedzenie się zatroszczą, bo byle czego nie będą przecież psu podawać. O to czy ładnie pachnie, bo musi być przecież elegancki. O to, czy fryzura mu pasuje, bo przecież nie może pokazać się w czymś niemodnym wśród innych psów na osiedlu. I oczywiście o gadżety – elegancka smycz, piękne worki na kupy, modne ubrania, drogie zabawki, wygodne bambosze podwórkowe (żeby nie pobrudzić łap) i kurteczka na zimne dni w trzech fasonach, żeby nie musiał chodzić codziennie w tym samym.

Coraz więcej jest rodzin, w których kochany i rozpieszczany czworonóg naprawdę zajmuje miejsce dziecka

Efekt? Pani zadowolona, sąsiedzi zachwyceni, tylko pies jakoś tak nie bardzo potrafi to wszystko docenić. Niby się przyzwyczaił, ale buty niewygodne, sweterek trochę uwiera, a perfum zwyczajnie śmierdzi. Nie po to się pies nabrudził, aby uwieść suczkę z naprzeciwka swoim oszałamiającym zapachem, żeby go pańcia wykąpała, nasmarowała odżywką i spryskała najnowszym Psianelem.

Joga i malowanie pazurów

To nie żart. Doga (psia joga) naprawdę istnieje. Polega na wspólnym wykonywaniu ćwiczeń. Podczas, gdy właściciel wygina się zgodnie z kolejnymi zaleceniami instruktora, pies ma własne figury do zrobienia. Nie wykonuje ich oczywiście sam, bo najpewniej położyłby się obok znudzony lub uciekł obwąchać się z innymi psami. Właściciele pomagają mu np. podtrzymać klatkę piersiową w odpowiedniej pozycji albo kładą zwierzaki na sobie.

Zdaniem niektórych, doga to męczarnia dla psa. Inni są zdania, że jest to doskonały sposób na zrelaksowanie pupila i wzmocnienie jego więzi z właścicielem. Podczas dogi, ciała zwierzaka i człowieka znajdują się w bliskim kontakcie fizycznym. Ponadto, w niektórych ćwiczeniach trzeba oddychać z psem jednym rytmem.

Miny psów podczas dogi mówią same za siebie – albo zwierzaki są w stanie głębokiej relaksacji, albo psia joga nie jest ich ulubionym zajęciem. Plusem takich zajęć jest większa świadomość właścicieli na temat sposobów obchodzenia się z psem. Na jodze bowiem uczą, jak głaskać, żeby pies był w pełni zrelaksowany. I to jest ten pozytywny aspekt.

Dieta i SPA dla pupila

Nie zapominajmy o diecie. Usługi psiego dietetyka nie wydają się na tyle abstrakcyjne, co joga. O ile doga przeżywa swój rozkwit głównie zagranicą, o tyle dietetyka dla zwierząt to już sprawa całkiem zwyczajna, nawet w naszym kraju. Pies, tak jak człowiek powinien dostarczać do organizmu odpowiednią ilość podstawowych składników pokarmowych. Dobrze zbilansowana dieta oznacza radosnego i energetycznego pupila, więc pewnie warto.

Na koniec – wisienka na torcie. Mowa o psim SPA. To piękne, że ludzie dbają o swoje zwierzęta, ale zakres usług w psich salonach piękności może przyprawiać o zawrót głowy. Kąpiel relaksacyjna z dodatkiem olejku jojoba i kopru włoskiego, zakończona odżywiającą maską i relaksacyjnym masażem? A może… farbowanie sierści lub malowanie pazurów? Kolor możemy wybrać z szerokiej palety barw. Wszystko jest możliwe. Nasze psy mogą być nie tylko czyste i pachnące, ale również… kolorowe. I to właśnie staje się w Polsce szalenie popularne, zwłaszcza wśród właścicieli psów białych ras.

Pozostaje tylko pytanie: co sobie myśli uczłowieczony przez nas pies? Czy podczas tych wszystkich zabiegów chociaż raz przeszło mu przez myśl, że fajnie byłoby pobiegać po błocie, nie martwiąc się, że za chwilę czeka go kąpiel z bąbelkami? Nawet jeżeli nie pomyślał, czy nie lepiej byłoby pozwolić mu zostać psem? Jako właścicielka wypielęgnowanego psa, daleka jestem od oceniania. Dopóki nikomu się krzywda nie dzieje, a używane kosmetyki są bezpieczne dla zwierząt – warto szukać złotego środka. Takiego, który pozwoli właścicielom pozostać właścicielami, a psom psami. Bez wścibskich spojrzeń z zewnątrz. Ale wszystko z umiarem, bo ostatecznie może się okazać, że nasz pies już psem nie jest, a pozostał nim tylko w teorii.

Justyna Michalkiewicz
Justyna Michalkiewicz

Zawodowo związana z dziennikarstwem i produkcją filmową. Hobbystycznie robi zdjęcia i namiętnie czyta książki motywacyjne. Uwielbia smakować, ale najbardziej ceni zdrowe, wegetariańskie jedzenie. W życiu stara się nie podejmować decyzji, wobec których nie czuje się podekscytowana.


AUTOR

Komentarze