Book and Bed, czyli hostel w którym nie tak łatwo zasnąć

Wreszcie coś dla prawdziwych moli książkowych: regał do spania
6 minut czytania
437
0
Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak
18 października 2017
fot. bookandbedtokyo.com

Czy można pomylić tani hotelik z księgarnią lub biblioteką? Okazuje się, że spacerując po Tokio trzeba się mieć na baczności – tam turyści mogą zatrzymać się na noc w… regale z książkami. Trzeba przyznać, że to kuszący pomysł!

Hasło „hostel” wiąże się niekiedy z mało przyjemnymi skojarzeniami – niski stopień komfortu czy kiepskie szanse na zachowanie pożądanego stopnia prywatności to tylko niektóre z nich. Mogłoby się wydawać, że idea tego typu miejsca noclegowego przemawia przede wszystkim do ekstrawertyków: stale złaknionych towarzystwa, chętnie zawierających nowe znajomości. Japoński hostel Book and Bed ma zaś predyspozycję do tego, by stać się mekką dla podróżujących introwertyków – oferując skromne, ale kuszące swoją nietypowością miejsca na nocny odpoczynek.

Regał do spania

Już pierwszy rzut oka na wnętrze tego hostelu skłania do pokochania tego pomysłu lub zdecydowanego zamknięcia drzwi wejściowych z drugiej strony. Gości wita bowiem widok zajmującego całą ścianę regału, wypełnionego setkami książek. Gdzieniegdzie, w miejscach gdzie powinny piętrzyć się kolejne woluminy, znajdują się firanki – to właśnie one ukrywają miejsca, w których można rozgościć się na czas nocy. Po dokonaniu niezbędnych formalności wypada więc jedynie rozejrzeć się za interesującą lekturą do poduszki, a następnie zlokalizować zarezerwowaną „dziuplę” i wdrapać się do tego nietypowego schronienia po drabince.

Wnętrze jest minimalistyczne – drewniana „dziupla” jest przestronna jedynie na tyle, by zmieścił się w niej materac, a tymczasowy lokator mógł sobie także swobodnie usiąść. W dolnej części regału znajdują się schowki, w których można umieścić swój podróżny bagaż. Na ściance nad łóżkiem znajduje się wieszak na okrycie lub podręczną torbę. Nie brakuje też elektrycznego gniazdka i dostępu do internetu, ale do rangi kluczowego elementu wyposażenia urasta tu nocna lampka.

Spać czy nie spać – oto jest pytanie

Właściciele hostelu przedstawiając swój pomysł na stronie internetowej tworzą niemalże pochwalny pean na cześć błogostanu osiąganego dzięki spędzaniu wieczoru z wciągającą książką. Przyjmując, że nic nie może równać się usypianiu w trakcie przyjemnej lektury, z premedytacją stworzyli więc miejsce, w którym przytomność i błogi sen toczą nierówną walkę – w mdłym świetle nocnej lampki. W praktyce Book and Bed to zatem nie tyle miejsce noclegowe, ile raczej spełnienie marzeń każdego mola książkowego – który nigdy nie rozumiał, dlaczego biblioteki są zamykane wczesnym wieczorem i dlaczego czytanie do późna miałoby być złym pomysłem. Przekonując się o rzeczonych powodach na własnej skórze, może zaś spokojnie przespać resztę nocy.

Hostel oferuje dwa rodzaje miejsc noclegowych: w sen można zapaść we wnęce wygospodarowanej bezpośrednio w ogromnym regale lub tuż za nim. Nieco szersze wnęki przygotowano z myślą o parach: potencjalnie zakochanych przede wszystkim w książkach. Hostelowy cennik informuje, że wartość pobytu jednej osoby w ciągu jednej nocy waha się między równowartością 100-160 złotych. Ceny wzrastają w piątkowe i sobotnie noce oraz takie poprzedzające dni świąteczne. Turyści, którzy w trakcie podróży cenią sobie przede wszystkim wygodę w postaci prywatnej łazienki, mogą mieć tu okazję przetestować swoją cierpliwość i tolerancyjność – podobnie jak w każdym obiekcie tego typu, przestrzeń sanitarna jest dzielona przez ogół gości. Cennik ostrzega zaś, że podstawowe przybory toaletowe podlegają dodatkowej opłacie.

Zlot moli książkowych?

Dla niektórych łóżko sprytnie ukryte w regale ma powab niespełnionego marzenia z dzieciństwa, dla innych – wszelkie walory klaustrofobicznej pułapki. Zdając sobie z tego sprawę, pomysłodawcy oferują swoim gościom także przestronną przestrzeń wspólną: zgromadzone w hostelu książki można czytać, siedząc na wygodnych kanapach rozlokowanych w pobliżu regałów, a nawet w miejscowym barze z pysznymi koktajlami. Okoliczności, budujące czytelniczą atmosferę i sprzyjające gromadzeniu pod jednym dachem ludzi o zbliżonych upodobaniach, brzmią nad wyraz zachęcająco – nawet dla zamkniętych w sobie introwertyków.

Pierwszy hostel spod szyldu Book and Bed został otwarty w listopadzie 2015 roku. Od początku pomysł nocowania w dość nietypowych, księgarnianych okolicznościach, przyciągał spore rzesze gości. Ten stan rzeczy utrzymał się do tej pory – chcąc zarezerwować sobie miejsce w tym przybytku, trzeba planować swój pobyt z nawet kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Popularność idei hostelu dla moli książkowych skłoniła właścicieli przedsięwzięcia do wyjścia poza Tokio: inne japońskie miasta, w których można obecnie przenocować w tak nietypowy sposób, to Kioto i Fukuoka.

Zabukowani

Warto podkreślić, że japońskie hostele dla czytelników są otwarte także na przyjmowanie zagranicznych turystów – w związku z tym wśród książek zajmującym tutejsze półki, woluminom pochodzącym z Kraju Kwitnącej Wiśni dzielnie wtórują wydania anglojęzyczne.

W odniesieniu do hostelu Book and Bed sformułowanie „zabukować nocleg” nabiera nowego, bajecznie dosłownego znaczenia.

Magdalena Krawczak
Magdalena Krawczak

Z wykształcenia polonistka i krytyk literacki: przez zamiłowanie do pracy ze słowami i odkrywania opowieści wszędzie tam, gdzie to możliwe. Na co dzień redaguje i poprawia cudze, ale przede wszystkim tworzy własne teksty, nie stroniąc od wyzwań i eksperymentów. Z drobnych zapisków złożyła także autorski tomik poetycki „Ze zzieleniałymi oczami”. Miłośniczka wielu oblicz sztuki, także tej użytkowej – w wolnych chwilach zamiast słów poskramia różnego rodzaju nitki.


AUTOR

Polecamy

Komentarze