Forum Tato.Net – ojcowie walczą o szacunek

500 mężczyzn spotkało się, żeby rozmawiać o byciu tatą
5 minut czytania
454
1
Luca
Luca
3 października 2017

„W naszym kraju tata to ktoś statusiały, taki niemrawy”. „Nie mamy wzorców”. „Facet musi walczyć w domu o równy podział obowiązków”. To wszystko mówią ojcowie. W sobotę, 30. Września, kilkuset z nich spotkało się w Łochowie, żeby rozmawiać o tym, jak być lepszym tatą i lepszym partnerem.

Wielu mężczyzn – nie tylko Polaków – mówi o tym, że dzisiejsze pokolenie ojców nie ma skąd czerpać doświadczeń i wzorców. Jesper Juul w książce „Być mężem i ojcem” pisze: „Do czasu pojawienia się rodziny, jaką znamy dzisiaj, mężczyźni żyli w poczuciu, że ich rola polega przede wszystkim na zapewnieniu środków utrzymania. Byli wprawdzie głową domu, ale niemal nie angażowali się w jego życie emocjonalne. Taki wzór ojca utrzymywał się bardzo długo: od końca średniowiecza do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Dopiero mężczyźni mojego pokolenia wpadli na pomysł, że mogą stać się integralną częścią wspólnoty i wziąć na siebie odpowiedzialność ‒ uczuciową i egzystencjalną ‒ za potomstwo. My, nowi ojcowie, nie chcieliśmy naśladować naszych ojców. A mimo to nie potrafiliśmy świadomie wypracować własnego wzorca postępowania i roli w rodzinie ‒ ulegliśmy pokusie naśladowania matek. Zaczęliśmy robić to samo, co one: kąpać i karmić dzieci, zmieniać pieluchy, nosić je na rękach i kołysać, bawić się z nimi i chodzić na spacery. A wszystko to pod ich ścisłą kontrolą.”

Kryzys ojcostwa

Jesper Juul ma 69 lat i jest Duńczykiem – w Polsce tę rewolucję przeżywa właśnie pokolenie obecnych młodych ojców. Wielu z nich zaczęło poszukiwać wsparcia i doświadczenia rówieśników, co zresztą także poleca Juul, proponując znalezienie w swoim otoczeniu kogoś, kto w naszym odczuciu jest fajnym tatą i czerpania z jego strategii. Niektórzy odkrywają, że chcą pomagać swoim wkraczającym w ojcostwo kolegom i tworzą grupy ojców. Największą z nich – a także jedyną taką w Europie – jest Inicjatywa tato.net, od trzynastu lat jednocząca mężczyzn w Internecie i poza nim.

Bycie ojcem to nie tylko przyjemne chwile – to odpowiedzialność

Forum tato.net odbyło się w tym roku po raz dziewiąty pod hasłem „Wolność i dyscyplina”. Wśród wykładowców – blogerzy, sportowcy, duchowni kilku wyznań (dzieciaci lub nie), autorzy książek, aktorzy, biznesmeni. Wszyscy połączeni rozważaniami o tym, jak odnaleźć się i doskonalić w byciu mężem i ojcem, a także jak wspierać w tym innych mężczyzn. Udział w tym wydarzeniu był niezwykłym doświadczeniem; nie tylko dlatego, że jestem matką, a nie ojcem i nie tylko dlatego, że skręcam bardziej w lewo, niż w prawo – choć miało to wpływ na mój odbiór wykładów (Forum organizowane jest przez ekumeniczną Fundację Cyryla i Metodego, a część prelegentów prezentuje poglądy raczej konserwatywne). Przede wszystkim jednak bardzo ciekawie było znaleźć się w tak ogromnej grupie zaangażowanych ojców.

Kobieta sprawuje kontrolę?

Podczas rozmów w kuluarach, gdy już wyjaśniłam, co ja – kobieta – właściwie tu robię, uczestnicy chętnie dzielili się swoimi historiami i przemyśleniami. Wyłania się z nich obraz, o którym trochę wspominałam w tekście „Dyskryminacja i upupianie ojców” – obraz mężczyzn, którzy czują potrzebę angażowania się w życie domowe i życie swoich dzieci, ale często muszą walczyć z niewidzialnymi przeszkodami. Jedną z nich jest na pewno upupianie tatusiów (i mężczyzn w ogóle) przez partnerki: „Misiu nie da rady, znowu zaprowadzi do przedszkola w piżamce, a w ogóle to on sam jest jak dziecko”. Upupianie i niedocenianie; podczas Forum kilkakrotnie przewinął się wątek doceniania i chwalenia przez partnerki, ale także przez szefów, najlepiej w obecności rodziny. Moi rozmówcy wskazywali na społeczny odbiór słowa „ojciec”, które wciąż często kojarzy się z kapciami i gazetą.

Materiały prasowe kampanii Tato.net

Dużym problemem w rodzinie wydaje się nadmierna kontrola sprawowana przez kobiety. Nad kawą i ciastkiem rozmawialiśmy o tym, że partnerka często automatycznie podejmuje wszystkie ważne decyzje dotyczące rodziny i że dopiero podejmowanie ich wspólnie lub pozostawienie części z nich partnerowi pozwala na równy podział kompetencji. Panowie przyznali, że pierwszy układ jest wygodny, dlatego właśnie inicjatywa partnerki przydaje się, żeby ojciec także poczuł się odpowiedzialny.

Jako kobiecie, w dodatku wychowanej przez samotną matkę, bardzo łatwo mi w tym momencie pomyśleć, że przecież zawsze musiałyśmy te decyzje podejmować. Nie jest łatwo wycofać z się kompetencji kluczowych dla dobra rodziny, dla dobra dzieci – i oddać ten kawałek drugiej osobie. Pora jednak zdać sobie sprawę, że mężczyźni naszego pokolenia chcą być odpowiedzialnymi ojcami, a dzieciom (i nam, partnerkom) jest to potrzebne. Inicjatywy takie jak tato.net są na pewno potrzebne i bardzo chciałabym, żeby powstało ich więcej, w tym także tych niezaangażowanych religijnie, z młodą, współcześnie wykształconą kadrą. Być może nasi synowie będą mieli dużo łatwiej, jeśli chodzi o poszukiwanie wzorców – zarówno ojcostwa i wspólnej odpowiedzialności w rodzinie, jak i w ogóle męskości.

Luca
Luca

Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: „Luca”.


AUTOR

Komentarze