Jak chce nas uzdrowić Ministerstwo Zdrowia?

Przegląd najbardziej kontrowersyjnych projektów
7 minut czytania
1253
1
Luca
Luca
10 października 2017

Resort zdrowia jest ostatnio bardzo aktywny, a kraj obiegają kolejne rewelacyjne pomysły: koniec z in vitro, zakaz reklamy piwa, zmiany w standardach opieki okołoporodowej. Tymczasem twa strajk młodych lekarzy, a szpitale właśnie zaczęły funkcjonować w nowym systemie organizacyjnym. Słowem dzieje się dużo, ale niekoniecznie dobrze.

Odnoszę wrażenie, że Ministerstwo Zdrowia jest w tym roku szalenie pracowite. Obiecywano nam zmiany i one rzeczywiście następują, albo mają nastąpić, bo niektóre są jedynie szumnie zapowiadane. Wolę jednak przepisy, które wejdą w życie później, ale będą przygotowane porządnie, niż pomysły wdrażane na szybko, a służące głównie ukojeniu religijnych sumień tych, którzy powinni w swojej pracy używać przede wszystkim szkiełka i oka.

Z racji zawodu najżywiej oczywiście interesują mnie zmiany dotyczące opieki okołoporodowej, zgłębiając jednak kwestię reform zostałam zbombardowana tyloma tematami, że postanowiłam pokusić się o choćby ramowy przegląd tych najgłośniejszych.

Lekarze rezydenci: zarabiamy mniej, niż na kasie w dyskoncie

Przede wszystkim trwa strajk głodowy lekarzy rezydentów. Główne postulaty to większe nakłady na służbę zdrowia (a w konsekwencji wyższe pensje, mniej nadgodzin, więcej zatrudnionych medyków), przestrzeganie czasu do wypoczynku po dyżurze, zadbanie o jakość kształcenia specjalistycznego i długofalowe plany rozwoju specjalizacji. Obecnie wynagrodzenie młodego lekarza to niewiele ponad 2 tysiące złotych na rękę. Dyżury często są bezpłatne, a prawo do szkoleń zawodowych ograniczane przez brak wolnego w pracy (przy jednoczesnym obowiązku aktualizowania wiedzy!). Lekarze są nie tylko fatalnie opłacani, ale przede wszystkim przemęczeni.

Minister Zdrowia popiera postulat zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB (obecnie jest to około 4 proc. PKB); pytanie tylko, w jakim czasie możliwe byłoby wprowadzenie takich zmian – bo jeśli ma to zająć kilka lat, to za dekadę najpewniej znów będziemy w lesie. Ciekawe też, kto rozliczy pana ministra ze zobowiązania, gdy już dawno nie będzie go na tym stanowisku, a dzisiejsi rezydenci także zostaną już zastąpieni nowymi. Zakładając, że będzie kim zastępować.

Dotąd unikałem rozmowy o swoich zarobkach. Uznawałem, że po prostu tak ma być, że przecież wszyscy lekarze tak pracują, …

Opublikowany przez Krzysiek Rafał na 8 października 2017

Nie będzie ogólnopolskiego programu in vitro

Minister Radziwiłł „nie widzi potrzeby” przywrócenia ogólnopolskiego programu in vitro – jak powiedział w radiowej „Trójce” pod koniec września. Nigdy nie jest dobrze, gdy rządzący kierują się religią i osobistymi przekonaniami, zamiast rzetelnej wiedzy dotyczącej ich zawodu, a w naszym pięknym kraju idzie to już bardzo daleko. Jednocześnie jednak minister Radziwiłł wyjaśnił, że lokalne programy in vitro, które zostały pozytywnie zaopiniowane przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, będą nadal wdrażane. Dobre i to, choć upór, z jakim pan minister starał się odejść od tego wyraźnie niewygodnego tematu i podkreślał, że nie widzi problemu, daje do myślenia.

„Rząd z niepokojem patrzy na możliwość pozbawiania życia dzieci nienarodzonych”

W tej samej rozmowie pan minister opowiedział się za zaostrzeniem obecnych przepisów dotyczących aborcji. Obecne prawo jest trzecim najostrzejszym w Europie, jednak kolejne projekty obywatelskie całkowitego zniesienia prawa do usunięcia ciąży cieszą się przychylnością wielu spośród rządzących. Z niepokojem słucha się polityka, specjalisty z zakresu medycyny, który konsekwentnie zamiast: „aborcja ze względu na uszkodzenie płodu” używa zwrotu: „pozbawienie życia dziecka, które podejrzewamy, że jest chore”.

