Seks za „Świeżaki” – kolejne stadium szaleństwa wywołanego przez maskotki

To się dzieje naprawdę...
6 minut czytania
9831
0
Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
7 września 2017

Są małe, kolorowe, mają zachęcać dzieci do spożywania warzyw i owoców. Tymczasem zachęcają dorosłych do hejtu, kradzieży, wyłudzeń oraz kupczenia ciałem. O czym mowa? O Świeżakach – czyli maskotkach, które możemy otrzymać w sklepie za zebranie kompletu naklejek.

Kilka dni temu ruszyła kolejna edycja promocji sieci sklepów Biedronka, znana pod nazwą „Gang Świeżaków”. Biorąc pod uwagę do jakich zachowań prowadzi chęć posiadania tych maskotek, nazwa gang pasuje jak ulał.

Prawdziwy gang powrócił! Powiększ kolekcję Świeżaków i dołącz do nich Juniorów! Nowa seria tylko w Biedronce!

Opublikowany przez Biedronka na 25 sierpnia 2017

Świeżak za usługę seksualną? Proszę bardzo!

Na fali niewiarygodnej i trudnej do wytłumaczenia popularności pluszowych owoców i warzyw powstał już cały czarny rynek, związany ze sprzedażą oraz przekazywaniem maskotek za niemałe kwoty… lub usługi. Wśród najbardziej zadziwiających są propozycje składane przez panów. Żerując na desperacji matek, które chcą zdobyć dla swojej pociechy wymarzoną i kultową już maskotkę oferują przekazanie wybranego warzywka w zamian za seks. Tak, naprawdę! Sprawę nagłośnił i szeroko opisał serwis Bezprawnik.

fot.zrzut ekranu

Wydawać by się mogło to rzeczą totalnie absurdalną, zwłaszcza w naszym kraju, w którym etos Matki-Polki wyraźnie podkreśla jej cnotliwość. Niestety, na ogłoszenia tego typu najwidoczniej spotykają się z zainteresowaniem. Nie jest to bowiem odosobniony przypadek. Nie możemy oczywiście wykluczyć prowokacji, niemniej jednak na fanpage’ach typu „Beka z mamuś na forach” możemy znaleźć autentyczne konwersacje, w których mama, by zdobyć upragnionego brokuła czy kalafiora wysyła odważne, prawie nagie, zdjęcia.

Zuchwała kradzież naklejek

Myślicie, że to wszystko? Zarówno podczas pierwszej akcji z Gangiem Świeżaków, jak i obecnie odnotowano przypadki kradzieży. Dziś media obiegła historia o tym, jak leżące na kasie taśmy z naklejkami, skusiły mieszkankę Pułtuska, która przywłaszczyła sobie 1378 naklejek. Niestety, zgubiło ją nagranie z monitoringu. Została zatrzymana przez policję i obecnie grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Nawiasem mówiąc, tekst ten piszę w kilka godzin po wyjściu z Biedronki. W kasjerka wyjmowała naklejki dla klientów… z zamkniętej kasetki kasy fiskalnej. Na ile to ostrożność i pomysłowość pani kasjerki, a na ile wytyczne z góry – nie jestem w stanie niestety stwierdzić. Sam fakt, że rozliczane z ilości wydanych naklejek panie muszą się do tego posuwać jest jednak dość przykry.

Trollowanie matek za pomocą kota

W całym tym szale dotyczącym maskotek, naklejek i nie wydanych do tej pory Świeżaków z pierwszej edycji promocji, bardzo intrygująca jest jeszcze jedna kwestia. Jest nią otwarta wojna tocząca się pomiędzy posiadaczami psów i kotów a rodzicami, których dzieci wypłakują oczy za upragnioną maskotką.

Sezon na Świeżaki i Lidlaki uważamy za otwarty! 😂

Opublikowany przez bekazmamus.pl na 31 sierpnia 2017

Jak możemy dowiedzieć się z doniesień zaczęło się od komentarza posiadaczki czworonoga, która na profilu Biedronki napisała o tym, jak jej piesek cieszy się z zabawki. Każdy opiekun psa wie, że pluszowe maskotki są jednym z najlepszych towarzyszy psich zabaw – tak pięknie się prują… Nie ma więc nic dziwnego, że ktoś postanowił ofiarować zabawkę swojemu pupilowi.

