11 rzeczy, które nie powinny was spotkać na porodówce

Znaj swoje prawa!
3 minuty czytania
1757
0
Luca
Luca
20 października 2017

Ciąża to nie choroba, poród to nie patologia, a jednak gdy tylko przekraczamy próg szpitala położniczego, stajemy się pacjentkami. Co nie powinno was spotkać na porodówce?

W skurczach, obolałe i oszołomione, łatwo zamieniamy się w trybik w szpitalnej machinie, który ma przede wszystkim nie utrudniać działań personelu. Czasem się jednak zdarza, że personel nadużywa swoich kompetencji. Jak?

Wypraszanie osoby towarzyszącej

Wciąż jeszcze zdarza się, że ojciec dziecka jest traktowany jak piąte koło u wozu. Tymczasem po pierwsze masz prawo do towarzystwa bliskiej osoby. Po drugie, ta osoba stanowi często fizyczne wsparcie dla położnych, bo po prostu pilnuje rodzącej (a nie jest tajemnicą, że personel szpitali jest przeładowany pracą).

Niehonorowanie planu porodu

Według Standardów Opieki Okołoporodowej, które obowiązują do końca 2018 roku, plan porodu jest oficjalnym dokumentem i powinien być honorowany. Przy okazji: zrób kilka kopii, miej przy sobie, przygotuj wersję planu na wypadek cięcia cesarskiego.


Obecność bliskiej osoby i życzliwa opieka położnej – czy to tak wiele?

Zabiegi bez zgody

Każdy zabieg musi być poprzedzony twoją zgodą. Nie praktykuje się golenia, lewatywy czy podawania czopków bez wyraźnej zgody lub prośby pacjentki. Przed podaniem oksytocyny czy nawet znieczulenia powinnaś zostać poinformowana o korzyściach i ryzyku (!) związanym z procedurą, szczególnie, że możliwa jest kaskada interwencji medycznych skutkująca koniecznością nieplanowanego cięcia cesarskiego. Każdy lek podany w trakcie porodu wpływa także na laktację. O ile więc interwencje medyczne czasem są prawdziwym błogosławieństwem współczesnej nauki i naprawdę ratują życie wielu kobiet i dzieci, o tyle stosowanie ich rutynowo, bez powiadomienia rodzącej o możliwych konsekwencjach, narusza dobro pacjentki i dziecka.

Nacięcie krocza bez zgody

Poświęciłam mu osobny punkt, bo, jak wynika z raportu NIK, jest ono szczególnie nadużywanym w Polsce zabiegiem. Rutynowe nacięcie krocza, zazwyczaj niestety bez uzgodnienia z rodzącą, prowadzi do licznych komplikacji uroginekologicznych i związanych z życiem seksualnym, a także osobistym komfortem kobiety. Często na wiele lat. Dlatego ochrona tych rejonów jest tak ważna. Nacięcie powinno zostać zrobione tylko z ważnych wskazań medycznych i za zgodą pacjentki. Aha, jeśli już cierpisz z powodu blizny po nacięciu, poszukaj fizjoterapeutki uroginekologicznej.

Nakaz pozycji horyzontalnej bez konkretnej przyczyny medycznej

SOO gwarantują między innymi prawo wyboru pozycji. Jest logiczne, że dziecko łatwiej się urodzi w pozycji pionowej, niż gdy leżymy na plecach i musi się pchać pod górkę. Ponadto każdej kobiecie w innej pozycji jest wygodnie. Nakaz rodzenia na plecach, na łóżku porodowym, to nie tylko przeżytek, ale przede wszystkim przeżytek szkodliwy, skutkujący często przedłużeniem porodu, większym bólem, a przed wszystkim niedotlenieniem dziecka.

Nakładanie noworodka siłą na pierś

Zdarza się bardzo często, że położne, chcąc pomóc w karmieniu, chwytają mocno za pierś matki, zgniatają ją (a nawet zgniatają brodawkę!), a drugą ręką mocno nakładają dziecko buzią na pierś matki. To nie jest nauka karmienia. To jest przemoc. Wobec matki i dziecka – któremu na siłę wpycha się coś głęboko do ust! Jeśli jesteś położną, bardzo cię proszę, naucz się robić to inaczej. Jeśli jesteś mamą, poproś o naukę karmienia zgodną z zasadą „hands off”„ręce przy sobie”. Nikt nie ma także prawa ugniatać i ściskać ci piersi, żeby sprawdzić, „czy masz pokarm”. Masz. Pisałam o tym więcej tutaj.

