Przymusowy odwyk dla kobiet w ciąży – kontrowersyjny projekt Rzecznika Praw Dziecka

Zamach na wolność, nieskuteczne kuriozum czy rozsądne rozwiązanie?
8 minut czytania
6434
5
Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
12 września 2017

Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak, przygotował projekt ustawy umożliwiający sądom umieszczanie w trybie natychmiastowym na przymusowym leczeniu kobiet, które podczas ciąży piją alkohol lub używają substancji psychoaktywnych. Celem jest walka z FAS – płodowym zespołem alkoholowym.

9 września, jak co roku, obchodziliśmy Światowy Dzień FAS. Zazwyczaj jest to dzień, który poświęca się edukacji oraz profilaktyce. Filmy, ulotki, artykuły – wszystko to przekonuje kobiety, że w czasie ciąży nie należy sięgać po alkohol. Tym razem jednak stało się coś jeszcze.

Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak, w związku z wyżej wymienionym dniem, wystosował list do Prezydenta Andrzeja Dudy, w którym podkreśla konieczność „zabezpieczenia szeroko pojętego dobra dziecka, zagrożonego utratą zdrowia lub życia na skutek nieodpowiedzialnego zachowania matek”. Wraz z nim przygotował również projekt ustawy, będący nowelizacją kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz kodeksu postępowania cywilnego.

Co znajdziemy w projekcie ustawy?

„(…) w przypadku spożywania alkoholu przez kobietę w ciąży, używania przez nią narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych, sąd może zarządzić, niezwłoczne poddanie się przez nią leczeniu szpitalnemu we wskazanym zakładzie leczniczym” – czytamy w projekcie. Nie ma tu mowy o uzależnieniu czy nadużywaniu – wystarczy więc jednokrotne spożycie jakiejś substancji, by musieć się tłumaczyć sądowi?

„Sąd wszczyna Sprawę o zarządzenie poddania się przez kobietę w ciąży stacjonarnemu leczeniu szpitalnemu we wskazanym zakładzie leczniczym niezwłocznie po powzięciu informacji o spożywaniu przez nią alkoholu, używaniu narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych” – doprecyzowuje dalej. W jaki sposób sąd ma powziąć tę informację? Czyżby chodziło o donosy od „życzliwych”?

„Sąd ustanawia adwokata dla dziecka poczętego lecz jeszcze nieurodzonego” – brzmi jedno z postanowień. Czy polskie prawo w ogóle dopuszcza takie rozwiązanie?

Krytyka środowisk kobiecych

Projekt szybko stał się celem krytyki ze strony kobiet. Zarzucały Rzecznikowi Praw Dziecka łamanie praw człowieka, wskazywały, że po raz kolejny całą odpowiedzialność zrzuca się tylko na kobietę, wobec której stosuje się tak drastyczne środki przymusu, a nie dba się o to, do jakiego środowiska dziecko trafi po urodzeniu – pijący ojcowie nie stanowią widać żadnego problemu i mogą swobodnie przemieszczać się między domem, a sklepem monopolowym.

Proponowana regulacja prawna ma chronić zarówno matkę i dziecko. Pytanie, czy nie przekroczyłaby granic wolności osobistej?

Wiele pań jasno wyrażało opinię, że FAS i picie matek w ciąży to problem, który wynika z panujących w naszym kraju nastrojów. Antykoncepcja na receptę, którą trudno otrzymać, niemożność sterylizacji, zakaz aborcji – to wszystko sprawia, że gorzej wykształcone, biedne kobiety zachodzą w ciążę wbrew własnej woli. Nierzadko jest ona przyczyną głębokiej traumy. Trudno więc wymagać od takich kobiet dbania o nienarodzone dziecko, w sytuacji, gdy tylko alkohol niesie ukojenie.

Potrzebne są więc głębokie zmiany systemowe, które zapewniłyby pełną opiekę nad kobietami zmagającymi się z alkoholizmem nie tylko w czasie ciąży, ale również po porodzie. Nie powinny mieć one również tak represyjnej formy.
Liczne negatywne głosy zmusiły RPD do opublikowania oświadczenia, w którym podkreśla, że jego intencją nie było naruszenie praw kobiet, a jedynie skuteczniejsza walka z problemem FAS.

Czy faktycznie projekt łamie czyjeś prawa?

Trzeba przyznać, że lektura projektu nieco niepokoi również mnie. Oczywiście, ochrona zdrowia dzieci nienarodzonych jest ważna – niemniej jednak istnieje pytanie o granice wolności człowieka? Czy projekt ich nie narusza? Czy życie osoby dorosłej jest mniej warte niż nienarodzonego dziecka i możemy dowolnie w nie ingerować?

Każdego roku w Polsce rodzi się ponad 1000 dzieci dotkniętych alkoholowym zespołem płodowym.

O ekspertyzę poprosiłam znajoma prawniczkę, Agnieszkę Kanabaj, która zapoznała się z projektem ustawy i studzi nasze emocje.

