Nalewka niezgody, czyli brawurowa akcja policji na festiwalu kulinarnym

Walka o wolne nalewki i regionalną twórczość bimbrowniczą trwa
7 minut czytania
2543
0
Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
21 września 2017

Z wielką dumą i radością przeczytałem o nalocie służb na Festiwal Smaku. Dzielni funkcjonariusze aresztowali nalewki, zwycięsko wymachując legitymacjami.

Brawurowa akcja była starannie przemyślana i wykonana z bezlitosną dokładnością. Teraz czekamy na kontynuację: list gończy za dojrzewającymi serami, nakaz aresztowania czarnuszki oraz nagroda pieniężna za dostarczenie informacji o miejscu pobytu szynki wędzonej domowym sposobem.

Zbrodnicza promocja kuchni regionalnej

Przypomnijmy: Festiwal Smaku Gruczno 2017 odbył się w dniach 19-20 sierpnia. Jego celem jest promowanie kulinarnego bogactwa, kultury stołu, rękodzieła oraz innych form tradycyjnej aktywności kulinarnej województwa kujawsko-pomorskiego. Festiwal odbywa się co roku. Jednak to właśnie tegoroczny przejdzie do historii. Krajowa Administracja Skarbowa postanowiła zrobić nalot i zarekwirować 388 butelek regionalnych trunków. Chodziło o to, że producenci nie dawali paragonów, czyli omijali podatki. O sprawie rozpisywały się media od Gazety Wyborczej po TVN24.

Malownicze Gruczno skrywało niebezpieczny proceder zażegnany zdecydowaną akcją władz.
(fot. festiwalsmaku.eu)

Dura lex – sed lex, czyli po naszemu – twarde prawo, ale prawo. Jednak – prawo powinno służyć społeczności. Śmiem twierdzić, że nie służy, a sobotnio-niedzielna akcja służb celno-skarbowych dowodzi, że nie liczy się cel – tylko kasa. Nagle z jakichś niewiadomych przyczyn skarb państwa zubożał o wielkie pieniądze.” – czytamy na stronie Festiwalu.

To ważne, zwłaszcza w kontekście obecnie dyskutowane kampanii Polskiej Fundacji Narodowej, na którą zrzuciliśmy się w kwocie 19 milionów złotych. „Celem przeprowadzonych działań była kontrola przestrzegania przepisów regulujących obrót wyrobami alkoholowymi podczas imprezy plenerowej” – informuje Bartosz Stróżyński, rzecznik Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego.

Nie sposób nie docenić profesjonalizmu funkcjonariuszy Służby Celnej z Bydgoszczy. Obława zaczęła się niewinnie – tajni agenci, rozpoznanie terenu i blokada dróg ewakuacyjnych. Potem pełne umundurowanie, broń krótka i asysta policji. Nic dziwnego, że obława się udała. Czekamy na wręczenie medali lub chociaż premie.

Agenci KAS ryzykowali życiem i zdrowiem odnajdując informacje na temat wyżej opisanej zbrodni. Nie było łatwo. By zdobyć wiedzę o miejscu i czasie zlotu handlarzy nielegalnym towarem, funkcjonariusze musieli wejść na stronę internetową festiwalu. Godne podziwu poświęcenie. To jednak nie koniec.

Uczestnikami wydarzeń w Grucznie byli także członkowie lokalnej Straży Pożarnej. Trwają ustalenia co do charakteru ich udziału. (fot facebook.com/gruczno)

Działania w Grucznie są elementem kampanii prowadzonej przez Krajową Administrację Skarbową polegającej m.in. na monitorowaniu przebiegu imprez plenerowych pod kątem legalności alkoholu oferowanego do sprzedaży i spożycia” – mówi Stróżyński. – „Krajowa Administracja Skarbowa przestrzega przed wprowadzaniem do sprzedaży na lokalnych imprezach plenerowych nielegalnego alkoholu, gdyż sprzedaż napojów spirytusowych i alkoholowych, jak i sama ich degustacja, podlegają przepisom prawnym – m.in. z zakresu rejestracji produkcji, znakowania wyrobów, podatku akcyzowego zawartych w ustawach”.

Jednak nie wszystkich udało się złapać

Zbrodnicza promocja kuchni regionalnej oraz domowych przetworów, które można kupić prosto od producenta, sama prosiła się o interwencję służb. Żadne państwo prawa nie może sobie pozwolić na takie ekscesy.

Bydgoscy funkcjonariusze, dzięki wsparciu swoich kolegów z Łodzi, Warszawy i Świecka, wystawili 18 mandatów na kwotę… 4 tys. zł. Udało się aresztować 190 litrów alkoholu. Niestety, niektóre nalewki zbiegły z miejsca zbrodni, podróżując dla niepoznaki, w torbach kupujących ich ludzi. Policja nie wyklucza wysłania za nimi listów gończych. Oby tylko nikt ich nie spożył, zanim organy ścigania zaangażują pododdziały antyterrorystyczne lub jednostki Obrony Terytorialnej.

Służby opublikowały przybliżony wizerunek zaginionych nalewek.