Nauka karmienia wymaga czasu i spokoju

Utrudnianie pierwszego kontaktu, zabranie dziecka bez ważnych przyczyn medycznych

Wprawdzie SOO nie dotyczą każdej matki (bo dotyczą porodów fizjologicznych), ale już każdego dziecka tak, niezależnie od sposobu, w jaki przyszło ono na świat. Dlatego każdemu noworodkowi przysługuje prawo do nieprzerwanego pierwszego kontaktu, także po cięciu cesarskim; jest to fizycznie możliwe oraz praktykowane przez coraz więcej szpitali. To oznacza, że bezpośrednio po porodzie dziecko kładzie się na piersi mamy skóra do skóry, na minimum dwie godziny. Bezpośrednio to znaczy, że nie ważymy i nie badamy dziecka wcześniej (oględziny można przeprowadzić na piersi matki). Skóra do skóry to znaczy, że go nie myjemy. Minimum dwie godziny nieprzerwanego kontaktu to znaczy, że przed upływem pełnych dwóch godzin nie powinno się zabierać dziecka ani na minutę. Wyjątkiem jest oczywiście sytuacja zagrożenia życia matki lub noworodka. Prawo do pierwszego kontaktu to najczęściej łamany standard opieki okołoporodowej, co znacząco wpływa na początki karmienia piersią.

Procedury medyczne wobec dziecka bez zgody rodziców

Rodzice mają prawo do pełnej informacji o stanie dziecka i wyrażenia zgody na procedury medyczne. Pielęgnacyjne zresztą też (np. kąpiel). Macie prawo na przykład prosić, żeby szczepienie wykonano dzień później. No i przede wszystkim macie prawo do obecności przy dziecku podczas wszystkich procedur. Dotyk rodzica koi ból i uspokaja dziecko.

Dokarmianie bez wskazań i porady laktacyjnej (jeśli mama chce karmić piersią)

Rutynowe dokarmianie noworodków mieszanką to kolejny bardzo duży problem wskazany w raporcie NIK z 2016 roku. W niektórych szpitalach dokarmiano ponad 90 proc. dzieci. Tymczasem dziecko niepotrzebnie dokarmione nie zgłosi się do piersi, a więc nie będzie stymulować laktacji, co w krótkim czasie prowadzi do problemów z karmieniem piersią. Dziecko nakarmione butelką może mieć trudność w nauce ssania piersi mamy. Dziecko nakarmione mieszanką ma zaburzoną florę bakteryjną. Dlatego w świetle obecnego prawa podanie mieszanki w szpitalu powinno być traktowane jak procedura medyczna, a więc mieć konkretne wskazania (spadek masy ciała większy niż 10 proc. i niemożność dokarmienia odciągniętym mlekiem matki lub z banku mleka) i być poprzedzone poradą laktacyjną. Powinno także zostać udokumentowane na piśmie, wraz ze wskazaniami i dalszymi zaleceniami. I, żeby było jasne – te wskazania powinny prowadzić do ostawienia mieszanki, a nie do zwiększania porcji. Częstym problemem jest także podawanie noworodkom glukozy, żeby nie płakały podczas badań.

Wypuszczenie bez badań wędzidełka i bez nauki karmienia

Każde dziecko urodzone w szpitalu powinno mieć zbadane wędzidełko podjęzykowe. To ważne dla karmienia i dla rozwoju mowy. Jeśli w rodzinie ktoś miał ten problem lub nie wymawia „r”, to dziecko jest w grupie zwiększonego ryzyka. Natomiast każda matka powinna zostać nauczona, jak karmić piersią i jak rozpoznać, czy dziecko się najada.

Brak szacunku i delikatności

Prawdziwa zmora przepełnionych szpitali obsadzonych przepracowanym personelem. Masz prawo do bycia traktowaną z szacunkiem i życzliwością. Z poszanowaniem intymności. Bez rozkazów zamiast próśb. Po imieniu lub „proszę pani”, a nie bezosobowo. Bez wycieczki studentów. Nikt nie ma prawa podważać waszych kompetencji rodzicielskich, począwszy od poddawania w wątpliwość, czy możesz wykarmić swoje dziecko (możesz!) a skończywszy na dyktowaniu rodzicom, czy mają założyć, czy może zdjąć maluchowi sweterek. Ten sam szacunek i delikatność należą się dziecku, zarówno podczas badań, jak i podczas nauki karmienia czy kąpieli.

Luca
Luca

Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: „Luca”.


AUTOR

Polecamy

Komentarze