Po lekturze projektu ustawy nie widzę w nim nic niewłaściwego. Musimy bowiem mieć świadomość, że skierowanie alkoholika na przymusowe leczenie to coś, co już w naszym kraju funkcjonuje. Niestety w praktyce wygląda to tak, że Sądy wydają postanowienia o konieczności poddania się leczeniu dość szybko (trwa to około dwóch miesięcy). Niestety, potem czeka się w kolejce na miejsce w ośrodku, nierzadko nawet rok. I to w przypadku dobrowolnego zgłoszenia się do ośrodka osoby uzależnionej. Jeśli postanowi ona unikać leczenia i zacznie się ukrywać trwać, to może nawet dwa lata. Oczywistym jest więc, że dostępne teraz rozwiązania w przypadku ciąży się nie sprawdzą. Myślę, że to bardzo dobrze, jeśli nowelizacja ma prowadzić do przyspieszenia sprawy chociażby w przypadku ciężarnych, chociaż ogólnie przydałoby się przyspieszyć wszystkim alkoholikom – mówi prawniczka.

Jednocześnie zaznacza też, żeby nie traktować przymusowego leczenia w kategorii kary. – Leczenie nie jest karą tylko formą pomocy. Czasami po prostu odbywa się w zamkniętym ośrodku, m.in. po to, żeby chronić najbliższych przed skutkami tej choroby. W przypadku dziecka nienarodzonego taka ochrona również ma miejsce – wyjaśnia.

Jej wątpliwości budzi jednak funkcja: “adwokata dziecka poczętego”. – Nie wiem na ile to jest realna funkcja, jej powołanie budzi po raz kolejny konieczność debaty podejmującej próbę wyznaczenia granicy, od kiedy mówimy o człowieku posiadającym pełnię praw. Aby instytucja adwokata dziecka poczętego miała podstawy prawne, trzeba dokonać zapisu również w innych ustawach – mówi prawniczka.

Czy takie zmiany nie byłyby wstępem do wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, zgodnie z tym, co w swoim zeszłorocznym projekcie proponował Instytut Ordo Iuris?

Rzucające się w oczy wady projektu

Podjęcie procedury dotyczącej przymusowego leczenia kobiety ciężarnej może zostać rozpoczęte nie tylko na wniosek Ośrodka Pomocy Społecznej czy kuratora, ale również sygnałów od rodziny, znajomych czy sąsiadów. Nietrudno wyobrazić sobie nadużycia, jakie mogą z tej przyczyny powstawać.

Zarówno krytycy jak i zwolennicy proponowanej ustawy zgadzają się co do konieczności ochrony życia dziecka, jednak konsekwencje wprowadzenia nowego prawa mogą wykraczać poza jej planowany zakres.

Jeśli decyzja o podjęciu leczenia będzie zapadała po spotkaniu ciężarnej z komisją ds. problemów alkoholowych, psychologiem lub psychiatrą, to kobieta która w ciąży nie pije, raczej nie musi obawiać się przymusowego leczenia. Należy jednak pamiętać, że wystarczy nieżyczliwy donos by musiała się przed wyżej wymienionymi specjalistami tłumaczyć i dowodzić swojej niewinności. Jest to nie tylko upokarzające, ale może mieć również negatywny wpływ na zdrowie matki oraz dziecko. Wszyscy wiemy przecież, że silny stres może doprowadzić do przedwczesnego porodu lub poronienia.

To jednak nie wszystko. Proponowane przez Rzecznika Praw Dziecka rozwiązania tak naprawdę nie mogą być skuteczne. Załóżmy, że naprawdę dotyczy ono tylko przypadków kobiet z ciężkim uzależnieniem od alkoholu, którym zostało udowodnione, że narażają zdrowie swoje i dziecka.  Po pierwsze – przymusowe leczenie jest jedynie rozwiązaniem doraźnym. Według projektu ustawy umieszczenie kobiety w zakładzie zamkniętym może być możliwe na okres nie dłuższy niż dwa miesiące. Co potem? Ciąża jak wiadomo trwa miesięcy dziewięć. Tymczasem, ciężarna prawdopodobnie wróci do swojego miejsca zamieszkania, nierzadko w środowisko pijące, do przemocowego partnera, który również od kieliszka nie stroni.

Warto również dodać, że leczenie przymusowe nie jest skuteczne. Wielu terapeutów i psychologów zajmujących się uzależnieniami twierdzi jasno, że do wyjścia z nałogu potrzebna jest przede wszystkim chęć zmiany swojego postępowania przez osobę pijącą. Bez motywacji u alkoholika nie da osiągnąć się dobrych efektów. Potwierdzają to zresztą dane z raportu NIK z 2016 roku.  Ponad 60 proc. chorych skierowanych na leczenie przymusowe nawet na nie nie dociera. 30 proc. nie kończy rozpoczętego leczenia. Co więcej, tylko 2 proc. przymusowo leczonych alkoholików po zakończeniu leczenia przymusowego nadal je kontynuuje.

