Najgłupsze zamówienia świata – szefowie kuchni zdradzają mroczne sekrety…

Poproszę dobrze wysmażonego tatara!
4 minuty czytania
4522
3
Emilia Grim
Emilia Grim
8 września 2017

Kto pracował choć chwilę w gastronomii, ten wie, że klienci często zrobią naprawdę wiele, żeby skomplikować sprawy, składając absurdalne zamówienia albo narzekając z najbardziej abstrakcyjnych powodów. Oto przegląd najbardziej niedorzecznych zamówień z jakimi zetknęli się szefowie kuchni.

Jak za chwilę zobaczycie, bycie szefem kuchni jest z punktu widzenia psychologii niezwykle ciekawym doświadczeniem. Z jednej strony praca ta daje możliwość obcowania z całym wachlarzem nieodgadnionych charakterów krzątających się między zmywakiem, rondlami i skwierczącymi tłuszczem patelniami. Z drugiej zaś, ta ukryta zazwyczaj przed gośćmi część personelu pozostaje w ciągłym napięciu z gromadą skrzętnie dbających o swoje interesy kelnerów, będących często nie mniej interesującymi osobowościami. Nie jest to jednak koniec interpersonalnych ciekawostek czekających na szefów kuchni w ich pracy. Dodatkowe, bardzo atrakcyjne i bogate studium przypadków zapewniają jeszcze liczni goście lokali.

Cóż, niektóre zamówienia potrafią przerosnąć nawet najlepszych szefów kuchni.

Zgromadzone tu (autentyczne, znalezione na forum dla kucharzy ChefTalk) historie przytoczone przez szefów kuchni pokazują, że czasem zarówno logika jak i zdrowy rozsądek muszą ustąpić pola w obliczu kulinarnych zachcianek  i alternatywnych rzeczywistości, w których żyją niektórzy klienci.

Spośród najbardziej niedorzecznych zamówień, z jakimi kucharze spotkali się w swojej karierze, na początku warto zwrócić uwagę na specyficzne grono alternatywnych wegetarian, mających takie oto roszczenia:

Colomboshute – Daniem dnia była polędwica, a klient spytał, czy można przyrządzić ją w wersji wegetariańskiej.

Sergeant Pepper – Miałem przygotować wegetariański stek.

Nie mniej interesującą grupą okazują się być posiadacze specyficznych alergii pokarmowych i problemów zdrowotnych:

Shanks – Goście zastrzegli, że są uczuleni na wszystkie ryby, po czym zamówili sałatkę Cezara. Kiedy zaznaczyłem, że dressing zawiera anchovies, zdenerwowali się, twierdząc, że: „Jedzą to ciągle i nic im nie jest!”.

Jak wspomina niejaki Just Jim –  klient zapytał:
Czy w daniu specjalnym jest czosnek, jestem na niego uczulony?
Jest trochę.
Jeśli jest jest na tyle mało, że go nie zobaczę, to nie ma sprawy – padła odpowiedź.

A to kolejna przytoczona przez niego anegdota:
Klient spytał:
Czu mogę zamówić danie specjalne z makaronem w kształcie wstążek? Jestem uczulony na penne.
Jest pan uczulony na kształt? – odpowiedział Jim.

RAS1187 – Klient zamówił dobrze wysmażonego burgera z poważną miną dodając, że doktor zakazał mu jeść czerwone mięso.

„Tylko proszę, aby ten tatar był dobrze wysmażony i nie zawierał mięsa”

Jak się okazuje, w naszym postmodernistycznym świecie, gdzie wszystko jest pełnym relatywności patchworkiem, również kuchnia zmuszona jest czasem odejść od swoich skostniałych zasad i skonfrontować się z nowatorskimi, pełnymi kulinarnych transgresji, fantazjami klientów. Dzięki nim, przepisy wielu – wydawałoby się oczywistych – dań trzeba pisać na nowo.

Chadatiet – na ok. 100 osobowy bankiet zamówiono sałatkę Cezar po czym na 20 minut przed podaniem przyszła prośba aby dressing w żadnym wypadku nie zawierał jajek, anchovies i czosnku. Problem w tym, że to główne składniki sosu tej bardzo znanej sałatki…

Recky – Spotkałem się ze skargą, że w menu nie było zaznaczone…że w omlecie będzie tak dużo jajek.

Will – „Poproszę dobrze wysmażonego tatara”

Shi Chang Chu – „Poproszę nadziewanego łososia. Nie lubię smaku łososia, więc proszę go przyrządzić tak, aby nie było czuć jego smaku.”

Locomoco – Pewnego dnia za zamówieniu przeczytałem: „Taca serów (bez nabiału)”.

Sergeant Pepper – Klient zażyczył sobie koniecznie „hybrydowych temperatur na stekach”.

Good to go – Poproszono o przyrządzenie średnio krwistego ossobuco.

RAS1187 – Zamówiono francuską zupę cebulową..bez cebuli.

Miejmy nadzieję, że ten omlet nie zawiera zbyt dużej ilości jaj.

Żyjemy w dobie kultu ciała, smukłości i sprawności fizycznej, więc na deser specjalne zamówienie od wrażliwej w tej kwestii klientki. Swoją drogą, znając pomysły macherów od marketingu, niewykluczone że coś takiego niedługo zobaczymy na sklepowej półce.

Otto – Podczas lotu z Nowego Jorku do Paryża pewna kobieta zamówiła…dietetyczną wodę.

Emilia Grim
Emilia Grim
Mieszka i pracuje tam, gdzie aktualnie ją poniesie. Blogerka i fotograf-amator. Pisze o filmach, książkach i serialach dla portalu gazeta.pl, współpracuje też z serwisami podróżniczymi. W wolnych chwilach szuka tanich biletów lotniczych, gotuje i dużo czyta.
AUTOR

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.