Sam fakt spotkał się nawet z aprobatą administratora strony. Niestety, nie można było liczyć na to, że matki przejdą wobec tego obojętnie. Lawina komentarzy o czekających na upragnione Świeżaki dzieciach wzbudziła nie tylko zdziwienie internautów ale również reakcję lawinową. Miłośnicy zwierząt zaczęli głośno chwalić się tym, że swoje Świeżaki przeznaczyli “na pożarcie”. Była to woda na młyn matek – zbieraczek pluszaków, które już nie tylko komentowały publicznie ale również zaczęły wysyłać prośby i hejterskie wiadomości do posiadaczy zwierząt bawiących się Świeżakami.

fot. zrzut ekranu

Całość jak zwykle została podkręcona przez internetowych trolli, którzy jak wiadomo, uwielbiają gdy ludzie wydrapują sobie oczy, a internet staje w ogniu.

Spal Świeżaka

Choć sama jestem matką kilkulatki, która pieczołowicie zbiera naklejki, na wszystkie te akcje spoglądam z politowaniem. Jest jednak coś, co mnie niepokoi. Nakręcająca się spirala hejtu. Matki walczą o maskotki jak lwice i są gotowe do podjęcia naprawdę radykalnych kroków takich jak prostytucja czy kradzież. W internecie głośno biją się o swoje oraz krytykują tych, którzy maskotkę wykorzystali inaczej niż jako zabawkę dla dziecka. Trudno nie uśmiechnąć się pod nosem.

Z drugiej strony jednak pojawiają się filmiki przedstawiające niszczenie maskotek . Po co? By podnieść poziom frustracji i wzajemnych oskarżeń? By pchnąć zdesperowane kobiety do kolejnych wątpliwych moralnie kroków?

Po raz kolejny Polska podzieliła się na dwa obozy. Szkoda, że dyskusje mają tak niski poziom i nie dotyczą czegoś o wiele bardziej istotnego niż pluszowe maskotki z promocji. Tym bardziej, że w naszym kraju jest naprawdę wiele kwestii wymagających dyskusji. I nie jest to bynajmniej Groszek Grześ i inni członkowie gangu.

Podliczmy koszty

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze sensowności samej akcji. Podobnie jak w pierwszej jej odsłonie, aby otrzymać maskotkę musimy uzbierać 60 naklejek. Standardowo jedna naklejka przyznawana jest za zakupy w kwocie 40 zł. Piszę standardowo, ponieważ posiadacze kart lojalnościowych mogą liczyć na dodatkowe znaczki. Otrzymujemy je również za zakup owoców, warzyw oraz oznaczonych produktów.

Mimo to, nietrudno policzyć, że aby stać się szczęśliwym posiadaczem niezbyt urodziwego warzywa musimy wydać w sieci sklepów Biedronka 2400 zł. Tymczasem, maskotki identyczne z tymi oferowanymi przez Jeronimo Martins znajdziemy na serwisie Aliexpress. Ich cena waha się od 3.55 – 13.99 dolarów amerykańskich. Czy warto? Pytanie pozostaje otwarte.

Można oczywiście stwierdzić, że i tak robimy przecież zakupy spożywcze. Warto jednak pamiętać, że w podczas pierwszej akcji z Gangiem Świeżaków wiele osób postanowiło zostawiać swoje pieniądze w Biedronce, a mimo to… maskotek nie otrzymały. Do tej pory toczą zresztą zaciekłą batalię ze sklepem oraz zapisują się na listy kolejkowe, nie przyjmując do wiadomości, że promocja trwała do wyczerpania zapasów.

Wygląda na to, że świeżakowe szaleństwo trwa w najlepsze i strach pomyśleć, dokąd jeszcze nas zaprowadzi.

 

Kamila Łońska-Kępa
Kamila Łońska-Kępa
Zawodowo freelancer copywriter, w przeszłości blogerka. Osoba, która próbuje na nowo odnaleźć się w opowiadaniu historii. Zamieszkała na głębokiej, ale malowniczej prowincji, gdzie pójście do sklepu po bułki to logistyczna wyprawa. Jest mamą, lubi być dobrą żoną. A przynajmniej tak o sobie myśleć. Tuż przed magiczną granicą trzydziestego roku życia wciąż dziwi się światu i lubi o nim mówić.
AUTOR

Polecamy

Komentarze