Edukacja przede wszystkim

Skoro przymusowe leczenie cechuje tak niska skuteczność, walka z FAS powinna wyglądać zdecydowanie inaczej. Tym bardziej, że problem w naszym kraju naprawdę istnieje.

Pozostaje mieć nadzieję, że dyskusja nad projektem RPD doprowadzi do systemowego rozwiązania problemu FAS w Polsce.

Przypomnijmy, FAS to zespół chorobowy, który jest skutkiem działania alkoholu na płód w okresie prenatalnym. Jest to choroba nieuleczalna, która skutkuje, między innymi, zmianami w budowie twarzy dziecka, spowolnionym rozwojem fizycznym, uszkodzeniem ośrodka nerwowego, a co za tym idzie problemami z koncentracją, pamięcią, uczeniem się czy trudnościami komunikacyjnymi.

W naszym kraju każdego roku rodzi się około 1000 dzieci dotkniętych tym zaburzeniem. Działać więc trzeba.
Prawidłowym torem podejmowania działań powinna być jednak szeroko zakrojona edukacja nie tylko kobiet w wieku rozrodczym, ale również mężczyzn a nawet lekarzy. Wciąż zdarza im się bowiem zalecać swoim pacjentkom czerwone wino na problemy z anemią w ciąży. Tymczasem bezpieczna dawka alkoholu w czasie ciąży nie istnieje.

Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
Zawodowo freelancer copywriter, w przeszłości blogerka. Osoba, która próbuje na nowo odnaleźć się w opowiadaniu historii. Zamieszkała na głębokiej, ale malowniczej prowincji, gdzie pójście do sklepu po bułki to logistyczna wyprawa. Jest mamą, lubi być dobrą żoną. A przynajmniej tak o sobie myśleć. Tuż przed magiczną granicą trzydziestego roku życia wciąż dziwi się światu i lubi o nim mówić.
AUTOR

Komentarze

5 odpowiedzi na “Przymusowy odwyk dla kobiet w ciąży – kontrowersyjny projekt Rzecznika Praw Dziecka”

  1. Tak tak, wszędzie tylko „łamanie praw, nierówność płci”…
    Wg mnie ustawa może byc okej.
    I TAK – będzie się musiała kobieta tłumaczyć sądowi z nawet najmniejszej ilości alkoholu. Mówię to, sama będąc kobietą. Dlaczego?
    Ponieważ KAŻDA NAWET MAŁA ilość substancji psychoaktywnych wpływa negatywnie na życie płodowe dziecka. I okej, może warto by się było przyjżeć rodzinie, jeśli mąż jest alkoholikiem. Ale to nie mąż rodzi dziecko. I nie rozpatrujmy tutaj wszelkiej maści dyskryminacji – kobiety i mężczyźni nie są i nigdy nie będą identyczni, tak nas natura stworzyła. To kobiety – chcąc nie chcąc – są odpowiedzialne za przekazywanie dalej potomstwa.

    A jak czekanie w kolejkach po recepte na leki antykoncepcyjne jest takie strasznie trudne, i depresyjne – znam jeden, stuorocentowy sposób antykoncepcyjny: po prostu się trzeba wstrzymać od seksu i tyle.

    • Ustawa nie może „byc okej”, bo łamie Konstytucję. To jest nieuzasadnione ograniczenie wolności. Alkoholik musi wyrazić zgodę na odwyk. Dlaczego nagle ma być rozróżnienie tegoż alkoholika ze względu na płeć? Ile trzeba czasu, aby ciąża stała się widoczna? Czy może jednak zostanie wprowadzony przymus poddawania się testowi ciążowemu co miesiąc?

    • No świetnie, kupisz koleżance flaszkę na urodziny, ktoś życzliwy to zobaczy, potem leć się tłumaczyć i udowadniaj, że nie jesteś wielbłądem. Powodzenia. Zresztą, w ciąży szkodzi MNÓSTWO rzeczy. Teraz alkohol, a dalej co? Kawa? W sumie, aż jestem zdumiona, że nikt do tej pory nie wspomniał o papierosach.
      „Kobiety są odpowiedzialne za przekazywanie dalej potomstwa” – o, same się zapładniają?
      Trzeba się wstrzymać – jakie to proste, że też kobiety żyjące w ciężkich, toksycznych związkach na to nie wpadły! Wstrzymać się i tyle! A że facet i tak weźmie co chce siłą i przy okazji zęby wybije, to nieważne.

  2. Należy wskazać znajomej prawniczce, że w projekcie nie ma mowy o alkoholizmie, tylko o spożyciu alkoholu czy środków psychoaktywnych. Czyli nawet jednorazowe spożycie i przyjazny donos wystarcza.

    Zaś to nie pobyt ciężarnej ma trwać do dwóch miesięcy – długość pobytu ustala sąd i może to być i dziewięć miesięcy. Natomiast POSTĘPOWANIE ma trwać do dwóch miesięcy. Jest różnica.

Dodaj komentarz