Dzieci nie są naszymi zabawkami, przestańmy je więc traktować jak lalki

Rodzicu, opamiętaj się!
8 minut czytania
3646
1
Luca
Luca
24 października 2017

„Jej pierwsze obcasy!”, „Nigdy nie jest za wcześnie, by być dziewczęcą!” – zachęcają hasła reklamowe produktów dla dziewczynek. Niestety, chodzi tu o niemowlęta…

Można byłoby to wszystko zrozumieć, gdyby chodziło o dziewczęta wkraczające w wiek nastoletni. Tymczasem w ofercie różnych marek można kupić buty dla obcasach, lakiery do paznokci i kokardki przyklejane do głowy klejem – a to wszystko dla niemowląt.

It’s never too early to be Girlie!

Firma GirlieGlue oferuje ozdoby do włosów dla niemowląt. Ponieważ niemowlęca główka dość często jest łysa, firma opracowała bezpieczny klej. Teraz chcąc ozdobić swoją laleczkę, przepraszam, córeczkę, musisz jedynie przykleić jej do głowy kokardkę albo kwiatek, pięć w cenie czterech. Z ciekawostek – produkt używany jest także do przyklejania dzieciom ozdób typu uszka i wąsiki. Zapewne ma sens dla przedszkolaka na bal. Klej jest zmywalny wodą i bazuje na syropie z agawy. Czy to nie słodkie?

These sisters! One with Girlie Glue earrings, and one with a Girlie Glue vintage bow! Can we keep you?? 😍😍

Opublikowany przez Girlie Glue na 29 września 2017

GirlieGlue oferuje także przyklejane kolczyki. Mówiąc poważnie, wydaje się to o wiele lepszą alternatywą dla zwyczaju przekłuwania uszu niemowlętom. W wielu regionach, także Polski, jest to rodzaj tradycji. Wszystkie małe dziewczynki mają przekłuwane uszy. Lekarze bez oporów nazywają ten zwyczaj niebezpiecznym i bestialskim. Ucho malutkiego dziecka może łatwo ulec zakażeniu, a konsekwencje bywają poważne. Wydaje się, że wielu rodziców naprawdę wierzy, że niemowlę nie czuje bólu i dlatego decydują o przekłuciu ucha niemowlakowi. To oczywiście bzdura; kilkumiesięczne czy nawet mniejsze dziecko czuje ból tak samo, jak starsze. Przy czym dziewczyna, która bardzo chce mieć kolczyki, przynajmniej wie, czemu znosi ten ból. Malutkie niemowlę wie tylko tyle, że zrobiono mu coś strasznie bolesnego, co boli jeszcze wiele dni potem. Cały ten ból i zagrożenie zdrowia – w imię zwyczaju i po to, żeby bobas wyglądał na dziewczynkę.

W lipcu tego roku Enedina Vance opublikowała zdjęcie swojej córki z przyklejonym piercingiem. Pod zdjęciem napisała: „Wiem, że jej się spodoba!! Podziękuje mi, gdy będzie starsza LOL, jeśli zdecyduje, że nie chce, to go po prostu wyjmie, żaden problem? Jestem rodzicem, to moje dziecko, będę robić, co tylko zechcę!!”. Ta oczywista prowokacja wzbudziła sporo dyskusji, zgodnie z celem autorki, która chciała w ten sposób pokazać w krzywym zwierciadle sposób myślenia osób, które przekłuwają uszy niemowlętom.

So I got the baby girl's dimple pierced!! 😲😲😍😍💗💗It looks so cute, right?!! I just know she's gonna love it!! She'll…

Opublikowany przez Enedina Vance na 28 czerwca 2017

Dzieci przebrane za maskotki

Co ciekawe, Enedina Vance nie żałuje sobie i swojemu dziecku publicznych zdjęć w uroczych przebraniach. Podkreślę to jeszcze raz: publiczne zdjęcia dziecka plus urocze przebrania. Ubieranie niemowlaków tak, żeby wyglądały jak wróżki, żuczki czy zwierzęta to bardzo popularny zwyczaj. Nie ma nic złego w zakładaniu maluchowi kombinezonu renifera, o ile nie robimy tego wyłącznie na pokaz, ciągle i ze szkodą dla dziecka. Jaką szkodę może to wyrządzić? Na przykład dziecko może się zaplątać w elementy stroju, połknąć ozdobę. Może też po prostu źle znosić materiały i barwniki, bo nie oszukujmy się, te słodkie przebrania zrobione są zwykle z poliestru (polar to też poliester) i mają raczej marną jakość.

W przeglądzie przedmiotów do ozdabiania dzieci zwraca uwagę, że większość tych rzeczy została wyprodukowana dla dziewczynek (czy raczej dla rodziców dziewczynek). Prócz kokardek, kolczyków i przebrań wróżek popularne są miękkie buciki z obcasami. Chodzić się w tym nie da, zwłaszcza, że się nie umie, ale już można być przebraną za kobietkę, trzymiesięczną lolitką. Trochę mi niedobrze, ale może po prostu czegoś nie rozumiem.

Jej pierwsze szpileczki, jak uroczo. Tylko, że nie (fot. www.heelarious.com)

Niemowlę nie jest własnością rodzica

W zasadzie nie dziwi, że rodzice są dumni ze swoich dzieci i lubią się nimi chwalić. Ja na pewno pierwsza nie rzucę kamieniem, oj nie. Postuluję natomiast, żeby do szkół rodzenia wprowadzić temat: „Prywatność i bezpieczeństwo w internecie”. O ile bowiem mogę zrozumieć publikowanie zdjęć pociechy w gronie znajomych (nawet, jeśli taka prywatność jest nieco złudna), o tyle nie mam usprawiedliwienia dla umieszczania w sieci kompromitujących zdjęć dzieci publicznie. Mam na myśli zdjęcia dzieci nagich lub prawie nagich, na nocniku, w kąpieli. Poważnie, wystarczy tylko odrobina wyobraźni, żeby zgadnąć, co może się stać ze zdjęciem nagiego dziecka w internecie.

Po rozwagę poddaję także, czy na pewno po to ma się dzieci, żeby się lansować ich kosztem. Przebieranie niemowląt za kobiety albo strojenie ich w „śmieszne” ubranka zapewne zaspokaja jakieś potrzeby dorosłych, którzy to robią – choć czasem strach się zastanawiać jakie. Z pewnością nie jest jednak potrzebne maluchom, a czasem może być dla nich naprawdę szkodliwe. Dziecko to nie jest zabawka, tylko odrębna istota, mały człowiek, powierzony nam na pewien czas, ale niebędący naszą własnością.

Luca
Luca

Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: „Luca”.


AUTOR

Polecamy

Komentarze