Jak dotąd każdy z projektów zaostrzenia prawa do aborcji jest kontrowany projektem liberalizacji tego prawa. Nie składamy parasolek.

Zmiany w standardach opieki okołoporodowej

Obecne Standardy Opieki Okołoporodowej obowiązują do końca 2018 roku. Czyli w tej chwili każdy szpital ma obowiązek przestrzegać SSO i podlega to zaskarżeniu w razie złamania Standardów. Między innymi mówią one o tym, że przygotowany przez rodzącą plan porodu jest włączany do dokumentacji medycznej i powinien być przestrzegany, o ile oczywiście nie ma wyraźnych przeciwwskazań medycznych. Niepokoi fakt, że SSO mają zostać zlikwidowane.

Minister zdrowia podczas konferencji prasowej (fot. mz.gov.pl)

Obecnie Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowymi przepisami właściwie od podstaw. Jak informuje Fundacja Promocji Karmienia Piersią, do rozmów włączono organizacje zajmujące się poprawą jakości opieki okołoporodowej; prócz FPKP wśród konsultantów są: Fundacja Rodzić Po Ludzku, Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni, Centrum Nauki o Laktacji i Inicjatywa Lepszy Poród. Daje to nadzieję, że nowe przepisy będą nie gorsze od obecnych. Mają one natomiast stanowić tzw. „standard organizacyjny” – czyli nie wiadomo, jak nowe zasady będą się miały do konkretnych procedur medycznych. W pracach przygotowawczych mają być uwzględnione kontrole przestrzegania nowych standardów, czego obecnie bardzo brakuje.

Szpitale w sieci

1 października weszła w życie ustawa o sieciach szpitali. Placówki spełniające kryteria otrzymują w ramach sieci czteroletni kontrakt bez potrzeby przystępowania do przetargów, a co za tym idzie, mają pewność dotacji NFZ na zasadzie ryczałtu. Rozliczane będą na podstawie świadczeń wykonanych w okresie poprzedzającym. Szpitale niewłączone do sieci otrzymują fundusze na poprzednich zasadach.

Wątpliwość budzi brak narzędzi monitorujących dla szpitali – inaczej mówiąc, placówki nie będą w stanie wyliczyć, jak ich działania w ostatnim kwartale roku wpłyną na ilość otrzymanych środków w roku kolejnym. Nie wiadomo także, co się stanie, gdy szpital przekroczy zaplanowane przez NFZ środki – o ile wiadomo, w programie nie przewidziano nadwykonań. Najbliższe miesiące rozstrzygną, co w praktyce zmieni się na lepsze, a co niekoniecznie.

I to wszystko na trzeźwo

Prócz leczenia resort zdrowia dba o profilaktykę. Jak donosił we wrześniu Onet, MZ planuje wprowadzenie zakazu picia alkoholu poza wyznaczonymi strefami. Obecne przepisy precyzują, gdzie nie wolno spożywać procentów, czyli w innych miejscach można to robić. Ma się także pojawić zakaz reklamowania alkoholu przed 23:00 i szczegółowe przepisy dotyczące informacji na etykietach. Zamiarem resortu zdrowia jest oczywiście zmniejszenie spożycia alkoholu, które jest w naszym kraju niewątpliwym problemem.

Według statystyk spożycie alkoholu w Polsce wzrosło o połowę między 1995 a 2015 rokiem, szacuje się też, że w 2015 roku nawet 9 000 dzieci przyszło na świat z FAS (alkoholowym zespołem płodowym). Co trzecia Polka sięga po alkohol w ciąży, stąd też zapewne pomysł Rzecznika Praw Dziecka, żeby ciężarne pijące alkohol kierować na przymusowe leczenie (w IgiMagu pisała o tym Kamila). Pytanie oczywiście, czy kiedykolwiek w jakimkolwiek kraju zakaz picia alkoholu zmniejszył problem alkoholowy. Dla ułatwienia odpowiem: nie.

Luca
Luca
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, obecnie dla IgiMag, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory robię w cyckach. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i w ogóle relacje zamiast reakcji. Kocham jeść, nie cierpię gotować. Imię i nazwisko posiadam, ale nawet mama mówi do mnie: "Luca".
AUTOR

Polecamy

Komentarze