Niestety, mleko, a właściwie nalewka, już się rozlała. Mój znajomy, Dominik Z., (nazwiska nie podaję, bo przecież kolega może być podejrzany) w zeszłym roku nabył nalewkę na podobnym festiwalu. „Po prostu podszedłem do straganu, zapytałem co producent poleca i w nielegalny sposób dokonałem zakupu alkoholu powszechnie znanego jako nalewka” – otwarcie przyznaje Dominik Z. – „Teraz boję się, że o 6 rano odwiedzi mnie CBA. Nie śpię po nocach”.

I nic tu nie pomoże, że znajomy mieszka w Anglii, a Polskę odwiedza tylko od czasu do czasu. Istnieje przecież instytucja ekstradycji.

Kolejne sukcesy KAS

Media donoszą, że organizatorzy imprezy dobrze wyczuli powagę sytuacji: „Gorąco polecam użycie następnym razem psów tropiących, czołgów i rakiet przeciwlotniczych. Wówczas straty skarbu państwa będą się kształtować w dziesiątkach milionów, za które oczywiście zapłaci bezparagonowy sprzedawca pączków” – skomentowano na Facebook’u Festiwalu.

Interwencja Służby Celnej (fot. facebook.com/gruczno)

Co najważniejsze, nie była to jedyna taka akcja w kraju. Celnikom udało się aresztować bimber również podczas Biesiady Łowieckiej. Nie mniejszym sukcesem zakończył się rajd w Toruniu. Podczas festiwalu Bella Skyway kontrolerzy skarbowi wykryli, że sprzedaje się tam nielegalnie „świecące gadżety”. Te, poddały się bez walki i dobrowolnie oddały się w ręce wspomagających kontrolerów strażników miejskich. Nie da się tego samego powiedzieć o tych, którzy je sprzedawali. Mężczyźni rzucili w strażników… stołem,  jednak ulubiona przez Polaków formacja poradziła sobie z napastnikami. To zapewne dziedzictwo lat walki z przysłowiową „starszą panią handlującą koperkiem”, która uciekała się i do gorszych sztuczek.

Mężczyźni próbowali uciec, ale zostali natychmiast obezwładnieni przez Grupę Interwencyjną Straży Miejskiej w Toruniu. Teraz za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego odpowiedzą przed sądem” – powiedział Jarosław Paralusz, rzecznik toruńskich municypalnych.

„Nie aresztujcie nalewek, róbcie własne”

Niestety są również złe wieści. Jeśli komuś z KAS wydawało się, że tych kilka chirurgicznie precyzyjnych akcji zniszczy ducha regionalnych producentów, to grubo się pomylił.

W Poznaniu powstaje właśnie Komitet Obrony Nalewek, a jego przewodniczący już zapowiedział, że KON nie zamierza odpuścić: „Będziemy popijać nalewki codziennie. Każda kolejna akcja KAS to nowa otwarta nalewka” – mówi Włodzimierz L. – „Dziś Poznań, jutro Warszawa, pojutrze cała Polska. Będziemy kupować i pić nalewki na skwerach, rynkach i deptakach” – dodaje. Wtóruje mu Maksymilian R. z organizacji Nalewki Bez Granic, która zamierza wesprzeć polskich miłośników trunku. „Wszystkich nalewek nie aresztujecie” – odgraża się.

Festiwal od lat cieszy się dużą popularnością. (fot. facebook.com/gruczno)

Zrzeszenie Polskich Prawników zapowiedziało, że będzie bronić nalewek przed sądem zupełnie za darmo. Niepotwierdzone są jeszcze informacje, że prawnicy są gotowi zaoferować schronienie i opiekę nalewkom po ich uniewinnieniu.

W Internecie trwa akcja „Wolne Nalewki”, dzięki której można przekazać pieniądze na spłatę mandatów nałożonych przez dzielnych funkcjonariuszy KAS. Zbieranie podpisów pod referendum w sprawie zalegalizowania kupna i sprzedaży nalewek ogłosił klub Kukiz’15. Petycja do prezydenta o ułaskawienie aresztowanych liczy już ponad 100 000 podpisów.

Te wysiłki jednak nie zapowiadają sukcesu. Producenci od lat walczą o zmiany w prawie, które pozwolą im legalnie handlować swoimi wyrobami. Te zmiany zapowiadał już poprzedni rząd, ale nic z tego nie wyszło – co właściwie opisuje wszystkie działania koalicji PO-PSL.

Wóz bojowy Służby Celnej uchwycony tuż przed akcją. ( fot. By Tenautomatix (Own work) [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons

Tym razem miało być inaczej, a jest jeszcze gorzej. „Naród ma siedzieć cicho, żreć to co oferuje z rządowym przyzwoleniem np. sieć owada z kropkami na plecach i płacić podatki. A patriotyzm? Choćby ten lokalno-gastronomiczny? Nie ma obaw, ukształtuje go niebawem służba celno-skarbowa” – czytamy na stronie Festiwalu Smaku.

Trudno nie docenić absurdu sytuacji wypracowanego przez celników. Spokojnie można mu przyznać tytuł „Absurdu Miesiąca”. Pozostaje tylko zaśpiewać wraz z Marylą Rodowicz: „I tylko tych nalewek żal…

Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
Rocznik 87, absolwent politologii, historii i dziennikarstwa. Dużo podróżuje, kocha koty i dobre piwo. Tego ostatniego nigdy nie odmawia.
AUTOR

Komentarze

Dodaj komentarz